Patronat medialny



Miło mi poinformować, że moja wyprawa została objęta patronatem medialnym przez portal Link to Polnad www.linktopoland.com

środa, 9 grudnia 2020

Warszawa w czasie zarazy 2020r - Cz.III

 Krakowskie Przedmieście
W Sejmie, w (nie)parlamentarnej dyskusji nad przeprowadzeniem wyborów w czasie zarazy, posłowie PISu przechodzili dzisiaj samych siebie w opowiadaniu głupot. Głos zabrał również wicemarszałek Sejmu Ryszard Terlecki (przewodniczący klubu parlamentarnego PIS), na którego widok w okienku telewizora, trzeba dziecku oczy zasłaniać, żeby uchronić je przed późniejszymi nocnymi lękami. Tak ogromne spustoszenie w urodzie tego pana zrobiło jego bujne młodzieńcze życie w czasach hippisowskiej beztroski „dzieci kwiatów”. W Krakowie Terlecki był w drugiej połowie lat 60-tych ubiegłego wieku bardzo znany, uznawany wręcz za jednego z twórców hipisowskiego ruchu w Polsce. Wśród kobiet uchodził za „zupełnie zjawiskowego” młodzieńca. Nosił gładkie,  długie do ramion włosy i mówią, że zawsze był najlepiej ubrany, jak na tamte szare PRL-owskie, biedne i nieatrakcyjne modowo czasy.

 Na skwerze (Krakowskie Przedmieście) stanęła wystawa "Sen o mieście". Dawna Warszawa
Terlecki miał ksywkę „Pies” i przez pewien czas był chłopakiem znanej i cenionej potem piosenkarki, Kory, która niedawno, w 2018r zmarła na raka, ale w tamtych latach hippisi ją bardzo pociągali i sama też trochę z nimi „wciągała”. Lubiła po prostu przebywać w ich towarzystwie. Było wesoło i kolorowo (Piękny mural Kory widnieje na ścianie budynku przy Nowym Świecie 18/20. O każdej porze roku wygląda inaczej i zawsze pięknie. Polecam, kto jeszcze nie widział). W swojej rodzinie Pies miał przechlapane z powodu takiego stylu życia. Jego ojciec, Olgierd Terlecki, był znanym historykiem, pisarzem i dziennikarzem, związanym m.in. z „Dziennikiem Krakowskim” i z tygodnikiem literacko-społecznym „Życie Literackie”, po które często sama sięgałam w latach 60-70-tych ubiegłego wieku. W tymże właśnie tygodniku literackim Terlecki-ojciec nieraz ostro krytykował cały ten hipisowski ruch. Ojciec marszałka zmarł w1986r, a długo, długo po tym wydarzeniu, gdy Terlecki-syn, z woli i protekcji PISu podjął w 2000r pracę w IPNie, odnalazł tam, wśród teczek tajnych współpracowników, teczkę swojego ojca , z której dowiedział się, że Olgierd Terlecki, jego ojciec, współpracował z UB i SB już od 1952 roku! Regularnie, ponad 30 lat, przez całe swoje dojrzałe i twórcze życie. Podejrzewam, że musiało to nim wstrząsnąć (synem). Ale przynajmniej wreszcie się dowiedział, dlaczego w tamtych siermiężnych latach, on mógł tak modnie się ubierać i żyć na wyższym poziomie, niż inni. Bo tata dorabiał na boku.

 Centralny Park Kultury na Powiślu zbudowany na gruzowisku Pałacu Branickich. Nie istnieje już.
W składanych przez Terleckiego seniora raportach do SB podawane były informacje o Jerzym Gedroycu, Janu Nowaku (Jeziorańskim) Gustawie Herlingu-Grudzińskim, również o generale Andersie, u boku którego Olgierd Terlecki walczył pod Monte Casino. Mam nadzieję, że słuchając  często puszczanej w radio i śpiewanej z okazji różnych patriotycznych świąt i obchodów piosenki pt. ”Czerwone maki na Monte Casino” Terleckiemu seniorowi wątroba się przewracała i wstyd zalewał oczy, że systematycznie zdradzał swoich towarzyszy broni i Ojczyznę. W 2003r Terlecki-syn opisał historię swojego ojca w „Rzeczpospolitej” ujawniając jego niechlubny życiorys, żeby publicznie zdystansować się od niego. To był dobry ruch. Teraz ów Terlecki-syn, znalazł sobie bezpieczną przystań w prawicowej, konserwatywnej partii PISu, gdzie jako wierny towarzysz partyjny, obdzielany jest ważnymi funkcjami i dobrami wszelakimi, materialnymi i nie tylko, oraz gdzie przepisy prawa może traktować wybiórczo i z taką niefrasobliwością i swobodą, do jakiej w swoim młodzieńczym życiu był przyzwyczajony. Pozycja zdobyta w PISie, pozwala mu również zachować standard życia, do jakiego był przyzwyczajony za przyczyną troskliwości ojca, Olgierda Terleckiego. Tylko natura się na nim zemściła za te szalone lata.

 Muranów z lotu ptaka, 1965r. Te czarno-białe zdjęcia pochodzą z wystawy pn."Sen o mieście"
Gdy jesienią 2018r w wieku 93 lat zmarła jego matka, Janina Terlecka, na cmentarzu Rakowickim w Krakowie żegnał ją cały pierwszy garnitur PISowskiej braci. Premier RP Mateusz Morawiecki, była premier Beata Szydło, ówczesny Marszałek Sejmu Marek Kuchciński (Też dawny hippis. Podał się do dymisji po ujawnieniu afery seksu z nieletnią), minister spraw wewnętrznych Joachim Brudziński, minister sprawiedliwości Zbigniew Ziobro, PISowski wojewoda małopolski Piotr Ćwik i inni pomniejsi politycy oraz lokalni działacze PISu. Na przodzie, tuż za synem zmarłej, wicemarszałkiem Sejmu niechlubnej kadencji, kuśtykał o kuli sam wódz, Jarosław Kaczyński, prezes partii PIS, poseł na Sejm RP, prezes kraju. Kuśtykał z taką miną, jak Don Vito Corleone, ojciec chrzestny mafijnej, tyle że PISowskiej rodziny. Ci właśnie ludzie rządzą teraz Polską, stanowią prawo po swojemu, tak aby odpowiadało celom partyjnym i służyło im do sprawowania władzy twardą ręką nad narodem polskim. Mają wreszcie możliwość realizowania własnych wymarzonych planów i wyrównywania mściwych porachunków osobistych. Ojciec chrzestny z Żoliborza ich nagradza lub karze, czemu poddają się w poniżającej  pokorze. Nagrody są tej pokory warte. Problem w tym, że rządy tej mafijnej rodziny stały się bardzo niebezpieczne dla nas Polaków w czasie nagłej zarazy, ale okazało się, że to tylko nasz problem. Apogeum COVID-19 przypada na termin prezydenckich wyborów, z których prezes PIS nie chce zrezygnować. Ta determinacja wynika z faktu, że do pałacu prezydenckiego PIS starają się za wszelką cenę wsadzić na drugą kadencję swojego niebywale zasłużonego człowieka, groteskowego Andrzeja Dudę. Ten bezwolny, zawsze w pełnej gotowości, pokornie pochylony przed "ojcem chrzestnym" człowiek, w ciemno podpisze każdą rzecz przegłosowaną i podetkniętą mu pod nos przez PISowską większość sejmową, nawet nie zgłębiając, co w niej właściwie jest. PIS może swobodnie wszystko wprowadzać w życie, co tylko zechce, nie oglądając się na opozycję.

 Kultowy, pierwszy w Warszawie Super Sam na Pl.Unii Lubelskiej. Wyburzony w 2006r
I to robi. Nasze szczęście, że nie może podsuwać swojemu prezydentowi wyroków śmierci. On by podpisywał je bez mrugnięcia okiem. Ta część społeczeństwa, która nie popiera poczynań PISu, nie liczy się dla rządu, to drugi sort, mówi o nas pogardliwie prezes kraju. Mogłabym odpyskować, że prezes, to nawet nie drugi sort, ale odpad społeczny, ale nie mam okazji. Prezes nie rusza się bez licznej ochrony (na nasz społeczny koszt, a nie swojej partii) i zwykły śmiertelnik nie ma do niego dostępu.O cynicznym traktowaniu prawa i obywateli przez PIS niech świadczy zakaz gromadzenia się w większe grupy, niż dwie osoby, a od wczoraj całkowity zakaz opuszczania domu bez uzasadnionej konieczności, pod rygorem wysokiej kary dla obywateli, podczas gdy jednocześnie PIS wymusza przeprowadzenie prezydenckich wyborów w tak niebezpiecznym dla obywateli czasie. Według zarządzeń PISu tylko do urn wyborczych ludzie mogą wyjść z domu i gromadzić się bezpiecznie  i  tylko w tym  przypadku  opuszczenie domu władza uzna za konieczność uzasadnioną. Po spełnieniu obywatelskiego obowiązku ludzie mogą się przenieść ewentualnie do innych urn, które będą wywiezione na Wólkę Węglową lub w każde inne podobne miejsce na terenie kraju. O tym zadecyduje po prostu pech lub łut szczęścia każdego obywatela indywidualnie. 
 
 Czytelnia w PRLu. Kawy nie było, ale można było palić papierosy. Prasa, odczyty były itp.
Na Wólce Węglowej w Warszawie mieści się największy cmentarz komunalny w Europie, gdzie chowani są ludzie o różnych wyznaniach, również ateiści. Już zapowiedziałam swoim dzieciom, że też chcę tam właśnie być pochowana w urnie, bo bardzo mi się ten cmentarz podoba. Jest, jak park. Rozległy teren (143 ha), dużo w nim wolnej, zielonej przestrzeni. z  wieloma gatunkami drzew, krzewów wiecznie zielonych i kwitnących okresowo.Trawniki, ścieżki, alejki. Można powiedzieć, że to taki cmentarz z klimatem. Miejsce w sam raz dla leśnika.Czasem tam bywam z wizytą. Siedząc na ławeczce w ciszy, pod dużym drzewem z kołysanymi lekkim wiaterkiem wiotkimi gałązkami, odpoczywam od gwaru miasta, wyciszam się i czasem trudno mi się podnieść, żeby wrócić do rzeczywistości na tętniące życiem ulice miasta. Na Wólce Węglowej jest nastrojowo, pachnie ożywczą świeżą przyrodą, a nie grobami. Chętnie chodzę tam w ładną pogodę posiedzieć ze swoimi przyjaciółkami, Jaśką i Marią, które zamieszkały w tym ładnym, spokojnym miejscu już na wieczność. Obiecuję im, że przyjdzie taki dzień, gdy przyjdę, wprawdzie nie na własnych nogach, ale wówczas zostanę tu z nimi  już na zawsze. Jestem jednak świadoma, że większość ludzi chciałoby żyć jak najdłużej, dlatego żaden rząd, ani żadni politycy, nie mają prawa przyspieszać im tej ostatecznej chwili wbrew ich woli i indywidualnemu losowi i wysyłać ich w to miejsce wieczności, w terminie przez partię PIS wyznaczonym.

 Pałac Kultury i Nauki, dar od Józefa Stalina z 1956r. Stoi do dzisiaj, jako zabytek.
Ograniczenie praw obywatelskich z powodu wirusa wprowadzono u nas rozporządzeniem, a nie ustawą, więc w oczywisty sposób narusza ono Konstytucję Polską, która nie przewiduje żadnych ograniczeń dla społeczeństwa z powodu epidemii. Możliwość ograniczenia praw obywatelskich istnieje, ale jedynie na podstawie decyzji o wprowadzeniu stanu nadzwyczajnego lub klęski żywiołowej. Tego prezes Kaczyński nie pozwala wprowadzić, chociaż klęska gołym okiem jest widoczna. To czysta hipokryzja PISu i wyrachowanie, żeby potem ludziom nie płacić odszkodowań. Wszystko robić, żeby społeczeństwu jak najwięcej zabrać i jak najmniej dać, to dewiza PISu w rządzeniu krajem. W odpowiedzi na zapiekły upór rządu w sprawie przeprowadzenia wyborów w czasie zarazy, samorządy, które w praktyce wybory przygotowują, zbuntowały się. Burmistrzowie i prezydenci miast, jeden po drugim oświadczają publicznie, że w obawie o zdrowie i życie swoich mieszkańców, odstępują od organizacji wyborów w takim niebezpiecznym czasie. Nie będą zmuszać ludzi do uczestniczenia w zbiorowych  szkoleniach członków komisji wyborczych, a potem, w dniu 10 maja, do  pracy od rana do wieczora w lokalach wyborczych, gdzie komisje będą narażone na ciągły kontakt z innymi ludźmi, bo to zagraża ich bezpieczeństwu. Nie pogonią też wyborców do urn w tak niebezpieczny czas. Mówią, że trudno nawet namówić ludzi do pracy w komisjach wyborczych. Nikt nie chce za 500 zł narażać zdrowia swojego i swojej rodziny. Bez kwarantanny przecież wróci do domu. A nawet, gdyby im taką zarządzono, to nie chcą za tak marną kasę pozostawać potem w izolacji od rodziny przez dwa tygodnie. Ja myślę, że gdyby im za to obiecali dodatkowe 1.500 zł, to kto wie? Znam charakter Polaków, za pieniądze są w stanie zrobić może nie wszystko, ale bardzo, bardzo dużo, tylko musi im się to opłacać. Za 500 zł takich poświęceń nie poniosą.

 Lata 60-te XXw. Po Warszawie jeździły "Warszawy", "Trabanty" i "Moskwicze".
Intelektualiści wystosowali ostatnio list do obecnego prezydenta Andrzeja Dudy i premiera Mateusza Morawieckiego, prosząc o przesunięcie terminu wyborów. Lekarze i naukowcy wyjaśniają w nim, że „zorganizowanie skutecznej ochrony przed zakażeniem dla 300 tysięcy członków komisji wyborczych oraz kilkunastu milionów głosujących obywateli naszego kraju, przekracza aktualne możliwości naszego państwa” Pod listem podpisało się 540 osób. I co to dało?. Otóż pan Ryszard Terlecki, tenże sam Terlecki, dawny pierwszy hippis PRLu, chłopak o barwnym życiorysie, obecnie w randze wicemarszałka Sejmu III RP,  w reakcji na szerzący się w kraju bunt  samorządowców powiedział, że jak trzeba będzie, to do samorządów wprowadzi się komisarzy, a wybory 10 maja będą przeprowadzone. Dodał, że samorządy są częścią władzy państwowej i nie mogą działać poza prawem (prawem PISu), a ci (samorządowcy), którzy teraz buńczucznie zapowiadają, że to prawo złamią, powinni liczyć się z utratą stanowisk.

 "Dom Chłopa", hotel z 1961r przy Placu Powstańców Warszawy. Działa do dzisiaj.
Taką teraz demokrację mamy  w kraju. Samorządowców wybieranych w wolnych wyborach przez lokalną ludność, zwalniać z pracy będą politycy PISu i zamieniać na swoich.Ten sam rząd, który od początku świadomie łamie prawo i Konstytucję na oczach całego narodu i Świata, prawem i Konstytucją będzie się podpierał przy karaniu samorządowców. Panami życia i śmierci całego społeczeństwa polskiego się uczynili. Już raz mieliśmy takiego, co to lekarzy w kamasze brał. (czyli z nakazu do wojska, a wtedy muszą wykonywać polecenia władzy). Był to Ludwik Dorn, kiedyś bajkopisarz, potem czynny opozycjonista zwalczający komunizm. Był nazywany trzecim bliźniakiem ( Lecha i Jarosława Kaczyńskich) za swoją nieustającą fascynację bliźniakami z Żoliborza. Do czasu....., gdy go niewdzięczni bracia wyrzucili z PISu, którą to partię w 2001r on głównie z nimi tworzył. W latach 2005-2007 Ludwik Dorn był w rządzie Kazimierza Marcinkiewicza i Jarosława Kaczyńskiego, ministrem spraw wewnętrznych i administracji. Wówczas też społeczeństwo się buntowało. W  czasie strajku lekarzy zapowiadał, że niepokornych w kamasze będzie brał. To przy okazji pokazuje, jak już długo trwa walka lekarzy o godne warunki pracy i płacy.

 Syrenki w barwach flag różnych państw przed Pałacem Kultury i Nauki.
W czasie obecnych rządów PISu, gdy w 2017r strajkowali młodzi lekarze rezydenci i z mównicy sejmowej posłanka PO będąca jednocześnie lekarką alarmowała w tej sprawie, wyrażając obawę, że młodzi zdolni lekarze mogą zacząć wyjeżdżać z kraju w poszukiwaniu lepszych warunków pracy, to posłanka PIS, Józefa Hrynkiewicz wykrzyczała z sali: niech jadą! posłanka PO, zwracając się do młodych lekarzy śledzących obrady na sali, powiedziała do nich, słyszycie? Niech jadą! To do Was mówi posłanka PIS. Zamiast wam podziękować za to, co robicie dla ochrony zdrowia Polaków, to słyszymy „niech jadą!” No i stało się. Pojechali. Teraz wielki problem jest, bo brakuje lekarzy. Również pielęgniarek, które też masowo rozproszyły się po krajach Unii Europejskiej za lepszym życiem. Teraz, koronawirus te braki w kadrach medycznych  tragicznie obnażył.

 Syrenki ustawiono przed Wielką Wystawą Sportową w PKiN z okazji Euro2012
Na dzień 2 kwietnia 2020r sytuacja przedstawia się następująco:

Stany Zjednoczone, zarażonych 216.721, zmarło 5.137

Włochy, zarażonych 115.242,  zmarło 13.915 osób

Hiszpania, zarażonych 110.238, zmarło 10.003

Portugala, zarażonych 8.200, zmarło 187

Francja, zarażonych 56.989   zmarło 4.032

Polska, zarażonych 2.946, zmarło 57

Niemcy, zarażonych 77.906,  zmarło 933

Szwecja, zarażonych 4.435, zmarło 180

Anglia, zarażonych 33.718,  zmarło 2.921

Iran, zarażonych 50.468, zmarło 3.136

Japonia, zarażonych 3.312, zmarło 82

Republika Południowej Afryki, zarażonych 1.380, zmarło 3

Białoruś, zarażonych 216,  zmarło 1

 Letnie koncerty chopinowskie w Łazienkach.
Wyszukałam też dane z krajów, które mnie osobiście interesują, ponieważ przebywałam w nich po kilka lub kilkanaście miesięcy i w każdym swą cząstkę życia zostawiłam. Do niektórych wracałam kilkakrotnie i nadal marzę, żeby np. do Azji na dłużej wrócić. Los tamtych ludzi leży mi na sercu. Często zaglądam do internetu, aby poczytać po prostu, co się tam u nich dzieje. Koronawirus do nich też dotarł, chociaż podobno ciepła nie lubi. To pokazuje, że jeszcze zbyt mało mamy wiedzy o tym wirusie, dlatego o różne niespodzianki łatwo.

Malezja, zarażonych 3.116, zmarło 50

Indonezja, zarażonych 1.667, zmarło 157

Tajlandia, zarażonych 1.875, zmarło 15

Singapur, zarażonych 926, zmarły 3

Filipiny, zarażonych 2.633, zmarło 107

Sri Lanka, zarażonych 115, zmarło 1

Wietnam, zarażonych 204 , zmarło 0

Dominikana, zarażonych 175 , zmarło 6

 Festiwal chińskich lampionów w parku łazienkowskim.
W Wietnamie Ministerstwo Zdrowia wypuściło na yutubie zabawny teledysk „Day lui Virus Corona” w którym ludziki w maseczkach walczą z okrągłymi zielonymi korona memami-wirusami w żółtej koronie i pokazują, jak strzec się przed koronawirusem, jak myć ręce, jak kichać, jak się zachowywać w różnych sytuacjach. Teledysk stał się bardzo popularny i oglądany również poza granicami Wietnamu. Wyświetlany jest ku uciesze nie tylko dzieci. Ja też go obejrzałam z uśmiechem. Premier Wietnamu Nguyen Xuan Phuo w swoim wystąpieniu do narodu powiedział, że zarażone wirusem są 204 osoby, ale nikt nie umarł z tego powodu. Żeby zapobiec rozszerzeniu się epidemii, zarządził podjęcie odpowiednich działań już teraz i możliwe, że trzeba będzie zamknąć duże miasta. „Viet Nam News” anglojęzyczna gazeta wychodząca w Hanoi zamknęła swoją redakcję i poddała ją dezynfekcji, a pracowników poddano kwarantannie. Taką decyzję podjęto po tym, jak jeden z dziennikarzy tej gazety zaraził się COVID-19 od francuskiego dyplomaty, z którym przeprowadzał wywiad. Poinformowano, że teraz  „Viet Nam News” będzie wychodził jedynie w wersji internetowej.

 Szczególny efekt był nocą, gdy lampiony się świeciły, ale nie mam nocnego zdjęcia.
Póki co, wprowadzono w Wietnamie ograniczenia podobne do tych w innych krajach, tj. wstrzymanie wszystkich lotów międzynarodowych i ograniczenie krajowych lotów, zakaz zgromadzeń publicznych, zamknięcie wszelkich placówek publicznych do 15 kwietnia. Obowiązkowe noszenie masek na twarzy (gdy ktoś już musi wyjść na ulicę), ograniczenie ruchu pojazdów na ulicach miast. Żałuję, że nie mogę teraz zobaczyć ulic Hanoi gdy obowiązuje ten ostatni zakaz. Kiedy tam byłam, jak urzeczona patrzyłam na tysiące skuterów ruszających jednocześnie na światłach ulicznych, gdy tylko ukazywało się zielone. Wyglądało tak, jakby wszystkie skutery startowały w wyścigach ulicznych, gdzie po podniesieniu chorągiewki przez sędziego, gwałtownie i z głośnym rykiem silników, wszyscy rzucają się jednocześnie  do przodu. Przyznaję, że byłam pod wrażeniem. Widok ten wzbudzał emocje, ale i zdziwienie, że tak można, że na co dzień ludzie potrafią żyć w takim hałasie. Mimo wszystko uwielbiam Wietnam i chętnie bym tam pomieszkała dłużej. Mniejsze miasta są urocze i spokojniejsze. Z dniem 1 kwietnia zaostrzono przepisy antywirusowe i wprowadzono zakaz opuszczania domów bez naprawdę ważnej przyczyny, mimo że w kraju nie odnotowano jeszcze żadnego zgonu z przyczyny koronawirusa. Jednak Wietnamczycy dmuchają na zimne, mając nadzieję, że zdołają się obronić przed powszechną zarazą i unikną nieszczęścia na taką skalę, jaka ma miejsce w innych krajach, szczególnie w Europie.

 No, po prostu sielanka w tych Łazienkach! Bardzo nam się wszystkim podoba.
Dla cudzoziemców rząd wietnamski opracował specjalne zarządzenia. Od 18 marca zawieszono na 30 dni wydawanie cudzoziemcom wiz turystycznych. Ci, co już w Wietnamie są, mogą wystąpić o przedłużenie wizy, co trwa 5 dni. Od dnia 22 marca 2020r obowiązuje zakaz wjazdu do Wietnamu wszystkich cudzoziemców, z wyjątkiem tych, którzy posiadają paszporty służbowe. W razie podejrzenia u przebywającego w Wietnamie cudzoziemca zakażenia koronawirusem, można go pod przymusem skierować na kwarantannę. Wszyscy cudzoziemcy przemieszczający się wewnątrz Wietnamu publicznymi środkami komunikacji, jak samoloty wewnątrzkrajowe, autokary, pociągi, statki, promy, zobowiązani są do wypełnienia specjalnej Deklaracji Zdrowia, która wisi na stronie internetowej lub mogą to zrobić przez aplikację w telefonie komórkowym pn. Vietnam Health Declaration. Z ciekawością czytam te wszystkie relacje, żeby zobaczyć w jaki sposób rządy i ludzie sobie radzą w różnych częściach świata z tym samym wrogiem. Bez względu na ustrój polityczny, położenie geograficzne, klimat, warunki bytowe, rozwój urbanistyczny i naukowy, język, jakim się posługujemy, wszyscy raptem mamy ten sam problem na całej kuli ziemskiej. Ten wróg, to wirus pod nazwą COVID-19. Takiego wydarzenia nigdy nie było, od powstania życia na Ziemi, przynajmniej ja o takim nie słyszałam. Na taką skalę.

 Na ulicach też jest ciekawie. Można usiąść w cieniu pod drzewem i słuchać różnej muzyki.
W Wietnamie, podobnie jak w innych krajach, wprowadzono nakaz pracy zdalnej, przez internet. Uruchomiono różne punkty i inne sposoby do uzyskiwania bieżących informacji na temat sytuacji w kraju. Zawieszono na stronach internetowych listę placówek medycznych, które zajmują się diagnozą i leczeniem COVID-19 w Ho Chi Minh. Wietnamskie Ministerstwo Zdrowia uruchomiło infolinię, gdzie można dzwonić po informacje związane z korona wirusem. Ministerstwo na bieżąco też prowadzi stronę internetową, na której podaje dane dotyczące zachorowań i zgonów z powodu COVID-19 i ciągle te informacje uaktualnia. Jak na razie Wietnam trzyma się dobrze. Zanotowano 249 zarażonych ludzi i ani jednego zgonu. Szybko się zorganizowali.   

 Stadion sportowy, obecnie Narodowy, za Wisłą. Praga Południe.
A co w Kambodży? Władze Kambodży przestały wydawać wizy turystyczne, na razie na jeden miesiąc. Obcokrajowcy chcący wjechać do Kambodży, będą musieli przejść test w kierunku Covid-19 nie później, niż 72 godziny przed przekroczeniem granicy oraz przedstawić dowód ubezpieczenia zdrowotnego. Wymóg zaopatrzenia się w te dokumenty nie obowiązuje tylko dyplomatów. Wszystkie wjeżdżające osoby będą jednak podlegały badaniom medycznym. W poniedziałek kambodżański premier Hun Sen nakazał zamknięcie wszystkich kasyn w kraju od północy z 1 na 2 kwietnia. Szef rządu obiecał jednocześnie zwolnienia podatkowe dla firm z branży gier hazardowych. W ostatnich latach Kambodża (16 mln ludności)  stała się hazardowym centrum Azji Południowo-Wschodniej. W 2019 r. działało tam blisko 130 kasyn. Po potwierdzeniu kolejnych czterech przypadków zachorowań jest już 114 zarażonych i podobnie, jak w Wietnamie, ani jednego zgonu. To stan na 08 kwietnia 2020r

 W podziemiu pod skrzyżowaniem, kibice mogą się zaopatrzyć we wszystko, co potrzebne
W Dominikanie, minister zdrowia Rafael Sanchez Cardenas powiedział, że pierwszy przypadek koronawirusa stwierdzono w jego kraju w dniu 22 lutego (to wcześniej, niż u nas, w Polsce). Przywiózł go 62-letni Włoch, którego natychmiast przewieziono do szpitala wojskowego i umieszczono w izolatce. Władze Dominikany zabroniły wpuszczenia do portu statku wycieczkowego „Braemar” z turystami, bo stwierdzono, że kilku pasażerów ma objawy koronawirusa. Statek musiał opuścić brzegi Dominikany. Skierował się na Małe Antyle. Tam, przy wyspie Sint Maarten (to ta wyspa, co ma spektakularne lądowania samolotów na bardzo krótkim pasie startowym, dochodzącym do plaży) statek zacumował i dostał obietnicę, że wyczarterowane samoloty zabiorą wszystkich pasażerów do Wielkiej Brytanii.

 Stacja PKP. Można pod sam stadion przyjechać koleją lub metrem, linią M2.
W Sri Lance wprowadzono ostre przepisy i na ich podstawie aresztowano już ok.7.000 osób za nieprzestrzeganie zasad wprowadzonych w związku z COVID-19, szczególnie godziny policyjnej. W Kolombo zamknięto wszystkie sklepy i wprowadzono całkowity zakaz poruszania się przez całą dobę. Co dwa dni sklepy otwierane są na kilka godzin i wtedy można zrobić zakupy. Do chwili obecnej odnotowano na Cejlonie bardzo mało zarażeń, a zmarła tylko jedna osoba, więc władze Sri Lanki restrykcyjnymi nakazami chcą odizolować wyspę od reszty świata i powstrzymać przywożenie epidemii na wyspę. Sri Lanka, to biedny kraj, ale co roku odwiedzało go ponad 2 miliony turystów, dając zarobek hotelom, kwaterom prywatnym, restauracjom, kierowcom tuk-tuków, rybakom, przewodnikom turystycznym, właścicielom biur podróży, rolnikom, sklepikarzom itd. Teraz nie ma tam nic i bieda będzie się pogłębiała.

 Tak powstają murale na Pradze. Każdy może się wyrazić artystycznie.
Ostatnich turystów zabrał dzisiaj(02.04.2020) nasz polski LOT w ramach akcji „LOTem do domu”. Tym samym samolotem wrócili do Europy też Czesi i Niemcy oraz część Polaków, którzy na stałe mieszkają w Sri Lance, ponieważ w obecnej sytuacji nie są tam w stanie żyć normalnie, bez dochodów z pracy. Nie mają z czego opłacać wynajętych mieszkań i mediów. Ta część Polaków ma zamiar wrócić na wyspę, gdy tylko epidemia się skończy i władze Sri Lanki zniosą ograniczenia. Część osób zaryzykowało i zostało na wyspie, w tym moja znajoma Aneta pracująca tam w turystyce i prawdopodobnie mój przyjaciel Paweł Szozda, który od wielu lat w Sri Lance mieszka i pracuje, jako przewodnik, oprowadzając po wyspie turystów polsko i anglojęzycznych. Nie wiem jeszcze co z nim. Paweł, to barwna postać. Jest autorem papierowego Przewodnika o Sri Lance, który został wydany w Polsce. Gdy przebywałam na Cejlonie, mieszkałam  u niego w Mount Lavinia przez kilka miesięcy. Dawne, piękne i ciekawe czasy. Trwała tam wtedy jeszcze wojna między Tamilami i Syngalezami. W ostatnich latach Sri Lanka stała się bardzo popularną turystycznie wyspą i na tyle tanią, że latało na nią coraz więcej Polaków i turystów z innych krajów europejskich. Po zamachach terrorystycznych, jakie miały tam miejsce w 2019r, ilość turystów trochę zmalała, ale nadal był to modny kierunek. Obliczono, że w branży turystycznej w ostatnim okresie pracowało na Cejlonie ok. 400 tys Lankijczyków, a ogólnie utrzymywało się z turystki na różny sposób prawie 2 miliony obywateli Sri Lanki. Co oni teraz z sobą poczną? Z czego będą żyli? Było źle, zapowiadało się, że będzie lepiej, a jest jeszcze gorzej.

 Praskie podwórka. W nowych osiedlach podwórek już nie ma.
Singapurski minister rozwoju narodowego, pan Wong na ostatniej konferencji prasowej podzielił się swoim pesymistycznym przeczuciem w związku z koronawirusem i powiedział, że nie ma takiego magicznego rozwiązania, które by spowodowało, że po dwutygodniowej kwarantannie będziemy wolni od wirusa. On nadal z nami zostanie i będziemy musieli kontynuować stosowanie tej samej „palety środków”, którą stosujemy dzisiaj, być może jeszcze przez wiele miesięcy. Muszę przyznać, że to mnie bardzo zmartwiło. Znaczy, że Singapur jeszcze długo będzie dla turystów niedostępny. Bardzo polubiłam ten maleńki kraj, z przyjemnością tam przebywałam tak długo, na ile pozwalały przepisy, a potem znowu wracałam. To jest też moje ulubione miejsce przesiadkowe w podróżach po Azji. Zawsze z przyjemnością leciałam do Singapuru. Podróż z przesiadką na lotnisku Changi w Singapurze tak planowałam, żeby zrobić sobie przerwę i móc się tam zatrzymać chociaż na kilka dni. Krótko przed wybuchem epidemii, mówiłam w domu, że tęsknię za Singapurem i myślę, jakby się tam znowu wyrwać na dwa, trzy miesiące. Już się nie wyrwę. 

 Praga zmienia charakter. Obok starego, buduje się nowe.Dobrze to, czy źle?
Minister Wong zapowiedział, że wypracowane zostaną środki, które umożliwią kontrolę i spowolnienie wzrostu liczby zakażeń COVID-19 w sposób zrównoważony na wszystkie miesiące do końca 2020r, a być może nawet na dłużej. Obawia się, że infekcja stale będzie z całego świata do Singapuru przywlekana przez podróżujących i roznoszona wśród mieszkańców tego małego, 6-cio milionowego miasta-państwa. Mimo tak pesymistycznego podejścia do pandemii, nie zamknięto w marcu szkół w Singapurze, ani sklepów, ani restauracji, barów i kawiarni. Zabroniono natomiast wjazdu do kraju cudzoziemcom oraz tranzytu przez swoje terytorium. Firmom zalecono przejście na pracę zdalną, jeśli tylko mogą. Pilnowane jest respektowanie przepisów zachowania odległości między osobami i przestrzegania zasad kwarantanny. W Singapurze ludzie zawsze byli bardzo zdyscyplinowani, może uda im się dzięki temu zminimalizować zagrożenie. Poza tym, w tak małym kraju łatwo zapanować nad sytuacją.

 Niektóre budynki są remontowane i odzyskują blask, a inne przeznaczono do wyburzenia
W Malezji z dniem 18 marca zamknięto granice państwa. W stanie Penang zamknięto popularne targowisko z żywnością z powodu niestosowania się do obowiązujących przepisów sprzedawców. Nie pilnowali oni ilości klientów przebywających przy stoisku, odległości między kupującymi oraz nie zapewnili im płynu odkażającego w miejscu robienia zakupów. Osoby nieprzestrzegające przepisów wprowadzonych na czas epidemii, karane są w Malezji nie tylko grzywną pieniężną, ale również więzieniem. W jeden kwietniowy weekend aresztowano tam  ponad 800 osób za naruszenie przepisów związanych z epidemią. Minister Obrony Sabri Yaakob wypowiedział się w tym temacie informując, że większość tych osób została ukarana za kilkukrotne łamanie przepisów, głównie za chodzenie po ulicach miast bez wyraźnej potrzeby (ha! ha! u nas też są zakazane spacery, szczególnie grupowe z transparentami), uprawianie joggingu w parkach i grę w piłkę. Osoby te zostaną ukarane grzywną pieniężną, a część z nich dostanie karę do pół roku więzienia. Aktualna liczba zarażonych w Malezji wynosi 2.470 osób. Zmarły 34 osoby.

 W tych starych budynkach ciągle jeszcze mieszkają ludzie
Ostatnie notowania ze światowej tragedii COVID-19 Stan na 06.04.2020r (płakać się chce):

Stany Zjednoczone, zarażonych 366.613, zmarło 10.783

Hiszpania, zarażonych 140.000, zmarło 13.798

Włochy, zarażonych 124.632,  zmarło 15.362

Niemcy, zarażonych 99.225,  zmarło 1.607

Francja, zarażonych 89.953, zmarło 7.560

Chiny, zarażonych 81.740, zmarło 3.329

Iran, zarażonych 62.589, zmarło 3.872

Wielka Brytania, zarażonych 55.242, zmarło 6.159

Turcja, zarażonych 30.217, zmarło 649

Belgia, zarażonych 22.194, zmarło 2.035

Szwajcaria, zarażonych 21.100, zmarło 666

Holandia, zarażonych 19.580, zmarło 2.101

Kanada, zarażonych 16.563, zmarło 339

Austria, zarażonych 11.850, zmarło 204

Portugalia, zarażonych 10.524, zmarło 266

Korea Południowa, zarażonych 10.283, zmarło 186

Izrael, zarażonych 8.904, zmarło 57

Szwecja, zarażonych 7.693, zmarło 600

Rosja, zarażonych 7.497,  zmarło 58

Polska, zarażonych 4.848, zmarło 129

Indie, zarażonych 4.778, zmarło 136

Katar, zarażonych 1.832, zmarło 4

Południowa Afryka, zarażonych 1.686, zmarło 12

Grecja, zarażonych 1.673, zmarło 68

Argentyna, zarażonych 1.451, zmarło 43

Ukraina, zarażonych 1.251, zmarło 32

Nowa Zelandia, zarażonych 1.106,  zmarło 1

Hong Kong, zarażonych 914, zmarło 4

Kuwejt, zarażonych 556, zmarło 1

Cypr, zarażonych 426, zmarło 9

Kuba, zarażonych 350, zmarło 9

Mauritius, zarażonych 227, zmarło 7

Malta, zarażonych 213, zmarło 0

 Tajemnicze stare podwórka starej Pragi. Nieraz nawet sieć podwórek.
Nie ukrywam, że mam słabość do krajów, które kiedyś odwiedzałam, przez jakiś czas w nich mieszkałam, do niektórych wracałam. Nie korzystam z biur podróży lecz samodzielnie latam po świecie i przebywam w danym kraju tak długo, jak chcę i na ile pozwala mi wiza lub inne przepisy. Gdy w jakimś kraju wyjątkowo mi się podoba, a przepisy ograniczają pobyt, lecę do najbliższego kraju granicznego, po paru dniach  wracam i od początku nabywam prawo do przebywania tu, gdzie chcę. Zazwyczaj w krajach azjatyckich jest to trzy miesiące. W Meksyku za każdym razem mogłam być przez pół roku. W Stanach Zjednoczonych też pozwolono mi przebywać pół roku w jednym ciągu, zjechałam Stany od Nowego Orleanu po Nowy York. Na przestrzeni kilku ostatnich lat wracałam tam jeszcze dwukrotnie. Raz do Dallas, za drugim razem do Miami. Teraz odczuwam wielki smutek z nieszczęścia, jakie spotkało tych wszystkich ludzi. Widzę oczami wyobraźni i wspomnień różne miejsca, miasta i wsie, które odwiedziłam i wspominam piękną tamtejszą przyrodę. W uszach często mi dźwięczy nowoorleański jazz, którego słuchałam na Canal Street w Nowym Orleanie. Pamiętam smak tamtejszego piwa spożywanego z innymi, zaprzyjaźnionymi podróżnikami, w niejednej mrocznej nowo orleańskiej knajpce z żywą muzyką. Miłe wspomnienia.
 
 Zwiedzamy. Paweł, rodowity Warszawiak, na stałe mieszka w Sri Lance, jest przewodnikiem turystycznym.
Gdy zamknę oczy, widzę twarze ludzi, czuję zapach tamtejszego powietrza, bryzy morskiej, a nawet smak spalin i kurzu, jaki wdychałam każdego dnia np. w Kambodży, gdy chodziłam pieszo po zatłoczonej i dziurawej jezdni (chodników tam nie było). Czasami jechałam tuk-tukiem, wcinającym się w każdą lukę między rozpędzone i ciągle trąbiące pojazdy. Głównie z Siem Reap do Angkor Wat, po kilka razy w tygodniu. Nie wyliczam europejskich państw, których przecież też odwiedziłam kilka, a to dlatego, że całą Europę traktuję, jak swoją krainę. Jestem obywatelką Europy, identyfikuję się z nią, to mój rodzinny dom. Chorwacja, Grecja, Włochy, Hiszpania, Portugalia. Za nimi też tęsknię. Ale tamte odległe kraje, to jednak ciągle jeszcze egzotyczne miejsca, nieujarzmione i tajemnicze, budzą więcej emocji. Koronawirus ich też nie oszczędził: Wymieniając je z nazwy, wypisując liczby zarażonych, liczby zmarłych, które każdego dnia śledzę i które niestety, każdego dnia są większe, pozwalają mi czuć się bliżej tych ludzi, ich nieszczęścia. Mam wtedy przed oczami życzliwe twarze poznanych ludzi, miejsca, w których się spotkaliśmy, ich miny, żarty, uśmiechy, wspólne rozmowy, śmichy-chichy ze słownych pomyłek, sugestywne gestykulacje porozumiewawcze, które wyzwalały w nas szczery radosny śmiech, czasami aż do łez. Wszystko to odtwarzam teraz w pamięci, jak na taśmie filmowej, spisując w słupki nazwy tych państw i myślę z niepokojem, co się teraz z tymi ludźmi tam dzieje? Mam nadzieję, że są zdrowi. O każdym z tych krajów myślę z nostalgią i ogromnym współczuciem.

 Praga, ulica Brzeska należała do niebezpiecznych. Teraz się rewitalizuje. Będzie super!
Stan na 06.04.2020r  w moich ulubionych krajach pozaeuropejskich, które ciągle przewijają się w moich myślach i wspomnieniach:

Australia, zarażonych 5.797, zmarło 40

Malezja, zarażonych 3.953, zmarło 63

Filipiny, zarażonych 3.350, zmarło 166

Indonezja, zarażonych 2.738, zmarło 210

Tajlandia, zarażonych 2.258, zmarło 27

Meksyk, zarażonych 2.439, zmarło 125

Panama, zarażonych 2.100, zmarło 55

Dominikana, zarażonych 1.578, zmarło 77

Singapur, zarażonych 1.189, zmarło 6

Kostaryka, zarażonych 435, zmarło 2

Wietnam, zarażonych 249, zmarło 0

Sri Lanka, zarażonych 167, zmarło 6

Brunei, zarażonych 139, zmarło 1

Kambodża, zarażonych 114, zmarło 0

Gwatemala, zarażonych 61, zmarło 2

Belize, zarażonych 2, zmarło 0

 Ludzie ciągną do ludzi. Uliczne jedzenie, wyprzedaże,spotkania, imprezy kulturalne na osiedlach stały się modne.

 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz