Patronat medialny



Miło mi poinformować, że moja wyprawa została objęta patronatem medialnym przez portal Link to Polnad www.linktopoland.com

niedziela, 28 czerwca 2015

Indonezja - podróż do Labuan Bajo


Lotnisko w Denpasar na Bali

Z Singapuru skierowałam się na indonezyjską wyspę Flores, aby obejrzeć warany, zwane też smokami z Komodo. Te unikalne jaszczury, których nie można zobaczyć w innych krajach, żyją sobie tutaj na wolności, na terenie Parku Narodowego Komodo.
Charakterystyczne dla Bali latawce
Na wyspę Flores trudno się dostać z Singapuru. A jak z Singapuru, które jest lotniskiem przesiadkowym, obsługującym linie lotnicze całego świata jest trudno, to z żadnego innego miejsca na Ziemi łatwiej nie będzie. Jakiś odizolowany świat, to Komodo.
Balijskie klimaty
Problem też jest w cenie biletu lotniczego. Linie lotnicze wykorzystują popularność turystyczną Komodo oraz sąsiednich wysp z warunkami do nurkowania i uważają, że turyści zapłacą każdą cenę, aby się tam dostać. Windują więc ceny w górę niemiłosiernie, szczególnie w Denpasar na Bali, gdzie trzeba się przesiąść aby dotrzeć na Flores.
Uzbrajam się w cierpliwość i czekam na lotnisku
Za taką cenę często można dotrzeć do Indonezji z Europy!  W biurze Podróży w Singapurze szukaliśmy z pracownikiem najkorzystniejszego lotu, biorąc nawet pod uwagę zmianę terminu, aby tylko coś sensownego znaleźć, co nie burzy nerwów i nie czyści konta.
Widoki z samolotu są takie, jak byśmy nad inną planetą lecieli
Ostatecznie wybrałam lot na 17 czerwca z przesiadką w Denpasar, bo inaczej nie można. Wszystko w Indonezji zaczyna się i kończy na Bali. Ale był w tej opcji możliwy zakup biletu łączonego, z Singapuru do Labuan Bajo z przesiadką w Denpasar, czego nie miały inne linie. Cena ogólna biletu była do zaakceptowania. Musiałam przedłużyć pobyt w hotelu o dwie noce, żeby się dopasować do terminu.
A jednak są tam jakieś domostwa ludzkie. Widzę życie na wyspie!
Inne opcje nie przewidywały takiego rozwiązania, tylko proponowały bilet do Denpasar, a z Denpasar do Labuan Bajo kupno następnego biletu, w cenie nie do przyjęcia dla backpackersa. Gdy tak szukaliśmy różnych możliwości, miałam już chwilę zwątpienia i zapytałam, jak dostać się do Australii, bo chyba zrezygnuję z tych waranów wobec tylu trudności. Ostatecznie wybrałam ten właśnie lot i lecę.
Z miłą studentką lecącą do rodziny na Flores, umilałyśmy sobie czas żartami
Przygotowałam się psychicznie na długie nocne oczekiwanie w Denpasar na przesiadkę do drugiego samolotu, chociaż stamtąd leci się do Labuan Bajo jedynie półtorej godziny. Wylatywałam z Bali o 6.50 rano, dnia następnego. Nocą samoloty nie latają. Ostatecznie nigdzie mi się nie spieszy, a dawno już nauczyłam się spać na lotniskowych ławkach z plecakiem pod głową. Nie narzekałam.
Na takim pustkowiu mieszkają ludzie, ale za to mają piękną plażę tylko dla siebie
Lotnisko w Denpasar posiada tę niedogodność, że na noc wypędzają wszystkich z hali lotniskowej na zewnątrz i zamykają lotnisko na kłódki. Wpuszczają pasażerów dopiero przed 6.oo rano, gdy przygotowują się do odprawy pierwszego tego dnia samolotu. Wszyscy musieliśmy się jakoś ulokować na noc  na świeżym powietrzu.
Lądujemy na lotnisku Labuan Bajo na wyspie Flores
Na lotnisku w Denpasar, zaraz po wylądowaniu z Singapuru musiałam zgłosić się do office imigration, aby otrzymać wizę. Jeszcze w Singapurze napisałam e-maila do ambasady polskiej w Jakarcie z prośbą o informację, czy to prawda, że Polaków nie obowiązuje już wiza do Indonezji, czy też wiadomości z internetu są nieprawdziwe i o wizę muszę się starać.
Lotnisko w Labuan Bajo całkiem, całkiem...
Jeśli tak, to czy mogę ją dostać na lotnisku w Denpasar? Na jak długo? W jakiej cenie? Odpowiedź dostałam bez zbędnej zwłoki, bardzo grzeczną i konkretną, a mianowicie, że wizę muszę mieć, turystyczną dostanę na lotnisku w Denpasar, na 30 dni, za darmo.
Labuan Bajo położone jest na górzystym terenie, ale ma za to piękne miejsca widokowe na morze
Przy okazji wyjaśniono mi, że była propozycja władz indonezyjskich na zniesienie wiz dla Polaków, ale na zasadzie wzajemności. Polacy na to nie poszli, więc zostało, jak było i nadal musimy posiadać wizy, chcąc tu przyjechać. Dobrze, że turystom dają pieczątkę wjazdu do 30 dni za darmo. Pamiętam, że w 2009r drogo za indonezyjską wizę płaciłam.
Zatrzymałam się  "Bajo Hotel"
Leciałam indonezyjską linią lotniczą „Garuda Indonesia”,nie należy do tanich przewoźników, jak Air Asia, czy Tajger Air, lecz przyjemnie zaskakuje dając możliwość posiadania bagażu głównego do 30 kg.To już mi się dawno nie zdarzyło! Na dodatek w samolocie podają ciepły posiłek, napoje gorące i chłodzące oraz ciasteczko na deser. W cenie biletu! i to w ekonomy class! Jest to główna linia lotnicza w Indonezji, jak u nas LOT, to z pewnością dlatego. Mimo to Garuda była dla mnie tańszą opcją, niż kupowanie biletów cząstkowych na tanie linie.
Ot i całe Labuan Bajo. Jedna ulica jednokierunkowa i na górze druga, w odwrotną stronę.
Nie byłam jedynie zadowolona z faktu, że w Denpasar muszę odebrać bagaż z taśmy i na nowo go nadać przy odprawianiu się na lot do Labuan Bajo. Bagaż nie chciał lecieć bezpośrednio do celu podróży. Byłam o tym uprzedzona w Singapurze, lecz dla mnie to kłopotliwa sprawa tłuc się z walizką po nocy, a poza tym nie ufam służbom na Bali.
Kiedyś była tu nformacja turystyczna, ale teraz ganiają się tylko z piskiem bezdomne koty
Problem podrzucania narkotyków nadal w Indonezji istnieje jak również problem korupcji wśród policji i innych służb mundurowych. Wolałabym, żeby bagaż bezpośrednio leciał do Labuan Bajo, nie przechodząc dwa razy przez ręce bagażowych z Bali. Ale się nie dało.
Widok na zatokę Labuan Bajo
Ludzie współpracujący z mafią narkotykową są zdesperowani. Potrafią wyrzucić do śmieci rzeczy podróżnego z niezamykanych na kłódeczki bocznych kieszeni i włożyć tam foliowe torebeczki z narkotykami. Potem to już tylko my mamy problem.
Po ulicy chodzi się raz pod górkę, raz z górki
Albo się uda i walizka przejdzie przez bramkę skorumpowanego pracownika, a my będziemy mieli problem z osobą zgłaszającą się po odbiór towaru, albo się nie uda i walizka nie przejdzie przez bramkę nieskorumpowanego pracownika i będziemy mieli problem z policją indonezyjską. W Indonezji za przemyt narkotyków nadal obowiązuje kara śmierci i wyroki są na bieżąco wykonywane. Społeczeństwo podobno bardzo popiera te przepisy.
Dzieciaki często proszą o zdjęcie
Policja i sądy indonezyjskie nie rozpadają się zbytnio nad ofiarą, nie badają szczegółowo sprawy, kto i na jakim etapie mógł włożyć narkotyki do bagażu podróżnego. Jest walizka, są narkotyki i jest właściciel walizki, więc dla nich sprawa jest prosta.
Z każdej niemal restauracji jest widok na morze
Nie byłam więc zadowolona, że mój bagaż będzie co rusz macany przez indonezyjskich pracowników. Tym bardziej, że miałam nieofoliowaną walizkę. Najpierw myślałam, że zabraknie mi pieniędzy, które wydałam niemal do ostatniego centa, a foliowanie bagażu na lotnisku Changi w Singapurze kosztuje 15 $ (singapurskich), a nie będę przecież na foliowanie wyciągać z bankomatu ich waluty w dniu wyjazdu.
Meczet, z którego śpiew muezinów rozchodził się po całym mieście
Potem okazało się, że pieniądze mam, bo zapomniałam, że wpłaciłam w hotelu kaucję 50 $, którą mi przy zdaniu klucza od pokoju, zwrócono. Wylot miałam z terminalu 3 i tam podjechałam bezpłatną kolejką lotniskową po wyjściu ze sky train.
Bardzo pomysłowe drewniane tablice z nazwami ulic. Każda ulica ma inną rybę.
Szukałam dosyć długo pana, który foliuje bagaże, ale go nigdzie nie było. W końcu zapytałam o niego i okazało się, że on foliuje, ale tylko na terminalu 2. Nie było czasu już tam jechać i bagaż nadałam nieofoliowany. Na Bali, to ryzyko i wszystkim radzę foliować.
Ta ryba wskazuje drogę do przystani promowej, skąd potem wypłynę do Makassar
W Denpasar rzeczywiście bez żadnych problemów otrzymałam za darmo wizę, nawet nie wizę, a jedynie pieczątkę z datą przyjazdu i informacją, że mogę tu do 30 dni przebywać, a jeśli będę chciała dłużej, to już o wizę muszę się starać (płatną). Ale ja nie zamierzam być dłużej w Indonezji, więc to żaden problem.
"Bajo Hotel", zajmuję pokój, ten z lewej strony
Jawę i Bali zwiedziłam w 2009r, więc nie będę powtórki robiła, a chcę tylko na Komodo się dostać i na Papuę, jeżeli się uda, do Raja Ampat. Stamtąd będę próbowała polecieć do Australii, ale znowu nie jestem pewna, czy się uda i czy nie trzeba będzie w tym celu wrócić do Denpasar. Wszystkich kierują na powrót do Denpasar, kto chce lecieć gdzieś dalej z Flores. Mam nadzieję znaleźć inne rozwiązanie. Zobaczymy, jak będzie.
Przystań rybacka usytuowana jest przy markecie rybnym
Na lotnisku w Denpasar wyjęłam też pierwsze indonezyjskie pieniądze i trochę się przeraziłam, jak ja się z nimi oswoję i czy mi się to wszystko nie pomyli, bo w Indonezji nadal obracają milionami. Dokonałam wypłaty 1 milion 200 tysięcy rupii (IDR), co w przeliczeniu daje 332 zł. To mało na przeloty, hotele i wycieczki do turystycznych atrakcji Komodo, ale ten bankomat miał taki limit i więcej wziąć nie mogłam.
Na Market Fish, sprzedają świeże i suszone ryby.
Z Denpasar wylecieliśmy z godzinnym opóźnieniem. Do samolotu weszliśmy o wyznaczonej godzinie, pół godziny przed wyznaczonym czasem wylotu, lecz tak długo siedzieliśmy w samolocie i nikt nie wiedział dlaczego. Po prostu półtorej godziny siedzieliśmy na swoich siedzeniach i czekaliśmy. W Indonezji, to nic nadzwyczajnego.
Tylko ten bank obsługuje karty Visa. Flaga raz polska, raz indonezyjska, zależy, jak wiatr zawieje
W samolocie tuż przy mnie miała miejsce dziewczyna, która na lotnisku spała obok mnie na swoim plecaku. Taki zbieg okoliczności. To indonezyjska studentka. Studiuje w Jakarcie, a jej rodzina mieszka w Labuan Bajo na Flores. Rozmawiałyśmy. Ona też zna słabo angielski, ale się uczy. Mnie uczyła prawidłowo wymawiać indonezyjskie miejscowości i nazwy potraw. Śmiechu z tym było wiele, ale zawsze coś zapamiętam.
Informacje turystyczne sprzedają jedynie bilety na wycieczki i promy. Nawet mapek nie mają.
Na Flores jest ten problem, że głównie tu obracają gotówką. Na lotnisku za bilety, w agencjach turystycznych za wycieczki, w hotelach za noclegi, wszędzie chcą cash. Również w licznych małych restauracjach i marketach, nie wspominając już o targowiskach i sprzedaży ulicznej. Trzeba korzystać z bankomatów, a ich banki mają małe limity wypłat.
Wszędzie trzeba się wspinać po stromych schodach
Trzeba też wiedzieć, że w Labuan Bajo nie wszystkie bankomaty akceptują kartę Visa! W krajach Ameryki Środkowej i Północnej oraz w Europie Visa to podstawowa karta, (obok Master Card) którą można realizować w bankomatach i płacić nią za wszystko, ale nie w Indonezji!
Przedmieście Labuan Bajo, czyli koniec jednej głównej ulicy
Uświadomiono mi ten fakt, gdy pierwszego dnia pobytu, bankomat w Labuan Bajo nie chciał mi wypłacić pieniędzy. Wpadłam w panikę, że znowu zablokowano mi kartę. Gość z ochrony skierował mnie do bankomatu banku BNI i powiedział, że bankomat w tym banku Visy nie obsługuje. W Labuan Bajo tylko BNI. Koszmar. BNI rzeczywiście bez kłopotu pieniądze wypłacił, ale tylko dwa miliony rupii. On akurat ma ustalony taki limit. Trzeba się o to pytać.
Takimi busikami jeździ się na wycieczki
Dwa miliony rupii, to jest 554,-zł. To już coś. Mogłam zapłacić za noclegi w hotelu i mieć na wyżywienie. Generalnie limit jest jednak za mały, a częste korzystanie z bankomatu, to dodatkowe opłaty przecież, ale tak tutaj jest i nic na to nie poradzimy. Znowu musiałam skorzystać z bankomatu, żeby zapłacić za wycieczki, bo tu też żądają opłaty tylko gotówką.
Jedzenie, jak w większości krajów azjatyckich
Ceny na Flores wyglądają tak: bagietka – 15.000 rupii, ryż z plasterkami kurczaka i garścią zielonych liści – 40.000 rupii, puszka piwa – 16.000 rupii w markecie, 25.000 w restauracji, kawa lub herbata w cafe – 30.000 rupii, ciastko – 12.000 rupii. Nocleg w tanim hoteliku – 250.000 rupii, nieraz się trafi za 100.000 do 120.000 za dobę, ale to są już podłe warunki. Mapa Indonezji – 88.000 rupii. Obiad na lotnisku – 90.000 rupii, woda mineralna od 7.000 do 12.000 rupii, taxi z lotniska – 50.000 rupii, ale na wstępie żądają 200.000 rupii, trzeba być ostrożnym i nie godzić się na wszystko, co by sobie życzyli.
Można też jeść w takiej restauracji inne, bardziej wyszukane potrawy. Tu rest."Moliniari"
Nie wiem, jak długo tu zostanę. To zależy, jak się tutaj będę czuła, co uda mi się zwiedzić, jakie warunki zakwaterowania znajdę i za jaką cenę (Bajo jest dla mnie za drogi) oraz jakie dostępne będą środki transportu i połączenia do następnych miejsc mnie interesujących.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz