Patronat medialny



Miło mi poinformować, że moja wyprawa została objęta patronatem medialnym przez portal Link to Polnad www.linktopoland.com

poniedziałek, 23 marca 2015

Kambodża, koniec pobytu

Samotny Król Kambodży, Norodom Sihamoni
Żegnam się z Kambodżą. Obiecałam napisać co mi się w Kambodży podobało, a co zupełnie nie, podobnie jak pisałam to po pobycie w innych krajach. Mam kłopoty z wyraźnym wypunktowaniem tych odczuć w stosunku do Kambodży. Zamiast punktowania, odnotuję kilka refleksji.
W Kambodży jeździ się w dowolnym stylu
Już samo to, że poruszanie się turystów po Kambodży ogranicza się jedynie do kilku miejsc, Siem Reap (Angkor), Phnom Penh i Sihanouk Ville mówi samo za siebie. Kambodża jest uboga w atrakcje turystyczne, a te które są, napawają smutkiem.
Wejście na most. W Phom Penh nie ma tak dużo mostów, jak w Siem Reap.
Piękne, ogromne i wyniosłe miasto Angkor zostało opuszczone przez mieszkańców. Przez setki lat zapomniane przez Boga i ludzi popadało w ruinę. Zamiast ratować zabytki dla kultywowania własnej historii, poszczególne rządy zaniedbywały ten temat, a za dyktatorskich szaleńczych rządów Pol Pota, celowo je niszczono.
Widok z mostu na promenadę nadrzeczną, po drugiej stronie rzeki.
Po zakończeniu bandyckiej działalności Czerwonych Khmerów, nastąpił chaos, rozprężenie moralne społeczeństwa. Zabytkowe elementy z Angkor były rozkradane, wywożone, sprzedawane. Do Phnom Penh powrócili wysiedleni mieszkańcy, ale wraz z nimi przybyli inni, aby się tutaj osiedlić. Struktura społeczeństwa uległa zmianie.
Lepiej nie podchodzić blisko barierek, bo zobaczymy wysypiska śmieci
Większość inteligencji kambodżańskiej trafiła do Tuol Sleng, gdzie została zamęczona torturami i rozstrzelana na Polach Śmierci. Po uwolnieniu kraju od reżimu Pol Pota (przy znaczącej pomocy Wietnamczyków), Kambodża musiała jak gdyby wszystko zacząć od początku. Ale za co? Rząd postawił na obcy kapitał i rozwój turystyki.
Z mostu widać ten jeden wieżowiec, ale w budowie są już następne.
Obcy kapitał  szybko wykorzystał okazję i wszedł do Kambodży, znajdując tu bardzo tanią siłę roboczą. Powstały fabryki odzieży i obuwia, w których dużo kobiet kambodżańskich znalazło zatrudnienie. Odzież produkowana jest na export do Stanów Zjednoczonych i Europy. Warunki pracy w tych fabrykach urągają przyjętym ogólnie standardom.
Patrząc w dół, zobaczymy slumsy. To tutaj skupiła się bieda.
Chińczycy wykupili sporo gruntów w stolicy. Deweloperzy budują tam osiedla mieszkalne i centra handlowe. Wiele znanych na świecie banków otworzyło tu swoje filie. Pobudowano hotele znanych marek i dobre restauracje.
Teraz po przeciwnej stronie rzeki miasto się rozbudowuje
Turystyka jednak nie rozwija się tak szybko, jak należało się tego spodziewać. Drogi są w fatalnym stanie. Wiele ciekawych turystycznie miejsc, poza trzema wymienionymi miastami, jest niedostępna ze względu na brak bezpieczeństwa. Nie rozminowano jeszcze wszystkich miejsc po wojnie domowej. Częste bywają napady i kradzieże.
Dwukierunkowy most  Phnom Penh
Brak policji turystycznej, która by czuwała  nad bezpieczeństwem turystów i poważnie traktowała swoje obowiązki. Brak punktów informacji turystycznej, gdzie by można zdobyć informacje na temat ciekawych miejsc, dojazdu do nich, zakwaterowania, regionalnych wydarzeń kulturalnych. Brak folderów i map.
Rybak
Działają tylko agencje turystyczne propagujące miejsca, które one obsługują. Brak atrakcji miejskich. Turysta po powrocie ze zwiedzania lub z przejażdżki po Mekongu, nie ma za bardzo co ze sobą zrobić, poza siedzeniem przy piwie i przyglądaniem się zatkanej pojazdami i spalinami ulicy. Nie ma tu teatrów, wystaw, muzyki, tańców, parad, festiwali itp.
Chińczycy wykupili teren za mostem. Powstaną tu nowe osiedla i centra handlowe
Kambodża jest smutna. Kambodża jest brudna. Jadąc do Phnom Penh (do innych miast również), trzeba się przygotować na widok stosów śmierdzących śmieci na ulicach, leżących nawet przy nowoczesnych, szklanych budynkach.
Chiński sprzęt na rzece. Domy na palach dożywają swoich ostatnich dni.
Wysypiska śmieci zalegają również na skarpach rzecznych i na terenach zabudowań ludzkich. Nikt tutaj nie dba o środowisko ani własne otoczenie i nikt od nich nie wymaga tej dbałości. 
Nawet ta bieda jeździ na skuterach, bo przecież nikt tutaj pieszo nie chodzi.
Wszystko idzie na żywioł. Brak przepisów dotyczących ochrony środowiska oraz brak przepisów  regulujących ruch na ulicach miast.
Nie ma to, jak posiedzieć sobie z kolegami w cieniu drzewa i pograć w karty
Rząd nie dba o środowisko, to i społeczeństwo nie dba. Dla zysku wyrąbuje się tutaj całe połacie lasów, bez zachowania równowagi biologicznej. 
Mają tu również ładny, biało-błękitny meczet
Z ogromną łatwością sprzedaje się zagranicznym deweloperom grunty państwowe, na których mieszkają ludzie. Są oni potem eksmitowani do nikąd. Pomoc socjalna w tym kraju nie działa. Można liczyć tylko na pomoc rodziny lub organizacji charytatywnych.
Czyszczenie i suszenie sieci rybackich
Organizacje humanitarne i różne fundacje pomocowe oraz uczelnie i firmy z innych krajów, współpracują i pomagają w różny sposób Kambodży. Głównie wywodzą się one ze Stanów Zjednoczonych i Japonii, ale nie tylko. Pracuje tu sporo wolontariuszy z różnych krajów
Widok z mostu na rzekę i centrum miasta
Znana amerykańska aktorka, Angelina Jolie doznała wstrząsu, gdy w 2001r podczas kręcenia filmu „Lara Croft Tomb Raider” w Kambodży, na własne oczy zobaczyła, jak tutaj żyją ludzie. To od tego czasu datuje się jej zainteresowanie biednymi regionami świata i propagowaniu pomocy dla takich społeczności. Jej osobista pomoc liczona jest w mln.$.
Norton University
Ale to było 14 lat temu. Przez te lata wiele się w Kambodży zmieniło, lecz nie wszystko. Zmieniła się świadomość ludzi. Nie godzą się na wykorzystywanie przez pracodawców. Organizują strajki i przemarsze. Domagają się przestrzegania prawa pracy, uregulowania czasu pracy i godziwych zarobków. Prawa człowieka nadal są tutaj łamane.
Od frontu Uniwersytet wygląda korzystniej
Nie zmieniła się mentalność ludzi, podejście do życia. Brak tu pojęcia wspólnego dobra. Brak dbałości o otaczającą kraj przyrodę. Działa zasada, co poza moim progiem, mnie nie dotyczy, może być śmietnikiem i kanalizacją. Ulice, lasy, łąki, rzeki, to nie mój problem.
Wnętrze Uniwersytetu
Tak z pewnością myśli Kambodżanin wykopując za furtkę swojego domu styropianowy pojemnik po spożyciu obiadu, rzucający ze skutera za siebie plastikowy kubek po wypitym napoju, a czasem i szklaną butelkę, która tłucze się z trzaskiem i zagraża innym ludziom.
Kraj wygląda tak, jak miejsce bilbordów rządzących nim partii. Śmieciowo.
Tak myśli, wyrzucając reklamówki ze śmieciami do rzeki, pod drzewo lub na skarpę rzeczną. Dobrze, że nie w odwrotną stronę, za bramę pałacu, na królewski trawnik.
Myślałam, że to teatr, a to klub - restauracja
Odnoszę wrażenie, że Kambodżanie nie czują wspólnoty z otaczającą ich przyrodą, nie integrują się z nią, nie czują wspólnoty interesów, nie wierzą, że mogą wyczerpać się jej zasoby, a wtedy i oni zginą. Przecież gołym okiem widać ogromne ubytki lasów i że rzeki zamieniły się w ścieki kanalizacyjne. Dlaczego tutaj tolerują taki stan rzeczy?
Dworzec autobusowy. Można stąd jechać do Tajlandii i Wietnamu.
Kambodża rozbudowuje się, remontuje, naprawia. Kambodża się kształci. Być może niebawem będzie można odnotować zmiany na lepsze również w mentalności? Na razie ludzie cieszą się tutaj spokojem, poprawą sytuacji ekonomicznej, swoimi skuterami i komórkami, KFC, nowoczesnymi super marketami i pizzeriami.
W poczekalni.

Jak tym wszystkim się już nacieszą, to może szerzej i bardziej przytomnie spojrzą na własne otoczenie i zechcą żyć ładniej ? Generalnie, to bardzo sympatyczni ludzie.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz