Patronat medialny



Miło mi poinformować, że moja wyprawa została objęta patronatem medialnym przez portal Link to Polnad www.linktopoland.com

wtorek, 27 października 2015

Planowanie na Filipinach, to ryzyko

Miasto Coron ma swój reprezentacyjny deptak
Na blogerze coś się naprawdę zepsuło, zdjęcia nie chcą się załączać, trudno też zamknąć normalnie blog, trzeba pogodzić się z tym, że część tekstu może zniknąć. Ogólny klops. Nie znam się na komputerach więc blog idzie na razie w odstawkę. Będę jednak nadal robiła notatki w wordzie. Jeśli z czasem uda się blogowanie naprawić, to umieszczę zaległe posty i zdjęcia na blogu.

Przyjemne miejsce. Mimo kłopotów z pogodą i laptopem, zostanę tu dłużej.
Trudno nawet otworzyć pocztę i facebook. Graniczy to z cudem, ale czasami niespodziewanie się otwiera, to wykorzystuję taki moment na odczytanie e-maili i wyrzucenie śmieci z poczty. Dostęp do internetu jest na full, wszystkie kreseczki białe, a jednak nic nie działa. Muszę się z sytuacją pogodzić, bo nie potrafię tego problemu sama rozwiązać.
W restauracji "Sea Dive"
Przez ostatnie trzy dni traciłam bardzo dużo czasu na walkę z elektroniką. Różnymi sposobami próbowałam zdjęcia do tekstu załączać, godzinami ślęczałam nad laptopem na tarasie, w restauracji, w pokoju, mając nadzieję, że w którymś miejscu w końcu zacznie to wszystko jakoś działać, ale nie zadziałało. Dałam sobie ostatecznie spokój z laptopem.
Do każdego posiłku shake z mango!
Będę go teraz włączała tylko wtedy, gdy będę coś chciała w wordzie zanotować lub żeby przerzucić świeże zdjęcia do foldera. Nie będę ukrywała, że jestem zła z tego powodu. Dobrze, przyznam się, jestem wściekła! Dobrze, że nikogo przy mnie nie ma, bo bym pogryzła ze złości. Poszłam zatem do fryzjera.
Łódki, to codzienne życie i praca wielu mieszkańców Filipin
U fryzjera uspokajam się zawsze. Siedziałam na kanapie dla oczekujących, wsparta na kolorowych poduszkach, jakbym w spa była lub w jakimś przybytku dla dam, a nie u fryzjera. Przyglądałam się z wielkim zainteresowaniem fryzjerce strzygącej młodego Filipińczyka. Otóż w młodzieży filipińskiej zaszczepiła się teraz moda na bardzo oryginalne fryzury, co obserwuję już od jakiegoś czasu na ulicach i plażach.
Widok na zalesione, zaokrąglone szczyty gór, wspaniały.
Z tyłu i nad uszami strzyże się delikwentowi włosy na bardzo krótko, zostawiając na czubku w kierunku tyłu głowy kępę długich włosów, co wygląda na koński ogon. Na samym środku głowy, od tyłu (od tego końskiego ogona) przez środek głowy, aż do czoła zostawia się wąski pas dłuższych włosów, które się potem stawia na żel, co wygląda, jak końska grzywa. Wszędzie tam, gdzie nie ma grzywy i ogona, włosy wystrzyżone są niemal do skóry.
Zachód słońca w Coron
Tak właśnie fryzjerka strzygła młodzieńca siedzącego na fotelu, a on bardzo uważnie śledził wszystko w lustrze i co pewien czas pokazywał, gdzie ma jeszcze poprawić, żeby ten koński ogon i grzywa trzymały się kupy i nie opadały bezwładnie na wygoloną część głowy. To trudne zadanie dla tutejszych fryzjerów, bo Filipińczycy mają z natury gładkie, miękko opadające włosy, a nie jakieś gęste, puszyste, sterczące, nadymające się. Trzeba więc umiejętnie wymodelować im te fryzury żelem, żeby stały.
Salon Fryzjerski w Coron.
Sporo młodzieńców takie włosy dodatkowo farbuje. Z natury mają włosy czarne, po ufarbowaniu wychodzą im rude. I tak właśnie szpanują tymi czarnymi lub rudymi fryzurami zrobionymi w konia. No, powiedzmy, na konia. Ja poprosiłam o ścięcie włosów na bardzo krótko, tak jak kiedyś strzyżono mężczyzn. Mam włosy bardzo gęste i jest mi w nich za gorąco w tym klimacie. Za usługę zapłaciłam 70 peso, tj.ok.1,5 $.
Może salon fryzjerski nie zachwyca, ale zachody słońca są tu, wspaniałe!
Wróciłam szybko do pokoju, żeby wziąć prysznic i umyć głowę. W Azji, nie tylko na Filipinach, ale i w innych krajach, fryzjerzy strzygą włosy na sucho. Bez mycia głowy, a nawet bez ich zwilżenia do strzyżenia. Wyobraźcie sobie jak te moje lekkie ścinki fruwały po salonie (czyt. blaszaku), w którym chodziły dwa wentylatory!
Słońce zaszło, niebo ciemnieje, zapada noc nad Coron
Po prysznicu, odświeżona i zadowolona zeszłam na obiad do naszej hotelowej restauracji, a tam wszyscy wpatrzeni w telewizor wiszący nad stołami. Zaczynał się mecz Indii z Filipinami. Właśnie indyjska drużyna słuchała swojego hymnu i za chwilę grano hymn filipiński. Piłka nożna? Skądże znowu! Koszykówka!
Nocą Krzyż na górze i nazwa Coron są oświetlone
Emocje na twarzach Filipińczyków ogromne, jak u nas, gdy zaczyna się mecz piłki nożnej. Dla nich taki właśnie ważny jest mecz koszykówki. Wyobrażacie sobie? Niscy z natury Filipińczycy kochają wprost koszykówkę i jest to ich najważniejsza dyscyplina sportowa. Niestety, nie znam wyniku tego meczu, bo nie dosiedziałam do końca w restauracji. Jaki by nie był wynik, to i tak podziwiam Filipińczyków za tą koszykówkę!
Czasami dogadzam sobie. Na talerzu to są po prostu pączki, tyle że nie okrągłe, a plecione
Ponieważ laptopa już nie męczę, bo się na niego obraziłam, wzięłam piwo, mapy i notatnik (taki normalny zeszyt, na pisanie długopisem, nie komputerowy) i usiadłam przy stole na tarasie, żeby zaplanować dalszą podróż po Filipinach. Postawiłam na Luzon. Luzon, to największa filipińska wyspa, na której znajduje się stolica Filipin, Manila i wiele atrakcyjnych miejsc do zwiedzania, a nie tylko leżenie pokotem na plaży.
Z powodu ciągłej wilgoci, wszystko zabezpieczam w szczelnych foliowych torebkach
Przez Manilę to ja tylko przejeżdżam, nie mając ochoty na jej zwiedzanie, chociaż jakieś ciekawe zakątki są tam podobno, w starej części miasta. Ja nie mam już siły na zatłoczoną, hałaśliwą, drogą i niebezpieczną Manilę, więc tej zabytkowej dzielnicy nie obejrzę. Przez Manilę będę się jednak tłukła, bo jak już wspominałam, wszystkie drogi wszędzie na Filipinach wiodą przez Manilę.
spacer po Coron
Ponieważ z Filipin mam zamiar przemieścić się do Malezji, bo to najbardziej przyjazne dla turysty państwo, w którym na granicy, bez zadawania zbędnych pytań wbijają do paszportu darmową wizę na 90 dni, musiałam zmienić kierunek poruszania się po wyspach filipińskich. Nie zaczynać trasy od Boracay, a potem na północ kraju, lecz odwrotnie. Najpierw Luzon, po drodze przedłużyć wizę w Manili, a potem posuwać się w kierunku południowym, do Batangas, zaczepić o Mindoro Isla i popłynąć na Boracay.
Czasami można spotkać cieawych ludzi. Oryginałów.
Z Boracay mogę jeszcze popłynąć na wyspy Panay i Negro, a stamtąd na pewno będę miała jakiś samolot do Malezji, gdy termin mojego pobytu na Filipinach będzie się kończył. Ominę jedynie Mindanao Isla na południu Filipin, bo nie lubię bezmyślnie narażać życia w podróży.
Jasny podział. Po prawej stronie kobieta, po lewej, Pan Bóg.
Islamiści są tam ciągle rozdrażnieni, a życie turystów nie ma dla nich żadnej wartości. Nie obawiają się też odpowiedzialności za pozbawianie życia obcokrajowców. Tym bardziej teraz, gdy Europa, w tym Polska, burzy się na temat islamskich uchodźców i publicznie wygłasza o nich nienajlepsze opinie. Mają świadomość, że Ameryka i Europa tak właściwie, to się ich boją i wykorzystują ten fakt na maxa.
Resort wypoczynkowy. Pełen wypas.
Malezja to również kraj islamski, ale ja tam czuję się bezpiecznie. To zupełnie inny rodzaj islamu i inni ludzie. Chociaż wszystko się może zdarzyć. Również w Malezji. Póki co, podróżuję po Filipinach i skupiam się na planowaniu podróży po tym kraju. Dotychczas jeździłam na żywioł, ale teraz widzę, jakie bywają kłopoty z połączeniami między wyspami i to zmusiło mnie do planowania podróży zawczasu.
Tuż za ogrodzeniem resortu, dzielnica slumsów
Tak więc z Coron popłynę „2 Go Travel” do Manili, ale nie wrócę w kierunku południowym do Batangas City, lecz skieruję się na północ. Objadę, co się tylko da objechać autobusami lub statkami, a potem wrócę do Batangas i na Boracay Isla. Taki jest mój plan, a co z tego wyjdzie, zobaczymy. Jutro idę kupić bilet na 2 Go Travel.
Następnego dnia.
Można trafić na ekologiczne miejsca w Coron
Moje plany sobie, a życie sobie. Nie sprzedają już biletów na „2 Go Travel” do Manili. Jeśli dobrze zrozumiałam, to zawiesili kursy statku ze względu na porę deszczową, law sezon. Za mało pasażerów, nieopłacalność. Kiedy znowu popłyną, nie wiadomo. Musiałam zmienić zaplanowaną wcześniej trasę.
Spaceruję w górę miasta
Teraz to już nie od mojej woli zależy, gdzie pojadę, tylko od możliwości połączeń i ceny. Pomyślałam, żeby do Manili polecieć samolotem, ale najbliższy samolot, to  „Cebu Pacific” i  leci 5 października za 5.302 peso, potem 10 października za 2.636 peso. 6 października wcale nie leci. Ani terminy, ani koszty nie pasują. Za drogo.
Dzieci z mamą za kratkami
No, to może statek? Tricyklem za 10 peso dojechałam do punktu sprzedaży biletów w pobliżu Ferry, czyli dobry kawałek za miastem. 6 października nie płynie żaden statek do Manili. Mogę popłynąć 9. X.. Potem 16, 23 i 30 października. Nijak mi to nie pasuje.
Chłopiec przed swoim domem
One pływają do Manili tylko w piątki. Ja mam hotel do 6.10.br.(wtorek). Koszt dobry. 1000 peso economy class, 1100 peso deluxe, cokolwiek by to nie znaczyło. Wypływa się z Coron po południu, o godz.17.oo, a w Manili jesteśmy następnego dnia o 11.30 a.m. Całą noc na tej lichej łajbie w ogólnej sypialni? Jak zabezpieczę swoje plecaki na czas snu? To problem dla samotnie podróżujących.
Dziewczynki na wioskowej drodze
Trzeba zmienić trasę. Mapa do ręki i zaczynam wszystko od początku. Z Coron pływają codziennie statki na Mindoro Isla. To jest przecież w kierunku Manili. Poszłam do Agencji Turystycznej znajdującej się naprzeciwko tego tajnego wejścia na pomost do „Sea Dive”. Tam sprzedają bilety na Mindoro.
Koguty-zawodnicy w swoich boksach
Tak, na Mindoro mogę 6 października płynąć. Bilet kosztuje 1000 peso (ok.22 $). Wypływa się o 7.30 rano, do San Jose dopływamy  o godzinie 14, no, może 15.oo. Na Mindoro trzeba zanocować, bo do Manili wprawdzie pływają stamtąd statki codziennie, ale wypływają zawsze rano. I dobrze, bo dzienne żeglowanie jest bezpieczniejsze.
Mała chatka na skraju wsi
Kupiłam bilet na 6 października. Mindoro było również w moich planach zwiedzania, więc zatrzymam się tam kilka dni. Z San Jose pojadę autobusem na północ wyspy, do Puerto Galera, może jeszcze coś po drodze zwiedzę. Gdy otrzymam z Informacji Turystycznej w San Jose mapkę atrakcyjnych miejsc na wyspie, wtedy zdecyduję.
Trochę większa chatka
W każdym razie z Mindoro popłynę do Batangas City, leżącego na skraju Luzon Isla, a dalej, do Manili pojadę autobusem. Teraz taki mam plan. Zobaczymy wkrótce czy da się go zrealizować w filipińskiej rzeczywistości. Do Manili muszę jechać, aby przedłużyć wizę, bo tutaj nigdzie po drodze nie ma office imigration, żeby to zrobić.
Jak piwko, to w litrówce. Do puszki nie warto zasiadać.
Z Manili będę już podróżowała według pierwotnego planu, autobusami, na północ. Mam zamiar dotrzeć na sam koniec Luzon Isla, do miasta Claveria. Wracać będę drugą stroną wyspy i być może dotrę kiedyś do Boracay, gdy skieruję się w stronę Panay Isla. Nie wiem, za daleko, żeby o tym myśleć. Jeśli przedłużą mi wizę o dwa miesiące, będę miała sporo czasu na skakanie po różnych wyspach i wysepkach, aż znowu gdzieś zatrzymam się na dłużej dla odpoczynku, jeśli znajdę jakieś urokliwe miejsce do tego.
Gdy zabraknie paliwa, trzeba się nadźwigać pod górkę w palącym słońcu
Blog nadal nie działa. Internet niby ma zakres na full, ale bardzo trudno otworzyć pocztę i facebook. Nie wiem, kiedy ten problem się skończy. Nawet nie wiem, czy to wina internetu, czy mojego laptopa. Bez pracy nad blogiem mam raptem dużo czasu! Więcej spaceruję.
Skromny domek na wzgórzu
Mój słowniczek:
Please could you help me – proszę mi pomóc
Something is wrong with the laptop – coś jest nie tak z laptopem
The laptop is broken – zepsuł się laptop
Is it possible to repair it? – czy to się da naprawić?
How long willi t take? – jak długo potrwa naprawa?
How much willi t cost? – ile to będzie kosztowało?
Do I pay now or when I collect? – płacę teraz czy przy odbiorze?
Hair Shop – zakład fryzjerski
Please cut my hair short – proszę obciąć mi włosy na krótko
Parting – przedziałek
Grey hair – włosy siwe
Short hair – włosy krótkie
Wavy hair – włosy falujące
Hair brush – szczotka do włosów
Manok - kogut
Tare - ostrze noża mocowane na nodze koguta
Sabonk - walka kogutów

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz