Patronat medialny



Miło mi poinformować, że moja wyprawa została objęta patronatem medialnym przez portal Link to Polnad www.linktopoland.com

środa, 1 lipca 2015

Indonezja - życie hotelowe w Labuan Bajo

Statki, łodzie i łódeczki
Po spędzeniu nocy w tamtym okropnym pokoju drugiego już hotelu w Labuan Bajo o nazwie „Mutiara”, wstałam rano już o 7.oo, zapakowałam się z laptopem i przyborami toaletowymi, bo tylko to miałam wyjęte z bagażu i otworzyłam na oścież drzwi na patio. Walizkę i plecak wystawiłam za drzwi, żeby widziano, że ja bezapelacyjnie opuszczam ten pokój i czekam na klucz od obiecanego nr.5 lub wychodzę z tego domu bezpowrotnie.
W tym poście pokażę port Labuan Bajo o zachodzie słońca
Patio tego hotelu jest duże, prostokątne, częściowo zadaszone. Stoją tam stoły i krzesła, przy których jada się śniadania, pije piwo, które można kupić na miejscu lub przynieść z marketu (tańsze) lub siedzi się przy laptopie i pisze, bo internetu przecież nie ma. Wieczorami siedzą tu gromadnie przy piwie turyści z innych pokoi i toczą wesołe rozmowy w różnych językach. Głównie angielskim, francuskim i niemieckim.
Łódki wycieczkowe
Przy jednym z filarów stoi mały kantorek recepcjonisty, chociaż ja widzę tam zawsze szefa. Może z oszczędności nie zatrudniają recepcjonisty? W reklamówce miałam swój czajniczek elektryczny kubek itd., więc zrobiłam sobie kawę i spokojnie czekałam, obserwując, co dzieje się po drugiej stronie patia.
Statek towarowy. To do mnie tak przyjaźnie machają.
Wchodząc z ulicy, po lewej stronie ściany budynku ciągną się szeregiem drzwi od lepszych pokoi do coraz lepszych, które znajdują się na końcu patia, z dala od hałasu ulicznego. Po lewej zaś stronie patia usytuowane są drzwi od pokoi–cel więziennych. Stąd widziałam doskonale pokój nr.5, ale uznałam, że jest za wcześnie się wpraszać, bo skoro był zajęty wczoraj, to dzisiaj klient ma czas do g.12.oo aby go opuścić. Chociaż zauważyłam, że wyjeżdżając, podróżni zbierają się bladym świtem.
Port w Labuan Bajo przyjmuje różne jednostki pływające
Usiadłam przy stole i poprosiłam o śniadanie. Nie musiałam chować bagaży, ani zamykać pokoju, bo wszystko, że tak powiem, miałam „na oczach”. Młody, bardzo uprzejmy i zawsze uśmiechnięty chłopak (co zauważyłam już wczoraj), przyniósł mi na tacy śniadanie. Ustawił je na stole z wielką gracją i z szerokim uśmiechem, jakby zapowiadał jakąś wyjątkową, królewską ucztę.
W porcie nieustannie panuje ruch
Na śniadanie jest codziennie to samo, czyli cienki naleśnik z bananem i zygzakiem nutelli na wierzchu oraz kawa lub herbata. Kawa jest indonezyjska, sypana, lurowata i bez mleczka, więc codziennie proszę o herbatę. Kawę parzę sobie sama w pokoju.
Cumowanie statku towarowego
Herbata jest normalna, ekspresowa. Moim zdaniem to i tak jest lepsze śniadanie, niż w poprzednim hotelu. W „Bajo Hotel” na śniadanie podawano nieopieczone dwa tosty złożone w jedną kanapkę, w środku lekko pomazane dżemem. Dokładki nie były przewidziane. Trzeba było widzieć żałosne miny młodych mężczyzn po otrzymaniu takiego śniadanka!
Dźwigi rozładowują towar ze statków na ciężarówki
Nie zdążyłam jeszcze dopić herbaty, gdy podszedł do mnie właściciel i powiedział, ok, dostaniesz pokój nr.3. Ja się chyba załamię! Przecież miała być piątka! Chodź i zobacz, powiedział boss, widząc moją minę wyrażającą pełną gotowość do urządzenia wielkiej awantury. Wstrzymywałam się resztką sił i zdrowym rozsądkiem.
Te łodzie żyją z turystów
Mógł przecież nie wiedzieć, że jestem w wielkich emocjach, bo powtarza mi się scenariusz z poprzedniego hotelu. Pokój na szczęście był dokładnie taki sam, jak nr.5. W łazience pracownik przymocowywał śrubami nową muszlę klozetową. Boss wskazał na dwa wentylatory, kontakt, okno, łazienkę. Masz Sofija wszystko, co chciałaś.
Pod wieczór zaczyna się powrót wycieczek z innych wysp
Ok, mówię, niech będzie trójka. Natychmiast wstawiłam do pokoju bagaże nie czekając na zakończenie pracy w łazience, bo za chwilę szef znowu mógł powiedzieć, że pokój jest zarezerwowany i dać mi inny, gorszy, lub rozłożyć ręce, że trudno, muszę zostać w swojej celi więziennej bo pokoi brak Wtedy musiałabym znowu szukać innego hotelu.
Mnóstwo łodzi turystycznych, a każda inna
Te lepsze pokoje po lewej stronie patio wcale nie są takie świetne, ale w podstawowej wersji mają to co potrzeba. Szerokie łóżko z wygodnym materacem, okno, dwa wiatraki. Jeden wiszący na ścianie skierowany na łóżko, drugi wbudowany w ścianę nad oknem, wychodzący na zewnątrz. Solidny zamek w drzwiach.
To mój ostatni wieczór w Labuan Bajo
Jest kontakt i mały kwadratowy stolik przy łóżku. Podłoga  kafelkowa. W łazience jest prysznic i muszla klozetowa posiadająca spłuczkę, nie trzeba jej spłukiwać wodą nabieraną z beczki plastikowym rondelkiem. Muszle klozetowe nie mają tutaj zamykanego sedesu. Łazienki nie mają również drzwi .
Żegnam się z miastem, którego najważniejszym miejscem jest port
To takie zabudowane ścianą miejsce w rogu pokoju. Dziwna sprawa, ale trudno. Najgorsze, że nie montują tu umywalek. Jest tylko prysznic i klozet. I plastikowa beczka z wodą oraz rondelek. Tradycyjnie.
W zachodzącym słońcu wszystko czerwieni się i złoci
Przy tej beczce z rondelkiem trzeba za każdym razem myć ręce, jeśli po każdym użyciu wc nie chce się brać prysznica. Są trzy gwoździe w ścianie, więc można powiesić ręcznik i reklamówkę z przyborami toaletowymi. Ręczniki i papier toaletowy trzeba mieć swoje.
Można wygodnie mieszkać na stałe na takiej łodzi
Pokój jest dosyć duży. Swobodnie zmieściłaby się tutaj jakaś szafa, ławeczka na bagaże czy drążki na powieszenie rzeczy lub chociaż jakiś wieszak na ścianie. Nic takiego tutaj nie ma. Rzeczy trzeba trzymać na walizce i na jednej stronie łóżka. Ale i tak jest o niebo  lepiej, niż było w celi.
Dla niektórych łódź jest domem na stałe
Po patio swobodnie chodzą psy, koty i koguty. Koty ocierają się pod stołem o nogi turystów, psy układają się na wycieraczkach pod drzwiami, dając do zrozumienia, że będą teraz pełnić rolę security, a koguty pieją co rusz niemiłosiernie, co pod zadaszonym patio daje potrójny oddźwięk. Nieraz próbują wejść do pokoju.
Na ląd schodzą na zakupy i wracają do swoich pływających domów
W bocznym prześwicie między budynkami stoją donice z kwiatami, a między drzewami rozciągnięty jest sznur, na którym suszy się bielizna pościelowa i ubrania turystów. Domowo i sielankowo. To jedyne miejsce, gdzie dochodzi słońce. Reszta patia jest zadaszona i cały dzień zacieniona, z lekkim powiewem wiaterku między filarami.
Port w Labuan Bajo
Przed każdym pokojem ustawiono mały stolik z dwoma krzesełkami. Stoliki nakryte są kolorowymi obrusami. Przy tych stolikach turyści zazwyczaj palą papierosy, bo leżą   tam popielniczki z naturalnych morskich muszli. Obok stoją niewielkie stojaki, na które  wynosi się ręczniki do wysuszenia.
Kto ma łódkę, ten ma pracę
Każdy pokój posiada nisko usytuowane, dosyć duże zakratowane okno, dzięki czemu przez cały dzień i noc można mieć je otwarte, niestety bez moskitiery. Trzeba mieć swoje środki ochrony przed komarami i innym fruwającym robactwem. Mam ich kilka. Wieczorem spryskuję powierzchnię wokół łóżka oraz smaruję ręce i nogi.
Łodzie w porcie Labuan Bajo
Mam też moskitierę, ale absolutnie nie ma jej w pokoju o co zahaczyć. Jest jeden hak w suficie, ale w drugim końcu pokoju, w przejściu do łazienki. Widocznie tam kiedyś stało łóżko, nim dobudowano łazienkę.
Zachodzące słońce jest przeraźliwie oślepiające
W dzień mam otwarte drzwi i okno, co pozwala mi obserwować życie towarzyskie na patio. Sama też jestem obserwowana, ale mi to nie przeszkadza. Siedzę na łóżku, wsparta  wygodnie na poduszkach i piszę w laptopie posty, słuchając muzyki, którą rodzina nagrała mi przed wyjazdem na pendrive. Taką, jaką lubię.
Przeładunek towarów odbywa się do późnego wieczora
A więc Beatlesów, jazz i bluesy z lat 20-tych poprzedniego wieku oraz tęskne piosenki portugalskie i latynoamerykańskie. W zależności od nastroju, włączam sobie cichutko odpowiednią muzykę i piszę.
Straszny tłok w tym porcie
Gdy laptop mam podłączony do internetu, słucham zazwyczaj radiowej trójki , tam gdzie internetu brak, mam na szczęście ten pendrive. Obok stoi kubek z dobrą, osobiście zaparzoną  kawą i krakersy na przegryzkę.
Na łodziach dbają o czystość lepiej, niż w mieście
Dla zdrowia odrywam się po kilku godzinach od laptopa i idę na spacer po Labuan Bajo. W powrotnej drodze wstępuję gdzieś na obiad, a po obiedzie przynoszę sobie do pokoju piwko i piszę dalej. Jest ok! można spokojnie czekać na prom do Makassar na Celebes..
Polacy wracają z wycieczki

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz