Patronat medialny



Miło mi poinformować, że moja wyprawa została objęta patronatem medialnym przez portal Link to Polnad www.linktopoland.com

sobota, 31 października 2015

Pokolonialny urok Vigan

Vigan, Crisologo Street o zmierzchu

W swoim pokoju hotelowym w „Vigan Hotel” mam telewizor i odbieram stację BBC. Teraz już wiem, że to był tajfun Koppu, który szedł od wschodu wyspy Luzon, gdzie znajduje się Tabuk, do którego zdecydowanie odradzała mi podróż kobieta w Sagada i przesuwał się w kierunku zachodnim, gdzie leży Vigan, a potem gnał dalej, do Tajpej.
Muzeum w Vigan
Polskie radio podobno donosiło, że „tajfun Koppu uderzył z dużą mocą w główną wyspę Filipin, Luzon, pozostawiając kilka miejscowości i wiosek całkowicie odciętych od świata. Nawet wioski znajdujące się daleko od rzek znalazły się pod wodą spływającą z gór”. To właśnie tutaj ja byłam.
Dominion Bus Terminal. Tu każda linia ma swój terminal i inne trasy.
Z gór spadały kaskady wody. Ja z samochodu z daleka widziałam i dziwiłam się, dlaczego te góry są takie białe, a gdy do nich dojeżdżaliśmy, okazywało się, że to ściana wody z nich spływa dając z daleka taką srebrną poświatę. Zewsząd leciała kaskadami woda. Przecinała nam drogę, a my po tej wodzie przejeżdżaliśmy, nie bacząc na niebezpieczeństwo, że może nas ona znieść ze śliskiej drogi do przepaści.
Katedra przy Burgos Plaza
Tutejsza telewizja donosiła, że najgorzej będzie do wtorku (20.10.2015), od środy (21.10.2015) tajfun zacznie przemieszczać się w stronę Tajwanu i dalej pójdzie do Chin. Myśmy z Sagada wyjechali właśnie we wtorek, 20 października i wieczorem dotarliśmy do miejscowości Tagudin, znaczy to, że podróżowaliśmy w najgorszy czas.
Informacja o historii katedry
W środę rano, 21.10.2015r ruszyliśmy w dalszą drogę, na północny zachód do Vigan. Miejscowi mając wcześniej takie informacje, nie powinni wypuszczać autobusu z Sagada na północ Luzonu, tylko kazać ludziom czekać do środy przynajmniej, jeśli nie do czwartku, kiedy tajfun zacznie przemieszczać się nad Tajwan. Ale trudno, stało się i nie ma odwrotu.
Ołtarz główny
Gdy tylko zajęłam pokój w Vigan, natychmiast wyjęłam laptop, żeby napisać maila do swoich dzieci, że żyję. Niestety, z całego sprzętu i rzeczy, laptop ucierpiał najbardziej w tej podróży. Nie chciał w ogóle przyjąć hasła, żeby się otworzyć. Wpisywała się tylko pierwsza litera i koniec. W hotelu komputera nie ma, jest tylko dostęp do internetu, jak się ma swój laptop.
Piękne, wykute z żelaza ambony
Żeby iść z laptopem do miasta szukać punktu naprawy sprzętu elektronicznego, musiałam najpierw się wykąpać i zmienić rzeczy. Po dwóch dniach koszmarnej  podróży z przystankiem w Tagudin, które było bez prądu i wody, wyglądałam okropnie. Otworzyłam walizkę, a tam wszystko wilgotne, w plecaku też wszystko mokre. O rany!
Ustawili tu naszego papieża Jana Pawła II. Dobrze, że podpisali, bo bym nie poznała.
Przed wyjazdem walizkę zabezpieczyłam grubym workiem foliowym i przepasałam paskiem, a plecak miał nałożony swój firmowy pokrowiec przeciwdeszczowy. Na nic się to wszystko zdało. Laptop dodatkowo był w grubym, miękkim pokrowcu w środkowej części plecaka. Od zewnątrz była wypełniona rzeczami druga duża kieszeń, a na niej trzecia, trochę mniejsza. A jednak pokrowiec laptopa od wewnątrz był mokry. Na taki tajfun nie ma zabezpieczenia.
Na Placu Burgos jest taki ogromny zbiornik wodny i fontanny
W Vigan Hotel rozwiesiłam wzdłuż pokoju sznurek i wszystko zaczęłam wieszać na nim, żeby się suszyło. Brudne rzeczy z podróży rzucałam na ziemię, żeby po powrocie z miasta je wyprać. Tragedia! Nawet plastry opatrunkowe znajdujące się w solidnej saszetce-apteczce w środku walizki, były mokre! Aparat fotograficzny i czajnik elektryczny ocalały.Działają.
Z takich pięknych starożytnych dzbanów wylatuje woda
Poszłam do gospodarza hotelu, który na mapce zaznaczył mi lokal, w którym naprawiają komputery. Poszłam tam i wytłumaczyłam w czym rzecz. Powiedziałam, że chyba trzeba go otworzyć, wyczyścić i wysuszyć suszarką, bo on podróżuje od wczoraj z Sagady. Z Sagady? Zdziwił się chłopak i popatrzył na kolegów. Przyjechałaś z Sagady? dzisiaj? No właśnie, przytaknęłam, jeszcze nie wiedziałam o sile tego tajfunu, bo przecież nie miałam kiedy włączyć telewizora, a internetu nie miałam, bo laptop zepsuty.
Ten basen z jednej strony dochodzi do Katedry, a z drugiej do Sur Capitol
Dwa dni jechaliśmy, ale było strasznie, powiedziałam i laptop tego nie zniósł. Możesz go naprawić? Chłopak otworzył laptop, pokazałam, że nawet hasła nie mogę wpisać, wyjął klawiaturę i przyjrzał się wszystkiemu w środku z miną znawcy. Odpowiedział, że nie wie, czy go naprawi, bo  trzeba wymienić klawiaturę, a nie mają tego rozmiaru. Trzeba z Manili przywieźć.
Miniatury charakterystycznych dla danych państw budowli. Naszego Pałacu Kultury nie ma.
Zakład naprawczy komputerów i laptopów, a klawiatury nie macie? Dziwiłam się. Przecież mój laptop taki sam, jak wszystkie na całym świecie. Widzę tu u was taką samą markę laptopów. Z Manili?  Jak długo to potrwa i ile będzie kosztowało? wróciłam do sedna sprawy. Otóż będzie to kosztowało 1500 peso i na czwartek laptop powinien być gotowy. To jakieś 35 $, przeliczyłam szybko w myśli, czyli ok.140 zł. Ok, muszę mieć sprawny laptop. Nie da się wcześniej tego załatwić?
Mój "Vigan Hotel" mieści się również w zabytkowym budynku
Chłopak zadzwonił do Manili, wysłał im zrobione komórką zdjęcia mojego laptopa z wierzchu i od wewnątrz i zamówił klawiaturę. Dowóz odbędzie się w znany mi już sposób, to znaczy, że w Manili pracownik zaniesie przesyłkę do autobusu jadącego do Vigan, a tutejszy pracownik zgłosi się na Terminal i z tego autobusu przesyłkę odbierze. Jak autobus dojedzie, oczywiście.
Największy Dom Towarowy stoi w brzydszej części miasta
Przesyłka może dojechać z dziennym lub dłuższym opóźnieniem. Wszystko zależy od stanu dróg. Jesteśmy po tajfunie, poinformował mnie. Wiem coś na ten temat, odparłam. No tak, uśmiechnął się, jechałaś w najgorszy czas. No właśnie. Zadzwonią do niego z terminalu, kiedy ma się zgłosić po przesyłkę.
Poza starówką pozostałą po Hiszpanach, miasto podobne do innych azjatyckich miast
Z tego też powodu powiedział, że mogę do nich zaglądać już od poniedziałku i pytać, czy przesyłka dotarła. Może da się czas oczekiwania skrócić. Konieczna jest wpłata zaliczki 500 peso. Wpłaciłam i dostałam na to kwit. Powiedziałam, że zabieram swój laptop do hotelu i przyniosę go, jak przesyłka dotrze.
Właściciel ulicznego grila przyjaźnie uśmiechnięty
Od poniedziałku będę tu zaglądała codziennie i pytała. Złożyli mi na powrót laptop i oddali. Dopytałam jeszcze, gdzie tu jest cafe internetowa, bo muszę maile napisać, które do czwartku nie mogą czekać. Chłopak wyszedł na ulicę i pokazał mi, ale cafe była zamknięta, bo przerwa na lunch. O 2 p.m. będzie czynna, to tutaj wrócę.
Na ulicach jest zdecydowanie czyściej, niż w innyh miastach      
Poszłam do hotelu schować laptop i zrobić pranie. Usiadłam na łóżku i rozglądałam się, gdzie by tu schować ten laptop. Walizka musi być opróżniona i wyprana, plecak też do prania cały. Owinęłam laptop w swój zapasowy ręcznik i chciałam schować go do szuflady w biurku znajdującym się w moim pokoju, ale pomyślałam, że jeszcze raz spróbuję go włączyć.
Dużo zabytkowych domów znajduje się w stanie ruiny, niestety.
Włączyłam laptop i wpisuję hasło, a ono się wpisuje! Laptop otwiera główną stronę! Otwiera foldery, wszystko jest, jak trzeba. W te pędy pakuję laptop do torby i znowu idę do tych chłopaków. Mówię, że laptop działa, że widocznie jak go rozebrali i znowu złożyli, coś się odblokowało. Poprosiłam, aby zadzwonili do Manili, że rezygnujemy z tej klawiatury, z pewnością się jeszcze za to nie zabrali. Ok, zadzwonili i oddali mi zaliczkę, a ja im kwit.
Kiedyś to były piękne domy
Ale ja chciałam, żeby jeszcze raz otworzyli ten laptop, przeczyścili go i osuszyli, bo widzę na złączu trochę czerwonej gliny. Skąd to się tu wzięło? Tak szczelnie był przecież zapakowany. Ja od razu wiedziałam, że to z tej wilgoci, z tej szalonej podróży w czasie tajfunu, a nie żadna klawiatura, ale co się będę mądrowała do fachowców.
Często ludzie  mieszkają w tych zrujnowanych budynkach
Chłopak powiedział, że ok, wyczyści go, ale to będzie kosztowało 200 peso (to niecałe 5 $), no problem,  zapłacę, ale oczyść mi ten laptop porządnie, ok? Przyglądałam się, czyścił rzetelnie, delikatnie, specjalną miotełką do komputerów, potem przeszedł do drugiego pomieszczenia, ja za nim. Mój laptop, jak mały plecaczek, muszę mieć ciągle na oku.
Czasami część budynku sobie wyremontują
Włączył dmuchawę i suszył wszystkie części laptopa, po czym złożył go do kupy i jest dobrze. Wszystko działa. Ale się cieszyłam, że nie muszę czekać do czwartku! I że nie będę miała obcej klawiatury w laptopie, być może z innymi znakami, niż potrzebuję do pisania w języku polskim. I że zaoszczędziłam 1.300 peso, też się cieszyłam!
Wiele budynków zostało już jednak wyremontowanych
Zaraz po powrocie do hotelu usiadłam w holu i sprawdziłam maile. Po tylu dniach!  A były bardzo ważne niektóre i natychmiast musiałam na nie odpowiedzieć i wytłumaczyć się z tak długiego milczenia. Moje życie wracało powoli do normy.
Prezentują się świetnie, jak w dawnych czasach
Wzięłam rzeczy, proszek do prania i poszłam do łazienki zrobić pranie. To błoto wcale nie było łatwo ręcznie wyprać z rzeczy. Zmieniałam wodę i prałam powtórnie. Na szczęście mam tu w łazience gorącą wodę i kubeł plastikowy, w którym mogę prać. Na koniec wyszorowałam walizkę, wyprałam plecak i sama znowu wzięłam prysznic.
Ten dom wykupił Europejczyk
Cały pokój w suszących się rzeczach na sznurku i na oknie. Wszystkie rzeczy z bagaży rozłożone na biurku i na łóżku do suszenia, bałagan straszny, ale muszę wszystko dobrze wysuszyć. Ubrałam się, wzięłam aparat fotograficzny i poszłam obejrzeć starówkę Vigan. Na deptaku ktoś mnie trąca, oglądam się, a to Ann i Bob. No proszę, wiedziałam, że się spotkamy. Oni nie mówią, w jakim są hotelu, ja też nie mówię.
Dorożki jeżdżą po różnych zakątkach miasta, nie tylko po starówce.
Rozmawiamy o Vigan i o praniu rzeczy po podróży. Powiedziałam im, jak mój laptop ucierpiał, ale już jest dobrze. Oni mówią, że ich buty ciągle mokre. Na nogach mają sandały. Z Ann się rozumiemy, Bobowi Ann tłumaczy naszą rozmowę na francuski, bo on ani w ząb po angielsku. Żegnamy się i do zobaczenia, musimy któregoś wieczoru konieczne iść razem na piwo. O tak, z pewnością. Ja dłużej planuję w Vigan zostać, oni mówią, że też.
Do południa jest tu jeszcze pusto i sennie
Vigan jest śliczne, reprezentacyjny deptak znajduje się na Crisologo Street, jedną przecznicę od mojego hotelu, który jest usytuowany przy Burgos Street, zaraz u  wylotu z Plaza Burgos skąd się wchodzi na deptak. Uliczka jest brukowana i po obu stronach stoją stare kolonialne domy w stylu hiszpańskim. Niektóre bardzo zniszczone, inne zadbane, odnowione. Partery przeznaczone są głównie na sklepy z pamiątkami, z tradycyjnymi wyrobami filipińskimi i na lokale restauracyjne, cukiernie i takie tam.
Wieczorem Crisologo Street zapełni się ludźmi i dorożkami
Banki skupiły się głównie na Florentino Street i Quezon Avenue. Przy Plaza Burgos, którą nazywam Ryneczkiem stoi duża, biała Katedra Świętego Pawła i Pałac Arcybiskupa oraz Muzeum Nueva Segovia, wszystko to w jednym dużym zespole budynków.
Narazie dorożki stoją na Burgos Plaza
Po przeciwnej stronie, na tym samym Rynku jest postój dorożek zwanych tutaj calesa (kalesa). Są one bardzo charakterystyczne dla Vigan, same nieduże za to z ogromnymi dwoma kołami. Są zadaszone od słońca i deszczu. Widziałam podobne dorożki na filmach z dawnych czasów. Taką calesę ciągnie tylko jeden mały konik. To chyba jakaś specjalna rasa koni na Filipinach bo nigdzie takich małych koni jeszcze nie widziałam. Mimo dużej ilości koni gromadzących się na rynku i jeżdżących po starówce, ulice są czyste.
Na tym placu mogą stać tylko calesy
Koniki mają cały czas podwieszone pod ogonem płachty, które czyszczone i zmieniane są przez właściciela calesy. Można powiedzieć, że koniki chodzą po mieście w  końskich pampersach. Przejażdżka wokół miasteczka Vigan taką calesą kosztuje jedynie 150 peso za godzinę. Jeszcze nie jechałam, ale mam zamiar to uczynić.
Filipińczycy mają poczucie humoru
Jest tu publiczny market, kilka muzeów, ośrodek kultury Vigan, a nawet kino. Są zakłady wyrobów tradycyjnych i artystycznych. Vigan szczyci się również wyrobami garncarskimi. Garncarstwo rozwinęło się w Vigan jeszcze przed nastaniem Hiszpanów.
Odwiedziłam zakład garncarski
Sztukę tę przywieźli z sobą i rozwinęli z powodzeniem Chińczycy, którzy osiedlali się tutaj pierwsi, jeszcze  przed Hiszpanami, ponieważ zauważyli, że jest tu wszędzie dużo gliny. Wiem coś o tym, bo ciągle nie mogę swoich rzeczy z tej gliny doczyścić. Zakłady garncarskie ciągle w Vigan pracują i ciągle kształcą nowych mistrzów tej sztuki.
Mnóstwo gotowych wyrobów użytkowych
Vigan ma również swoje tradycyjne potrawy, z których największą sławę zyskała longganza, czyli małe kiełbaski czosnkowe gotowane, pieczone, grillowane, smażone lub sprzedawane w stanie surowym, żeby sobie kto chce, sam w domu przyrządził według własnego uznania.
Mieszkańcy przyjeżdżają tu kupować różne wyroby do domu i ogrodu
Empanadę kupiłam sobie na kolację przy Placu Burgos, wracając do swojego hotelu. To cienkie , jak papier ciasto nadziewane różnymi farszami i smażone w głębokim oleju. Taki duży pieróg. Nadzienie może być mięsne lub vega albo z jajka lub fasoli. Do tego dają ciemny sos octowy. Jedna empanada kosztuje 30 peso. Smaczna. Jadłam nadziewaną kapustą i jajkiem. Na Burgos Plaza przygotowują je i sprzedają każdego wieczora.
Turysta może samodzielnie utoczyć sobie na przykład kubeczek
Bagnet, to następna charakterystyczna dla Vigan potrawa. To kawałki wieprzowiny gotowane, smażone, solone i znowu smażone na głębokim tłuszczu, aż będą zupełnie kruche i chrupkie. Kupiłam sobie coś takiego na wynos i zjadłam w pokoju z ryżem. 
Regionalne potrawy filipińskie
Dokroiłam tylko czerwoną paprykę i polałam wszystko słodkim sosem pomidorowym. Głodna tu nie chodzę, bo te potrawy da się zjeść, a nawet w niektórych z nich można znaleźć upodobanie.
Moja empanada z Burgos Plaza
Jutro zwiedzam dalej.