Patronat medialny



Miło mi poinformować, że moja wyprawa została objęta patronatem medialnym przez portal Link to Polnad www.linktopoland.com

niedziela, 19 czerwca 2016

Goodbay Vietnam!

No cóż, na coś się musimy zdecydować. Idziemy w prawo!
Sajgon, to miasto kontrastów, ale z wyraźnym charakterem i bogatą historią. Historię pięknie pokazuje kultowy film francuskiego reżysera Regisa Wargnier’a „Indochiny” z 1992r z Catherine Deneuve w roli głównej. Sceny do filmu kręcone były we Francji i Malezji, ale głównie w Sajgonie i innych pięknych miejscach Wietnamu.
Katedra Notre Dame w Sajgonie
Akcja tego wojennego melodramatu obejmuje lata 1930-1954 XXw, czyli okres sytego, ustabilizowanego życia kolonizatorów francuskich w Wietnamie. Ukazuje czasy, gdy Sajgon był stolicą Indochin, następnie okres II wojny światowej, wojny Wietnamczyków przeciw Francuzom, aż do czasu, gdy pokonani Francuzi wycofują się ostatecznie z Wietnamu.
Opera sajgońska z 1897r (jakiś czas był tu Senat, odnowiono budynek i znów jest opera).
Film stanowi jakby melancholijne, chociaż nieuchronne pożegnanie się  Francji ze złotym okresem długiego indochińskiego kolonializmu. Gwałtowną miłość przybranej córki plantatorki wietnamskiego pochodzenia i francuskiego oficera, pokazano na tle burzliwej historii Wietnamu i zrywu Wietnamczyków pragnących raz na zawsze wyzwolić się spod panowania Francuzów.
Sajgońskie ulice są wesołe, kolorowe.
Dla wielu ludzi pochodzenia francuskiego to był dramat. Szczególnie dla tych, którzy już w Wietnamie się urodzili, wychowali, dorastali z myślą, że to jest ich ojczyzna i raptem dzieje się coś takiego, że muszą uznać, że jednak nie są u siebie.
Stare budynki odnawiają, nowoczesne budują, jak na socjalistyczny kraj, jest ok!
Trudno im to było pojąć, że nie są tu mile widziani, a wręcz są znienawidzeni i muszą opuścić ten piękny kraj. Takim ludziom świat zawalił się z dnia na dzień. Z drugiej zaś strony nie byli przecież uprawnieni, aby uważać Wietnam za swoją ojczyznę, bo byli Francuzami.
Oliwia i Ho Chi Minh na tle miejskiego ratusza z 1906r, zbudowanego przez Francuzów.
Gdyby nawet historia Wietnamu i fabuła wielkiej miłości młodej Wietnamki do francuskiego oficera kogoś mniej interesowały, film warto obejrzeć dla samej gry Catherine Deneuve w roli macochy młodej Camille oraz dla zjawiskowych krajobrazów południowego Wietnamu z wielkim artyzmem pokazanych w tym filmie. Film „Indochiny” otrzymał Oscara oaz zdobył wiele innych nagród.
Biuro Informacji Turystycznej w Sajgonie.
Dzielnica numer 1 w Sajgonie zachowała atmosferę tamtych czasów do dnia dzisiejszego. Można dzisiaj wejść do kawiarni hotelu „Continental Saigon”, który mieści się przy Rue Dong Khoi i wypić kawę, jak czynili to główni bohaterowie  filmu „Indochiny” . Przymknąć oczy, wyobrazić sobie sceny z filmu i poczuć się przeniesionym w odległe czasy Indochin.
Estetyczne murale.
Hotel został zbudowany przez Francuzów w 1880r, w czysto kolonialnym stylu. Począwszy od 1880r wyraźnie zaczął się jakiś boom budowlany w Sajgonie. Zapoczątkował go producent materiałów budowlanych i urządzeń dla domu, Pierre Cazeau  budową tego właśnie „Continental Sajgon Hotel”. Budowa trwała jedynie dwa lata, ale hotel zapewniał pełen komfort francuskim podróżnikom.
Poczta Główna od frontu.
Hotel ma bogatą historię własną. W czasie pierwszej wojny w Indochinach Continental Hotel był miejscem spotkań korespondentów wojennych, polityków, dziennikarzy, biznesmenów. Tutaj gorąco dyskutowano nad bieżącą sytuacją, wymieniano poglądy na temat tej wojny, spierano się, pisano artykuły prasowe.
Poczta-piękny, kopulasty przeszklony sufit. Na wprost, portret Cho Hi Minha.
Podczas wojny w Wietnamie przemianowano hotel na „Continental Palace”, ale ponownie stał się bazą dla dziennikarzy i korespondentów wojennych z całego świata. Spotykali się najczęściej w barze na parterze. Takie media prasowe, jak Newsweek, Times itp. urzędowały na drugim piętrze Continental Hotel.
Wybrałam, napisałam i wysłałam z tej zabytkowej poczty, kartki dla przyjaciół w Polsce.
W 1911r hotel został sprzedany księciu Montpensier, a w 1930r odkupił go Mathieu Francini. Podobno był francuskim gangsterem z Korsyki. Przepisał potem hotel na swojego syna, Philippe. Francini junior utrzymał hotel w swoich rękach aż do 1975r, kiedy to odebrał mu go komunistyczny rząd Wietnamu.
Piękne zabytkowe budki telefoniczne. W jednej jest bankomat.
Rząd Ho Chi Minha przejął hotel (bez odszkodowania) w kwietniu 1975r, a już w 1976r zamknął go na długie 10 lat. Potem otworzono go, ale pod inną nazwą. Dopiero w 1989r przywrócono hotelowi dawną nazwę „Continental Hotel”.
Na terenie Muzeum Wojny.
Również akcja książki, znanego brytyjskiego pisarza, Grahama Greena pt. ”Spokojny Amerykanin”, rozgrywa się na początku lat 50-tych ubiegłego stulecia w Wietnamie, w czasie wojny francusko-wietnamskiej. W Sajgonie.
Nnoo! dziękuję bardzo! Widzicie to ostrze u góry? Tragiczne.
Główny bohater książki, brytyjski dziennikarz Fowler pracuje w Sajgonie, jako wojenny korespondent dla „Timesa”. W tym samym czasie nawiązuje romans z Wietnamką Fuong. Po pewnym czasie do Sajgonu przyjeżdża w ramach misji medycznej młody lekarz Alden Pyle i też zakochuje się w Fuong z wzajemnością.
Nazwałam je, smocze łódki. Są egzotyczne.
No i potem, to już się dzieje, ale oprócz akcji na granicy kryminału, Greene daje nam barwne i sugestywne opisy przyrody wietnamskiej, prezentuje życie powszednie mieszkańców, ich zwyczaje, charaktery, mentalność. Odkrywa przed nami słabo znaną dotychczas kulturę Wschodu, odbieraną oczyma Europejczyka.
Musiałam zajrzeć do środka. Komfortowo. Można tu na stałe mieszkać.
Bardzo bezstronnie, w wyważony sposób opisuje konflikt francusko–wietnamski i kontrast dwóch kultur, które zderzyły się w Wietnamie. „Spokojny Amerykanin” został sfilmowany dwa razy. W filmie z 2002r znakomicie zagrał Michael Caine.
Katedra Notre Dame widziana z boku. Imponująca budowla.
Również w 1880r zakończono budowę katedry Notre Dame przy Ben Nghe. To był wielki i kosztowny projekt, ponieważ materiały budowlane sprowadzano z Francji. Czerwoną cegłę do budowy kościoła sprowadzono z Marsylii, kolorowe witraże z Chartres. Budowę katedry rozpoczęto w 1863r i trwała ona 17 lat.
Bardzo dużo rzeczy i wydarzeń dzieje się wprost na ulicy. Taki korzysny klimat tu mają.
Teraz wszystko to jest w kiepskim stanie. Zniszczona jest posadzka, brakuje kilku kolorowych witraży, ale katedra swoje przeszła w kolejnych wojnach. Potem, ateistyczne  komunistyczne władze Wietnamu nie widziały konieczności ani potrzeby przywrócenia tej pięknej katolickiej katedrze o neo-romańskiej architekturze, dawnej świetności.
Sajgon nie jest tak totalnie zatłoczony, jak głosi opinia. Na wielu ulicach jest luźno.
Dwie smukłe wieże , każda o 57 m wysokości, dobudowano katedrze później, w 1895r, żeby upodobnić ją do Katedry w Paryżu. Każdy krzyż na szczycie wieży ma wysokość 3,5 m i waży 600 kg. Przed kościołem ustawiono dużą figurę Najświętszej Marii Panny, pod której wezwaniem jest katedra.
Przekąsimy coś? Na Filipinach, niestety, nie ma takiego wyboru w posiłkach, jak w Sajgonie.
Dziedziniec katedry jest bardzo zadbany, zielony, roślinność jest na bieżąco pielęgnowana. W 1962r Watykan nadał katedrze w Sajgonie status bazyliki. Msze święte odbywają się w katedrze w każdą niedzielę o godz. 9.3o w języku wietnamskim i angielskim.
Festynom i ulicznym kiermaszom sprzyja tutejsza, zawsze ładna pogoda.
Na przestrzeni lat 1886-1891 wybudowano następny piękny kolonialny budynek Głównego Urzędu Pocztowego, który działa do dnia dzisiejszego, nieustannie budząc zachwyt odwiedzających to miejsce turystów z całego świata. Mieszkańcy Sajgonu są oczywiście również zadowoleni i dumni z tego, że mają taką pocztę.
Przyjemne i zachęcające do czytania miejsce.
Jakie to szczęście, że mimo odegrania się na własnych krajanach niechętnych komunizmowi, co jest narodową tragedią samą w sobie, nie odegrano się na budowlach znienawidzonych kolonizatorów i nie zburzono tych pięknych obiektów. Można teraz oglądać takie cudeńka dawnej architektury.
Żałuję, że nie znam języków, bo kupiłabym sobie coś do czytania na Filipiny.
Nawet na plus socjalistycznej władzy Wietnamu zaliczyłabym to, że budynki z czasów kolonializmu francuskiego nie zawalają się ze starości, a są remontowane i ciągle pełnią rolę w życiu mieszkańców, do jakiej zostały stworzone.
Spory wybór książek, tytułów prasowych i kartek pocztowych.Wszystko na ulicy.
Stalową konstrukcję hali gmachu poczty zaprojektował sam Alexandre Gustave Eiffel. Tak, właśnie on, ten od słynnej Wieży Eiffla w Paryżu. Wszak Wietnam był wówczas częścią Indochin Francuskich. Nie tylko urzędnicy, ale i artyści, architekci, uczeni, pracowali w Indochinach dla  Francji.
Dobrze, że ulice zacienione są drzewami w takim upalnym kraju.
Inżynier Eiffel specjalizował się w stalowych konstrukcjach. Urodzony w 1832r, w latach 80-tych XIXw znajdował się w pełni sił twórczych doświadczonym inżynierem architektem od mostów, wiaduktów, hal dworcowych, żelaznych budynków i innych solidnych budowli wykonywanych na zamówienie.
Wszędzie uliczne cafe. Zwiedzając w upalne popołudnie, co rusz można sobie odpocząć.
W historii i pamięci ludzkiej utrwalił się głównie, jako konstruktor wieży Eiffla postawionej na Polach Marsowych w Paryżu w latach 1887-1889. Wzniesiono tą konstrukcję z okazji Wystawy Światowej w Paryżu, otwartej 15 maja 1889r.
Łodzie rybackie w zatoce i przybrzeżna hodowla ryb.
Wieża Eiffla do dzisiaj zachwyca, zdumiewa, budzi zróżnicowane emocje i jest budowlą, którą każdy przybywający do Paryża, musi zobaczyć i zrobić sobie z nią zdjęcie. W czasie budowy i potem, miała wiele przeciwników głośno awanturujących się o  zaśmiecanie miasta. Nowe, zawsze budzi kontrowersje.
Rodzinka pływająca.
Ale przecież Eiffel, to nie tylko wieża w Paryżu. Budował też Statuę Wolności w Nowym Yorku, most Maria Pia na rzece Duero w Portugalii, który to most do dzisiaj jest uznawany za  wyjątkową perełkę architektoniczną.
Na wycieczce w plenerze. Jest tu pięknie.
Dziełem Eiffla jest również Dworzec Kolejowy w Budapeszcie, budynek de Fierro w Peru, obserwatorium astronomiczne w Nicei, żelazny most łączący stały ląd z ogromną skałą, na której stoi figura Najświętszej Marii Panny w Biarritz na południu Francji i wiele innych ciekawych, odważnych i dziwnych budowli.
Wietnamska rodzina rybacka przy moście.
Specjalizował się w budowlach z żelaza. Budował na całym świecie, nie ograniczając się do Francji i jej zamorskich terytoriów. Jego firma pracowała bardzo sprawnie i szybko, jak na XIXw, kiedy to nie było jeszcze takich nowoczesnych maszyn jakie mamy dzisiaj.
Solidny, ale bardzo ładny budynek na wynajem dla turystów.
Eiffel zmarł w wieku 91 lat w swoim domu w Paryżu. Gdyby mógł żyć dłużej, powstałoby jeszcze kilka ciekawych budowli na świecie, bo był to niestrudzony w pomysłach, tworzeniu i pracy człowiek. Jego dzieła przetrwają wieki.
Życie toczy się tutaj leniwie. Może ze względu na upał. Teren należy do muzeum wojny.
Sufit poczty w Sajgonie ma kształt półkolistej kopuły, jakie zazwyczaj można oglądać w dużych kościołach katolickich. Górna część kopuły jest przeszklona, wpuszczając do wnętrza dużo światła. Po obu stronach, wzdłuż ścian znajdują się okienka do obsługi klientów. Jest ich bardzo dużo, więc kolejek nie ma.
Spocznij umęczony tułaczu. Oliwia w parku.
Bardzo ciekawe są również budki telefoniczne utrzymane w bardzo starym stylu, bo może młodzi nie wiedzą, ale kiedyś nie było komórek, a na telefon podłączony do domu, nie każdy mógł sobie pozwolić i to nie tylko w Wietnamie. W czasie wojennym budki te były oblegane przez korespondentów wojennych różnych narodowości.
Nazwa zapożyczona z filmu z 1987r z Robinem Wiliamsem. To komedia na temat wojny.
Faxów też wówczas nie było, ani kawiarenek internetowych, ale można było nadać telegram. Nie jestem pewna, czy dzisiaj wszyscy wiedzą, w jaki sposób nadawało się telegram. Mówiąc w skrócie, wiadomość szła po drucie.
I tak sobie siedzimy na Union Square w Sajgonie i odpoczywamy. Ja z przewodnikiem w ręku
W przestronnej hali pocztowej stoją dwa ogromne drewniane pojemniki, do których wrzuca się listy. Bo kiedyś ludzie pisali do siebie listy. Teraz też czasami to czynią, ale raczej okazjonalnie. Głównie koresponduje się e-mailem i sms-em, a poczty przewracają obecnie tony korespondencji nadawanej przez różne firmy, instytucje i zakłady pracy.
Na ulicy w Sajgonie można praktycznie kupić wszystko.
Na poczcie można kupić ładne kartki pocztowe oraz znaczki i wysłać je do Polski. Pani w okienku poinformuje za ile dongów należy kupić znaczki do danego kraju. Ja wysłałam, bo nie mogłam się oprzeć tym pięknym kolorowym kartkom i możliwości wysłania ich z takiej zabytkowej poczty. W Polsce to docenili.
Na jezdniach przeważają skutery. Motocykliści w maskach lekarskich, to częsty widok.
Ooo! Nie napisałam najważniejszego. Gdy się wejdzie do wnętrza tej pięknej poczty, na wprost widnieje ogromny kolorowy portret Ho Chi Minha, wiecznie żywego w pamięci Wietnamczyków bohatera narodowego, który połączył podzielony ustrojowo kraj. Może niekoniecznie przeciągnął go na właściwą stronę, ale jednak kraj połączył w jeden organizm państwowy.
Uliczna sprzedawczyni bananów.
Kraj, w jakim obecnie Wietnamczycy żyją, zawdzięczają Wielkiemu Wujkowi Ho i podobno są mu za to bardzo wdzięczni. Gdyby nie on, Wietnam byłby podzielony na dwie części, jak Korea Północna i Południowa, z odmiennymi ustrojami politycznymi. Ludzie mówią, że by tego nie chcieli.
Sprzedawca zimnej wody pitnej. Plastikowe krzesełka wymyślili chyba specjalnie dla Azjatów.
Sajgon jest wilgotny i parny, Sajgon jest gorący i tłoczny. To z tego tłoku jest chyba tak gorący. Wszystkiego jest tu ponad miarę, ludzi, skuterów, czarnych kabli nad głowami, straganów z jedzeniem na ulicy i straganów ze wszystkim, co tylko da się sprzedać. Te stragany zabierają na chodnikach miejsca dla pieszych.
Atrakcją dla turystów są okrągłe łódki. Płynęłyśmy nimi również.
Przejście na drugą stronę ulicy wymaga odwagi. Pojazdy nie zatrzymują się, nie zwalniają, bo cały czas posuwają się z szybkością najwyżej 20 km na godzinę. Trzeba wejść między te pojazdy i po prostu iść w poprzek jezdni, a one nas ominą.
Będąc w Wietnamie koniecznie trzeba odbyć wycieczki wodne.
Na dużych skrzyżowaniach są światła, które są respektowane. Z przymusu, ponieważ w innym przypadku masa krytyczna pojazdów zaplątałaby się z masą krytyczną pojazdów z naprzeciwka i nikt by nie pojechał.
Tłoku na łódce nie ma, bo łodzi wycieczkowych jest do wyboru dużo. Wycieczki są tanie.
Piesi przechodzą, gdy pali się kroczący ludzik. Na jednym skrzyżowaniu pali się on na zielono, na innym,  na czerwono, ale gdy kroczy, śmiało przechodzimy na drugą stronę ulicy. Na ulicach bez świateł, trzeba sobie radzić na własny rozum, wyczucie i własną odpowiedzialność.
Na wodzie można poobserwować różne inne rodzaje łódek. Również towarowych.
Z biegiem lat świat się zmienia, zmienia się i Wietnam. Nie rezygnując z socjalistycznego ustroju politycznego, władze poluzowały w gospodarce, co szybko zaskutkowało pozytywnie na życie Wietnamczyków.
Sporo remontów domów i budowy nowych. Wietnam otwiera się na turystykę.
Poprawiły się warunki życia ludności na wsi, odkąd zniesiono kolektywizację, rozwinęły się miasta, pobudowano nowoczesne budynki, biurowce, drogi, co przyciągnęło obcy kapitał. Wietnam stara się dogonić inne kraje azjatyckie, które rozwijały się miarowo, podczas gdy on walczył lub tkwił w izolacji politycznej i gospodarczej, rozliczając się z wewnętrznych przewinień.
Można wynająć taką łódkę i popływać sobie po rzece.
Coraz chętniej Japończycy i Amerykanie lokują swoje firmy w Wietnamie. Wietnam otworzył się na świat. Produkty wietnamskie zdobywają rynki azjatyckie i światowe. Wietnam jest drugim państwem po Brazylii w uprawie kawy. Uprawiane są tutaj na dużą skalę ryż i tytoń, ananasy i herbata.
Są tu przyjemne miejsca do wypoczynku.
Nieprawdopodobny sukces zdobyli Wietnamczycy w rozwoju akwakultury, czyli hodowli ryb i krewetek na export. Są drugim krajem na świecie (po Chinach), specjalizującym się w tego rodzaju hodowli. Już w 2010r wartość rybnego exportu Wietnamu przekroczyła 3,5 mld euro! Kraje Unii Europejskiej są największymi odbiorcami rybnego exportu z Wietnamu.
Na ulicach Sajgonu można kupić różne rzeczy, nie tylko jedzenie.
Wietnamczycy przewidują, że jak tak dalej pójdzie, to do 2020r w sektorze rybnym zatrudnienie zwiększy się do 3,5 mln ludzi. Perspektywy są dobre. Trzeba też pamiętać, że wzrastają  zyski w sektorze turystyki. Niektórzy mówią, że w gospodarce, to w Wietnamie widać już galopujący kapitalizm.
W zasadzie trudno wyczuć, czy pracują, czy wypoczywają?
Wietnamem można zachwycić się bez trudu. Głównie wyjątkową przyrodą, pięknymi plażami i naprawdę smacznym jedzeniem. Chociażby po to warto odwiedzić Wietnam, póki jeszcze ceny nie galopują w tempie rozwoju gospodarczego. Potem może być różnie.
Katedra Notre Dame widziana z bocznej ulicy..
Goodbay Vietnam!


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz