Patronat medialny



Miło mi poinformować, że moja wyprawa została objęta patronatem medialnym przez portal Link to Polnad www.linktopoland.com

wtorek, 16 lutego 2016

Szalejaca Yolanda

Na plazy w Madridejos, Bantayan Isla.

Odwiedzajac rozne wyspy i miejsca na Filipinach nie sposób nie zauwazyc, ze wszystko znajduje się tutaj w trakcie budowy, rozbudowy, badz remontow. W budowie sa domy publicznej uzytecznosci, miejskie budowle pomocnicze, domy prywatne, male i większe hotele, skepy, firmy i luksusowe resorty. Naprawiane  sa drogi publiczne, budowne sa nowe drogi krajowe, miejskie i lokalne.
Zniszczony kosciol katolicki, Bantayan Isla
Remontowane sa pozostale fragmentarycznie budowle, które często zostaly jedynie w postaci zewnętrznych scian. Wszystko wewnatrz okazlo sie niestabilne i zostalo wymiecione z budynku. Nieraz można jeszcze natknac się na calkowite gruzowiska po których hula tylko wiatr.
Solidne mury fortu z czasow kolonialnych, wytrzymaly juz niejeden tajfun.
Można by pomyslec, ze niedawno przetoczyla sie tedy wojna. I tak było rzeczywiście. To była nierowna walka z przyroda. Tajfun Yolanda zaatakowal pod koniec 2013r. Z takim przeciwnikiem zwyciezyc się nie da. Można tylko czekac, kiedy dobrowolnie sam odejdzie i zaczac ukladac swoje zycie od początku. Jesli sie przezyje.
Zachowaly sie historyczne, recznie pisane dokumenty w Forcie Madridejos.
Tajfun Yolanda swoja wedrowke zaczal od mikronezyjskiej wyspy Pophnei w dniu 3 listopada 2013r. W dniu 6 listopada osiagnal najwyzsza odnotowana w naszych dziejach kategorie pieciu stopni w skali stosownej przez meteorologow do tego typu zjawisk pogodowych i przyrodniczych.
Zabytkowy kosciol w Bantayan City, znajduje sie w remoncie.
8 listopada dotarl do Filipin, gdzie szalal przez cala noc z 8/9.XI. w srodkowej części archipelagu wysp filipinskiech, po czym potoczyl się dalej. 10 listopada nagle oslabl, a 11 listopada zniknal tak nagle, jakby go nigdy nie bylo. Ludziom chciałoby się zapomnieć, wyprzeć go z pamięci, gdyby nie to, co ze sobą zabral i widok tego, co po sobie pozostawil.
Po barze w Santa Fe, zostaly tylko koguty przy dawnym wejsciu.
Tajfun Yolanda był najsilniejszym cyklonem, jaki dotychczas odnotowano w dziejach tajfunow. Jego predkosc dochodzila do 376 km/godz, a fale osiagaly 15 metrow wysokości. Przechodzac przez Filipiny, Yolanda gnala z predkoscia 275 km/godz. Gdyby nie zeszla z predkosci, po niektórych wyspach slad by nie został.
Niektorzy ludzie ciagle wegetuja w prowizorycznych szalasach
Trwalo to siedem dni. Tydzien wystarczyl, aby tajfun Yolanda przyniosl spustoszenie na całej drodze swojej szalonej wedrowki. Przetoczyl się przez wysepki Mikronezji, przez Palau, Filipiny, Wietnam i wybrzeże Chin. Zabral 6340 istnien ludzkich, jakich się doliczono plus wiele osob, których nieodnaleziono i ostatecznie uznano za zaginione oraz  ruchomy i nieruchomy dobytek ludzki.
Pomoc humanitarna postawila jednakowe, niebieskie domki-boxy dla poszkodowanych.
Pozostawil po sobie zgliszcza budynkow lub tylko ich szczatki w postaci gruzow, pozrywane linie energetyczne,  powyrywane drzewa, zniszczone lasy mangrowe, połamane lodzie rybackie, wyrzucone na lad statki, zmyte do golej ziemi drogi. Dwa lata i trzy miesiące, jakie minely od tamtego czasu, to niewiele, aby wrocic do rownowagi po takim wydarzeniu.
Ci, to naprawde nie mieli juz do czego wracac. Sporo ludzi opuscilo wyspe na zawsze.
W samym Tacloban City na Layete Isla zginelo ponad 2.000 ludzi, a samo miasto zostało niemal zrownane z ziemia. Obliczono, ze z infrastruktury w miescie Tacloban pozostalo jedynie 20%. Ucierpialy tez wyspy Bohol i Bantayan. Mala, sliczna wysepka Malapascua została niemal całkowicie zniszczona.
W wielu miejscach, po drzewach palmowych zostaly tylko pnie.
Filipinczycy mogli pograzyc się w rozpaczy, rozwiesić hamaki miedzy palmami i wegetowac w nich, z każdym dniem coraz bardziej pograzajac sie w depresji, albo doliczyć się, pogrzebac ofiary, zawinąć rekawy i zabrać się ostro do roboty, zaczynając wszystko od początku.
Budowa tych domow finansowana jest przez Caritas. To konkretna pomoc.
Wybrali to drugie wyjście.  Z ogromnym samozaparciem i wiara w lepsza przyszlosc, wzięli się za naprawianie szkod i odbudowę swoich domow. Sam koszt odbudowy budynkow uzytecznodci publicznej, drog, mostow, linii energetycznych itp, Rzad Filipin wycenil na 370 miliardow $ USA.
Pojechalam zwiedzic lasy mangrowe znajdujace sie w chronionym parku narodowym.
Do Filipin poszla duza pomoc humanitrna, ale jak to czesto bywa w takich sytuacjach (podobnie, jak w innych krajach), z ta miedzynarodowa pomocą humanitrna bywa roznie. Czesto na cudzym nieszczesciu inni ludzie sie bogaca.
Yolanda ich nie oszczedzila. Ogromne polacie leza polamane, zniszczone calkowicie.
Nie szla ona bezpośrednio do potrzebujących, a pośrednio rozdzielana przez rzadowe czynniki, szla do poszkodowanych w szczatkowych ilościach. W większości zasilila urzędnicze kieszenie i kasy prywatnych firm pośredniczących w roznych projektach pomocowych.
Nastepuje sukcesywne odnawianie powierzchni tych unikalnych lasow.
Takie sa opinie miejscowych ludzi. Faktem jest, ze większość społeczeństwa  musiala sama sobie poradzic z wlasna tragedia i mozolna praca calych rodzin podnosić się z upadku. Trzeba przyznac, ze miedzynarodowe organizacje pomocowe konkretnie pomogly niektorym poszkodownym rodzinom w zapewnieniu im dachu nad glowa. Stawialy kontenerowe boxy lub budowaly domy. Wszystkim jednak pomoc niezdolaly.
Krajobraz w czasie odplywu potrafi byc rowniez interesujacy.
W niektórych przydomowych podworkach widze jeszcze dzisiaj stojące, bardzo zniszczone już, szaro bure (dawniej biale) namioty z wyblakłym napisem UNHCR (United Nations High Commissioner for Refugees) lub UNICEF. Najczesciej przebywają w nich teraz hodowane do walk koguty, chroniące się przed sloncem.
Postawili nowy dom kilka metrow glebiej. Po starym zostaly tylko schodki. Na pamiatke.
Znowu robie przerwę w pisaniu, ponieważ notorycznie wystepuja tutaj przerwy w dostawie energii elektrycznej. Internet natychmiast się wylacza, a kontynuować pisanie postu w wordzie, mogę tylko do chwili wyczerpania się baterii w laptopie, co wlasnie nastapilo. Ide do knajpki „Wawel” do Adama, na schabowego i piwko.
Kwitnace kaktusy na Bantayanie. Sa ogromne i piekne!

2 komentarze:

  1. bardzo ładne zdjęcia Pani Zofio Pani robi , i bardzo interesująco Pani to wszystko opisuje , przeczytałem wszystkie posty o Filipinach na Pani blogu i Pani blog uznaje za najciekawszy i najbardziej wiarygodny w całym internecie
    pozdrawiam Robert K.

    OdpowiedzUsuń
  2. Naprawde? bardzo mi przyjemnie tego sluchac :)pozdrawiam serdecznie :)

    OdpowiedzUsuń