Patronat medialny



Miło mi poinformować, że moja wyprawa została objęta patronatem medialnym przez portal Link to Polnad www.linktopoland.com

wtorek, 15 września 2015

Filipiny , El Nido- samo życie

El Nido. Widok z barowego stołka na tarasie.

W miasteczku (i to nie tylko w El Nido) cały czas coś budują, rozbudowują, remontują, co też trochę drażni turystów. Mnie nie, ponieważ przy tych pracach nie słyszę wiertarki ani innych zgrzytających narzędzi. Budują tu głównie starymi, domowymi sposobami.To ich życie.
Filipińskie dzieci lubią być fotografowane
Duże hotele owszem, budują przy użyciu różnych nowoczesnych maszyn i urządzeń, ale to dalej od centrum powstają te nowe budowle, które psują niewątpliwie urok miasteczka. Duże betonowe budynki zupełnie nie pasują do charakteru El Nido, nie komponują się z naturalną przyrodą otaczającą to urocze nadmorskie miasteczko .Niestety, będzie ich coraz więcej.
Młodzieńcy również. Samochody zakleszczyły się w wąskiej uliczce. Czekamy.
Remonty i budowa nowych domów w stylu dotychczasowej zabudowy jest w porządku. Filipiny często, można nawet powiedzieć, zbyt często nękane są kataklizmami, które niszczą miasta i wioski. Głównie nawiedzają ten kraj tajfuny i trzęsienia ziemi. Trzęsienia ziemi powodują z kolei tsunami i uaktywniane się wulkanów.To są ogromne tragedie dla ludzi i przyrody.
Widzieliście kiedyś takiego psa? w czekoladowe paski? W El Nido jest.
W ostatnim czasie najpotężniejszy tajfun, który uderzył w Filipiny, to tajfun Haiyan. Miało to miejsce 8 listopada 2013r. Momentami wichura przekraczała 370 km/godz, co spowodowało uderzenie potężnych fal morskich sięgających 15 m wysokości w wyspę. Zginęło wówczas ponad 6.000 ludzi, wiele domów i dobytku mieszkańców zostało doszczętnie zniszczonych.
Ładny resort bungalowów, ale ceny odpowiednio wyższe.
Filipiny leżą w obrębie tak zwanego „pacyficznego pierścienia ognia” który otacza Ocean Spokojny, gdzie często występują trzęsienia ziemi i erupcje wulkanów. Na Filipinach znajduje się  37 wulkanów, z których 17 jest cały czas aktywnych.Trzeba mieć zdrowe nerwy lub duże poczucie humoru, żeby żyć w takim regionie. Filipińczycy mają jedno i drugie.
El Nido z jednej strony ograniczone jest morzem, a z drugiej, pionowymi klifami i dżunglą.
W tym niebezpiecznym rejonie Świata znajdują się również: Indonezja, Japonia, Nowa Zelandia. Gwatemala i Kolumbia w Ameryce Środkowej, Meksyk, również Peru, Chile i Ekwador w Ameryce Południowej oraz Kalifornia i Alaska w Ameryce Północnej.
Część miasteczka, gdzie mieszkają ubożsi ludzie, ale jest schludnie i przyjemnie
Wichury, tajfuny, trzęsienia ziemi, powodzie występują na Filipinach bardzo często  każdego roku, przynosząc z sobą zniszczenia tak ogromne, że kraj właściwie nieprzerwanie znajduje się w budowie oraz remontach domów, dróg i mostów.
Tutaj garażują i naprawiają swoje łódki rybacy i prywatni przewoźnicy
Do kataklizmów nie można się jednak przyzwyczaić, jak mieszkający przy torach do przejeżdżających pociągów. Każdy żywioł powoduje cierpienie ludzi i całych rodzin tracących swoich bliskich, nie wspominając już o utracie domów i całego dobytku.
Dzieci całe dnie spędzają na świeżym powietrzu bawiąc się beztrosko
Klimat panujący na Filipinach pozwala na mieszkanie przez cały rok w lekkich, przewiewnych domach, więc głównie z takich domów składają się wioski. Konstrukcje budowane są z lekkiego drewna , a ściany stawia się z miękkich mat plecionych z liści palmowych. Dachy najczęściej pokrywane są blachą falistą ze względu na obfite ulewy w porze deszczowej.
Dom z mat palmowych pokryty blachą.
Mieszkańcy głównie przebywają na otwartej przestrzeni. Na zewnątrz chat wykonują różne czynności, gotują posiłki na paleniskach, szyją odzież na wystawionych przed dom maszynach poruszanych kołem i pedałem. Często jeszcze się widzi, że panie piorą odzież w plastikowych miskach przy pomocy ręcznej tarki. Większość rodzin ma pralki. Susząca się bez przerwy bielizna na sznurkach lub płotach przed domami, to część krajobrazu Filipin. Pranie trzeba tu robić każdego dnia.
Dziewczynki na ladzie rodzinnego sklepiku z mat palmowych
Wyposażenie takich domów jest nadzwyczaj skromne. Nie ma się co dziwić, bo ile razy w życiu można zaczynać wszystko od początku? Budować chaty i je urządzać? W czasie tajfunów takie właśnie bieda-domki zrównywane są z ziemią w pierwszej kolejności. Ludzie nie mają się gdzie przenieść, gdzie byłoby bezpieczniej.
Teraz budują solidniejsze domy, ale one nie trzymają już spójności z otaczającą przyrodą.
Filipiny, to w większości strome góry i dżungla. Można tam jeszcze spotkać małe, zagubione w gąszczu wioski, ale większość Filipińczyków żyje w obecnym świecie, na dostępnym dla człowieka terenie u wybrzeży wysp. Dotychczas rodziny głównie utrzymywały się z rybołówstwa i handlu. Obecnie z turystyki. Duża część ludzi pracuje w budownictwie.
Ta dziewczynka nie dźwiga plecaka. Książki i zeszyty wozi w torbie na kółkach.
Największymi wyspami Filipin jest Mindanao i Luzon, potem dopiero Palawan o bardzo wydłużonym kształcie. Z jednej strony Palawanu jest już bardzo blisko na Malezyjską część wyspy Borneo. Wyspy filipińskie otoczone są Morzami Selu, Filipińskim i Południowochińskim. Na południu Filipin  leżą wyspy Indonezji, a na północ od Luzonu, Tajwan. Z powodu takiego położenia ludność Filipin tworzy swoistą, przenikającą się mozaikę różnych ras i narodowości.
Chłopcy grają w kulki. Zielona szklana kulka wpadła właśnie do dołka.
Na wyspy od wieków przybywali ludzie z Tajwanu, Chin, Wietnamu i Indonezji. Jednak pierwszymi ludami byli na tych ziemiach Negryci. Przybyli na teren Filipin prawdopodobnie 30 tysięcy lat przed naszą erą z Afryki. Są czarni i niskiego wzrostu. Jakieś niewielkie plemiona Negrytów przetrwały stulecia rozwoju, kolonializm oraz zawirowania XXw  i nadal żyją po swojemu wysoko w górach, według dawnej tradycji.
Na terenach często podmywnych przez morze, budowane są drewnianem pomosty
Zresztą nie tylko Negryci, ale też inne plemiona. Oblicza się, że w górach żyje jeszcze ok.100 różnych plemion, którym nie wróży się już długiego odosobnienia. Wiedzą o cywilizacji i coraz chętniej chcą z niej korzystać. Niebawem tradycyjnych plemion już nie będze na świecie.
Ludzie na islands hopping się integrują i potem razem spędzają czas w knajpkach
Z czasem rasy wymieszały się i mieszają się tak do dzisiaj. Od 1565 r przez następne trzy stulecia Filipiny wzięli we władanie Hiszpanie. Mestizos, tak nazwano potomków z mieszanych związków Filipinek z Hiszpanami, potem z Japończykami, którzy napadli na Filipiny w 1942r, Amerykanami, którzy w 1898r wyparli Hiszpanów. Nawet z Chińczykami, którzy z braku swoich kobiet tworzyli związki z Filipinkami, a teraz z wieloma innymi nacjami z różnych krajów w wyniku  pokojowej migracji ludności i rozwoju turystyki.
Jak tu cicho o zmierzchu
Filipiny to w ogromnej większości kraj chrześcijański, którą to religię zaszczepili w Filipińczykach Hiszpanie podczas swojej bardzo długiej tu bytności. Muzułmanie przeniknęli na filipińskie wyspy od strony Malezji wcześniej, już w XV w, czyli sto lat przed przybyciem Hiszpanów. Nazywają się Moro. Zostali potem przez Hiszpanów zepchnięci  na południe wyspy Mindanao i tam do dnia dzisiejszego mieszkają.
W law seson jest tu spokojnie i ceny w hotelach spadają
Nie znaczy to, że nie czynili prób rozprzestrzeniania islamu dalej, na inne wyspy, ale próby te zawsze kończyły się fiaskiem. I w poprzednich wiekach i obecnie. W 2002r Ameryka przysłała tutaj nawet swoich doradców wojskowych, aby wsparli rząd w negocjacjach z Muzułmanami, z którymi mieli tu ciągle problem. Amerykanie byli świeżo po przejściach z islamistami, więc każdy wybryk Muzułmanów ich niepokoił. Nie przejęli się krytyką opinii międzynarodowej na swoją interwencję. Stali się czujni.
Przejście nad morze od strony domów tubylców
Muzułmanie nie tworzą osobnej narodowości. Są Filipińczykami z tą tyko różnicą, że wyznają islam. Stanowią 5% społeczeństwa. Głównie zamieszkują na Mindanao, ale można ich też spotkać na Palawanie i w Sulu.
Filipinki trzy
Wieloletni konflikt chrześcijan i muzułmanów w drugiej połowie XX w zakończył się  dopiero niedawno, bo w 2012r podpisaniem porozumienia, w którym wyrażono zgodę na wyodrębnienie islamskiego regionu autonomicznego na Filipinach.
W tej części masteczka nie ma hoteli
Póki co, jest spokój i dobrze, bo ile taki naród może wytrzymać nieszczęść? Tajfuny, trzęsienia ziemi, tsunami i jeszcze Muzułmanie? walki na tle etnicznym i religijnym? Na tylu wyspach? Trudno na tak rozproszonym terytorium to wszystko utrzymać w ryzach, ale Filipińczycy na razie dają radę.
Pies dobrze wychowany. W podziękowaniu za otrzymane kości, położył mi łeb na kolanach.
Nadal jednak istnieją organizacje separatystyczne, Islamski Front Wyzwolenia Moro, który porozumienie z rządem podpisał i Narodowa Armia Ludowa, która nic nie podpisała i żadnych negocjacji z Rządem Filipin prowadzić nie chce, więc istnieje niebezpieczeństwo, że może się uaktywnić.
Ten miły chłopak chwali i zaprasza mnie do kupna kawy z expresu. 2 peso za kubek.
Amerykanie przynieśli na wyspy protestantyzm, który do dzisiaj wyznaje 10% ludności. Mimo, że przez wieki panowali tu Hiszpanie, a Amerykanie stosunkowo krótko, to jednak ich język. angielski rozpowszechnił się na tyle, że uznano go za oficjalnie obowiązujący w kraju. Język hiszpański został skutecznie wyparty, chociaż niektórzy starsi ludzie potrafią jeszcze w tym języku  się rozmówić. Prywatnie rozmawiają też w swoim, filipińskim jezyku.
To świeże surowe ryby. Pokazujesz, którą chcesz i pan dla ciebie usmaży lub zgriluje.
Chińczycy przenikają na wyspy od bardzo dawna, przybyli tu jeszcze  przed Muzułmanami. Hiszpanie próbowali również Chińczyków wyprzeć, ale im się to nie udało. Mimo ponoszenia ogromnych strat w ludziach w prowadzonych wojnach, Chińczycy utrzymali się w tym rejonie. Ich wyjątkowo duża grupa zasiliła Filipiny ponownie w XX w. 
Do niektórych posesji nadal dochodzą po deskach. Remonty trwają.
Chińczycy żyją i asymilują się pokojowo, niczego nie wymuszają, o nic nie walczą, o nic nie proszą, trzymają się swoich tradycji, wzajemnie sobie na emigracji pomagają. Głównie zajmują się handlem i finansami. Stanowią na Filipinach 1,3 % ludności, a mają już pod kontrolą prawie 60% kapitału i niemal 70% gospodarki Filipin. To się nazywa chiński fenomen.
Robocza część zatoki. Tu żyją mieszkańcy, którzy nie pracują bezpośrednio dla turystów
Reasumując trzeba powiedzieć, że Filipiny to naród po przejściach, nadal często  zmagający się z siłami natury. Mimo, że bezpośrednio nie graniczą z żadnym państwem na lądzie, swoje w wojnach też przeszli. Tym bardziej przyjemnie zaskakuje ich radosne usposobienie, zawsze dobry nastrój, uprzejmość, otwartość na innych, obcych, którzy coraz częściej do nich przyjeżdżają. Żaden Filipińczyk nie przejdzie obok, aby nie przesłać mi w pozdrowieniu uprzejmego uśmiechu.
Szczęśliwa mama dwóch chłopców, Jimmiego i Mathiu
Bardzo cenię charakter Filipińczyków i ich kulturalne zachowanie. Nie spotkałam tu osób żebrzących, kłócących się, pijanych osób leżących na ławkach czy plażach (chociaż rum jest tu tani i dostępny w każdym sklepiku). Filipińczycy są czyści, schludni i zadbani. Mają oczywiście wady, jak każda nacja. Palą mnóstwo papierosów. Na szczęście nie wszyscy.
Pracowity Henry. Do południa sprzedawca pereł, po południu, driver tricycla.
Filipińczycy są pracowici czego rezultaty  widać gołym okiem . Dużo z nich wyszło już z biedy, dorabiają się, budują solidniejsze i większe domy, otwierają firmy, kształcą dzieci. Filipiny zmieniają się w szybkim tempie, a Filipińczycy nie ukrywają, że  również dzięki turystom.
Pojazd Henrego nazywa się "Holland Express" bo z pewnym Holenderm jest związany.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz