Patronat medialny



Miło mi poinformować, że moja wyprawa została objęta patronatem medialnym przez portal Link to Polnad www.linktopoland.com

wtorek, 17 lutego 2015

Kambodża - ticket pass for Angkor

Otóż, jak łatwo zauważyć, na bilecie wstępu do Angkor Park (tak nazywany jest cały zespół starożytnych budowli i świątyń, rozrzuconych na ogromnym obszarze w odległości od 8 do 20 km od Siem Reap) widnieje Bayon, czyli świątynia stojąca w centralnym miejscu Angkor Thom, ostatniej stolicy Królestwa Khmerów.Znów muszę posłużyć się zdjęciem kapelusza.

Tak wygląda ticket pass Angkor
W prawym dolnym rogu znajduje się zdjęcie posiadacza biletu i numer, a w lewym - logo i napis Sokha Hotel Co. LTD. Cóż to oznacza? A to, że pod tą niewinną nazwą kojarzoną z hotelem, kryje się firma „Sokimex”, która na koniec XX w zawarła z Rządem Kambodży umowę na zajęcie się sprzedażą biletów na wszystkie obiekty Angkor Park..

Angkor Wat
Wykrwawiona w wojnie domowej Kambodża nie była jeszcze dostatecznie zorganizowana i nie znajdowała się jeszcze wówczas w kręgu zainteresowań turystów, omijających raczej tereny objęte niepokojami. Tylko zapaleni miłośnicy starożytnych ruin przyjeżdżali tutaj, mimo czyhających na nich różnego rodzaju niebezpieczeństw.

Po Angkor Park najwygodniej poruszać się tuk-tukiem
Ale od kilku lat do Kambodży zjeżdżają ludzie z całego świata i Sokimex na biletach wstępu zbija fortunę. A trzeba przyznać, że potrafi pilnować swoich interesów. Mimo, że ruiny Angkor zajmują duży, często nie ogrodzony obszar, a atrakcyjne miejsca rozsiane są po różnych stronach miasta, wszędzie dopadnie nas strażnik, nawet na najmniejszej pojedynczej ruince i zażąda okazania biletu. Sokimex, to wyjątkowo skuteczna firma.

Angkor, widokowe miejsce z drewnianym podestem
Nie ma mowy, aby ktoś prześlizgnął się bez biletu. Strażnicy dokładnie wiedzą, którędy turysta będzie musiał przejść, aby coś ciekawego  zobaczyć. Jeżeli nawet udało się komuś wejść w ruiny, nie wiadomo jakim sposobem bez biletu, z pewnością na ich terenie zostanie zatrzymany i będzie musiał wtedy zapłacić wysoką karę pieniężną. Regulamin Sokimexu jest jednoznaczny.

Trzeba czekać, aż zwolni się miejsce, bo każdy tu chce mieć zrobione zdjęcie
W pierwotnej umowie Sokimex zobowiązał się wypłacać Rządowi Kambodży  jeden milion dolarów rocznie, tytułem udziału w zyskach. Statystyki i opozycja twierdzi, że obecnie firma zarabia na biletach 60 milionów dolarów rocznie i chyba są blisko prawdy.

Niewolnictwa niby już nie ma, ale dla zwierząt go nie zniesiono nawet w XXIw. Nie gustuję w takich atrakcjach.
Sokimex szczelnie oplata Angkor strażnikami, aby ani jednego dolara nie stracić, a codziennie przez Angkor dosłownie przewalają się tłumy ludzi i tak jest przez cały rok, ponieważ cały rok trwa tutaj sezon turystyczny.

Dużo obiektów jednak remontują
Nie mam aktualnych danych, ale znalazłam info, że w 1999r Kambodżę odwiedziło 28.520 osób, a już rok później, w 2000r przyjechało ich 88.824. To skala gwałtownego wzrostu.Teraz turyści liczeni są w milionach osób. Same autokary z Chińczykami i Japończykami wystarczą Sokimexowi do zbicia fortuny, a przecież jest mnóstwo wycieczek z innych krajów, nie mówiąc już o turystach indywidualnych.Parkingi codziennie są zapełnione autokarami wycieczkowymi.
Podczas spaceru, co chwilę natrafiam na jakiś zabytkowy obiekt lub wspomnienie po nim

Parlament, to znaczy opozycja w Parlamencie dopomina się renegocjowania umowy, ponieważ czasy się zmieniły, poza tym trzeba z zysków za bilety więcej pieniędzy przeznaczać na prace renowacyjne w starożytnym kompleksie, bo wszystko się już sypie.
To, co się utrzymało, jest po prostu piękne
Opieka Sokimexu nad Angkorem dotychczas polega  jedynie na pilnowaniu, aby każdy bezwzględnie turysta zakupił bilet. Fotografowanie i umieszczanie zdjęcia na bilecie, nie pozwala żadnemu turyście odstąpić biletu innej osobie, gdyby sam nie mógł wszystkich dni zapłaconych wykorzystać.Inna osoba musi sama kupić sobie bilet.

Pozostałości po świetności
Szczelność kontroli jest godna podziwu, nie wspominając o ciekawych i bogatych zbiorach wypełniających archiwum Sokimexu  fotografiami ludzi z całego świata. Kto się na takie wykorzystywanie jego wizerunku nie godzi, nie wejdzie do Angkor.

trasę zwiedzania wytyczają chodniki z desek
Sokimex pozwala sobie na wiele, bo podobno firma wynajęła teren Angkor na 99 lat i to oni są tymi, co dyktują warunki. Piszę podobno, ponieważ media podają, że Sokimex tak twierdzi. Rząd gwałtownie temu zaprzecza, obawiając się awantury ze strony przeciwników politycznych i narodu. Umowy żadna ze stron pokazać nie chce.

Część budowli zupełnie legła już w gruzach
Firma Sokimex to korporacja naftowa. Właścicielem jest pan Sok Kong, a nazwa wzięła się z połączenia członów Sok Kong Import Export Spółka. Pan Sok Kong to kambodżański biznesmen pochodzenia wietnamskiego. Zajmuje się przemysłem naftowym, stacjami benzynowymi, produktami farmaceutycznymi, liniami lotniczymi i nie wiadomo czym tam jeszcze. No i ma w posiadaniu cały starożytny Angkor.

To co zostało, zachwyca. Resztę dopisuje wyobraźnia
Awantura z tego powodu trwa w telewizji i prasie kambodżańskiej już dłuższy czas i z pewnością długo jeszcze będzie się toczyć, bo powiązania są różne, jak to zwykle bywa tam, gdzie chodzi o wielkie pieniądze.

Zrujnowane ruiny
Sokimex należy do Grupy Apsara, cokolwiek by to miało znaczyć. A oznacza wiele. To grupa trzymająca władzę w Kambodży. Apsara powstała w celu obrony dóbr kultury i rozwoju regionalnego i stanowi człon partii rządzącej w Kambodży pn. ”Cambodian People’s Party”, której logo i hasła widzę na każdym kroku w mieście

"The Cambodia Daily" opisuje wydarzenia z całego świata
Póki co, obrona kultury i rozwój regionalny realizowany przez CPP, polega na przymusowym wysiedlaniu ludzi z domów znajdujących się na terenie należącym do kompleksu Angkor, za pomocą wojska i policji.

Swego czasu podawała najwięcej informacji na temat biletów do Angkor
Ostatnie wynegocjowane warunki umowy wyglądają w ten sposób, że z każdego ticket pass, 0,15 $ idzie na renowację zabytkowego kompleksu, 0,68 $ dla Apsar i 0,17 $ dla Sokimex. Prawdziwych powiązań Sokimexu z Apsar nikt nie zna.

Gazeta ma również wkładkę z nauką języka angielskiego
Obecnie Rząd pracuje wspólnie z firmą Sokimex nad nową umową, ale idzie to w żółwiowym tempie. Rząd chce, aby do kasy państwowej wpływało 50% zysku ze sprzedaży biletów, gdy Sokimex osiągnie 3 miliony zysku rocznie i 70%, gdy ten zysk przekroczy 3 mln dolarów rocznie.

Postrącane głowy wojowników trzymających węża
Dzisiaj już wiadomo, że te 3 mln $ zysku w roku przekraczane są wielokrotnie, ale skoro Sokimex  zaniża swoje dochody, to rząd taki zapis w umowie wymyślił. Sokimex zaś wie, że cały czas musiałby oddawać 70% zysku do państwowej kasy i odpowiada, że w takim przypadku znowu podniesie ceny biletów do Angkor.

Zabytkiem Angkor interesowało się kilka fundacji. Pracowała tu też japońska.
Firma przedstawiła swój plan: cenę 20 $ za dzień zostawi, ale zmniejszy obszar zwiedzania, na którym bilet ten będzie honorowany. Na 3 dni bilet będzie kosztował 60$, a tygodniowy  100$. Żadnych zniżek! No to Rząd się za głowę złapał.
Wszędzie turyści ciekawi historii
Minister Turystyki się wścieka i mówi, że ilość turystów odwiedzających Angkor drastycznie zmaleje przy takich cenach biletów wstępu, ponieważ na świecie jest wiele wspaniałych miejsc dziedzictwa narodów do zwiedzania, gdzie ceny biletów są o wiele niższe. Już w tej chwili Kambodża ma najdroższe w świecie bilety wstępu do miejsc związanych z historią.

Ruiny. Niby podobne, ale ciekawe i wszystkie je trzeba obejść i obejrzeć.
Przekonywał, że trzeba iść w odwrotną stronę, aby coraz więcej turystów ze świata pozyskiwać  i stworzyć im takie warunki, aby chcieli zostawać tu dłużej niż 3 dni, góra tydzień, kiedy to zaraz po zwiedzeniu Angkor opuszczają Kambodżę lecąc do innych krajów.

Dara przyprowadził mnie do zabytkowej studni. Woda ciągle tu leci, gdy trochę się popompuje.
To prawda. Rozmawiałam z kilkoma turystami i każdy z nich po Angkor uciekał z Kambodży do Tajlandii, Malezji lub Singapuru. Albo wracał do domu po tygodniowym urlopie wziętym na Angkor. Ja stanowię tutaj wyjątek, ale przyznaję ministrowi rację. Kambodża stoi głównie ruinami Angkor, poza którym atrakcji tu nie ma.

Niektórzy mieszkańcy przychodzą nad rzekę, aby poczytać sobie książkę
Kilka dni można jeszcze pozwiedzać Phnom Penh w oczekiwaniu na samolot i tyle. Tanie noclegi są na słabym poziomie, lepsze są już drogie. Internet ciągle się rwie, prąd nieraz wyłączają na cały dzień, a wtedy już nie tylko internet nie działa, ale też nie ma wody w prysznicu, nie działa toaleta, nie chodzi wentylator.

Pagoda w mieście
Gdy skończą się baterie, nie działa laptop, żeby móc wykorzystać ten czas na uporządkowanie zdjęć i przygotowanie tekstu do wklejenia w blog. Brak prądu, to po prostu katastrofa, a tutaj często to się zdarza.

Szkoła językowa przy Wat Damnak
Właśnie widzę, że znowu wyłączył się internet i nie mam na to rady. Spróbuję jutro coś wkleić do bloga. Kambodża potrzebuje jeszcze sporo czasu, żeby dostosować warunki do przeciętnych chociażby wymagań ludzi z innych krajów.

Ci mnisi uczą dzieci i młodzież języków obcych
Setki lat turyści nie wiedzieli o Angkor i mieli co zwiedzać na świecie. Z pewnością Angkor jest ciekawe, piękne, nawet powiedziałabym, wyjątkowe. Ale 60$ ? i 100$ za bilet? to gruba przesada. Za 20$ się prawie nic nie zobaczy, gdy zostanie dodatkowo ograniczony teren zwiedzania.Na Angkor potrzeba minimum trzy dni, a najlepiej poświęcić mu tydzień.

Kogut na zabytkowym buddyjskim wozie, zaprzęganym kiedyś w krowy
A co zrobią mieszkańcy, którzy budują i remontują swoje budynki na miejsca noclegowe, restauracje, bary i inne zakłady usługowe? Jak nie będzie turystów, ludzie tu nie zarobią. Będą do Angkor przyjeżdżać tylko bogaci, do wypasionych hoteli. Tylko tych będzie stać na bilet za 60 i 100$ od osoby.

Śmieciarz Sun-Wei, imię takie bardziej chińskie?
Wiemy jednak, że najwięcej przecież podróżuje ludzi mających średnie i niskie  budżety do dyspozycji, to oni głównie nakręcają ten biznes swoją ilością. Bogaty turysta nie snuje się po biednych zaśmieconych ulicach, nie robi zakupów w markecie, gdzie na półkach stoi zakurzony towar, nie jada przy plastikowych stolikach na zatłoczonych ulicach ze smogiem.

Kąpiący się mnisi buddyjscy
Trzeba też brać pod uwagę, że ciągle wszystko inne też drożeje. Nigdy nic nie tanieje, ani nie stoi w miejscu. Drożeją hotele i hostele, komunikacja, żywność i owoce. Kambodża może łatwo stracić swoją atrakcyjność turystyczną, bo tak właściwie tylko te ruiny trzymają ją przy życiu. A przecież kraj dopiero dźwiga się z biedy.

Nad rzeką
Nic dziwnego, że Minister Turystyki, pan Thong Khun się wścieka i załamuje ręce. Wścieka się też opozycja. Chce doprowadzić do zerwania umowy z Sokimexem tłumacząc, że starożytne ruiny, to dobro narodowe i państwo powinno nimi zarządzać. Tu akurat minister się broni twierdząc, że nie może tak z dnia na dzień zerwać umowy z prywatną firmą i przejąć zarządzanie biletami.

Grabienie rzeki w Siem Reap(z pływających brudów)
Poza tym urzędnicy nie będą tacy skuteczni w ściąganiu należności, dodaje, nie upilnują całego terenu, turyści szybko znajdą luki i będą wchodzić w różnych miejscach bez biletu. Zyski się zmniejszą. Oooo tak! Tu minister ma całkowitą rację.Urzędnicy nigdy sobie nie radzą z takimi sprawami, bo nie mają  w tym osobistego interesu.

Odpalali kapiszony, zatykali uszy i uciekali, po czym powtarzali zabawę
Tłumaczy też, że Urząd Apsara został powołany do nadzoru nad spółką Sokimex dekretem królewskim, dodatkowo nadzorowany jest przez Ministerstwo Gospodarki i Finansów Państwa, ale to słabe argumenty. Urzędnikom nikt przecież nie wierzy. Opozycja oskarża Apsara o korupcję i zaniżanie przychodów przez Spółkę.

Przy świętym drzewie przed Wat
Ostatecznie stanęło na tym, że w marcu 2015r Urząd Apsara zostanie wezwany przez Zgromadzenie Narodowe do złożenia wyjaśnień i przedstawienia swojego stanowiska na temat osiąganych dochodów przez spółkę Sokimex.

Spora caęść ludzi mieszka w takich domach
Musiałam sprawę biletów ująć w oddzielnym poście, bo to dosyć długa historia. Niemniej, gdy dotarłam do tych informacji, bardzo mnie one zaciekawiły, dlatego poświęciłam temu tematowi trochę czasu i miejsca.

Ogrodzenie drzew może spokojnie służyć za suszarkę do bielizny
Myślę, że temat zaciekawi również czytelników mojego bloga, szczególnie tych, którzy wybierają się do Angkor. Pospieszcie się, jak chcecie w miarę tanio zwiedzić to fascynujące miejsce, bo potem może was to słono kosztować!

Pasące się krowy przy drodze
Z doświadczenia, również w naszym kraju wiemy, że takie sprawy ciągną się latami, ale gdy na przykład, w najbliższych wyborach wygra inna partia, niż dotychczas rządząca, sytuacja może się natychmiast zmienić. Na lepsze lub na gorsze. Tego, to nigdy nie wiemy.
Przecież to Walentynki! uliczna sprzedaż świeżych kwiatów dla zakochanych!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz