Patronat medialny



Miło mi poinformować, że moja wyprawa została objęta patronatem medialnym przez portal Link to Polnad www.linktopoland.com

piątek, 13 listopada 2015

Przesiadka w Laoag

Mój hotel w Laoag City. Tu też jeżdżą calesy, chociaż trochę inne.
Do Laoag City dotarłam wygodnym autobusem firmy Partas, bez problemów. Autobus miał komplet pasażerów, ale nie było w nim turystów zagranicznych. Sami tutejsi z wieloma bagażami i sporo rodzin z małymi dziećmi. Kilka razy musieliśmy czekać na drodze z powodu ruchu wahadłowego, bo na wielu drogach Luzonu trwają remonty dróg i ich poszerzanie. Na drodze było sucho i bezpiecznie.
"Starling Lodging House" z krużgankami, w którym się zatrzymałam.
Bilet z Vigan do Laoag City kosztuje 115 peso i kupuje się go w autobusie. Gdy wszyscy są już należycie usadowieni w autobusie i jedziemy, przez autobus przechodzi konduktor i spisuje na kartce, gdzie kto jedzie, według numerów siedzeń. Np. Nr siedzenia 15 – Laoag, nr.22-Batac itd. Potem konduktor siada sobie na siedzeniu obok kierowcy i zlicza, ile biletów do danej miejscowości ma przygotować.
Autobus był w miarę wygodny. Siedzenia trochę za niskie, ale można wytrzymać.
Być może tylko ten właśnie konduktor uprościł sobie pracę w ten sposób, ale to bardzo dobry pomysł, ponieważ na każdym bilecie musi zrobić wiele dziurek kasownikiem i to w odpowiednich krateczkach, które są bardzo małe, a  autobusem trzęsie przecież. Ja w swoim bilecie naliczyłam takich dziurek trzynaście.
Mój różowy pokój w różowym hotelu "Starlight Lodging House"
Jak już wyrwie z bloczka odpowiednią ilość biletów do danej miejscowości, to hurtem je kasuje, a następnie roznosi pasażerom według rozpiski z ich numerami siedzeń i zbiera pieniądze. Wszystko potem odnotowuje w specjalnym zeszycie.
Łazienka w azjatyckim stylu, ale własna. Jest ok!
Zauważyłam, że taki konduktor przez całą podróż ma pełne ręce roboty. Na przystankach wysiada i wydaje pasażerom bagaże z luku, chowa bagaże nowych pasażerów i lokuje ich w autobusie, spisuje ich i znowu sprzedaje bilety. Czasami na drodze zatrzymuje autobus kontroler. Nie kontroluje pasażerów, tylko konduktora.
Do hotelu wchodzi się charakterystyczną dla tego regionu bramą.
Wzrokowo przelicza pasażerów, sprawdza notatki w zeszycie, spisuje numery biletów z bloczka. Nie wiem, jak to wszystko mu się zgadza, bo przecież część pasażerów już wysiadła, dosiedli się inni i liczba pasażerów w autobusie ciągle się zmienia.
Ablan Av. to boczna ulica, chociaż blisko dużej. Dzięki temu mam ciszej za oknami.
Zdarza się, że po drodze wsiada inny kontroler i kontroluje tego pierwszego kontrolera. Przegląda jego zapiski, porównuje z zeszytem konduktora. Naprawdę tu ludzie pracują pod presją jakąś, nie wiedząc, czego się spodziewać. Tylko kierowca ma spokój, bo nie należy go denerwować ze względu na odpowiedzialność za życie ludzkie. Kierowcę może skontrolować jedynie policja.
Na poprzedniej foto stoję przed hotelem i widać terminal autobusów "James"
Przed Bus Terminal w Laoag City tricykle już czekały na nowych przybyszy, aby ich rozwieźć po mieście. Jeden z tricyklowców chciał 50 peso za dowiezienie mnie do taniego hotelu w pobliżu centrum, które mieliśmy w zasięgu wzroku (Potem dopiero odkryłam, że pod sam hotel mogłam dojechać z Vigan autobusem firmy "James"). Zrezygnowałam z usługi.
Wyjazd z Ablan Avenue, przy której mieszkam.
Znam ja już te ich sztuczki z zagranicznymi turystami. Dogadałam się z innym driverem i za 20 peso przywiózł mnie do hotelu „Starlight Lodging House” trochę dalej od centrum, ale nie za daleko. Czysty, tani hotel. Za pokój z własną łazienką, oknem, kontaktami, wiatrakiem i telewizorem ze wszystkimi stacjami (nawet HBO tu odbiera) płacę 400 peso za noc. To jest jakieś 8,6 $. Aktualny kurs to 1 $ = 46,71 peso.
Przy prywatnych bramach często wiszą święte obrazki
Jest Wi-Fi internet, ale w pokoju odbiera słabo, trzeba wyjść na wewnętrzne krużganki, z których wchodzi się do rooms. Jest dobrze. Miasto okazało się całkiem do rzeczy. Z początku myślałam tu tylko przenocować i jechać dalej, do Pagudpud, ale po obejrzeniu otrzymanej od właściciela hotelu mapki miasta, postanowiłam się tu zatrzymać na kilka dni i zwiedzić parę ciekawych miejsc. Przedłużę więc pobyt o pięć dni. Przecież nigdzie mi się nie spieszy.
Restauracja ma obok sklep. Można tu kupić świeże pieczywo.
Pomimo kłopotów z laptopem (dla odmiany nie chce teraz otwierać worda i folderów na pulpicie. Daje info, że Windows nie odpowiada) udało mi się umieścić w blogu ostatni post z Vigan. Jestem więc na bieżąco. I ja i mój blog jesteśmy w Laoag City.
Na krótszych trasach jeżdżą takie autobusy. Kolorowe jeepneye.
Pagudpud mi nie ucieknie. Już dowiedziałam się, z którego terminalu jeżdżą autobusy do Pagudpud, co 15 minut dosłownie. Najpierw jednak odwiedziłam mój ulubiony bank filipiński BPI, w którym zawsze bez problemu na nieskomplikowanym bankomacie wybieram gotówkę. Miasto słynie z ilości różnych banków. Jest ich tu 25.
Terminal jeepney,s on  "Angel,s Place"
Miasto zostało założone w 1580r, ale Hiszpanie kolonizowali region już wcześniej. Dwudziesto dwu letni młodzieniec, Juan de Salcedo jakby oderwał się od grupy i postanowił spenetrować północ Luzonu. Odwiedził Laoag, Curimao i Badoc.
Nie jeżdżą tu pociągi ani tramwaje, tylko autobusy, jeepneye, calesy i tricykle.
W tym regionie pierwsi jednak byli Chińczycy i Japończycy, jako że odkryto tu złoża złota. Powstały kopalnie i kupcy z tego powodu regularnie odwiedzali północ Luzonu. Japończycy i Chińczycy handlowali, a Hiszpanie kolonizowali regularnie region.
I takie niskie blaszane samochody z zasłonkami z materiału w oknach
Budowali tu wiele kościołów katolickich i dzwonnic, w których lokowali również wojsko. Mieszkańcy regionu buntowali się przeciw kolonizatorom hiszpańskim, wszczynali bunty i powstania. Hiszpanie potrzebowali wojska do zwalczania buntów. Filipińczycy z północy Luzonu nie byli pokorni wobec hiszpańskich najeźdźców, za co często płacili życiem.
Niektórzy jeżdżą takimi księżycowymi trochę pojazdami
W 1818r region podzielono na Ilocos Norte i Ilocos Sur. Miasto Laoag znalazło się w granicach regionu Ilocos Norte i do dnia dzisiejszego pozostało największym miastem na północy Luzonu.
Ilocos Norte Capitol
Turystyka przynosi miastu spore zyski, dlatego postanowiono ciągle rozwijać ten sektor, aby z każdym rokiem przybywało tu więcej turystów. Buduje się coraz więcej hoteli, działa Centrum Informacji Turystycznej, promowane są ciekawe miejsca do zwiedzania. Miasto liczy głównie na turystów z Chin i Tajwanu. Na mnie nie liczy, a ja tu jestem.
Pomnik kobiety wręczającej kwiaty zasłużonemu dla miasta
Z tego też powodu uproszczono dla Chińczyków przyznawanie wizy już na lotnisku oraz utworzono w mieście konsulat chiński dla ochrony obywateli Chin. W tv są programy tłumaczone na pasku w dole ekranu na język chiński, wiele informacji i folderów pod tekstami angielskimi, powtarzane jest na język chiński. Chinszczenie Filipin następuje stosunkowo późno w stosunku do innych państw, ale się rozwija.
Piekny stary kościół St. William Parish
Nie ma tu jeszcze wprawdzie China Town, ale to tylko kwestia czasu, ponieważ osiedlający się na Filipinach Chińczycy są mile widziani. Są już chińskie szkoły. W ogóle w Laoag jest bardzo dużo szkół. Generalnie szkoły podstawowe i średnie są państwowe i bezpłatne a wyższe uczelnie są dotowane.
Obok zakrystii taka tablica
Oprócz szkół państwowych są tu jeszcze szkoły chińskie właśnie, prywatne i katolickie. Mają tu szkołę wojskową i sztuk pięknych, uniwersytet oraz uczelnie techniczne. Filipiny się kształcą. Kraj się rozwija.
Wnętrze kościoła
Laoag posiada bardzo duże międzynarodowe lotnisko Gabu. Chińczycy mogą tu przylatywać bezpośrednio. Samoloty odbywają również loty krajowe. Głównie linie  Philippines Airlines i Cebu Pacific. Z Laoag do Manili jest 487 km, co samolot pokonuje w 45 minut.
Sprzedaż uliczna w Laoag. Sklepy też wystawiają towar na ulicę.
W Laoag City miałam się tylko przesiąść na autobus do Pagudpud, żeby nie wyjeżdżać z Vigan o 4.00 g. rano, a zostanę tu kilka dni i pozwiedzam trochę. Do Pagudpud mam już stąd blisko i dogodne połączenia w ciągu dnia. W każdej chwili mogę tam jechać.
Można na ulicy kupić również owoce
Zgłosiłam w recepcji, że przedłużam pobyt w hotelu i ułożyłam sobie listę miejsc, które chcę zobaczyć w tym mieście. Bardzo zainteresował mnie Tytoń Monopoly Monument. Nie słyszałam jeszcze, żeby w jakimkolwiek kraju stawiano pomnik tytoniowi. Tutaj jest
Kto widział calesy na poście o Vigan, to widzi już różnicę między tymi w Laoag.
Bez względu na fakt, że Filipińczycy z Luzonu nie cierpieli Hiszpanów i bez przerwy z nimi walczyli, docenili gest Hiszpańskiego Króla Alfonsa XII, który zniósł monopol tytoniowy w Ilocos i w podziękowaniu za ten dobry uczynek wystawili w 1881r pomnik wprawdzie nie Alfonsowi XII, ale Pomnik Zniesienia Monopolu Tytoniowego w Laoag.
Pomnik upamiętniający zniesienie monopolu tytoniowego
Nikt ani przedtem, ani potem na taki pomysł nie wpadł, ani nic podobnego nie zrealizował. Pomnik stoi w Aurora Park przy Brgy 14 Poblacion. Zaraz jutro tam pójdę. Są w mieście również muzea prezentujące dziedzictwo kulturowe regionu. Muzeum Ilocos Norte i Muzeum Gameng. Pójdę, obejrzę, pokażę i opiszę w następnym poście.
Na kolację mini pizza hawajska i trochę inna, ale jednak empanada
 
Mój słowniczek:  opisy na produktach:
use before - termin przydatności
price - cena
for external use - do użytku zewnętrznego
keep in.... - przechowywać
a dry place - w suchym miejscu
a dark place - w ciemnym miejscu
a cool place - w chłodnym miejscu
a room temperature - w temperaturze pokojowej
drink - wypić 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz