Patronat medialny



Miło mi poinformować, że moja wyprawa została objęta patronatem medialnym przez portal Link to Polnad www.linktopoland.com

sobota, 10 listopada 2018

Key West, bestseller turystyczny Florydy


Key West to karaibskie miasto z historią, którą czuje się tu na każdym kroku.
Miasteczko Key West leży na samym krańcu łańcucha Florida Keys, archipelagu z 1700 koralowych wysp i wysepek, ciągnących się na długości 240 km na południe od Miami. Z Key West bliżej mamy na Kubę (140 km), niż do Miami (240 km), do którego jedzie się jedyną drogą Route nr.1 przez wiele wysepek i mostów je łączących. Sama podróż tą drogą jest już przygodą samą w sobie.
Ulica wiodąca do portu. Przestrzeń, tradycyjna niska zabudowa z dawnych lat.
Słowo Key, to zamerykanizowana nazwa hiszpańskiego słowa cayo, znaczącego „mała wyspa”. Tak więc Florida Keys oznacza szereg małych wysepek na Florydzie.Całkowita powierzchnia tego największego miasta na archipelagu, jakim jest Key West wynosi 19 km, z czego 15 km stanowi ląd, a 3,9 km to woda. Na stałe zamieszkuje w Key West ok.30 tysięcy ludzi. Kiedyś wyspa nazywała się Cayo Hueso, czyli „Wyspa Kości” ponieważ po jej odkryciu znaleziono dużą ilość kości Indian, najwidoczniej trafiono na miejsce, gdzie dawniej był ich cmentarz. 
Kolorowe ulice, kolorowi ludzie, przyjemna atmosfera w mieście.
Gdy Juan Ponce de Leon, hiszpański konkwistador dotarł w 1513r na archipelag, mieszkali tu Indianie Calusa i Tequesta. Ponce de Leon był uczestnikiem drugiej wyprawy Krzysztofa Kolumba w latach 1493-1496. Potem nie wrócił wraz z Kolumbem do Hiszpanii, lecz pozostał na wyspie Hispaniola, która w obecnych czasach podzielona jest na Haiti i Dominikanę.
Niby napisane "Stop #2" ale to z tego przystanku Trolley zaczyna kurs po mieście.
W tej ostatniej krainie siedzę sobie teraz na tarasie przy basenie i piszę ten post. Przyleciałam tu prosto z Miami w ramach swojej własnej wyprawy, ale już nie morskiej, jak za Kolumba bywało, tylko powietrznej, o czym Kolumb nawet nie mógł marzyć w swoich czasach. Do czasów Orvilla i Wilbura Wrightów, którzy pierwsi wznieśli się w powietrze na polach Karoliny Północnej w USA, w próbnych lotach skonstruowanego przez siebie samolotu Flyer 1, brakowało jeszcze 400 lat!
Piękny nie jest, ale kultowy. Najczęściej go widzę w różnych relacjach z Key West.
Juan Ponce de Leon zbudował w Hispanioli pierwsze miasto i od imienia ówczesnej królowej Hiszpanii, nazwał je La Isabela i tam zamieszkał we własnym, niewielkim, zbudowanym specjalnie dla niego domu. Po podziale wyspy, La Isabela znalazła się w granicach Dominikany. 
Pod tą tablicą przy Cuban Coffee Queen, turyści obowiązkowo się fotografują.
Ostatnia wiadomość jest taka, że podmywany przez morze teren zapadał się latami, ba! wiekami całymi i morze bezlitośnie pochłaniało kolejne części miasta, aż w ostatnim czasie doszło do domu Kolumba powodując rozsypanie się budynku i zwalenie go do morza. Gdy dom Kolumba był budowany, znajdował się kilkaset metrów od morza. Dowód na to, w jakim tempie morze wdziera się w ląd.
Historia Key West w książkach, starych gazetach i sztuce malarskiej do kupienia.
Juan Ponce de Leon mając stałe miejsce zamieszkania na Hispanioli, nadal pływał po morzach i oceanach, penetrując teren. W 1508r został nawet  gubernatorem na karaibskiej wyspie, która obecnie nosi nazwę Portoryko. W 1511r pozbawiono go jednak tej funkcji z powodu brutalnego obchodzenia się z rodowitymi mieszkańcami wyspy. Niestrudzony, żądny przygód oraz łupów żeglarz - konkwistador, zorganizował w 1512r nową wyprawę , z którą dotarł na Florydę. W 1513r dopłynął do Florida Keys, gdzie uczestnicy wyprawy zostali zaatakowani przez Indian i Ponce de Leon został poważnie ranny w nogę.
Ulice Key West są zachwycające architekturą, kolorami i czystością!
Najeźdźcy ratowali się ucieczką na pobliską Kubę, gdzie Juan Ponce de Leon zmarł w Hawanie w wyniku odniesionej rany. Ówczesna medycyna nie radziła sobie jeszcze z wieloma przypadkami, zakażeniami itp. Na Florydzie jest miasto, które nazwano Ponce de Leon dla jego upamiętnienia. W Portoryko zresztą też. Tylko Dominikana pogardziła zabytkiem, nie zadbała o dom Ponce de Leon i nie urządziła w nim muzeum. W końcu był najeźdźcą gnębiącym tubylców, więc chyba dlatego próbowano o nim zapomnieć, zamiast upamiętniać.
Biel domów cudownie komponuje się z kolorem drzew i krzewów.
Archipelag wysp Florida Keys był swego czasu bardzo ważnym morskim szlakiem handlowym między Nowym Orleanem, Kubą i wyspami Bahama i z tej przyczyny Key West urosło do  największego  miasta na Florydzie leżącego na szlaku morskim łączącym Ocean Atlantycki z Zatoką Meksykańską. Było najbardziej wysuniętym na zachód lądem posiadającym wodę pitną, co stanowi podstawę do życia ludzi na danym terenie.
Śliczne białe domy przypominają te z Nowego Orleanu.
Statki bez przerwy kursowały między wyspami, chociaż wiele z nich ulegało katastrofie na rafach koralowych. Do tej pory ludność Key West zajmowała się rybołówstwem i pozyskiwaniem soli. Teraz, wraz ze wzmożonym ruchem transportu morskiego i katastrofami morskimi, w Key West wyspecjalizowano się w rozbiórkach wraków osiadłych na rafach, na czym się świetnie wówczas zarabiało.
Shipwreck Treasure Museum, czyli po prostu zabytkowe Muzeum Wraków w Key West.
Key West w pewnym okresie swojego istnienia stało się najbogatszym miastem Florydy, a jego mieszkańcy posiadali domy wyposażone w niepowtarzalne, stylowe meble odzyskane z rozbitych statków. W 1885r zorganizowano w Key West pierwszy publiczny transport miejski. Na początku muły ciągnęły wagoniki osobowe po szynach, ale już w 1899r wymieniono muły na wagoniki elektryczne, które jeździły po mieście do 1920r.
Bahama Village to bardzo kolorowa dzielnica, po której spacerują swobodnie kury i koguty.
Pod koniec XIXw  nawigacja morska osiągnęła na tyle wysoki poziom, że ilość katastrof morskich się znacząco zmniejszyła. Dla żeglarzy był to wspaniały postęp, zwiększający ich bezpieczeństwo osobiste, ale dla mieszkańców Key West znaczyło to likwidację wielu warsztatów pracy i utratę dotychczasowych, dużych zarobków. Spadały też zyski z pozyskiwania soli.  Ludność Key West ubożała w szybkim tempie.
Biały zabytkowy kościół na Białej ulicy w Key West.
Jednak pomysłowość ludzka w walce o przetrwanie nie ma sobie równych. Jeśli jakaś gałąź gospodarki dająca zyski upadała, rodziła się następna. Key West odbiło się od dna po raz kolejny, przestawiając się na produkcję tytoniu i zajmując się wyrobem cygar. W końcu połowa mieszkańców Key Wes stanowili Kubańczycy, dla których produkcja cygar nie miała tajemnic.
Te domy są po prostu piękne. Duża dbałość o wygląd otoczenia jest tu powszechna.
Na początku XXw, w 1912r Henry Flagler mimo mocno niesprzyjających warunków z powodu częstych huraganów, zdecydował się na budowę linii kolejowej Overseas Railway.To był ostatni odcinek kolei żelaznej budowanej w ramach również jego projektu pod nazwą Florida East Coast Railway, która doszła do ostatniego punktu na archipelagu, do Key West. Gdy się za tą robotę zabierał, wszyscy mówili, że to się nie może udać, tutejsze warunki nie zezwalają na takie projekty. Ale Flaglerowi wszystko się udawało.
Pomnik Henrego Flaglera, bardzo zasłużonego dla rozwoju nie tylko tego miasta.
Gdzie była kolej, tam było życie, tam był rozwój, tam była praca. Region ożywił się. W latach 30-tych XXw na wyspach archipelagu rozpoczęto ogromny projekt  budowy międzystanowej drogi Route nr.1, którą spinano wieloma mostami łączącymi ją z Miami. Transport ludzi i towarów stawał się sprawniejszy, tańszy, łatwiejszy i szybszy. Miami już od lat 20-tych rozkręcało przemysł turystyczny, teraz rozwijała się ciekawa turystycznie Florida Keys i miasteczko Key West.
Stacja Flaglera, historycznej linii kolejowej Overseas Railway w Key West.
W rozbudowie Florida Keys ciągle jednak napotykano na wiele trudności z powodu nękających te tereny częstych huraganów, cyklonów i powodzi. W sierpniu1935r dał się mocno we znaki mieszkańcom i budowniczym huragan Labor Day, który uderzył w grupę wysp Upper Keys. Miał nieznaną dotąd skalę i pustoszył wszystko na swej drodze.
Fort East Martello Museum, to historia Key West
Nazwę nadano mu od święta Labor Day, które właśnie się odbywało na wyspach, gdy niespodziewanie zaskoczył uczestników ten huragan. Pochłonął życie  ok. 400-600 osób, w tym ponad 200 weteranów I wojny światowej, którzy pomagali przy tej wielkiej  budowie.
I gdzie tu teraz iść? Kolorowe drogowskazy przed wejściem do portu.
Co do dokładnej liczby ofiar huraganu Labor Day historycy nie są zgodni. Wyspy były wprost zalewane ścianą wody. Fale  osiągały ponad 5 m wysokości i z szybkością 320 km/godz niesione przez huragan na ląd. Od czasu tego strasznego huraganu meteorologowie zaczęli monitorować pogodę na Florydzie, żeby móc przygotować ludzi na takie nieszczęście i chociaż części z nich uratować życie.
Pędząc autokarem po nowym moście, mijamy stary, pozarywany, przy Pigeon Key.
W czasie budowy tej wielkiej magistrali Route 1 i wielu mostów, zakończyła karierę linia kolejowa Overseas Railway, która  bardzo ucierpiała z powodu huraganu Labor Day. Nie zdecydowano się na jej odbudowę uznając, że pociągnięta równolegle do niej Route1 będzie wystarczającym szlakiem komunikacyjnym prowadzącym do Key West. Kolej służyła aglomeracji Florida Keys jedynie przez 23 lata. Istniejące już mosty, w tym słynny Seven Mile Bridge (Most Siedmiomilowy wybudowany w latach 1909-1912) wyremontowano i przerobiono z kolejowych na drogowe.
Część starych mostów na Florida Keys pozostawiono. Teraz są atrakcją turystyczną.
Budowę Route1 zakończono w 1938r.  Przez lata i Seven Mile Bridge ulegał degradacji, głównie za przyczyną huraganów, a dobił go huragan Donna w 1960r. Pewne odcinki mostu pozarywały się całkowicie. Zdecydowano o budowie nowego mostu, bardziej odpornego na szaleństwa pogodowe, który wybudowano w latach 1979- 1982. 
Trolley w Key West jest płatne, ale bilet jest ważny cały dzień.
Nowy most ma 11 km długości i rozciąga się z niego piękny widok na Zatokę Meksykańską i Ocean Atlantycki. Części starego mostu Seven Mile Bridge pozostawiono i stanowią teraz atrakcję turystyczną w krajobrazie na trasie z Miami do Key West wraz z zawalonym mostem Bahia Honda Key i stacją kolejową Key West. Potem odcinek magistrali Route1 o długości 204 km, na pamiątkę tamtych czasów nazwano „Overseas Highway”.
W podwórku bardzo starej restauracji występuje miejscowy zespół muzyczny.
W okresie rozkwitu Floridy Keys, który przypadł na początek lat 30-tych XIX wieku, zaczęli przybywać na wyspy imigranci w poszukiwaniu pracy i lepszego życia. Dużą część z nich stanowili przybysze z wysp Bahama, zwani Conchami (muszle). Pierwotnie nazwa Conch odnosiła się do przybyszów z Europy, którzy osiedlali się na Bachamach (tam wymyślono tą nazwę). Gdy w domu Concha rodziło się dziecko, rodzina umieszczała naprzeciwko domu muszlę na słupie. Nie wiadomo dlaczego, ale znaczyło to, że na świecie pojawił się nowy Conch. Taka tradycja.
Takim Trolley zwiedzałam Key West. Można było wysiąść, a potem wejść do następnego.
W XXw w Key West wrócono do tej nazwy i zastosowano ją do stałych mieszkańców miasta. Urodzeni na wyspie Key West ludzie i ciągle tu mieszkający, nazywają siebie „Saltwater Conch”, co znaczy „słonowodna muszla”. Przybyłych do Key West z zewnątrz, którzy się tu nie urodzili, ale mieszkają w Key West  przynajmniej siedem lat, mieszkańcy nazywają „Freshwater Conch”, czyli „słodkowodna muszla”.
Dla pewnej starszej pani kierowca wyniósł stołeczek, bo stopnie były wysokie.
W latach 60-70tych XXw po nieudanej próbie walki o niepodległość na Kubie, do Key West przybyła spora grupa uchodźców kubańskich i osiedliła się tu na stałe. Potem coraz częściej zaczęto wykorzystywać bliską odległość wysp Florida Keys od Kuby, do nielegalnego przekraczania granicy, żeby uwolnić się od reżimu Castro i dostać do upragnionej Ameryki, gdzie panuje wolność i dobrobyt. 
Prawda, że zabawny przystanek? To Trolley Roosevelt Station w Key West.
Na Kubie Fidel Castro rządził nieprzerwanie i nic nie zapowiadało, że to się wkrótce zmieni. Castro izolował Kubańczyków od świata i uprzykrzał im życie wszelkimi sposobami, dlatego nieprzerwanie podejmowali oni ryzykowne próby ucieczki ze swojego kraju, na tym stosunkowo krótkim odcinku morza oddzielającego ich od USA. Często różnymi, nieraz bardzo wymyślnymi, aczkolwiek niebezpiecznymi sposobami.Trudno im się dziwić. Żyli w piekle podczas, gdy na wyciągnięcie ręki mieli raj.
Southern most, do Kuby jest stąd 90 mil (144 km). Nie docisnęłam się do zdjęcia.
Władze USA w końcu powiedziały Stop! Wzmożono monitorowanie granicy na wodach wokół wysp oraz na statkach pasażerskich i wycieczkowych. Droga powietrzna z istoty rzeczy znajdowała się pod czujną kontrolą (Key West posiada lotnisko międzynarodowe), a Straż Graniczna Stanów Zjednoczonych założyła dodatkowo blokadę na Route 1. 
Pojechałam Trolley w nowe miejsce, bo czasu miałam bardzo mało.
Na tej jedynej drodze, na wąskim pasku Floridy Keys wprowadzono szczegółową kontrolę wszystkich tą drogą poruszających się ludzi w kierunku kontynentu, wyłapując nielegalnych imigrantów. Z tego powodu tworzyły się ogromne korki na drodze, mieszkańcy tracili godziny w swoich samochodach, nie mając możliwości objazdu, aby wyminąć korek.
Miasto można zwiedzać też takim pojazdem.
Życie w Key West skomplikowało się i spokojni zazwyczaj mieszkańcy wysp, wyznawcy stylu życia „maniana” w końcu się wkurzyli. Blokada uderzyła w biznes turystyczny, z którego głównie Florida Keys się utrzymuje. Turyści postanowili przeczekać kryzys i omijali chwilowo wyspy. Głównie jednak cierpiała ambicja mieszkańców, że oto oni, od zawsze mieszkający na wyspach Florida Keys muszą raptem to wielokrotnie udowadniać na posterunkach kontrolnych i nie mogą swobodnie poruszać się po swojej ziemi. W 1982r zintegrowane miasta Florida Keys ogłosiły powstanie niepodległej Conch Republic.
Wypożyczony rower jest również dobrym rozwiązaniem na zwiedzanie Key West.
Takim rodzajem protestu mieszkańcy tej karaibskiej części Stanów Zjednoczonych pokazali, że mają poczucie humoru, bo ogłoszenie Conch Republic (Republika Muszli) było oczywiście żartem, ale dali władzy do zrozumienia, że są już zmęczeni tą sytuacją. Uważali, że władza powinna popracować nad innym sposobem wyłapywania nielegalnych, bo ten godzi głównie w mieszkańców, obywateli amerykańskich, a jedynie marginesowo  w nielegalnych. Imigranci przeczekają lub skorzystają z  innej drogi dostania się na terytorium USA, a mieszkańcy Key West muszą tu jakoś żyć i pracować na co dzień.
 Duval Street, najstarsza, reprezentacyjna  ulica Key West.
Przez Key West przewinęło się sporo znanych ludzi sztuki i osobistości ze świata politycznego. Przyjeżdżali tu Prezydenci, pisarze, filmowcy, kreatorzy mody i inne znane osoby z tak zwanego Wielkiego Świata. Prezydent Harry Truman miał w Key West swój Winter White House, czyli swój Zimowy Biały Dom. Gdy zima w Waszyngtonie dawała mu się we znaki, przyjeżdżał do Key West i tu pracował. 
Wywieszanie flagi narodowej to już tradycja. Amerykanie dumni są ze swojego kraju.
Najbardziej znanym mieszkańcem Key West był jednak Ernest Hemingway. Znany dziennikarz i pisarz amerykański urodził się w 1899r na przedmieściach Chicago w stanie Ilinois. Jego matka była muzykiem, a ojciec lekarzem.
Posiadłość otoczona jest murem.Tablica informuje o godzinach otwarcia i cenie biletów.
Całą wczesną młodość spędził w rodzinnych stronach i tam rozpoczął swoją pierwszą pracę dziennikarza i reportera. Potem dużo podróżował. Przemieszkiwał w Paryżu i w Hiszpanii. Był korespondentem zagranicznym „Toronto Star” we Francji, Włoszech, Hiszpanii, Szwajcarii, Niemczech, a nawet w Turcji. We Włoszech przeprowadził wywiad z Mussolinim, zanim ten został premierem. 
Ernest Hemingway. Takim go znałam z podręczników i książek.
Był korespondentem wojennym  z ramienia redakcji amerykańskiej prasy w czasie wojny domowej w Hiszpanii i potem, w czasie II wojny światowej. Przekazywał też korespondencje prasowe z Chin, Hongkongu i Birmy. Naprawdę dużo pracował i bywał w ciekawych, chociaż niebezpiecznych miejscach. Nie uniknął kilku wypadków, w wyniku których musiał się potem leczyć w szpitalach. W międzyczasie ciągle pisał jakąś książkę lub opowiadanie.
Dom Ernesta Hemingwaya od strony ogrodu.
Jego utwory najczęściej opierały się na faktach, a miał z czego czerpać, bo życie miał niezwykle bogate w wydarzenia i był wnikliwym obserwatorem toczącego się wokół życia innych ludzi. Zaliczał się do „straconego pokolenia”, jak nazywali siebie amerykańscy pisarze, których młodość przypadła na okres I wojny światowej.
Zwiedzamy pomieszczenia
W latach 20-tych odwiedzał często Key West na Florydzie. Tutaj w 1929r pisał powieść „Pożegnanie z bronią”, wspomnienia z I wojny światowej, na której został ciężko ranny. Książka została wydana w Nowym Yorku we wrześniu 1929r. Zimą tego samego roku, gdy Hemingway był w Nowym Yorku, jego ojciec popełnił samobójstwo. Ernest Hemingway był cztery razy żonaty. Doczekał się w sumie trzech synów. 
Nad kominkiem portret Hemingwaya z czasów wcześniejszych.
W 1931r wujek jego ówczesnej żony, Pauliny Pfeiffer, kupił im dom w Key West, w dzielnicy Old Town. To jest obszerny, w kolonialnym, hiszpańskim stylu dom z ogrodem. Dodatkowo w podwórku mieściła się powozownia, w której na piętrze pisarz urządził sobie pracownię. Miał wreszcie swoją własną, spokojną przystań, ale nie zagrzewał w niej długo miejsca. Nosiło go po okolicy i świecie.
Na piętrze powozowni urządził sobie gabinet do pracy.
Na terenie posesji w Key West zawsze było pełno kotów i tak pozostało do dnia dzisiejszego. To już któreś z kolei pokolenie po Snowballu, ulubionym kocie Hemingwaya. Obecnie kotami opiekują się pracownicy muzeum utworzonego w byłej posiadłości Ernesta Hemingwaya.
Pokój Hemingwaya na piętrze byłej powozowni.
Spacerując po ogrodzie miedzy budynkami widzi się dużo różnego rodzaju kocich domków. Na każdym widnieje imię jego właściciela. Departament Rolnictwa Stanów Zjednoczonych próbował zakazać tak licznej hodowli kotów, bo prawo zabrania utrzymywania w jednym domu mieszkalnym więcej, niż czworo zwierząt domowych. W Key West nie obowiązuje jednak ogólnokrajowe prawo i koty Hemingwaya ocalały.
W różnych miejscach ogrodu stoją domki kotów.
W 1934 Hemingway kupił łódź, którą nazwał „Pilar”. Od tej chwili często  pływał nią po Karaibach. Kiedyś trafił do Bimini, gdzie zatrzymał się na kilka miesięcy i zaczął tam pracę nad powieścią „ Mieć i nie mieć”. Wyspy Bimini leżą jakieś 80 km na wschód od Miami na Florydzie. Jest South Bimini i North Bimini. Hemingway zamieszkał na tej drugiej. 
Pamiątki związane z łodzią Pilar i wędkowaniem.
Ma ona 11 km długości i 210 m szerokości. Wyraźnie lubił odludne miejsca i samotność. Mieszkał tam w latach 1935-1937 w Alice Town w hotelu Compleat Angler. Na Bimini  zainspirował go ogromny, ważący 230 kg Marlin błękitny i z tej inspiracji napisał, znane potem na całym świecie opowiadanie „Stary człowiek i morze”, które było moją lekturą szkolną. Samotne zmaganie się człowieka z wielką rybą na pełnym morzu. Dostał za to opowiadanie nagrodę Pulitzera.
Biurko pisarza i maszyna, na której pisał swoje książki.
W styczniu 2006r Compleat Angler Hotel na North Bimini całkowicie spłonął w pożarze. Hemingway posiadał wiele zdjęć zrobionych w tym hotelu i w jego barze. Część z nich została na miejscu, jako pamiątka z bytności w tym miejscu znakomitego pisarza. Latami zdobiła ściany baru. Wszystko to spłonęło razem z Julianem Brownem, właścicielem hotelu próbującym ratować swój dobytek.
Kuchnia w  domu pisarza miała wyjście do ogrodu.
Wydawało by się, że Ernest Hemingway miał w życiu wszystko, czego może pragnąć każdy człowiek. Był przystojny, wykształcony, zdolny, szybko zaczął zarabiać duże pieniądze robiąc to, co lubił. Został uznanym pisarzem, którego książki były czytane nie tylko w jego kraju, ale i na świecie. Niektóre adaptowano na filmy. Książki i filmy nagradzano, co każdemu pisarzowi daje satysfakcję osobistą. Zdobywał upragnione kobiety, miał trzech udanych synów. Podróżował po świecie,mieszkał, gdzie chciał,  pływał własną łodzią.
Salon również z wyjściem do ogrodu.
Bywał w ciekawych miejscach na Ziemi i uczestniczył często w wyjątkowo ciekawych wydarzeniach politycznych i artystycznych w różnych krajach świata, co życiu nadaje pewien sens. Miał domy, miał rodzinę, miał przyjaciół i swoje ukochane koty. Nie musiał martwić się kosztami utrzymania. Cóż można chcieć więcej od życia? 
Ogród wokół domu jest obszerny. Są tam alejki do spacerów i ławeczki.
A jednak w dniu 2 lipca 1961r popełnił samobójstwo. Nie w tym domu w Key West, lecz w Ketchum w stanie Idaho, gdzie też miał własny dom. Smutne refleksje naszły mnie po opuszczeniu domu Hemingwaya, ale było warto odwiedzić to muzeum i zastanowić się nad sensem istnienia. Wielka praca, wielkie dokonania, wielkie sukcesy i raptem zagłębienie się w nicość, przekroczenie progu w nieznane, skąd nie ma odwrotu. Dlaczego? Gdzie jest ukryty sens życia? Dom Hemingwaya trzeba koniecznie odwiedzić, będąc w Key West.
Kultowy lokal "Sloppy Joe,s, w którym Ernest Hemingway był częstym gościem.
W Key West można też odwiedzić  bar „Sloppy Joe”, w którym Ernest Hemingway był stałym bywalcem. Po śmierci pisarza znaleziono  tam rękopis jego powieści pt.„Mieć i nie mieć”, nad którą pracował na wyspie Bimini. Pierwowzorem Freddiego, bohatera tej powieści był Joe Russel, rybak, którego Hemingway poznał podczas wspólnego wędkowania. W znalezionej noweli autor opisuje tą biedniejszą część społeczeństwa Key West, która zmagała się z problemami dnia codziennego.”Sloppy Joe” nadal z powodzeniem prosperuje i chętnie odwiedzana jest przez turystów.
Piękny dom w typowo nowoorleańskim stylu. Ten taras, kolumienki...Cudo!
Następną znaną osobą, która zamieszkała i tworzyła w Key West był Tennessee Williams. W 1947r w hotelu „La Concha” w Key West  pracował nad utworem pt. „Tramwaj zwany pożądaniem”, który ledwo skończony, jeszcze ciepły, natychmiast zrobił wielką karierę światową. Dramat Williamsa wystawiany był w wielu teatrach Ameryki i Europy. Był również ekranizowany. Premiera sztuki na podstawie tej książki miała miejsce na Broadwayu w grudniu 1947r. Reżyserował ją sam wielki Elia Kazan. Obsadzono w niej aktorów, dla których ta sztuka stała się trampoliną do późniejszej  wielkiej kariery (Marlon Brando, Vivien Leigh).
Na niektórych domach kolorowe, estetyczne murale.Wszystkie w pastelowych kolorach.
Tennessee Williams kupił dom w Key West w 1949r i mieszkał w nim do końca życia, czyli do 1983r. Dom Williamsa był o wiele skromniejszy od domu Hemingwaya i znajdował się przy Duncan Street 1431 w New Town. Można się tam przejść i go zobaczyć, ale nie jest przeznaczony do zwiedzania, bo znajduje się obecnie w rękach prywatnych. Na terenie kampusu Community College na jednej z wysp Florida Keys, w Stock Island, znajduje się teatr im.Tennessee Williamsa.Oglądałam chyba wszystkie sztuki teatralne stworzone na podstawie utworów Williamsa, jakie były wystawiane w Polsce.
Informacja Turystyczna w Key West.
Inne ciekawostki Key West? Proszę bardzo! W Key West znajdują się trzy porty. Jeden z nich w dzielnicy Mallory Square wybudowano  stosunkowo niedawno, bo w 1984r. Mallory Square, to miejsce, z którego można oglądać piękne zachody słońca na Key West i ogromne statki wycieczkowe cumujące w porcie, na których przypływają wycieczkowicze, żeby również zachwycać się zachodami słońca. 
Takim statkiem wycieczkowym można popływać w Key West.
W Key West stoi biała, dobrze utrzymana latarnia morska z 1847r. Można ją zwiedzić i posłuchać opowieści o jej historii. W dzielnicy Truman Annex znajduje się stara stacja kolejowa, od której zaczynała się słynna, chociaż nieistniejąca już linia kolejowa Overseas Railroad Henrego Flaglera.
Muzeum Flagler Station.
Historic District w zabytkowej części Old Town jest bardzo interesujące do zwiedzania, ponieważ zachowały się tam budynki w swoim pierwotnym kształcie. W zabytkowej dzielnicy Key West znajduje się również najstarsza, reprezentacyjna ulica Duval Street, Plaza Mallory Square, wspomniane już Truman Annex oraz Fort Zahary Taylor, gdzie można dostać lekcję historii o tym miejscu i skorzystać z uroku pięknej, zacienionej drzewami plaży. Najpiękniejszą plażą w Key West jest Smathers Beach.
Terminal statków wycieczkowych.
Większość budynków w Old Town Key West została wybudowana w latach 1886 – 1912. Są to charakterystyczne dla tamtych lat drewniane, dwupiętrowe domy utrzymane w pastelowych kolorach. W wyniku huraganu Wilma, który uderzył w Key West w 2005r, miasto zostało zalane w 60%. Old Town zostało na szczęście oszczędzone przez żywioł, dzięki czemu możemy nadal oglądać te śliczne zabytkowe budynki. 
Stary, drewniany dom, który przetrwał huragany nawiedzające Key West.
Ciekawostki: w czasie huraganu Wilma uszkodzony został zbiornik z rekinami w Aquarium Key West, rekiny zostały uwolnione i wypłynęły swobodnie do miasta, a potem uciekły do morza. Rada Miasta w Key West nazywa się Komisją Miejską, w której zasiada sześciu radnych, po jednym z każdej dzielnicy, a Burmistrz wybierany jest w wyborach bezpośrednich przez mieszkańców miasta. I to wystarcza aby kierować miastem  zamieszkałym przez ponad 25.000 stałych mieszkańców plus ogromna ilość turystów przewijających się przez Key West przez okrągły rok.
Stacja Counch Travel Train. To taka kolorowa kolejka obwożąca turystów po mieście.
Położenie Key West i jedyna droga na wąskim pasie ziemi oraz długie mosty ułatwiają służbom działanie w sytuacji zagrożenia kataklizmem. W pierwszej kolejności ewakuowani są turyści, następnie mieszkańcy i dostęp do miasta zostaje całkowicie zablokowany. Nie ma możliwości, aby ktokolwiek mógł się prześlizgnąć do miasta inną drogą, nie korzystając z mostów. 
W tej ogrodowej kawiarence zjadłam kanapkę i wypiłam kawę.
Od strony wody zagradzają dojście szalejące fale, od drogi powietrznej uniemożliwia to niszczycielski huragan, a od strony lądu specjalne służby pilnujące mostów. To jest korzystna sytuacja dla mieszkańców, których domy nie są narażone na plądrowanie w czasie trwania ewakuacji w takim stopniu, jak w innych rejonach Stanów Zjednoczonych w podobnej sytuacji.
Do Aquarium w Key West przychodzi dużo turystów. Ciekawe miejsce do odwiedzenia.
Do zwiedzenia jest również Key West Aquarium, Muzeum Wraków i Key West Butterfly, czyli szklarnia-motylarnia wielkości 460 m kwadratowych, w której fruwa  ogromna ilość kolorowych motyli w otoczeniu egzotycznych roślin. W Mel Fisher Maritime Museum można obejrzeć skarby wyniesione z wydobytych wraków statków. Niby takie niewielkie to Key West, a tyle w nim jest ciekawych rzeczy do zobaczenia. 
No i koniec lądu! Najbardziej wysunięty w morze odcinek Key West.
Po Key West jeździ turystyczny autobus, ale ja wolę zwiedzać miasto pieszo wspomagając się na pewnych odcinkach wagonikiem Trolley. Wszystkiego nie zobaczyłam, bo czasu za mało. Musiałabym zostać na wyspie na noc, i zwiedzać cały następny dzień, co raczej było niemożliwe, jako że byłam z wycieczką. Do Miami wróciliśmy około godziny drugiej w nocy, ponieważ utknęliśmy w korku na tej jedynej drodze, której nie można ominąć z żadnej strony. Nocami prowadzone są na drodze i na mostach rutynowe remonty i ruch odbywa się systemem wahadłowym. Tragedia! A u miejscowych zero zdenerwowania. Maniana!
W tak newralgicznym punkcie, w jakim leży Key West oczywiste jest stacjonowanie wojska
W Key West jest dużo barów, kawiarni i restauracji, jako że przetacza się przez to miasto wiele turystów przez okrągły rok, których trzeba nakarmić. Królują potrawy amerykańskie i meksykańskie, ale można spotkać też kuchnie z innych regionów świata. Wszędzie pętają się pod nogami kurczaki. Nie wiem, czy to są te restauracyjne, przeznaczone na stół, czy takie miastowe, żyjące na wolności. Może są to osobniki opisane w menu? ale raczej są to kurczaki niczyje, które wybrały wolne życie na wyspie.
Wielka tolerancja społeczności KW zachęciła ludzi o innej orientacji do osiedlania się tutaj
W Key West jest sporo cukierni. Tak zwane Bakery nie jest tu tylko piekarnią, ale proponuje również różne ciasta, ciastka i desery, serwuje kawę i soki. Można tu usiąść przy stoliku lub przed sklepem i spróbować tutejszych smakołyków. Wszyscy zachwalają specjalność Key West pod nazwą Key Lime Pie. To limonkowy  mini torcik na zimno. Żałuję, że nie miałam okazji spróbować tego specjału. Ta wyjątkowa odmiana żółtej w środku limonki uprawiana jest  tutaj, w Key West i okolicy, chociaż pierwotne jej pochodzenie, to Malezja. Hiszpanie sprowadzili ją w te strony, a ona z powodzeniem przyjęła się w tym tropikalnym klimacie.
W powrotnej drodze też nie docisnęłam się do Southnernmost. Wszyscy tu się fotografują.
Ta limonka rośnie na kolczastych drzewach. Jest kwaśna, ale ładnie pachnie. Limonkowe ciasto Key Lime Pie ma swoje coroczne święto, na którym ogłaszany jest konkurs na najsmaczniejsze Lime Pie w danym roku. Uczestniczy w tym wiele właścicieli kawiarni, cukierni i restauratorów. Ten, co wygra konkurs, może sobie potem zawiesić w lokalu taki dyplom, który zwabi więcej klientów, bo zapragną spróbować najlepszego na wyspach ciasta Key Limon Pie!
Historyczna Przystań Schooner Western Union w Key West.
Nie zdążyłam znaleźć Muzeum of Art and History, czyli Historii i Sztuki, przed którym podobno stoi taki pomnik, jak marynarz całuje pielęgniarkę. To autentyczna historia, a pomnik wykonano na podstawie fotografii, która została zrobiona w Key West w dniu kapitulacji Japonii. Spontaniczna radość marynarza stała się symbolem końca wojny dla Stanów Zjednoczonych, stąd pomnik. Jak będziecie w Key West, koniecznie to zobaczcie.
Dla bardziej zainteresowanych opis tego historycznego miejsca.
Na koniec moja rada: jeśli chcecie dokładnie i spokojnie zwiedzić Key West, jedźcie tam sami, indywidualnie, autobusem lub wypożyczonym samochodem. Zostańcie na jedną noc i spokojnie sobie wszystko obejrzyjcie, popróbujcie, pospacerujcie, zajrzyjcie w różne zakątki, pogadajcie bez pośpiechu z ludźmi, rybakami, a wieczorem z innymi turystami delektujcie się rumem lub piwem, w którymś z kultowych lokali. 
Jest co podziwiać w Porcie Key West.
Wykupiona wycieczka polega bowiem na tym, że płacimy za wycieczkę, a w rzeczywistości otrzymujemy jedynie transport. Na miejscu musimy sami wszystkiego szukać i ciągle w nerwach, czy zdążymy wrócić na czas do autokaru. Przez taką sytuację kilka ciekawych rzeczy mnie ominęło, bo czasu zbyt mało. Zbyt dużo czasu pochłonęło szukanie atrakcji.
Waterfront Commodore Restaurant. Można tu zjeść świeże ryby.
Rano czekamy przed hotelem na autokar, który się zawsze bardzo spóźnia. Potem jeździmy autokarem ze dwie godziny po mieście i zbieramy wycieczkowiczów z różnych hoteli rozrzuconych po wielu dzielnicach Miami. Autobusem liniowym już dawno byśmy byli na miejscu. Wreszcie jedziemy. Po drodze nie robimy żadnych przystanków w widokowych miejscach, bo przecież jesteśmy spóźnieni, więc byśmy w końcu na wieczór do Key West dotarli. Jest jeden postój na śniadanie przy przydrożnym barze. Oczywiście, na własny koszt. Na miejscu, przed opuszczeniem autokaru dostajemy wycinkowe mapki Old Town Key West do ręki i Przewodnik mówi, no, to w drogę państwo wycieczkowicze! 
Oprawianie świeżej ryby. Resztkami karmione są ryby jeszcze żyjące.
Zbiórka na powrót o tej godzinie w tym miejscu, a kto się spóźni, będzie sobie musiał radzić sam z powrotem do domu. I po sprawie. Ludzie są parami lub w zaprzyjaźnionych grupkach, rozpraszają się i zostajesz człowieku sam na obcej ziemi  z mało czytelnym  skrawkiem papierowej mapki w ręku i się bujaj, a czasu na zwiedzanie pozostało niewiele.
Na wrzucane resztki oprawianych ryb, te żyjące rzucają się, aż woda kipi.
Trzeba sobie samemu zorganizować wycieczkę po  mieście. Ja daję radę, ale w takim razie po co mi ta wycieczka? Wydane na nią pieniądze wolałabym wydać na obiad z deserem Key Limon Pie. Zwiedzałabym wolniej, zobaczyłabym więcej, nie obawiając się, że zabłądzę i nie zdążę na czas wrócić do wskazanego miejsca zbiórki, co grozi zostawieniem mnie tu na noc bez załatwionego noclegu.
"Lobster House", wykwintna restauracja w historycznym Seaport.
Po powrocie do Miami, kiedy jest już grubo po północy, przewodnik znowu rozwozi turystów po hotelach, ale nie mnie. Jako ostatnią wysadza mnie na Collins Avenue i mówi, że sama już dojdę do swojego hostelu, bo stąd już blisko. Pewnie, że blisko, ale jest już prawie druga godzina w nocy! Na nic tłumaczenie, że o tej porze samotne chodzenie po ciemnym mieście nie jest dla mnie bezpieczne i nie wiem, czy trafię, bo w nocy wszystko wygląda inaczej. 
Historia "Lobster House" Mój rocznik!
Musiałam sama iść i tyle. Błądziłam z pół godziny przeciskając się przez duże grupy rozbawionych nocnymi balangami ludzi. A że na Collins Avenue lokal przy lokalu, zajmowali oni całkowicie chodnik i jezdnię, rozweseleni po wielu drinkach, zadziorni, jak to zawsze kumple się czują w swojej grupie. Poszłam w złą stronę, musiałam wracać i znowu prosić o przepuszczenie mnie przez szpaler przed knajpkami. Goście zagadywali, zaczepiali mnie, ale na szczęście nie byli zbyt napastliwi.Ot i taka to zorganizowana wycieczka. Nauczka, żeby jeździć samemu.
Pięknie tu. Można godzinami obserwować toczące się życie w Porcie.......
Gdy jadę samodzielnie, sama reguluję czas na zwiedzanie i podróż tak, aby nie zaskoczyła mnie noc nie wiadomo gdzie i żebym bezpiecznie wróciła do hotelu lub planuję pozostanie  na jedną noc w danym miejscu. Taniej, ciekawiej i bezstresowo.
.....i spacerować po drewnianym deptaku Harbor Walk.
Jeżeli organizatorzy wycieczek nie dbają o nasze bezpieczeństwo, nie oprowadzają nas w ciekawe miejsca rozproszone po różnych dzielnicach miasta, a na koniec nie odstawiają  nas w miejsce, skąd nas zabrali, to żadna to wycieczka, a tylko nabijanie kieszeni biurom wycieczkowym i pseudo Przewodnikom.Taki nieuczciwy biznes turystyczny. Tą wycieczkę wykupiłam w Sobe Miami Tours na 524 Washington Avenue w Miami.
No, takie klimaty na Key West! Czy to wielki marlin Hemingwaya?
Ale jeżeli będziecie w tych stronach Stanów, to bardzo polecam zwiedzenie Key West, bo naprawdę warto! Miejsce wyjątkowe i już sama droga ciekawa przez całe 230 km! Słyszałam, że można dojechać tam zwykłym autobusem z Miami do Marathon i stamtąd do Key West, ale nie zdążyłam już ustalić miejsca odjazdu autobusu, kwestii przesiadki w Marathon (to miasto leży gdzieś w połowie drogi Route 1 do Key West) i chcąc sobie ułatwić sprawę, zdecydowałam się na wycieczkę.
Bardzo stary sklep ze starociami. Na wózeczkach stare książki do wybrania.
Jeśli obawiamy się samotnego zwiedzania nowego, nieznanego miejsca, zawsze możemy wejść w Key West do informacji turystycznej,wziąćmapki miasta, dopytać o Przewodnika (często przewodnicy wolontariusze oprowadzają turystów w takich typowo turystycznych miejscowościach za darmo) lub wskażą, często też bezpłatny pojazd miejski, który obwozi turystów w miejsca różnych atrakcji. 
I pomyśleć, że wycieczkę sprzedała mi ta sympatyczna dziewczyna pochodząca z Europy.
W Key West był Trolley, wprawdzie płatny, ale dzięki niemu coś przynajmniej zdążyłam zobaczyć. A już z całą pewnością w każdej atrakcyjnej turystycznie miejscowości są płatne turystyczne pojazdy obwożące ludzi po mieście z przewodnikiem opowiadającym o tym, co po drodze widzimy.  Takie typu On-Of itp Można opowieści Przewodnika słuchać przez słuchawki, nastawiając je na tłumaczenie i słuchać w  swoim języku.
Ogródkowa, zabytkowa restauracja ma wzięcie.To ta ze starymi beczkami i żywą muzyką.
Lepiej na takiego Przewodnika wydać jakąś kwotę pieniędzy, niż na przewodnika wycieczki dającego jedynie skrawek mapki i ogłaszającego godzinę zbiórki na powrót. Ja to wszystko niby wiedziałam od dawna, a jednak coś mnie podkusiło i kupiłam tą wycieczkę! Człowiek się czasem zawiesza, wyłącza rozum i podejmuje nietrafne decyzje, ale cóż! Bywa! Ważne, że Key West mnie nie zawiodło i uraczyło pięknymi widokami i ciekawymi, atrakcyjnymi miejscami. Żal, że nie wszystko zdążyłam zobaczyć. Ale.....
I co? wróciłam na czas, a "Przewodnik" znów się spóźnia. Mogłabym jeszcze coś zobaczyć.
Ale...słyszałam, że według wierzeń dawnych Indian, którzy kiedyś tu zamieszkiwali, na Key West ciąży klątwa. Powoduje ona, że kto raz tu przyjedzie, będzie cały czas marzył, aby do Key West wrócić. Nie mam nic przeciwko temu. Chętnie bym to uczyniła. Key West zachwyca i zaskakuje nieustannie, że nie można się tu nudzić.
Do zobaczenia w następnym poście!