Patronat medialny



Miło mi poinformować, że moja wyprawa została objęta patronatem medialnym przez portal Link to Polnad www.linktopoland.com

sobota, 21 maja 2016

Wietnam - Hue


Na peronie kolejowym w Sajgonie. Podroz do Hue.
Przemyslalysmy z Oliwia sytuacje i stwierdzilysmy zgodnie, ze nie zdazymy zobaczyć wszystkiego w Wietnamie, co godne jest naszej uwagi. Dwadziescia dni, to niby dużo. Niektorzy obskoczyliby w tym czasie caly Wietnam i dodatkowo zaliczyli Laos oraz Siam Rep w Kambodzy, ale nie my.
W poczekalni dworcowej kolei sajgonskiej.
Chwalimy sobie wygode, spokoj i powolne smakowanie nowych miejsc. Slow life, to ostatnio moja filozofia zyciowa, sposób na zycie. Oliwii z kolei, bardzo potrzebny był wypoczynek po intensywnym zyciu w kraju, wypełnionym praca.
Wagony bezprzedzialowe. Pani sprzedaje jedzenie i napoje.
Postanowilysmy pojechać pociągiem wzdłuż wybrzeża na polnoc Wietnamu, az do Hue, a stamtąd wracac powoli zabimi skokami do Sajgonu autobusami, zatrzymujac się po kilka dni w ciekawych miejscach na tej trasie. Wyjazd z Wietnamu mialysmy z lotniska w Sajgonie. Oliwia do Warszawy, ja do Santa Fe.
Podrozni komorkuja, graja w karty, jedza, pija. Nawet krzeselko mozna sobie przystawic.
Podroz pociągiem to atrakcja sama w sobie. Można przez okno ogladac mijające wioski i miasta oraz obserwować ludzi. Odleglosc z Sajgonu do Hue wynosi pociągiem 1038 km i jedzie się 20 godzin, jak nie ma opoznien np. z tytułu remontu torow lub mostu. Odleglosc samochodem czy autobusem jest mniejsza.
Nasz hotel w Hue
Latwo nie było. Mimo, ze to pociąg bardzo dalekobieżny, bo jechal az do Hanoi, czyli jeszcze 700 km dalej, w niczym nie przypominal dalekobieżnych pociagow europejskich. Przez cala droge nie odwazylysmy się również skorzystać z wc.
Widok z okna pokoju hotelowego.
Siedzenia były lotnicze i nawet trochę wygodniejsze, niż te w samolocie. Na stacjach wsiadaly kobiety sprzedające jedzenie i wode mineralna oraz inne duperele. Gdzies w polowie trasy mielismy trochę dluzszy postoj. Można było wysiasc i przejść się po peronie, żeby trochę rozruszac nogi oraz skorzystać z wc.
W Hue wlasnie rozpoczal sie "Festival 2016" bedzie trwal kilka dni.
W Hue zatrzymalysmy się w hotelu „New Star Hotel” przy 36 Chu Van An St., pelen wypas z basenem. Cen nie podam, bo nie pamiętam. Zylam na pelnym luzie bo wszystkie formalności zalatwiala Oliwia. Ja wypompowalam z siebie napiecie, w jakim zyje, gdy podrozuje sama i musze sama o wszystkim decydować.
Ten rajd chyba w zwiazku z festiwalem. Do Hue przyjechalo sporo gosci.
Były to hotele troche lepszej klasy, niż ja wybieram podczas swojej samodzielnej wedrowki. Ale coz, od czasu do czasu trochę luksusu jeszcze nikomu nie zaszkodzilo.
Folder festiwalowy, program i gdzie jak trafic na rozne pokazy, wystawy i festyny.
Wazne, ze jak placilysmy za pokoj dwuosobowy, to dwie osoby w nim spaly. Gdy podrozuje sama, place za caly pokoj, a spie sama, wiec przepłacam, dlatego musze brac tansze pokoje, a tym samym, gorsze.
Oliwia przy drzewku mandarynkowym.
Hue, to niewielkie miasteczko, majace może 300 tys mieszkancow, może trochę więcej. Kiedys w dawnych czasach na przestrzeni XVI-XVIIw Wietnamem zarzadzaly dwa rody magnackie. Dawne ziemie Czamow na południu kraju nalezaly do rodu Nguyenow.
Lodki-smoki. My idziemy do tej bialej okraglej kawiarni na wodzie.
Czamowie wywodza się z Indonezji. Na terenie srodkowego Wietnamu osiedlili się w II w n.e. i w pobliżu Da Nang stworzyli własne państwo. Utrzymywali się z uprawy ryzu, rybolostwa i handlu, glownie drewnem, cynamonem i pieprzem. Handlowali z sąsiednimi krajami, nie zapedzając się zbytnio za lady i morza.
Po drodze mijamy taki pomnik.
Imperium Czamow padlo z powodu konfliktow wewnętrznych i zewnętrznych wojen. Walczyli z Khmerami, a potem z ludem Dai Viet, co znacznie oslabilo ich kraj. Ostatecznie w polowie XV w poddali sie Wietnamczykom, stajac sie mniejszościa narodowa Wietnamu i w tej formie trwaja do dnia dzisiejszego.
Logo Festiwalu w Hue, Maj 2016r. Obchodzone jest od 2000r co dwa lata.
Rod Nguyenow założyl na Poludniu, w glebi ladu nad Perfumowa rzeka Huong Giang miasteczko Phu Xuan, umieszczając tam swoja dynastyczna siedzibę. Jest ono oddalone 11 km od brzegu morza Poludniowo- Chinskiego. Budowali z rozmachem, wiec jest co podziwiać do dnia dzisiejszego.
Wystawa obrazow na swiezym powietrzu w Hue.Z okazji Festiwalu.
W 1775r Nguyenowie porzucili swoja siedzibę wyparci przez Tajsonow, którzy przebywali tam krotko, wyparci z kolei przez wojsko Nguyen Anha. Jego brat, Nguyen Hue, który oglosil się cesarzem polnocy ustanowil stolice swojego cesarstwa w Phu Xuan i być może stad wziela się potem nazwa Hue, ale nie jest to pewne. To tylko ja sobie tak mysle.
Zelazny most w Hue. Jezdza po nim pociagi.
W każdym razie nazwa miasteczka Hue funkcjonuje już od XVIIw i było ono bardzo dlugo stolica Wietnamu, az do 1945r, kiedy to Ho Chi Minh proklamowal Demokratyczna Republike Wietnamu ze stolica w Hanoi. Hue lezy niemal w polowie drogi z Sajgonu do Hanoi, oddzielajac południe kraju od Polnocy. Nalezalo do Poludnia.
Swieto 1 Maja w Hue.Swieto Pracy zbieglo sie tu z festiwalem.
To polozenie nie było szczęśliwe dla miasta. Podczas wojny wietnamskiej ciagle było niszczone przez obie armie. Ostatecznie, na początku 1968r zostało zdobyte przez komunistyczna Armie Ludowa i zolnierzy Vietkongu. 
Widok na lodki z bialej okraglej kawiarni na wodzie.
Dla miasta to była niewyobrazalna tragedia. W czasie 24 dni w okupowanym miescie zolnierze Vietkongu dokonali masowych egzekucji ludzi uznanych za wrogow komunizmu.
Na nadmorskim deptaku w Hue o zachodzie slonca.
Wymordowano cala inteligencje Hue, ktora obwiniano o działania przeciwko komunistom, glownie nauczycieli, urzednikow i policjantow, ale także duchownych. Szacuje się, ze w tym krótkim czasie zamordowano od 3.000 do 4.500 osob. 5.000 osob uznano za zaginione.
Zachod slonca w Hue.
Pod koniec lutego, miasto zostało wprawdzie odbite przez Amerykanow, ale nie było tam już co ratować. W wyniku prowadzenia ciężkich walk i ponownych bombrdowan, Hue uleglo całkowitemu zniszczeniu. W 1975r znowu zajeli je komuniści, gdy ostatecznie opanowali Poludniowy Wietnam.
Sztuka Fundacji D,art, Le Ba Dang na ulicy w Hue.
Hue zostało odbudowane i pod kierownictwem konserwatorow zrekonstruowano zabytki, szczególnie tak zwane „purpurowe miasto” siedzibę dawnej dynastii. Przy tej rekonstrukcji pracowal zespol Polakow pod kierownictwem Kazimierza Kwiatkowskiego. W Polsce postac nieznana, w Wietnamie bardzo powazana.
Dzieciaki z Hue. Lubia byc fotogrfowane.
Wietnamczycy kochają naszego rodaka i ciesza sie, ze po wykonaniu przez niego zmudnych i trudnych prac konserwatorskich, w 1993r Hue zostało wpisane na Liste Swiatowego Dziedzictwa Unesco.
Odrestaurowane budynki Cesarskiego Miasta
W parku przy ulicy Tran Phu w Hoi An wystawiono Kwiatkowskiemu pomnik za zasługi w przywracaniu dawnej architektury miasta. Bo nie tylko w Hue, ale również w Hoi An, Kazimierz Kwiatkowski pracowal nad odtwarzaniem i ochrona zabytkow. Zasluzyl się tez przy konserwacji ruin kompleksu swiatynnego w My Son, nalezacego do dawnego Krolestwa Champa.
Kompleks siedziby dynastii tonie w zieleni parkowej
Kazimierz Kwiatkowski pochodzil z Lublina. Do Wietnamu przybyl w 1980r, żeby pracować nad zniszczonymi wojna zabytkami, narodowym dziedzictwem Wietnamu. Zmarl w Hue w 1997r na zawal serca. Jest pamiętany i z wdziecznoscia wspominany w Wietnamie, szczegolnie w Hue i okolicy.
Stadion sportowy
Nad brzegiem rzeki Perfumowej Huong Giang w Hue stoi na wzgórzu wspaniala Cytadela–Palac, Kinh Thanh, której budowę rozpoczal pierwszy cesarz dynastii Nguyen, Gia Long. Budowano ja nieprzerwanie przez 30 lat. 
Czesc biletow wstepu do obiektow na terenie Cesarskiego Miasta.
Budowla wraz z przyległościami zajmuje 5 km kwadratowych powierzchni. Wstep na teren jest platny. Znalazlam wlasnie bilety wstepu, wiec je tu wstawiam dla orientacji. Po kilku dniach od publikacji blogu, ale lepiej pozno, niz wcale. Na rozne atrakcje kupuje sie oddzielne bilety.
Ta brama weszlysmy do Zakazanego Miasta
Ta siedziba rodziny cesarskiej otoczona była niedostępnym dwu kilometrowym murem o wysokości 7m i grubosci 20m! Dostep do niej mieli jedynie członkowie rodziny i pracujacy tam ludzie. 
Ciagle wchodzi sie po schodach lub z nich schodzi. Widoki z gory piekne.
Na terenie tego Cesarskiego Miasta Hoang Thanh, znajduje się Purpurowe Miasto Tu Cam Thanh, nazwane Miastem Zakazanym. Takie miasto w miescie.
Budowle stoja w otoczeniu parku i zbiornikow wodnych.
Nazwy poszczególnych budowli bardzo egzaltowane, charakterystyczne dla dawnej  buddyjskiej azjatyckiej arystokracji. Palac Niebianskiej Harmonii, Dziedziniec Ceremonii, Most Zlotej Wody, czy Zlote Wrota bedace kiedyś glownym wejściem do Zakazanego Miasta, to niektóre z nich.
Za porecze sluza kamienne smoki.
Zespol Kazimierza Kwiatkowskiego nie zdazyl odbudowac całego Zakazanego Miasta. Możemy jeszcze ogladac Plac Wiecznosci, Pawilon Slawnych Dusz oraz kilka pawilonow w części mieszkalnej matki owczesnego krola. Również Biblioteke i Teatr Krolewski, w którym wystwiane sa sztuki.
W Palacu Cesarskim Hue
Swiatynia Przodkow, dawny skarbiec, jak również mieszkania konkubin i królewskiego haremu nadal pozostaja jedynie w stanie fundamentow, czekając na następnego odtworce architekta, ktory przywroci im swietnosc dawnych lat.
Zlota komnata ? tak to jest, jak sie nie zna jezyka.
Na terenie Zakazanego Miasta jest pięknie, az się nie chce go opuszczać. Można tam przyjemnie spedzic czas i zamyslic się nad dawnymi odleglywmi czasami, jakze zupełnie innymi od dzisiejszego naszego zycia.
Piekne widoki ogladane z przestrzennych tarasow Zakazanego Miasta
Nastepnie  zwiedzilysmy Pagode Thien Mu, zwana Pagoda Niebianskiej Damy, która według legendy ukazala się znienacka i powiedziała, ze w tym miejscu, nad brzegiem rzeki Suong Huong zostanie zbudowan pagoda, która przyniesie wszystkim pomyslnosc.  
Pagoda Thien Mu
Postawiono ja na wzgórzu Ha Khe, wskazanym przez Niebianska Dame, piec kilometrow za Hue, w gminie Huong Long. Troche daleko dama wskazala, ale nie na tyle, aby nie bylo mozna tam dotrzec. Plyniemy do Thien Mu kolorowa smocza lodka.
Wieza siedmiu wcielen Buddy. 7 pieter nie zmiescilo sie w obiektyw, ale zapewniam, ze sa.
Najwygodniej jest wykupić niedroga wycieczke pn. „okolice Hue” i odwiedzić kilka miejsc, do których sami byśmy nie dotarli. Chyba, ze ktoś wypożyczy skuter i z mapa w reku objedzie cala okolice, a gdy trzeba, przeprawi sie lodka prywatna.
Widok z daleka na Pagode i wieze. Tutaj pali sie kadzidelka.
Slynna wieza Phuoc Dien zostala dobudowana w 1864r. Na dziedzińcu ustawiono dwanscie drewnianych straznikow. Pagoda Thien Mu jest najwyzsza tego rodzaju swiatynia w Wietnamie, ale nie wiem, czy mierzono sama wieze, czy jej wysokosc ponad poziomem morza.
Straznicy cesarscy
Wieza ma siedem pieter. Kazde pietro poswiecone jest innemu wcieleniu Buddy Zbudowano ja w 1601 roku. Jest bardzo dobrze utrzymana i często odwiedzana przez turystow. Nie trzeba tutaj placic za wstep.
Wracamy lodzia do Hue.
Uznajac, ze pisze za dlugie posty i prawdopodobnie zanudzam czytelnikow, postanowilam pisac krotsze i chyba z Hue mi sie to udalo. Wprawdzie ja na okraglo moglabym pisac i opowiadac oraz zostalo jeszcze sporo niewykorzystanych zdjec, ale mysle, ze bedzie kiedys okazja, aby je pokazac.
Sztuka wietnamska.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz