Patronat medialny



Miło mi poinformować, że moja wyprawa została objęta patronatem medialnym przez portal Link to Polnad www.linktopoland.com

poniedziałek, 15 lutego 2016

Beztroskie wypoczywanie na Bantayanie



Moja plaza w Santa Fe. Bardzo ostro swieci slonce, trzeba uwazac na oczy.

Wyspa Bantayan nalezy do regionu Visays, ma podluzny owalny kształt i znajduje się niemal w samym srodku archipelagu filipinskiego, na który sklada się 7.107 wysp i wysepek. Większość z nich jest niezamieszkala przez ludzi.
Pewnie chcecie foto? rownoczesnie pokiwaly potakujaco glowami. Bardzo prosze.
Duzych wysp jest zaledwie jedenascie, miedzy innymi należy do nich Luzon, Mindanao i nieco z boku polozony Plawan. Prawie wszystkie wyspy na Filipinach sa górzyste. Niektóre gorskie stoki wchodza niemal w nadmorskie plaze. Gory zajmują 75% ladowej powierzchni Filipin.
Niektorzy radza sobie sami z noclegmi. Wrak lodzi chroni ich przed wiatrem.
Wyspa Bantayan jest jedna z niewielkich wysepek otaczających wyspe Cebu z duzym miastem o tej samej nazwie, bedacym glownym ośrodkiem regionu Visays. W Cebu City zalatwia się wszystkie sprawy administracyjne oraz dokonuje zaopatrzenia w produkty do sklepow i restauracji na Bantayanie i na inne male wysepki.
Blekitne niebo i bardzo bialy piasek, takie sa plaze w Santa Fe.
Na Bantayan Isla znajduja się jedynie trzy większe miasta: Santa Fe, trzynaście  kilometrow oddalone od niego Bantayan City oraz polozone na polnocy wyspy, Madridejos. Objechalam już wszystkie te miasta oraz sporo mniejszych miejscowości i wiosek. Najbardziej nadal podoba mi się Santa Fe i tutaj mam swoja stala baze.
Malo turystow w odroznieniu od wysp Boracay czy Panglao. Plaza nasza!
Urzedowym jezykiem na Filipinach jest zarowno jezyk angielski, jak i filipino. Nie dziwmy się, gdy Filipinczycy nie zrozumieja, jeśli będziemy się do nich zwracali po angielsku (szczególnie ja, co niemiłosiernie angielski kalecze). Ale zycie pokazuje, ze zawsze jakos można się dogadac z każdym, gdy obie strony maja czas, dobra wole, trochę wyobraźni i poczucie humoru.
Jesli turysci juz sa, to raczej siedza w cieniu. Slonce zbyt mocno operuje w poludnie.
W małych miasteczkach i wioskach rozsianych po wielu wyspach, dzieci czesto ucza się w szkołach w swoim jezyku bo nie zawsze jest możliwość zatrudnienia nauczyciela mowiacego po angielsku. Nie jest tak, ze wszystkie szkoly ucza po angielsku.
Niektore osrodki i hostele wchodza wprost na plaze
Poza tym, w kraju rozczlonowanym na tyle oddzielnych wysp i wysepek, od dawna wytworzyly się specyficzne dialekty, jak bicol,  cebuano, illocano, tagalog itd. Starsi ludzie nadal posluguja się swoim dialektem.
Male pieski poleguja w cieniu drzewa.
W miasteczkach i większych miastach prawie kazdy mowi po angielsku, co bardzo mnie zawstydza, wiec douczam się po cichu w internecie. Na prowincji mieszkancy przyswoili sobie jezyk angielski w stopniu wystarczającym do pierwszego kontaktu.
Przy samej plazy znajduja sie resorty, ale tez i skromniejsze hotele.
Na Filipinach w każdym niemal domu lub przed nim prowadzony jest sklepik z podstawowymi artykułami spozywczymi, chemicznymi, gospodarczymi lub z pamiatkami, albo tez jadlodajnia, wiec trzeba z roznymi klientami się porozumieć.
Spaceruje w czasie odplywu. Lodzie znalazly sie na mieliznie.
Filipiny staja się wśród turystow coraz bardziej popularne. Ludzie podrozuja na rozne sposoby i nawet w najbardziej zapadłym kacie, najmniejszej z dostępnych wysepek, można już spotkac  obcokrajowcow. A turysta, rowna się tutaj zarobek. Filipinczycy szybko wykorzystują sytuacje i dostosowują się, aby trochę zarobić.
Potem woda wraca i jest znowu bardzo przyjemnie
Tutaj każdy musi sam się utrzymać oraz swoja rodzine i zapewnić sobie byt na stare lata. Gdyby Filipinskie rodziny dostawaly odpowiednik 500 + na dziecko, jak ma to byc w Polsce, to bylyby bardzo bogate, bo rodziny sa tutaj bardzo wielodzietne.
Rybak wplaw musial doplynac teraz do swojej lodzi.
Ludzie musza tutaj wykazywac się duza zaradnoscia i przedsiebiorczoscia, bo od państwa niczego nie dostaja za darmo. Dlatego wykorzystują kazda okazje do zarobienia pieniędzy. 
Jedyny market w Santa Fe. Poza nim sa tylko rodzinne male sklepiki-blaszaki.
Sprzedaja przy prymitywnych stolikach na ulicy soki robione na poczekaniu z roznych egzotycznych owocow, smazone w ogromnej głębokiej patelni banany (bardzo smaczne, często kupuje), które sprzedaja po dwie sztuki nadziane na patyk, za 25 peso.
Podobnych piekarni jest wiecej w miasteczku.
Niektorzy maja już dużego grilla i specjalizują się w pieczeniu calych kurczakow (wszystkie kurczaki tutaj sa bardzo male, wiec trzeba liczyc sztuke na osobe) i sprzedaja je od reki, na ulicy. Inni biegają po ulicach i po plazy oferując candy, czyli słodkie cukierki, słodkie ciastka lub bulki nadziewane rozmaitymi rzeczami.
Pani wydaje mi reszte. Najpierw o usmiech prosze.
Takie bulki nadziewane mini kiełbaskami, tez sa słodkie. Mogą tez być z zoltym serem lub czyms takim brazowym, czego jeszcze nie rozszyfrowałam, ale jem, skoro jest to jadalne. I to tez jest słodkie. Jeszcze inni sprzedają korale z perel, naszyjniki z muszelek, same muszle roznego kształtu i rozmiaru oraz inne recznie robione ozdoby.
W Santa Fe jest juz mysl o utworzeniu Tourism Office, nrazie sa tylko zewnetrzne mury.
Widzialam tez ludzi, którzy ze stosu nawiezionych muszli wyciagaja te zyjatka, nazywane u nas owocami morza. To bardzo pracochlonna i monotonna robota. Przy opróżnianiu muszelek pracują cale rodziny, nawet kilkuletnie dzieci.
Rodzina pracuje przy oproznianiu muszli. Od najstarszego, do najmlodszego.
Niektorzy w przyczepce rowerowej zwoza z lasu zielone kokosy i zaraz przy ulicy sprzedają je przechodniom cale lub odcinają czapeczke i podaja z plastikowa rurka do wypicia mleczka kokosowego. 
Filipinska wesola mlodziez.
Filipinczycy robia naprawdę co mogą, aby siebie i swoja rodzine utrzymać i być samowystarczalnym. To nie jest leniwy narod, ale wiadomo, ze nie każdy ma pomysl na zycie, wiec biedni tez tutaj sa.
Lapanie oczek w rybackich sieciach rowniez odbywa sie wspolnie.
Duzo rodzin tradycyjnie utrzymuje się z rybolostwa, dostarczania ryb do roznych resturacji i na targi rybne. Duzo utrzymuje sie z transportu publicznego. Jedni maja większe, zabudowane tricykle przyspawane z boku do motocykla, inni do roweru i musza niezle się napedalowac, aby klienta dostarczyć w zmówione miejsce.
Takim rowerowym tricyklem ciezko wozi sie ludzi i towar.
Mimo, ze przy rowerowej rikszy kierowca napracuje się bardziej, zarobi mniej. Być może z tej przyczyny, ze nie musi tankowac w siebie benzyny. Chociaz to niesprawiedliwe, ponieważ taki driver powinien zjeść więcej pożywniejszego jedzenia, aby zamienic je w sile miesni. Stacje benzynowe dla tricykli sa dosyć gesto rozmieszczone przy uczęszczanych ulicach i trasach.
Ta rodzina rozklada do suszenia jakies wodorosty
Najczesciej sa to drewniane stolki, na których stoja plastikowe butelki z benzyna po coca-coli i innych napojach butelkowanych. Często obok stoi wiadro z woda i scierka, gdyby trzeba na przykład taki tricykl umyc z blota. Nieraz przy takim stolku stoi kartonik z napisem, ze można tutaj również skorzystać z usługi wulkanizacji detki. Wszystko dla klienta, aby biznes się krecil.
Ta rodzina mnie zaskoczyla. Wszyscy skubali kurczaki!
Dzieci, nawet zupelnie male, pomagaja rodzicom we wszystkich praktycznie pracach w gospodarstwie domowym i w malym biznesie. Czy to pielac przed domem grzadki kwiatowe, grabiac przy ulicy sciezki dla pieszych z zeslych lisci, zamiatajac teren przed barem-blaszkiem, a nawet przy skubaniu kurczakow, co jest juz powazna praca.
Ale frajda dla dzieci! Mocza te kurczaki we wrzatku w garze i skubia.
Kilka dni temu goscilam u polsko-filipinskiej rodziny z okazji drugich urodzin ich córeczki o imieniu Mia, o których wspominałam już w poprzednim poscie. Zanioslam jej taki polski suvenir, białego szmacianego bałwanka w czerwonej czapeczce i szaliku z prosba, aby babcia Ewa wytlumaczyla dziecku, ze w Polsce, w kraju, skad pochodzi jej tata, dzieci lepia ze sniegu takie wlasnie bałwanki. Mia nie widziala jeszcze sniegu.
Baner oraz tort urodzinowy dla Mia juz gotowe.
Z opowidan Ewy wiem, ze urodziny dziecka sa tutaj obchodzone powszechnie i obowiązkowo. Biedniejsze rodziny potrafią nawet wziąć kredyt w banku, aby taka uroczystość dla rodziny i przyjaciol urzadzic. Biorac pod uwagę wielodzietność filipińskich rodzin, gości jest zawsze dużo i odpowiednio tez duzo wydatków.
Mia w bialo czerwonej sukience z bialo czerwonym balwankiem i z ciasteczkami
Drukowane sa specjalne kolorowe banery z informacja i ze zdjęciem solenizantki, które wiesza się przed domem i w pomieszczeniu, gdzie uroczystość się odbywa. Roznosi się zaproszenia osobom, których na takiej uroczystości chce się widzieć. Kupuje się specjalne kolorowe czapeczki papierowe, w które gości się ubiera.
Rodzice, Lani i Michal z Mia w srodku. Krojenie urodzinowego tortu.
Zamieszania z taka uroczystoscia jest co nie miara, bo po większość rzeczy trzeba do Cebu najpierw plynac, potem jeszcze jechać samochodem. Nastepnie trzeba kupic balony, nadmuchać je wszystkie, ladnie udekorować pomieszczenie, również innymi stroikami, przyrzadzic potrawy dla gości, zakupić torty i inne slodkosci, zimne napoje i przygotować stroj dla solenizantki.
Pierwsi goscie juz sa. Kuzyni i przyjaciele Mii.
Mia była ubrana w sliczna biala sukieneczke z czerwonymi obwódkami, co okreslilam jako narodowe polskie kolory. Wiem, ze cel był niezamierzony, ale sympatyczny. Potem była przebrana w równie sliczne kolorowe ciuszki.
Wspolne zdjecie. Po jednej stronie Michala, zona Lani, po drugiej, mama Ewa.
Michal z Lani pozwolili mi robic zdjęcia, Krzysztof i Ewa również nie mieli nic przeciwko, a Ewa wręcz powiedziała, rob zdjęcia ile tylko chcesz i na ile masz ochote. Skorzystlam wiec z okazji, tym bardziej, ze filipinska rodzina tez nie miała nic przeciwko fotografowaniu. Przy okazji dowiadywałam się kto jest kto, co wcale nie jest takie latwe przy mieszanej i wielodzietnej rodzinie filipińskiej.
Za lada swojego baru rodzice malej solenizantki, sliczna Lani i Micke, czyli Michal.
Poznalam Wiktorie, matke zony Michala, czyli po prostu tesciowa. Ona siedziała z malutkim chłopczykiem na kolanach i wpadłam w male osłupienie, gdy zobaczyłam w pewnej chwili, ze Wiktoria zaczyna karmic piersią to dziecko. Dobrze, ze z niczym się nie wyrywałam, tylko w milczeniu, z wiele lub nic nieznaczącym uśmiechem, obserwowałam sale.
Wiktoria, mama Lani z najmlodszym synkiem, ktoremu dala na imie Jan Pawel.
Ewa potem wyjasnila mi, ze to jest najmłodsze dziecko Wiktorii, ma na imie Jan Pawel i jest młodsze od Mii, czyli od corki wlasnej siostry, Lani. Wiktoria w sumie posiada ośmioro dzieci, czterech chlopcow i cztery dziewczynki i miałaby ich więcej, ale dwoje zmarlo we wczesnym dzieciństwie.
Rodzice Michala, Ewa i Krzysztof. W Polsce mieszkaja w Poznaniu.
Poznalam pozostale rodzeństwo Lani, które jest w bardzo zróżnicowanym wieku, chyba większość jeszcze pędzi kawalerke, ale czesc  już jest w stanie malzenskim, a jedna z siostr jest już w zawansowanej ciąży, wiec znowu rodzina się powiększy.
Ja z dziecmi. W przerwie fotografowania cos tam sobie podjadam.
Rodzina na Filipinach jest podstawa bytu rodzicow na starość, czasami również pomocą dla rodzeństwa. Jest taki zwyczaj, ze pracujące dzieci, nie majace jeszcze własnych rodzin, polowe swoich zrobkow oddaja rodzicom.
Mia jest tak ruchliwa, ze trudno zrobic jej zdjecie przodem do obiektywu......
I Wiktoria te pieniądze otrzymuje od swoich dzieci na utrzymanie siebie i dzieci, które jeszcze sa male, uczące się, czyli pozostające pod jej opieka i na jej utrzymaniu. Ona z kolei nie może pracować, bo wlasnie zajmuje się dziecmi, a obecnie jest już wdowa.
.........chyba, ze ja ktos przytrzyma. Dzieci ogladaja bajke w ogromnym telewizorze.
Dzieci, które zalozyly już własne rodziny, tez czesc zarobkow oddaja matce, ale nie wiem w jakiej wysokości. Chyba w odpowiedniej do swoich możliwości. W taki oto sposób rodziny wspierają się tu nawzajem bez pomocy państwa i zyja w dużych grupach rodzinnych, chociaż większość we własnych chatach.
Dziewczynka nalozyla na tacke ciastka i wziela jedna czapeczke. Poszlam za nia.
Chaty buduja bardzo szybko z drewna, bambusowych tyczek, a sciany wyplatają palmowymi suszonymi i specjalnie sprasowanymi do tego celu liśćmi. Calkiem spory dom potrafi stanac w ciągu miesiąca. Oczywiście własnym wysiłkiem, przy pomocy dzieci i rodziny. Troche bogatsi buduja domy z pustaków i kryja blacha falista oraz montują duże, gotowe okna.
Zaniosla to do ogrodu, gdzie czekal jej brat i dala mu poczestunek. Dobra siostra.
Zazwyczaj cala rodzina skupiona jest w pobliżu siebie. To zauwazylam odwiedzając rodzine mojego drivera, Julio. Wracajac z jednodniowej wycieczki po wyspie Bantayan, wstapilismy na koniec do jego domu, abym mogla poznac jego rodzine. 
Hotel i Restauracja Michala i Lani w Santa Fe
Na początku myslalam, ze Julio jest kawalerem, ale dowiedziałam się szybko, ze ma już zone. Gdy jednak powiedział, ze ma już czworo dzieci, usiadlam na powrot na twardym siedzeniu tricykla z wrazenia.
Brat Julio tez jest driverem motocyklowym. Spotkanie na trasie. Obaj wioza biale turystki.
Julio ma trzech braci i dwie siostry, czyli rodzice mieli ich sześcioro. Wiekszosc rodzenstwa jest już samodzielna. Swoje chaty wybudowali odpowiednio blisko siebie w takiej części Santa Fe, gdzie do chat nie można podjechać większym samochodem, ale motorem i nawet tricyklem jeszcze można.
Chcesz poznac moja rodzine, Sofija? zapytal Julio. Chce. To jedziemy. 
Potem kawalek idzie się sciezkami wśród przerzedzonego lasu palmowego. Tam miedzy tymi palmami poukrywne sa większe lub mniejsze domki, w których mieszka rodzina i sąsiedzi. Sciezki do tych domow sa utrzymane w idealnie czystym stanie, sa grabione, zamiatane, ustawiane sa po bokach kolorowe krzewy i kwiaty w donicach.
To nie jest pranie rodziny, tylko klientow, smieje sie Julio. Myslalam, ze to wszystko ich.
Palmy daja zbawienny cien. Do większości domow doprowdzony jest prad i rury z biezaca woda, ale do niektórych jeszcze nie. Rodziny musza bowiem same zebrac odpowiednia ilość pieniędzy, aby te urządzenia zostaly do ich domow dociagniete i uruchomione.
Julio z coreczka Anabel
W takich przypadkach wode do picia kupuja w ogromnych 30 lub 50 cio litrowych butlach,  a pranie robia w baliach przed domem lub oddaja do „laundry”, które z reguly znajduja się u ktoregos z sasiadow, który ma już prad i pralke. Troche to wszystko sfotografowalam za przyzwoleniem gospodarzy i mogę pokazac na swoim blogu.
Rodzina Julio. W zielonym tiszercie zona. Dzieci juz rozne, od brata tez.
Filipinczycy nie narzekają na swój los, ciesza się z każdego dziecka, a wręcz dumni sa z ich posiadania i z ochota pracują na rodzine, czymkolwiek by się nie zajmowali. Wiedza bowiem, ze teraz oni pracuja na dzieci, a potem dzieci beda pracowaly na nich.
Duzo rodzin zyje w takich chatach z drewna, bambusa i palmy. Przewiewnie jest.
Czym jest ich więcej, tym lepiej i dla rodzicow i dla nich samych. Zrzutka na utrzymanie rodzicow dla każdego z nich będzie mniejsza, jeśli będzie więcej rodzenstwa. 
Sa rodziny, ktorych jeszcze nie stac na zakup pralki. Musza prac recznie.
Panstwo, w którym obywatele radza sobie sami ze wszystkim, powinno być bardzo bogate, a nie jest. Jaka tego przyczyna? Ale to już zupelnie inny temat. Najwazniejsze, ze rodziny sa szczesliwe i zadowolone ze swojego zycia, a dzieci otoczone miloscia.
Na koniec poproszono mnie o wspolne zdjecie, ktore Julio zrobil komorka i moim tez.

2 komentarze:

  1. tak, tak duże rodziny są na Filipinach , mi mówiono że 2+6 , 2+10 to norma mniejszych nie ma , szczerze pisząc to do dzisiaj nie potrafię zrozumieć ,jak oni dają radę utrzymywać tak duże rodziny zwłaszcza że co chwilę są jakieś fiesty ,uroczystości i na wszystko mają pieniądze , a ja kiedyś myślałem że Filipiny to biedny kraj ,ale to chyba my w Polsce jesteśmy biedniejsi bo u nas rodziny są bardzo małe , a uroczystości rodzinnych to każdy unika jak ognia ,żeby się w koszty nie wdać , kolejny bardzo dobry Pani Zofio post pozdrawiam Robert K.

    OdpowiedzUsuń
  2. Bo to jest biedny kraj, Robercie, tylko priorytety w wydawaniu pieniedzy maja inne :) Ciesza sie zyciem, zyja bezstresowo, nie odkladaja na przyszlosc. Bedzie, co ma byc, wazne jest co tu i teraz :) Dzieki z wpis, pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń