Patronat medialny



Miło mi poinformować, że moja wyprawa została objęta patronatem medialnym przez portal Link to Polnad www.linktopoland.com

poniedziałek, 25 stycznia 2016

Filipiny, Cebu



Nowoczesne Cebu
Przedłużyłam bez problemów pobyt w pokoju Citi Pension House w Cebu, ba! Nawet dostałam rabat o 50 peso za każdy dzień. Bardzo mnie to cieszy. Dotychczas odsypiałam podróże i zmianę czasu oraz uzupełniałam blog.
Pagcor, kasyno i hotel
W mieście byłam jedynie w pobliżu hotelu, bo wychodziłam późno i nie było możliwości aby się dalej zapędzić w miasto. O g.18.. robi się tutaj zupełnie ciemno i nie jest bezpiecznie spacerować w pojedynkę.
Do kasyna prowadzi długa aleja palmowa
Musiałam codziennie jednak wyjść, aby zjeść jakiś ciepły posiłek raz na dzień i kupić coś na śniadanie oraz baniaki z wodą pitną. Teraz, gdy jestem już z blogiem na bieżąco, będę wychodziła zaraz po śniadaniu, bo muszę zdobyć informacje, jak dostać się na Bantayan i zobaczyć co się w Cebu zmieniło od mojego ostatniego pobytu.
Dzień otwarcia Kongresu, a zamknięcia bram dla ludzi
Odwiedzę więc Biuro Podróży, terminal autobusowy i ferry. Wiem, że najpierw muszę autobusem dotrzeć na północ Cebu Isla, a potem przesiąść się na prom lub łódkę pasażerską. Ale gdzie? Kiedy? W jakich godzinach i za ile? To wszystko  muszę się dowiedzieć. Trochę dowiem się z internetu z wpisów podróżników.
Zdążyli uprzątnąć teren i przylepić numery wejść
Internet odbieram w pokoju, ale często on się wyłącza i całe pisanie lub strony internetowe się zawieszają. Trzeba mieć wiele cierpliwości, ale to nie wina gospodarzy. Na Filipinach tak to wszystko niestety działa. 
Zawiesili też nwe logo na bramkach. Wejść mogą tylko upoważnieni.
W porywach, gdy internet się włącza, trzeba się spieszyć z robotą i nie tracić czasu na czytanie i oglądanie głupot, tylko napisać, wkleić, załączyć i spisać w zeszycie informacje.
Rozlepili też nowe banery tematyczne. Na tym jest nasz papież. Pamiętają o nim.
Teraz, gdy trochę się obrobiłam mam więcej czasu dla siebie. Za dnia będę w mieście, a wieczorami leżę sobie pod wentylatorem, CNN gada do mnie i jeśli coś ciekawe, przyciąga mój wzrok, ale generalnie czytam sobie zaległe „Wysokie Obcasy”, które Oliwia mi dała przed wyjazdem z Warszawy i sączę Red Horse, przegryzając kruchymi, sezamowymi ciasteczkami za 25 peso 10 dkg w torebce.
Weszłam do kościołą Św.Józefa, bo to niedziela była
Jest tak, jak powinno być. Wolno, spokojnie, ciepło, syto, leniwie i bez przymusu jakiegokolwiek działania. Trwaj chwilo! Aby tylko zdrowie było!
Odbywała się msza św. Weszłam na górę.
Do North Bus Terminal wybrałam się pieszo, ponieważ na mapie miasta zlokalizowałam ten dworzec w niedalekiej odległości od mojego pensjonatu. Skręciłam w Jana Pawła II  Avenue, w odwrotną stronę, niż idzie się do portu przeładunkowego i szłam cały czas prosto, aż za SM City.
Po zakończeniu mszy, ludzie z niemowlakami podeszli do stopni ołtarza
To taki duży budynek ze sklepami i restauracjami, coś na wzór naszego warszawskiego Blue City. Tam skręciłam w lewo i z daleka już widać zielony Hipermarket. Trzeba go minąć i przejść na drugą stronę ulicy, to wprost wejdzie się na BusTerminal.
Ksziądz przeszedł wzdłuż szpaleru i każde dziecko pobłogosławił.
Zanim tam doszłam, musiałam minąć teren, na którym burzone są dźwigami domy biedoty pod budowę autostrady. Słyszałam o tym przebywając tu, na Filipinach. Podobno władze celowo tak zaplanowały bieg szosy z miasta do autostrady, żeby przy okazji raz na zawsze pozbyć się slumsów rękoma inwestora, a nie miejskich służb Teraz zobaczyłam to na własne oczy. Przykry widok.
Budowa nowej szosy, która połączy miasto z autostradą
Bieda domki pokryte zardzewiałą blachą falistą stały po obu stronach niewielkiej miejskiej rzeki, która już dawno z rzeki zamieniona została w śmierdzący ściek kanalizacyjny. Buldożery poszarpały te domki, pozdzierały z nich zewnętrzne ściany, otwierając na widok publiczny wnętrza zamieszkałe przez rodziny.
Domki biedoty zostały pozbawione ścian i są systematycznie burzone koparkami
Maszyny powyrywały również mostki, po których ludzie przechodzili z drogi do swoich domów. Wygląda to strasznie,  a smród idący od rzeczki nie pozwala swobodnie oddychać. 
Cuchnie z tej rzeczki kanalizacyjnej, że od samego smrodu można tyfusu dostać.
Po powrocie do domu, musiałam wziąć prysznic i jeszcze ciągle mi tym ściekiem śmierdziało. Ponownie weszłam pod prysznic i umyłam porządnie głowę, wtedy dopiero pozbyłam się czucia tego smrodu.
Pozbawieni domów urządzają się w prowizorycznych namiotach. W tle: burzenie trwa.
Los tych wyrzuconych na ulicę ludzi jest nie do pozazdroszczenia. Dobrze chociaż, że nie ma tu zimy, to nie zamarzną, ale warunki do życia mają żadne. Na wąskich paskach ziemi między budowaną jezdnią, a rowem, w wolnym miejscu pod drzewem i gdzie się tylko da, rozwieszają płachty.
Ogrodzenie terenu i postawienie zakazów nie odstrasza ludzi. Wegetują tu nadal.
Te płachty pełnią rolę  namiotów do spania i przetrwania całych rodzin. Tam gotują jedzenie, piorą, śpią. Myślę, że stamtąd również ich wyrzucą, gdy będą kończyć budowę. Miasto ma być oczyszczone ze slumsów i koniec. Delegaci przybyli do Cebu na Konferencję Eucharystyczną powinni tam iść i zobaczyć to.
Ten pan miał zakład wulkanizacyjny. Teraz tutaj naprawia dętki i tutaj żyje.
W końcu doszłam do terminalu autobusowego i dowiedziałam się, że żółte autobusy jeżdżą do Hagnaya codziennie, również w weekendy. Podjeżdżają do samego ferry, skąd odpływają łodzie na Bantayan Island. Rozkłady jazdy tak są ułożone, żeby z autobusu zdążyć się przesiąść na łódź lub prom i płynąć do celu. Wolę rano
Po przeciwnej stronie burzonych slumsów jest ogromny plac z kontenerami.
Koszt biletu autobusowego z Cebu do Hagnaya Ferry, wynosi 132 peso, a jeśli chcemy jechać lepszym, klimatyzowanym, to zapłacimy 163 peso. Ja chcę jechać  autobusem o 10.oo rano. Podróż trwa 4 godziny, a o 14.30 mam prom do Santa Fe na Bantayanie.
 Działa już wielki hipermarket. Nowoczesność nie sprzyja slumsom.
Mój informator powiedział, że o której na terminal przyjadę, to zawsze jakiś autobus do Hagnaya będę miała. O to mam się nie martwić. Jezdzą już od godziny pierwszej po północy, do wieczora. Ale z promem to już rożnie bywa, wiec lepiej być tam za dnia, żeby nie trzeba tam zostawać na noc.
Kawałek za Hipermrketem znajduje się North Bus Terminal
Mój laptop znowu gubi literki i nie wbija ich należycie. Muszę z nim do naprawy iść, ale obawiam się, bo nie wiem czy można polegać na tutejszych specach. Zaraz będą chcieli wymienić całą klawiaturę, a najlepiej, to cały laptop. Mam problem. Ale przynajmniej moje posty będą krótsze! Bo strasznie długo wybijają się literki.
Do Hagnaya kursują żółte autobusy firmy Ceres
Żadnego Biura Podróży, ani Informacji Turystycznej jeszcze nie znalazłam w Cebu. Spróbuję jutro. Dzisiaj prosto z dworca autobusowego przybiegłam do hotelu w ogromnej ulewie, która zakończyła mój spacer po mieście. Piszę, a za oknem nadal leje deszcz, aż huczy, jakby ciężarówki się przetaczały przez patio!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz