Patronat medialny



Miło mi poinformować, że moja wyprawa została objęta patronatem medialnym przez portal Link to Polnad www.linktopoland.com

czwartek, 11 czerwca 2015

Kuala Lumpur cz.IV

Oto podróżniczki - Zosia i Gosia
Z samego rana zdałam pokój i przeniosłam się do innego nieopodal położonego hoteliku, w którym zarezerwowałam od dzisiaj pokój dwuosobowy na przyjazd Gosi. Ten, w którym obecnie mieszkałam, bardzo mi się podoba pod względem położenia, wyposażenia, balkonu i z każdego innego względu, ale niestety, nie mieli wolnych pokoi na dwie osoby.
Symbol Kuala Lumpur
„Royal Palm Lodge” w  którym wynajęłam pokój na dwie osoby ma również dobre warunki, ale jest bardzo mały. Myślę, że wytrzymamy tu jednak przez kilka dni. Jest za wcześnie, aby mi ten pokój udostępnić, więc zostawiłam bagaże w recepcji i z dosyć dużym wyprzedzeniem czasowym pojechałam autobusem do Aiport , aby odebrać Gosię z lotniska.
Malezyjskie dziewczyny
Lotnisko umiejscowione jest w dwóch miejscach, między którymi kursują darmowe autobusy. KLIA obsługuje lotnicze linie Malaysian Airlines, Singapore Airlines, Emirates i inne samoloty dużych przewoźników, natomiast KLIA-2 obsługuje jedynie tanie linie lotnicze, jak Air Asia, Tiger Air itp. Gosia przylatuje samolotem Emirates na KLIA.
Pasja fotografowania wymaga poświęceń
Zdecydowałam, że na lotnisko i z powrotem do miasta przemieścimy się autobusem, ponieważ bilet fioletowej kolejki lotniskowej kosztuje 35 ringintów, co oznacza również tyle samo w złotych polskich. 
Czasami coś jadłyśmy
Sama przyjechałam z lotniska tą kolejką do miasta, teraz jadę po Gosię i z nią wracam. Trzy przejazdy, to 105 zł, co uważam za zbyt duży i niepotrzebny wydatek w sytuacji, gdy są inne możliwości transportu z lotniska.
Trafiłyśmy na Festiwal krajów latynoamerykańskich
Żeby taniej dojechać na lotnisko, należy obok wejścia właśnie do tej fioletowej kolejki na KL Sentral, zejść piętro niżej do kondygnacji -1. Tam znajduje się terminal autobusów jeżdżących na lotnisko. Bilet kosztuje 10 RM/zł, a gdy kupuje się jednocześnie w obie strony, 17 zł za całość. Kupiłam sobie ten za 17 RM/zł.
Było tam regionalne jedzenie i muzyka
Autobus jedzie godzinę, chociaż praktycznie zajechaliśmy w 50 min. Nigdzie po drodze się nie zatrzymuje, więc różnica w czasie może wynikać jedynie z korków na jezdni lub ich braku. Kolejką natomiast jedzie się zawsze pół godziny. Ostatecznie każdy sam decyduje,co mu bardziej odpowiada i na co wydaje pieniądze.
Odwiedziłyśmy Central Market
Gosia chciała koniecznie jechać tą kolejką, ale uparłam się przy tańszej opcji, tłumacząc jej, że kolejką się jeszcze najeździ, bo jest ona w miarę tania. Jedynie fioletowa linia, jeżdżąca na lotnisko jest droga. Gosia zaczyna podróż po Azji, ja jestem już kawał czasu w podróży i muszę oszczędzać pieniądze, aby móc dalej podróżować.
Widać, że karmię złotą rybkę?
Gosia ewentualnie wyda dwa razy po 35 zł, teraz z lotniska i na lotnisko, gdy będziemy jechały na Filipiny. Da mnie byłby to wydatek czterokrotny w wysokości 140 zł (dwa razy moja podróż i dwa razy z Gosią). Tyle wydać pieniędzy na transport miejski? to nie w moim stylu, a poza tym na taki wydatek nie mogę sobie pozwolić.
Może złota rybka ześle mi taką pękatą sakiewkę?
Gdy dotarłyśmy do hotelu i Gosia się ulokowała, wyjęłam swój laptop (Wcześniej się umówiłyśmy, że wystarczy nam mój laptop, żeby Gosia za wiele rzeczy nie dźwigała z Polski w swoim bagażu) i napisałyśmy e-maila do Zuzy, aby umówić się z nią na spotkanie. 
Odwiedziłyśmy ważne miejsca w mieście
Zuza, z którą miałam kontakt mailowy już wcześniej, mieszka na stałe w Kuala Lumpur. Pisałam o niej w poprzednich postach.Poznałam ją za przyczyną jej bloga. Z blogów podróżników można zdobyć najbardziej rzetelne informację. Lubię czytać blogi.
Zwiedziłyśmy ładny park
Zuza na miejsce spotkania wybrała wejście do KFC na KL Sentral. Nie byłyśmy z Gosią pewne, czy to dobry pomysł, ponieważ Mc Donaldów i KFC oraz innych takich lokali, jest tutaj dużo i możemy się pogubić. Zuza zdecydowanie orzekła, że na KL Sentral jest tylko jeden KFC, więc jest ok.
Popatrzyłyśmy, jak wysoko szybuje ślubny bukiet panny młodej i która panna go złapie.Złapała ta w sukience w groszki.
Jak ok, to ok. Póki co, zwiedzałyśmy z Gosią trochę miasto w pobliżu naszej stacji metra, wieczorami chodziłyśmy na publiczne jedzenie na Jalan Alor. Chciałyśmy wejść do Meczetu Jamek, ale ciągle nam się to nie udawało, bo akurat odbywały się tam modły i nie wolno było innowiercom wchodzić do środka. Gosia była niepocieszona.
Jako, ze jestem spod znaku byka, nie omieszkałam zrobić sobie z nim zdjęcia. A może to krowa?
Ja byłam w tym meczecie podczas swojej poprzedniej podróży po Azji w 2009r, meczet zwiedziłam w przebraniu, jaki mi zarządzono, więc wyglądałam żałośnie ale i śmiesznie.Zdjęcia ze zwiedzania meczetu, jak również innych miejsc w KL i innych części Malezji znajdują się w moim poprzednim blogu http://zosia-mojepodroze.com 
Poznałyśmy przesympatycznego  Stanislawa, obcokrajowca polskiego pochodzenia
Zuzanna umówiła nas na godzinę 20.oo wieczorem. Pojechałyśmy na KL Sentral i przed czasem ustawiłyśmy się pod KFC, ale Zuza nie przyszła. Dobrze się stało, że Gosia miała ze sobą telefon komórkowy  i wcześniej na mailu wymieniły się numerami. Okazało się bowiem, że Zuza czeka na nas pod innym KFC, chociaż miał tu być tylko ten jeden.
Zwiedziłyśmy hinduską świątynie na skale. Wdrapałam się po tych schodach na sam szczyt!
Zamiast Zuza nas szukać, bo zna teren, my szukałyśmy Zuzy i tego innego  KFC, bo tak dziwnie się dziewczyny umówiły przez telefon. W końcu znalazłyśmy właściwy KFC i się spotkałyśmy.
Przy hinduskiej świątyni obowiązkowo muszą być małpy.Tu,matka z maleństwem.
Zuzanna okazała się być bardzo miłą, wyluzowaną dziewczyną, więc szybko złapałyśmy z nią kontakt. Poszłyśmy na wspólną kolację na najwyższe piętro budynku, gdzie są same restauracje serwujące różne kuchnie świata i potrawy są stosunkowo tanie (dla Malezyjczyków).
Schody w jaskini
Bardzo dużo ludzi się tam codziennie żywi. W tej Azji, to ludzie chyba nigdy nie gotują  posiłków w domach, tylko jedzą na mieście. Może to i dobry sposób na to, aby mieć więcej czasu dla siebie i rodziny, a nie stać wiecznie przy garach, jak Matka Polka.
Hindusi w jaskini
Zuzanna opowiedziała nam o sobie, o życiu w Kuala Lumpur i co jeszcze warto zwiedzić w stolicy Malezji. Zuzanna zawsze spożywa posiłki na mieście i zawsze wieczorem, ponieważ tak długo pracuje i pisze przewodnik malezyjski. No, i spotyka się z polskimi turystami.
Z Zuzanną na tarasie ogromnej stołówki
Zachowało się to jedno zdjęcie z Zuzą, bo część zdjęć straciłam z laptopa. Zuzanna jest bardzo zadowolona z życia w Malezji, ale nie będę o niej dużo opowiadać, ponieważ wszystkiego można dowiedzieć się z jej bloga osobistego, który regularnie prowadzi.
Jedzenie w Azji, to sprawa podstawowa
Adres: www.zuinasja.wordpress.com, zachęcam do czytania zapewniając, że blog jest ciekawy, konkretny, zawierający istotne informacje dla turystów mających zamiar odwiedzić Kuala Lumpur. Można nawiązać z Zuzą również kontakt mailowy, a potem, tu na miejscu, osobisty.
Wróżby, przepowiednie, czarna magia
O samym Kuala Lumpur też nie będę się rozpisywała, ponieważ opisałam to miasto w poprzednim blogu, gdy zwiedzałam je w 2009r. Napiszę trochę o atrakcjach i aktualnych cenach do nich. Od tamtego czasu mogło się coś zmienić w tym temacie.
Dzielnica hinduska w Kuala Lumpur
Przejazd autobusem miejskim kosztuje średnio 1,5 RM. Należy sobie uprzednio przygotować potrzebną kwotę, którą wrzuca się do skrzynki przy wejściu, obok kierowcy. Gdy wrzucimy większą kwotę, nie spodziewajmy się wydania reszty. 
Nie każdemu się w życiu powiodło. Śmietnikowy szperacz w foliowych workach na nogach.Przykry widok.
Gdy nie mamy odliczonej kwoty, lepiej rozmienić pieniądze u pasażerów. Zazwyczaj zawsze jakiś uprzejmy z drobnymi się znajdzie. Należy zawsze od kierowcy wziąć bilet. Kary pieniężne w Malezji są bardzo dotkliwe.
Dziecko ubrane, jak na polską zimę. W powietrzu ponad 30 stopni w cieniu!
Cena biletu w Metrze Kuala Lumpur również średnio wynosi 1,5 RM, ale uzależniona jest od długości trasy do przebycia. Najdroższy bilet na tej linii nie przekroczy jednak 3 RM. Uzależnienie ceny od ilości przystanków do przebycia powoduje, że nie można sobie kupić biletów na zapas. Automaty biletowe przyjmują tylko niektóre nominały, co wypisane jest na maszynie, ale wydają resztę wraz z biletem.
Lodziarz rozśmieszający dziewczyny
Każdorazowo wrzucamy do automatu pieniądze w zamian otrzymując żeton, który potem przy wyjściu wrzucamy do bramki, aby nas wypuściła na zewnątrz. Do wielu atrakcji turystycznych można dojechać transportem miejskim za niewielkie pieniądze i to mi się w Malezji bardzo podoba. Do Batu Caves można dojechać pociągiem KTM z Dworca KL Sentral za 2 RM. 
W pobliżu Wież Tower
Batu Caves znajduje się 13 km za miastem, a pociągi kursują tam co pół  godziny. Generalnie odradza się jeżdżenie pociągami w Malezji, chociaż nie wiem dlaczego.
W chińskiej świątyni w Kuala Lumpur
Do Batu Caves najlepszy dojazd jest właśnie pociągiem KTM Kommuter, w stronę Sentul. To czwarty i zarazem ostatni przystanek za Sentul. W pociągu są specjalne przedziały tylko dla kobiet. Z powodu bezpieczeństwa, czy wymogów religii islamskiej? Nie wiem.
W oczekiwaniu na pokaz świateł i tańczących w rytm muzyki fontann
Najszybciej i atrakcyjnie jeździ się po Kuala Lumpur powietrzną kolejką sky train, zwaną tutaj Monorail lub w skrócie LRT. Monorail ma dogodne połączenia z Metrem oraz stacjami kolejowymi. W ten sposób można zwiedzić całe miasto.
Spektakularne widowisko
Bardzo dużo w mieście jest taksówek, ale trzeba uważać w jaką taksówkę się wsiada, bo sporo z nich należy do mafii taksówkowej, szczególnie te stojące w Chinatown i w okolicy Petaling Street oraz w pobliżu wież Petronas. Najlepiej korzystać z taksówek należących do korporacji miejskiej, na które kupuje się bilety w punktach „prepaid taxi”.
Codziennie przyciąga wiele widzów
Podaje się w kasie adres docelowy, pod  który chcemy dojechać i od tego zależy cena urzędowa. Żółte taxi podjeżdżają na podjazd co chwilę, wręcza się bilet kierowcy i się jedzie. Takie punkty znajdują się na lotnisku, na dworcu KL Sentral i przy większych komunikacyjnych węzłach przesiadkowych w mieście. Bardzo wygodne rozwiązanie.
Piękna muzyka uatrakcyjnia pokaz
Ceny autobusów międzymiastowych nie są wygórowane. Spokojnie i bezpiecznie można przemieszczać się autobusami. Autobus do Penang kosztuje 40 RM, do Cameron Highlans od 30 do 40 RM, zależy w które miejsce.
Jest pięknie i nastrojowo
Jechałam tam w 2009r i do dzisiaj pamiętam tą podróż. Autobus od pewnego momentu  cały czas jedzie serpentynami pod górę na pełnym gazie, ludzie wiją się na siedzeniach i rzygają, jak koty. Tragedia!, ale Cameron Highlans cudowne miejsce o czystym, rześkim powietrzu. Zjazd z góry jeszcze tragiczniejszy, ale to takie regionalne klimaty.
To jeziorko jest pod wieżami KLCC, a pokazy odywają się codziennie od 20.oo
Autobus do Langkawi kosztuje 50 RM, a do Singapuru 80 RM. Taniej wychodzi kupić bilet  na autobus do Johor Bahru, przejść przez graniczną bramkę i wsiąść po tamtej stronie do autobusu jadącego do Singapuru. Tak właśnie jechałam w 2009.
Centrum Turystyczne mieszczące się przy Ministerstwie Turystyki i Sportu
Warto też interesować się lotami do Langkawi lub Singapuru liniami Air Asia. Można nieraz dolecieć nimi taniej, niż autobusem, a i podróż staje się o wiele krótsza. Air Asia to najtańsza linia w Azji, bardzo popularna i ja również często nią latam.
Tu mieszkamy
Co warto zwiedzić w Kuala Lumpur? Do zwiedzenia jest sporo atrakcji, ale ceny wstępu nieraz powalają z nóg. Wjazd windą na przewieszkę wież Petronas kosztuje 80 RM. Wieże, to wizytówka Kuala Lumpur i jest z nich piękny widok na miasto, ale 80 zł za przejechanie się windą, to chyba przesada? W 2009r było taniej i wjechałam tam. Tym razem sobie odpuściłam.
W budynku Ministerstwa Turystyki i Sportu
Można też wjechać na oszklony taras widokowy Menary (wieża telewizyjna), ale koszt jest taki sam, jak na Petronas, 80 zł. Bilet do Akwarium znajdującym się w Petronas, 53 RM, wstęp do ptasiego parku, 50 RM, a do motylarni, 22 RM. Ptaki piękne, egzotyczne, ale 50 RM?
Czasami się trochę wygłupiałyśmy
Nie rozpieszczają tutaj turystów. Radzę na początek wejść do Punktu Informacji Turystycznej, znajdującej się przy KL Sentral, wziąć ulotki z atrakcjami, dopytać o aktualne ceny i wówczas zdecydować, co chcemy obejrzeć i na ile nas stać.
Czasami jadłyśmy takie rzeczy
Koniecznie należy odwiedzić Centrum Informacji Turystycznej, „Malaysia Tourist Info Complex” (MATIC). Bardzo ciekawy obiekt, a poza tym można tam zdobyć wiele informacji, kupić bilety wstępu, bilety autobusowe, lotnicze, zaopatrzyć się w mapy, foldery, wypić kawę, skorzystać z internetu, kupić przydatne w podróży drobiazgi, pamiątki itp.
A czasami takie
Park Ptaków znajduje się w Parku Perdana Lake Gardens, a naprzeciw niego zobaczymy piękny Ogród Orchidei i hibiskusów, do którego jest wstęp za darmo. Za darmo! W Kuala Lumpur! Zaraz obok jest Park Jeleni, również za darmo.
O zmroku stoliki wyciągane są na ulice i zaczyna się zbiorowe jedzenie
Umiarkowaną cenę ma wstęp do Muzeum Narodowego, znajdującego się w pobliżu KL Sentral. Bilet kosztuje jedynie 5 RM, a obejrzeć warto. Muzeum jest czynne w godzinach od 6.oo do 21.oo. Niedroga jest też wizyta w Planetarium, ale zapomniałam ile właściwie kosztuje bilet, chyba 15 RM, lecz tutaj mogę się mylić.
Prezentowane są wszystkie kuchnie świata
Przy Planetarium znajduje się Muzeum Astronautyki, do którego wstęp kosztuje jedynie 2 RM. Samo w sobie ciekawe, a dodatkowo postutaj iada ono na szczycie taras widokowy, na który można wjechać i obejrzeć panoramę miasta, bez płacenia za ten widok 80 zł w wieżach Petronas, czy na Menarze, które to budowle wystarczy podziwiać z zewnętrznej strony, za darmo.
W uliczce Central Marketu są takie śliczne budynki
Będąc w Kuala Lumpur koniecznie trzeba zobaczyć Meczet Narodowy (Masjid Negara) z piękną niebieską kopułą. Malezja bowiem,  to kraj islamski, chociaż w łagodniejszym wydaniu. 
Meczet
Wstęp do meczetu jest za darmo, jeśli akurat nie odbywają się tam modły. Trzeba tylko zastosować się do wymogów, być odpowiednio ubranym lub założyć specjalny chałat wypożyczany za darmo, a buty zostawić przed wejściem.
Pieczone kasztany
Z butami w ręku nie wolno chodzić po meczecie. Jeśli już ktoś bardzo się boi, że mu buty zwiną (to ja!) i dalej będzie podróżował na bosaka, bo takich dużych numerów butów w krajach azjatyckich nie dostanie, to należy swoje sandały schować do plecaka. W meczecie można robić zdjęcia. Do Masjid Negara można dojechać kolejką z KL Sentral do stacji Pasar Seni za 1 RM.
Budynek Galerii, którą koniecznie trzeba odwiedzić bdąc w Kuala Lumpur
Będąc już przy temacie dodam, że chustki na głowach islamskich kobiet nazywają się hidżab, okrycie całej sylwetki kobiecej, czador, a okrycie całkowite, że tylko oczy widać, nigab. Podobno kobiety okrywają się tak szczelnie i mało romantycznie, na własne życzenie.
Deklarujemy swoją miłość do Kuala Lumpur
Naprzeciwko Meczetu Narodowego stoi budynek Muzeum of Islams Arts. Śliczne. Wstęp płatny 12 RM. Warto też zajrzeć do Galerii Sztuki. Przed tą piękną Galerią robiłyśmy sobie zdjęcia przy ogromnym czerwonym napisie, I love Kuala Lumpur, chociaż to trudna miłość, bo bardzo kosztowna.
I wpisujemy się do księgi pamiątkowej
Poza tym należy zobaczyć Pałac Królewski, dostępny dla zwiedzających w pewnych dniach i godzinach oraz jego ogrody. Wart uwagi jest również dawny Pałac Sułtana Abdulla Samada, ze 130-to  metrową wieżą zegarową. Budynek pochodzi z 1897r, a został zbudowany przez Anglików, jako budynek administracyjny. Obecnie mieści się w nim Sąd i Muzeum Tekstyliów.
Podziwiamy bukiety kwiatów
Pozostałe ciekawe miejsca do odwiedzenia, to Central Market, Galeria na Placu Merdeka (o, już o niej mówiłam), Świątynia Thean Hou na wzgórzu Robson, do której trzeba się wspinać po licznych schodach, Little Indie.
Straż parkowa
Wieczorem koniecznie należy wrócić pod wieże Petronas (KLCC), które są ślicznie oświetlone, a nad jeziorkiem od godziny 20.oo odbywa się tam codziennie taniec fontann z muzyką i światłem.
Najczęściej kupowany jest sok wyciśnięty specjalną maszynką z łodyg bambusa
Piękne widowisko. Ludzie zbierają się nad jeziorkiem już dużo wcześniej, zajmując dogodne miejsca do oglądania tego widowiska. Fontanny tańczą w rytm pięknej muzyki, zmieniając co chwilę kolory. Czasami tak zapląsają gwałtownie, że można zostać oblanym wodą. Trzeba uważać na sprzęt fotograficzny i nagraniowy, żeby niespodziewanie nie został zalany.
Zapoznajemy się z historią Malezji
Na tym zakończyłyśmy pobyt w Kuala Lumpur i postanowiłyśmy polecieć  na Filipiny, aby po męczącym zwiedzaniu odpocząć sobie na pięknych plażach filipińskich wysp. W planie mamy nic nierobienie, opalanie się i kąpiele morskie.
W całej podróży nie miałam tyle zdjęć z osobą własną w roli głównej, co teraz, gdy nie jestem sama.
No, to w drogę!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz