Patronat medialny



Miło mi poinformować, że moja wyprawa została objęta patronatem medialnym przez portal Link to Polnad www.linktopoland.com

czwartek, 29 stycznia 2015

Tajlandia, koniec lenistwa

Pattaya City
W Pattaya słońce świeci codziennie. Woda w morzu jest ciepła, turyści wylegują się na żółtym piasku wzdłuż całej zatoki, nad którą usadowiło się miasto. Czytając w internecie opinie osób, które były lub wybierają się, albo i nie, do Pattaya, powinnam to miasto ominąć szerokim łukiem i w ogóle tu nie zaglądać.
Route 69 Bar. Wszystkie bary otwarte w stronę ulicy
Każdy krytykuje, że brudno, że rozwiąźle, że beznadziejnie, tłoczno i nieciekawie. W głowę zachodzę, dlaczego w takim razie całe tabuny ludzi przetaczają się przez Pattaya, szczególnie tych krytykantów?
Na plaży Pattaya Beach
Owszem, Pattaya jest gwarna, jak każde miasto uzdrowiskowe nad morzem. Jak na warunki azjatyckie, to miasto jest czyste. Codziennie po południu i wieczorem miasto jest sprzątane i to nie tylko przy plaży.
Powrót z wyspy
Restauracje i bary go-go zaczynają swoje programy wieczorami i trwają one do późnych godzin nocnych. Kto nie gustuje w tego rodzaju rozrywkach, nie jest zmuszany, ani nagabywany, żeby z usług w takim lokalu korzystać. Są lokale bez programów rozrywkowych, w których można spokojnie zjeść kolację.
Kąpiel pod okiem mamy
Pattaya to typowy kurort nadmorski z wszystkimi rozrywkami dostępnymi w podobnych kurortach na świecie. Jest morze, jest plaża. Są korty tenisowe i pola golfowe, a także Yacht Club. 
Prosiaczek już się piecze na wieczorną ucztę
Uprawiane są  różne sporty wodne. Funkcjonuje port łodzi i motorówek, którymi ludzie pływają na pobliskie wyspy, Si Chang,  Samae San, Rat, Kham czy Samet Island.
Drzemka w cieniu drzew
Znajdują się tutaj miejsca z przepięknymi widokami na morze, na pływające motorówki, na szybujących w górze paralotniarzy i na okoliczne wyspy. Szukając odosobnienia, można posiedzieć sobie w ciszy dziedzińca któregoś z Watów, których na terenie miasta jest kilka.
W Porcie Pattaya
Np. Khao Phra Tamnak, Chai Mongkkhon, Na Jomtien, czy trochę dalej położony (25 km), ale śliczny kompleks świątynny Wat Yannasangwararam, do którego można dojechać wypożyczonym skuterem lub rowerami. Albo taxi, jak zbierze się chętnych, żeby obniżyć koszt przejazdu.
Queen Victoria Hotel
W Pattaya jest bardzo dużo hoteli i guesthausów, dosłownie na każdą kieszeń. Według możliwości finansowych turysty. Są też bardzo drogie, tak zwane resorty. To obiekty zamknięte, dysponujące dla swoich gości luksusowymi pokojami, apartamentami, restauracjami, basenami i bajecznie kolorowymi patio.
Pattaya w 1952 r
Na terenie takiego hotelu działają również kawiarnie i sklepy różnego rodzaju oraz punkty usługowe spa, gym, fryzjerzy i krawcy oraz wypożyczalnie samochodów i motorówek.
Pattaya w 2014 r
Zarówno w tych drogich, jak również w tanich miejscach noclegowych z reguły dostępny jest darmowy internet Wi-Fi, a kto nie ma swojego laptopa, może korzystać z kawiarenek internetowych w mieście.
Jadłospisy po chińsku, japońsku i rosyjsku
Jest bardzo dużo sklepów spożywczo-przemysłowych, 7eleven, Family Market, Top Market oraz kilka bardzo dużych centrów handlowych. Największy z nich, to Central Festival Pattaya.
Walking Street
Ja zaopatruję się w sklepie pierwszej klasy hotelu,  „Dusit Resort”, położonego na sporej zielonej  powierzchni  odgrodzonej od reszty świata murem, z własnym dostępem do plaży. 
Azjaci wszystko wykorzystają w celach marketingowych
Właśnie od strony plaży trafiłam tam w pierwszych dniach swojego pobytu w Pattaya i nie zatrzymywana przez strażników, weszłam do środka. Tam głównie mieszkają sportowcy podczas rozgrywek w Pattaya.
Diamentowe Arkady
Znajdują się tam różne sklepy i butiki, ale przy okazji odkryłam na terenie tego hotelu wspaniałą Bakery, kawiarnię i piekarnię jednocześnie, gdzie pieką wspaniałe europejskie chleby, co w Azji jest rzadkością, jako że w marketowej sprzedaży dostępne są jedynie chleby tostowe i bardzo przesłodzone ciastka.
Pattaya w dzień, trochę senna
Oczywiście, w Dusit Resort robią to dla Rosjan, którzy są głównymi klientami tego resortu. Od tamtej pory chodzę sobie tam co kilka dni po świeży chlebek farmerski lub z ziarnami, albo po pyszną chrupiącą bagietkę. 
Pod wieczór rozkręca się
W podziemiu innego hotelu, również blisko mojej ulicy Soi 3, znalazłam z kolei  pyszny smalczyk ze skwarkami w pojemniczkach 25 dkg. Podobny do tamtego, z polskiej dzielnicy w Chicago!
Owoce morza i powietrza
Dokonałam tym sposobem odkrycia, że jak chcę kupić coś naprawdę dobrego do jedzenia, pokrywającego się z moim europejskim gustem, to wystarczy odwiedzać dobrej klasy hotele. Oni tam dla swoich gości mają specjalne sklepy z pysznościami, jakich nie znajdziemy w miejscowych marketach.
Od strony plaży weszłam do "Dusit Resort"
Straż hotelowa z reguły mnie nie zatrzymuje. Raz tylko pan zapytał czy tu mieszkam. Powiedziałam zgodnie z prawdą, że nie, ale idę do sklepu na zakupy i on mnie uprzejmie przepuścił.
Patio w "Dusit Resort"
Będąc w temacie jedzenia dodam, że przy ulicznych wózkach kuchennych kupuję często naleśniki z bananem, które smażone są na poczekaniu. Taki naleśnik kosztuje 40 bath, polany jest sosem czekoladowym lub waniliowym, albo tylko posypany cukrem pudrem, wg życzenia klienta.
Świeżutkie, chrupiące pieczywo w "Dusit Resort"
Sprzedawca kroi go na tacce na małe kwadraciki i wręcza patyczki, którymi  sobie te kąski podajemy do ust spacerując ulicą. Pyszne! Z innym jedzeniem uważam z uwagi na niedawne zatrucie pokarmowe. Tych naleśnikarzy jest na ulicach, a przy morskim deptaku w szczególności, bardzo dużo.
Wat
Chodzę więc i patrzę. Jeżeli widzę, że sprzedawca ugniata ciasto i tymi samymi rękami liczy pieniądze, potem znów ugniata ciasto, to tam nie kupuję. Jeżeli zaś sprzedawca ma jednorazowe rękawiczki, do pieniędzy je zdejmuje, a do klepania ciasta zakłada, tam kupuję. Jak raz się człowiek zatruje, to potem uważa i na zimne dmucha.
Budda pod strażą
Gdy robi się ciemno, wracam do swojego pokoju hotelowego. Obieram pocztę, zajrzę na facebooka, poczytam „Wysokie Obcasy”, których kilka egzemplarzy Oliwia mi dała na podróż i oglądam telewizję, ostatnio stację Aljazeera. 
Bary przygotowują się na wieczorne przyjęcie gości
To arabska stacja, nadająca z Kataru, ale naprawdę ciekawe rzeczy pokazują. Na BBC World, którą oglądałam dotychczas, w kółko leci to samo, natomiast na Aljazeera pokazują wydarzenia urozmaicone korespondencjami z różnych części świata.
Są też dyskretne bary w ogrodach
Z Arabii Saudyjskiej, Afryki, Ameryki Północnej, a nawet wybory w Grecji i mianowanie nowych ministrów, wojnę na Ukrainie oraz sytuację ekonomiczną w Rosji. Sytuację w Syrii, Jemenie i Libii, a nawet pokazali Fidela Castro i jego pozytywną wypowiedź nt. złagodzenia polityki Baracka Obamy wobec Kuby. 
Lub restauracje wewnątrz budynków, jak "Rasputin"
To on jeszcze żyje? Zdziwiłam się. Otóż żyje i lepiej wygląda, niż wówczas, gdy przekazywał władzę swojemu bratu, Raulowi. Mam przeczucie, że jeszcze za mojego życia Kuba uwolni się z ucisku i otworzy na Świat.
Po drugiej stronie ulicy, zatoka
Cały świat jest w polu zainteresowań Aljazeery, nie tak jak u nas, gdzie tvp skupia się głównie na naszych pożal się Boże politykach i w kółko powtarza, co który idiotycznego powiedział, zrobił lub kto powinien podać się do dymisji za to, że ktoś inny czegoś nie zrobił.
Skąd ten turysta jest, co na koszulce ma napis KGB?
Na Aljazeera dziennikarzami prowadzącymi są głównie kobiety, a między wiadomościami prezentowane są reportaże tematyczne z różnych regionów świata. Bardzo ciekawe i poruszające.
Rybki suszone
Pokazują też, co dzieje się w Australii i często reklamują Sri Lankę. Odkąd skończyła się tam wojna domowa, kraj promuje się świetnie, aby pozyskać turystów i wyjść z biedy. Pogodynka Aljazeera pokazuje pogodę dosłownie w każdym obszarze klimatycznym na ziemi.
Obserwatorzy siedzą tyłem do morza, przodem do ulicy. Ciekawiej?
Pokazali pogodę nawet w krajach skandynawskich. Wspomnieli o Polsce w kontekście obozu koncentracyjnego Auschwitz (!) Sporo dają wypowiedzi tak zwanych ludzi z ulicy, z różnych krajów. Ciekawe info.

Wesoła parada na ulicach Pattaya
W moim hoteliku panuje miła atmosfera, wszyscy są dla mnie bardzo uprzejmi, chętni do pogaduszek. Gdy panią sprzątającą poczęstowałam cukierkami ze swojego podróżniczego zapasu,
Parada firm w Pattaya
dając jej trochę więcej dla dzieci, następnego dnia przyniosła mi całą kiść świeżych dojrzałych bananów. Sympatycznie i przyjemnie. Ale czas biegnie szybko i trzeba znowu pakować się do dalszej podróży. Kambodża czeka!
Aniołowie na Walking Street

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz