Patronat medialny



Miło mi poinformować, że moja wyprawa została objęta patronatem medialnym przez portal Link to Polnad www.linktopoland.com

sobota, 29 listopada 2014

Podróż do NYC i Dzień Indyka


Chicago żegnałam w niedzielę 23 listopada w prawdziwie jesiennej pogodzie. Było zimno i od rana padał deszcz. O g.10 rano zdałam pokój, schowałam bagaże do darmowej przechowalni hotelowej obok recepcji i poszłam do miasta.
Kościół w Chicago, gdzie śpiewają gospel
Autobus firmy Greyhound do Nowego Yorku miałam o g.17.oo. Poszłam do kościoła, gdzie w czasie mszy śpiewa chór gospel. Fantastyczny koncert. Solistki z niesamowitymi głosami śpiewały pieśni bez podkładu muzycznego, a głosy ich się niosły i echem odbijały w przestrzeni kościelnych murów. Potem włączał się chór i instrumenty muzyczne.
Wokół fortepianu, Chór Gospel
Msza też była ciekawa, bo prowadzona w zupełnie innym stylu, niż w naszych kościołach. Ksiądz co rusz wtrącał jakieś zabawne historyjki wszyscy się zaśmiewali. Nieraz z tłumu padało pytanie, na które ksiądz od razu odpowiadał. Kościół cały wypełniony był ludźmi.
Po mszy wierni urządzają sobie pogaduszki
Potem było trochę poważniej. Przyjmowano komunię świętą, przekazywano sobie znak pokoju, ściskano nawzajem dłonie, A na koniec znowu rozbrzmiała muzyka. Fortepian, trąbka, saksofon i ludzie tańczyli pośrodku kościoła. Było bardzo przyjemnie.
Gracze. Skwerek przed kościołem w Chicago
Wróciłam po bagaże do hotelu, po drodze kupiłam jedzenie i wodę mineralną na podróż. Zatrzymałam taksówkę i pojechałam na terminal Greyhound. Gdy wyruszaliśmy z Chicago, deszcz lał, jakby się chmura urwała. Przez cała noc i następny dzień do południa podróżowaliśmy w strugach deszczu. Chyba w całych Stanach padało. Ale za to mróz odpuścił.
Witamy w New Yorku! Terminal Greeyhound w NYC
Do Nowego Yorku zamierzałam jechać pociągiem Amtrak, bo wygodniej, niż autobusem, ale nie dostałam biletu. Poszłam kupić bilet kilka dni wcześniej, lecz biletów nie było już od tygodnia. Trudno było mi to zrozumieć, ponieważ byłam elastyczna w terminach.
Pierwszy widok NYC po wyjściu z Terminalu
Godziłam się na bilet na dzień wcześniej, tracąc dobę hotelową, lub dzień a nawet  dwa dni później, z nadzieją, że hostel w takiej wyjątkowej sytuacji przedłuży mi pobyt, ale nic z tego. Bilet na Amtrak mogłam dostać dopiero na 1 grudnia. To za późno, tyle nadprogramowych noclegów nie dostanę, bo hostel ma zarezerwowane miejsca na full.
Ja w Central Parku, Nowy York
A wszystko to z powodu Święta Dziękczynienia, które Amerykanie nazywają dniem indyka, a które przypada 27 listopada. To tutaj jest bardzo duże święto. Amerykanie łączą je urlopowo z weekendami i radośnie obchodzą w gronie rodzinnym i wśród przyjaciół. Objadają się !
Indyki na Dzień Dziękczynienia już w sprzedaży
Krystyna, którą poznałam w hotelu, która zna język polski, zapraszała mnie na Święto Indyka do Erie. Krystyna mieszka w Erie w stanie Pensylwania. To jest na trasie pociągu Amtrak z Chicago do Nowego Yorku. Piękna okolica i samo miasto również.
Central Park w jesiennej szacie
Zastanawiałam się nawet poważnie nad propozycją, ale ceny hoteli w Erie mnie odstraszyły. Droższe, niż w Chicago! Hotele podwajają cenę przed każdymi zbliżającymi się świętami lub gdy w mieście ma mieć miejsce jakieś atrakcyjne wydarzenie. Atrakcyjnym wydarzeniem jest Dzień Indyka we wszystkich miastach Stanów Zjednoczonych. Problem ostatecznie się sam rozwiązał, bo i tak biletów na pociąg nie było na ten czas. W dzień indyka będę więc w NYC.
Po Central Parku chodzą, jeżdżą rowerami i biegają
Na stacji Amtrak wpadłam w popłoch, że nie wydostanę się w żaden sposób z Chicago, gdzie hotele również z dużym wyprzedzeniem są zarezerwowane z powodu tego święta, więc ani nie wyjadę, ani nie będę miała gdzie nocować. Natychmiast poszłam na terminal autobusów Greyhound i kupiłam na 23 listopada autobusowy bilet do Nowego Yorku. Tu jeszcze były.
W Central Parku, Nowy York
Po powrocie do hostelu poprosiłam Michaela z recepcji, żeby zarezerwował mi noclegi w hostelu ich sieci,  Hosteling Internacional w Nowym Yorku. Bardzo mi to ułatwiło życie. Po raz pierwszy jadąc w nowe miejsce nie martwiłam się, gdzie będę spała. Przysłali mi z Nowego Yorku maila, w którym podali numer rezerwacji, adres i cenę za dwa tygodnie, więc spokojnie czekałam na dzień wyjazdu. Trochę drogo i bez śniadań, ale to jest Nowy York !
Mój Hostel w New Yorku
Problemem w tej sieci hostelów jest ograniczona długość pobytu. Można w nich przebywać tylko dwa tygodnie w ciągu danego roku. W Chicago menager Victor musiał wyrazić zgodę na dodatkowy tydzień. Na szczęście wyraził. Jak będzie w Nowym Yorku, nie wiem. A potrzebuję trzeciego tygodnia, ponieważ mam już bilet na lot z Nowego Yorku do Polski na 16 grudnia. Bowiem na święta Bożego Narodzenia lecę do kraju, aby ze swoją rodziną spędzić święta !
Wizytówka Hostelu
Ale opowiadam tu o pierwszych osadnikach i ich święcie, a nie o sobie. Otóż, wśród pielgrzymów, którzy w grudniu 1620r przypłynęli do Ameryki na statku Mayflower, byli wyznawcy anglikańskiego kościoła separatystycznego i to oni, jako pierwsi obchodzili Dzień Dziękczynienia. A to z takiego powodu, żeby podziękować opatrzności i Indianom za przeżycie pierwszej ciężkiej zimy, w czasie której i tak ponad 40% pielgrzymów straciło życie.
Plan Central Parku w Nowym Yorku
Ci, co przeżyli i jesienią, po pierwszym roku pobytu zebrali obfite plony w swoich nowych gospodarstwach, postanowili to uczcić zapraszając na ucztę Indian ze szczepu Wampanoaga, którzy ich przyjaźnie wówczas przyjęli i pomogli przetrwać pierwszy trudny okres.
Zawieranie znajomości
Indianie honorowo się dołożyli do uczty dostarczając kilka jeleni, a angielscy pielgrzymi, teraz już osadnicy, przyrządzili kury, gęsi i dary ziemi, jak na dożynki. Indyków wtedy nie mieli. Ucztowano wspólnie przez kilka dni.
Barney Greengrass, sklep i restauracja pełne pamiątek z dawnych lat
Prezydent Abraham Lincoln w 1863r ustanowił Dzień Dziękczynienia oficjalnym świętem w Ameryce i od tej pory Amerykanie obchodzą go z przyjemnością, podając do stołu, jako główne danie pieczonego indyka, symbol obfitości. Dzień Dziękczynienia obchodzony jest w każdy czwarty czwartek listopada, który w roku bieżącym przypada na 27listopada.
Z punktu widzenia rysownika
To święto, to istne szaleństwo. Ludzie przemierzają tysiące kilometrów autostradą, morzem i powietrzem, aby w Święto Dziękczynienia spotkać się w gronie rodzinnym i spożyć pieczonego indyka, a przy tej okazji wiele innych świątecznych potraw i przysmaków.
Art Galery na Amsterdam Ave
Krystyna z Erie w stanie Pensylwania urodziła siedmioro dzieci, które gdy dorosły, rozproszyły się po tym ogromnym kraju. Jedynie dwoje zostało w Erie na stałe i mieszkają w pobliżu matki. Pozostali, na co dzień zapracowani, zajęci własnymi rodzinami, w Święto Dziękczynienia się mobilizują i przyjeżdżają do Erie, aby wspólnie ucztować w to święto.
a w niej: Pamiątkowe fotografie z lat 50-tych ubiegłego wieku
Nawet jedna z córek, która zapowiadała, że w tym roku odpuści sobie, bo za daleko, za zimno itd., dała już znać, że jednak przyjedzie, żeby z całą rodziną się spotkać. Następnego dnia po święcie indyka dzieje się następne szaleństwo, tak zwany czarny piątek. Dzień wyprzedaży w sklepach. Ludzie, jak w amoku biegają po sklepach i kupują, kupują, kupują.
John Lennon
Niektórzy prosto od świątecznego stołu, syci i wypoczęci, ustawiają się w kolejkach przed sklepami i całą noc czekają na jego otwarcie, aby kupować, kupować, kupować. Zdarza się, że z chwilą otwarcia sklepu ludzie tratują się nawzajem, chcąc przed innymi dotrzeć do wnętrza, złapać co się tylko da z rzeczy wystawionych na sprzedaż.
Woody Allen
Nieważne, czy to jest potrzebne, czy nie, jest tanie, trzeba brać! Istny obłęd. Wszystko z detalami zaplanowane przez sprytnych sprzedawców, aby pozbyć się słabo schodzącego towaru i pod koniec roku go sprzedać. Owszem, sprzedawany też jest atrakcyjny towar, ale on przecież był cały czas i ci, którzy nie potrzebowali go, nie kupowali, a teraz rzucą się na niego i wykupią co do sztuki.
Prezydenci
W Dzień Dziękczynienia w NYC, czyli w New York City urządzane są parady uliczne. Mam nadzieję je zobaczyć. Natomiast czarny piątek lepiej przesiedzieć w hotelu lub iść na spacer do Central Parku i zwiedzić atrakcyjne miejsca i budowle w tym popularnym miejscu.
Jesień na Manhattanie
Podróż autobusem Greyhound nie była taka męcząca, jak się obawiałam. Zatrzymywaliśmy się na niektórych terminalach należących do Greyhoubd na tyle długo, aby zdążyć do toalety, wyprostować nogi spacerując wokół terminalu, niektórzy nawet wykonywali ćwiczenia gimnastyczne. Można też było kupić gorącą herbatę.
Zakątki w okolicy Amsterdam Ave
Niektórzy kupowali nawet gorące dania i zdążyli je spożyć przy stoliku, a niektórzy nie, bo czas przeznaczali na palenie papierosów. Znam ten ból! Kiedyś też paliłam i zachowywałam się dokładnie tak samo. Wtedy na nic nie ma czasu, ledwo do restroom się zdąży.
Architektura Starego Manhattanu
Cały czas padał deszcz. Kierowca przez mikrofon ciągle nas budził, zapowiadając następny postój, informując gdzie jesteśmy i ile czasu mamy na postój. Przeważnie było to 25 minut. Gdzieś tak w połowie drogi tego czasu mieliśmy godzinę, ponieważ autobus musiał przejść obowiązkowe sprzątanie. Zapowiedziano kiedy i przy którym wejściu się ponownie ustawi.
Urocze boczne uliczki na Manhattanie
Tam też nastąpiła wymiana kierowcy. Teraz wiozła nas energiczna czarna kobieta, która wszystkie informacje podawane nam przez mikrofon okraszała dowcipami, rozweselając pasażerów. Noc była więc trochę przerywana, ale nie narzekam.
Sklep dla psów
Ostatecznie rozbudziłam się o g.7.oo rano, zjadłam resztki pozostałe z przygotowanego sobie prowiantu, kupiłam gorącą kawę na najbliższym postoju autobusu i oglądałam przez okno Amerykę.
Bardzo zaskoczyła mnie Pensylwania, która rozłożyła się na bardzo górzystym terenie. Ten Stan wyobrażałam sobie płaski, z polami między rzadkimi starodrzewami. Nie wiem dlaczego tak go widziałam. Teraz zobaczyłam góry i doliny, sporo lasów, również iglastych.
Jesienne ozdabianie ogródków
Domy już bardziej były zbliżone do moich wyobrażeń wyniesionych z książek i filmów. Wąskie, drewniane lub obłożone deskami i pomalowane na różne pastelowe kolory. Charakterystyczne małe ganki i balkoniki na piętrze. Albo też domy płaskie, szerokie, parterowe z dużymi werandami otoczonymi drewnianą rzeźbioną balustradą. Blado błękitne, różowe, żółte, jasno brązowe. Bardzo ładnie te domy wyglądały w otoczeniu drzew w jesiennej, kolorowej szacie.
W Central Parku
Gdy zatrzymywaliśmy się w różnych miastach i miasteczkach, chciałam przede wszystkim zobaczyć tablicę z nazwą miejscowości. Niestety, w Ameryce nie mają zwyczaju wieszania nad drzwiami dworca lub ustawiania na chodniku przed budynkiem tablicy z nazwą miasta. Zazwyczaj wisi tylko tablica pn. Witamy w Oklahomie” lub „Indiana Wita” ale jak nazywa się miasto, pytam współpasażerów. Nie wiedzą. Musiałam pytać miejscowych na dworcu.
Przyłapałam ją na łakomstwie
Nocą widziałam bardzo rozświetlone Cleveland. Duże miasto w Stanie Ohio, graniczące z Pensylwanią. Miasto leży nad jeziorem Erie i tam właśnie rozsiadły się smukłe wieżowce dzielnicy biznesowej. Ulice Cleveland, jak szachownica przecinają się pod katem prostym i zabudowane są równiutko, jak pod sznurek. Oświetlone lampami wyglądały, jak ogromne promienie słoneczne rozchodzące się na boki.
Amerykańska jesień
Do Nowego Yorku wjeżdżaliśmy od strony Newark bardzo długim samochodowym tunelem Lincolna. Ma on 2,5 km długości i idzie pod rzeką Hudson. Budowę tunelu rozpoczęto w 1934r, w 1937r oddano pierwszą rurę do użytku. Pozostałe dwa odgałęzienia tunelu budowano dłużej, z przerwą na wojnę i zakończono w roku 1945.
Spacery rodzinne
Tunel zaliczany jest do obiektów najbardziej narażonych na ataki terrorystyczne w New Yorku. Jest wielopasmowy z wydzielonym bus pasem tylko dla autobusów, co ułatwia szybki przejazd na Manhattan. Ruch autobusowy jest tu bardzo duży. Tunel jest płatny. Nic za darmo w tych Stanach nie ma.
Romeo i Julia
Po przybyciu do Nowego Yorku ustaliłam najpierw na mapce miasta, gdzie znajduje się mój hostel i jak to jest daleko od terminalu Greyhound, żeby wiedzieć, jak rozmawiać z taksówkarzem. Wypiłam spokojnie kawę, pora była wczesna, 12.30, miałam czas, aby zorientować się, gdzie ja właściwie jestem, a gdzie mam jechać, do jakiej dzielnicy. Otóż okazało się, że zamieszkam na Manhattanie! W pobliżu Central Parku!
Weather z 1868r
Taksówkarz stojący na postoju przed terminalem autobusowym zażyczył sobie za kurs 35 $. To za dużo, mówię, przecież to nie jest daleko, róg Amsterdam Avenue i 103 Road i pokazuję mu na mapce pozycję w stosunku do terminalu, ale on nie spuszczał z ceny, więc mu podziękowałam.Przeszłam do wejścia, przed którym zatrzymywały się taksówki przywożące pasażerów na terminal i gdy taksówkarz rozliczył się z klientem, podeszłam i zapytałam za ile zawiózłby mnie na Amsterdam Av, przy 103 Rd. 17 $ odrzekł. Ok., nawet się nie targowałam. Zapakowaliśmy bagaże do bagażnika i przyjechałam do hotelu.
Widok na stadion sportowy
Bardzo jestem zadowolona, bo wszędzie mam blisko, a gdy chcę iść gdzieś dalej, mam pod nosem metro i autobusy. Wspaniale! Mogę nawet wieczorem wracać do hotelu. Nowy York powitał nas słońcem i wysoką temperaturą. Zaraz na  dworcu musiałam część rzeczy z siebie zdjąć i schować do walizki, bo myślałam, że się ugotuję.
Z wieżowcami w tle
Wielkie zaskoczenie, ponieważ jeszcze kilka dni wcześniej telewizja polska podawała, że do Nowego Yorku zima zawitała na dobre, szaleją śnieżyce, tworzą się kilkumetrowe zaspy i 7 osób poniosło już śmierć z powodu tak gwałtownej zimy.
Na Amsterdam Avenue
Moja córka Oliwia pisała nawet do mnie, abym się zastanowiła, czy nie zrezygnować z Nowego Yorku. Nie mogłam zrezygnować, ponieważ mam bilet lotniczy z lotniska Newark w pobliżu Nowego Yorku, do Warszawy, ale obawy miałam, bo nie mam z sobą wystarczająco ciepłych butów i kurtki na wielkie śnieżyce i mroźne zawieje.
Ulica Nowego Yorku
Tymczasem w Nowym Yorku ciepło i prawdziwie jesiennie, kolorowo, słonecznie i oby tak jeszcze długo było. W recepcji hotelu przedstawiłam się i podałam numer rezerwacji, który otrzymałam mailem. W 3 minuty sprawa była załatwiona. Zapłaciłam od razu za 2 tygodnie, przydzielono mi łóżko na parterze, dano kartę do drzwi zaprogramowaną na 14 dni i tyle.
Ulica przed hostelem. Widać,jak ciepło? chodzą w krótkich rękawach.
Już przy rezerwacji z hotelu w Chicago ustaliliśmy, że biorę łóżko w pokoju 6-ciołóżkowym, czyli 12-osobowym (łóżka są piętrowe), bo te były najtańsze, chociaż na mój gust wystarczająco drogie. Jest mi naprawdę wszystko jedno, czy w pokoju śpią jeszcze 3 dziewczyny, czy jedenaście. Dla mnie różnica jest między pokojem „private” czyli tylko dla mnie i pokojem wieloosobowym. Sama ilość współlokatorek różnicy mi już nie czyni.
Moje łóżko na parterze i szafka pancerna
Private skończyły się po przekroczeniu granicy Stanów Zjednoczonych, gdzie łóżka w  wieloosobowych hostelach są droższe od private w Azji czy w krajach latynoamerykańskich. Od tego czasu mam tylko trzy życzenia związane z hostelami. Aby pokój był blisko łazienki, aby był tylko damski i abym dostała łóżko na parterze. Wszystkie te warunki zostały dzięki Michaelowi z HI Chicago, który rezerwację załatwiał, spełnione, więc jestem zadowolona.
Hostel w całej okazałości
Hostel w Nowym Yorku mimo, że droższy, nie zawiera w cenie śniadań, co jeszcze przysparza wydatków. Jednakże każdy inny, poza International Hosteling, jak również każdy hotel lub motel byłby jeszcze droższy, więc nie ma co marudzić. Poza tym zastosowano tutaj dla mnie zniżkę z tytułu posiadania legitymacji, którą Michael w Chicago mi wyrobił. Jest ok.
Chłopczyk mocujący się z kurtką
W hotelu znajduje się duża, dobrze wyposażona kuchnia, aby każdy sam mógł sobie przyrządzać posiłki, jeśli chce. Jeśli nie, to może się żywić „na mieście”. Ja właśnie się żywię „na mieście” bo szkoda mi czasu na robienie zakupów i pitraszenie w kuchni.
Ptactwo wodne w Central Parku
Robię tylko sama śniadania i kolacje. Na terenie hotelu jest barek, gdzie można wykupić śniadanie, takie typowe dla hosteli, czyli 2 tosty z dżemem, jabłko, kawa lub herbata, za 3,60 $. To ja podziękowałam, wolę sama sobie szykować śniadania.
Dzieci prowadzone na sznurku
Dwa tosty z dżemem, kawa i jabłuszko 3,60 $ ? dotychczas wszędzie kawę mieliśmy do pobierania bez ograniczeń przez cały dzień, a do tostów był żółty ser i dopiero potem dżem. Były jabłka i banany. Na dodatek była jeszcze mufinka! Niby ta sama sieć, a taka różnica. Dokładnie naprzeciwko okien hostelu jest duży sklep z warzywami i owocami sprzedający towar również na ulicy, jak na rogu Grójeckiej i Nowowiejskiej w Warszawie. Duży wybór świeżego towaru.
Warzywniak po drugiej stronie ulicy
Obok mamy sklep spożywczy, tak zwany Market. Puszka piwa jest tam za 1$. W Chicago ani raz nie piłam piwa, bo było prawie po 4 $, a tutaj jest tanie, więc teraz pisząc, piję sobie piwko. Dwa kroki od hotelu mam chińską restaurację, w której mogę wybrać swoje ulubione dania azjatyckie za 6,60 $ i najeść się do syta. Lub przynieść w pojemniku do hotelu i zjeść w naszej jadalni. To po co ja mam tracić pieniądze na zakupy i czas na gotowanie?
Chińskie jadło na Amsterdam Ave
Kawę mam co kilka kroków. W każdym markecie, cafe i sklepach samoobsługowych sprzedają kawę na wynos. Każdy tutaj chodzi po ulicach z kubkiem kawy w ręku. Taka moda lub potrzeba ludzka.
Aleja Central Park West ciągnąca się wzdłuż Central Parku
No, a przede wszystkim dwie przecznice od hotelu mam Central Park! Przecznice tu są krótkie, przeważnie jest jeden budynek i poprzeczna ulica, znowu budynek i znowu ulica. Bardzo blisko. Pierwsze co zrobiłam po przybyciu do hotelu, to zajęłam łóżko, schowałam część rzeczy do szafki zamykanej na kłódkę, umyłam ręce i poszłam do Central Parku!                                        
Wejście do Central Parku od strony mojego hotelu
Po przeciwnej stronie Central Parku, równolegle do niego ciągnie się 5 th Ave, czyli Piąta Aleja.

sobota, 22 listopada 2014

Ciekawostki z Chicago


Znalazłam się w Chicago w nieodpowiedniej porze roku. Ci, co przyjadą tutaj latem, będą naprawdę mieli co zwiedzać i czym się zachwycać w tym mieście.

Downtown Chicago
Lincoln Park latem musi pięknie wyglądać, jesienią jest również piękny, ale z powodu przenikliwego zimna nie można po nim spacerować zbyt długo.

nad rzeką
Spacer brzegiem jeziora Michigan, od Lincoln Park, aż po Fort  Dearborn w porze letniej z pewnością jest bardzo przyjemny i ciekawy ze względu na liczne atrakcje po drodze.

Parkingi w Chicago
Po ulicach często chodzi się z zadartą do góry głową, ponieważ budynki w Chicago są bardzo, bardzo wysokie. Głównie w Downtown, które ciągnie się wzdłuż jeziora Michigan.

Obserwatorzy zatoki
Pięknie spaceruje się po State Street, gdzie cały czas towarzyszy nam spokojna  muzyka, wydobywająca się z głośników sprytnie ukrytych wśród krzewów na przychodnikowych trawnikach i lampek oświetlających ulicę.

State Street. Z tych trawników płynie muzyka na całej długości ulicy.
Jednakże niektóre ulice oszpecone są żelaznymi konstrukcjami nadziemnej kolejki CTA (Chicago Transit Authority). Wygoda dla mieszkańców w poruszaniu się po mieście jest duża, ale wygląda to strasznie.

Nad jezdniami jeździ kolejka szynowa
Nie wspomnę już o ciągłym piekielnym hałasie czynionym przez przejeżdżającą kolej na wysokości I, nieraz II piętra tych pięknych, nowoczesnych, szklanych wieżowców. 
Tak wyglądają ulice zabudowane nad głowami żelaznymi konstrukcjami
A kolejka jeździ dosłownie bez przerwy. Krzyżują się różne linie kolejowe, których CTA posiada siedem. Tyle naliczyłam sama.

Info, jak trafić do odpowiedniej linii na State Street
Linia niebieska jeździ z Downtown do lotniska O,Hare. Linia czerwona przecina miasto z południa na północ. Zielona – z zachodu, przez Downtown, na południe, Pomarańczowa, z południa do Downtown.

State Street
Brązowa, z Downtown jeździ  do kilku mniejszych dzielnic na północnym krańcu miasta. Fioletowa, z Downtown, na północ, a żółta łączy przedmieście Skokie z linią fioletową. Miejskie i podmiejskie autobusy też należą do CTA.

Każdy skrawek ziemi nad rzeką jest zagospodarowany
Metro, to odrębna firma i jeździ na obrzeżach miasta. Wszystko tak jest zorganizowane, aby wszyscy mieszkańcy Chicago mieli wygodne dojazdy, a nie tylko mieszkający w centrum i w bardzo dużych dzielnicach.

Zwiedzam miasto z wycieczką
Chicago chlubi się tym, że to właśnie tutaj pobudowano pierwszy drapacz chmur w Ameryce. Było to w 1885r, budynek nazywał się Home Insurance Building. Drugi, zbudowany w 1894r, zwany Reliance Building, stoi do dnia dzisiejszego. Jest pierwszym, w którym zastosowano bardzo szerokie okna.

W parku nad zatoką
Świat dopiero kilkadziesiąt lat później zaczął budować tak wysokie wieżowce. Twórcy licznych budowli w Chicago to bardzo znani i cenieni w świecie architekci, Frank Lloyd Wirght, Daniel Burnham i inni z tej półki.

Mój zodiakalny byk
Chicago jest trzecim (po Nowym Yorku i Los Angeles) najbardziej zaludnionym miastem w Stanach Zjednoczonych. Wieje tu bez przerwy, a jednak ludzie ciągle tutaj się osiedlają. Musi być w tym miejscu coś wyjątkowego, co ich przyciąga.

Po mieście oprowadza nas wolontariusz
Stan Ilinois, w którym znajduje się miasto, wziął nazwę od szczepu Indian zamieszkujących kiedyś te tereny. Plemię indiańskie nazywało się Pottawatomi, natomiast szczep z tego plemienia, Ilinois.

Gołębie grzeją się przy ogniu płonącym na pomniku bohaterów wojny
Pierwszym osadnikiem obcego pochodzenia, był na tych ziemiach czarnoskóry Haitańczyk, Jean Baptiste Point du Sable. Dotarł tu w latach 70-tych XVIII w. Jak? Bóg raczy wiedzieć. Dopiero potem przybyli tu biali ludzie.

Krzysztof Kolumb w Chicago
Obszar, na którym stoi Chicago, Amerykanie uzyskali w 1795r drogą pokojową na podstawie traktatu spisanego z Indianami. Najpierw wybudowali Fort Dearbon, bo od czegoś trzeba zacząć.
Indianin, który zwał się Chicagou

Najlepiej od zapewnienia sobie bezpieczeństwa i dachu nad głową. W następnej kolejności lub równocześnie budowano kościół, bo dobrze by było mieć w swoich poczynaniach poparcie pana Boga. Potem nadciągali imigranci, więc budowano miasta.

Podobno to jest polski przysmak. Tak napisano w menu.
Musiałam przerwać pisanie, ponieważ w hotelu zaczął wyć alarm. Wszystkie lampy alarmowe błyskały i wył sygnał na wszystkich piętrach. Oderwałam się od laptopa, chwyciłam tylko mały plecaczek z dokumentami (rzecz najważniejsza) i biegiem do schodów.
Duży wybór słodkich wypieków w Cafe
Windy nie można w takiej sytuacji używać. Chinka nie wiedziała co się dzieje. Alarm, mówię jej. Trzeba zejść na dół. Po schodach schodzili już ludzie z wyższych i niższych pięter.
jakiś program z końmi jest prowadzony. Stoją po prostu wszędzie,a każdy inny
Wszyscy zeszliśmy na parter, do recepcji. Tam już stali  panowie z security i menager Victor, który obserwował, jak w tej sytuacji zachowują się turyści. Zdążył jednak mnie zapytać, czy dobrze mi się mieszka w nowym pokoju i czy podoba mi się Chicago, mimo zimna.

Co pewien czas odbywają się w mieście demonstracje
Alarmy się uspokoiły i Victor pozwolił nam wrócić na górę, już windą. Nie wiem, czy to był próbny alarm, czy też z innego powodu on się włączył. Gdy wróciłyśmy do pokoju, za oknem wyły znowu syreny, ale już straży pożarnej. Trzy wozy strażackie podjechały na syrenie pod Hostel! O rany! Ale było zamieszanie. Ludzie chyba myśleli, że się palimy.

panowie chętnie wymiotą co niektórych urzędników z tego ministerstwa
Wracając do tematu, okres masowego osadnictwa imigrantów w stanie Ilinois rozpoczął się w XIX w. W 1818r Ilinois przystąpiło do Unii Stanów Zjednoczonych Ameryki, a w 1837r Chicago uzyskało prawa miejskie i od tej chwili bardzo szybko się rozwijało, a co za tym idzie, zaludniało.

Sklepy szykują się do świąt. Ruchoma ozdoba świąteczna.
W roku 1848 zbudowano kanał łączący jezioro Michigan z rzeką Missisipi. W 1853r zaczęła działać pierwsza linia kolejowa w Chicago, która niebawem stała się bardzo znaczącym węzłem kolejowym Ameryki. W 1857r miasto liczyło już 90 tys mieszkańców.

Zwodzony most
Największa katastrofę Chicago przeżyło w 1871r, kiedy to pożar strawił większą część miasta. Historia mówi, że pożar spowodowały spadające na ziemię  odłamki komety Von Bieli, bo przecież trudno publicznie przyznać i przekazywać potomnym, że to krowa pani O,Conor kopnęła przenośną lampę naftową, która wywołała ten ogromny pożar.

Widok od zatoki. Czerwony wieżowiec z niebieskim wskazuje miejsce mojego hotelu
W tym czasie miasto liczyło już ponad 300 tys mieszkańców. 250 ludzi zginęło w pożarze, a większość straciło swoje domy i cały dobytek. Domy były drewniane, więc paliły się szybko i do końca, zamieniając się w popiół.

Przed wejściem na molo Navy Pier
Na rozpacz czasu nie było. Natychmiast przystąpiono do odbudowy miasta i zbudowano je w tempie błyskawicznym. W ciągu trzech lat postawiono solidne, murowane domy o oryginalnej architekturze. Od tej pory zaczęto mówić  o architekturze chicagowskiej. Dziesięć lat później wybudowano tu pierwszy wieżowiec, tak zwany drapacz chmur, o którym już wspominałam.

Muzeum Campus, Chicago
W 1900r Chicago liczyło już 1,7 mln mieszkańców, a w 1910r, 2,2 mln. W tak szybkim tempie rozwijało się miasto. Duży wpływ na to mieli imigranci licznie w tym okresie przypływający tutaj z Europy. W tym, Polacy. Oni również przyczynili się do rozwoju tego miasta.

Człowiek z rybą przed Akwarium w Chicago
Obecnie więcej Polaków jest w Nowym Yorku, niż w Chicago, chociaż kiedyś było inaczej. Ostatnie dane ze spisu powszechnego mówią, że w Chicago mieszka obecnie 45 958 imigrantów Polskich i 126 346 Amerykanów polskiego pochodzenia. Zaś w Nowym Yorku imigrantów polskich odnotowano 55 581 i 163 269 Amerykanów polskiego pochodzenia. Polacy pokochali Nowy York !

Mikołaj Kopernik przed Planetarium
Konsulat Generalny RP otwarto w Chicago już w 1920r. Obecnie Konsulem jest pani Paulina Kapuścińska. Polski Konsulat mieści się przy 1530 N Lake Shore Drive. W Stanach Zjednoczonych mamy tylko trzy takie konsulaty. W Chicago, drugi w Los Angeles i  trzeci w Nowym Yorku.

Tadeusz Kościuszko w Chicago
Najwięcej Polaków mieszka w Nowym Yorku, Chicago, Denver, Detroit, Los Angeles, Seattle. Mieszkają oczywiście również w innych miastach, ale w tych wymienionych mieszka ich znacząca ilość.

Przenikliwe zimno nie odstrasza ludzi od spacerów nad zatoką
Pomimo rozwoju transportu samochodowego, wodnego i lotniczego, nie stracił na ważności transport kolejowy, zarówno towarowy, jak i osobowy. Wręcz przeciwnie. Węzeł komunikacji kolejowej w Chicago należy do jednych z największych. Odprawiają tu 1500 pociągów w ciągu doby.

Na lotnisku O,Hare, Chicago
Chicago ma dwa lotniska. Lotnisko O,Hare plasuje się wysoko na liście w ilości odprawianych pasażerów. Jest dobrze zorganizowane, co bardzo ułatwia pasażerom podróżowanie. Wszędzie gdzie jestem, zwiedzam lotniska, nawet gdy podróżuję innym środkiem transportu. Po prostu lubię je oglądać.

Lotnisko O,Hare w Chicago
Z San Francisco nie chciałabym odlatywać samolotem, pogubiłabym się. Natomiast w Chicago lotnisko O,Hare jest nieskomplikowane z powodu bardzo dobrego oznakowania, świetnie umieszczonych informacji, strzałek, info elektronicznych, po prostu nie sposób zgubić się na tym lotnisku.

Między terminalami wozi nas darmowa kolejka. Door to door.
Drugie lotnisko chicagowskie, to Midway Port, niewiele mniejsze od O,Hare. Z lotniskami są świetne połączenia autobusowo – kolejkowe, tak że nie trzeba korzystać z taksówki, jeżeli ktoś nie chce wydawać dużo pieniędzy.

Flagi zaprzyjaźnionych miast. Warszawa przyjaźniła się w 1960r
Po mieście jeździ ponad 7 tys taksówek różnych firm, ale najstarsze są te żółte, „Yellow Cab” , które były tymi pierwszymi, kultowymi żółtymi taksówkami jeżdżącymi w Ameryce. Najpierw one jeździły w Chicago, dopiero potem w Nowym Yorku i innych miastach USA, chociaż wydawało się inaczej.

Byłam w Auditorium Theatre na koncercie soulowo-jazzowym
Taksówki, jak to taksówki, wszędzie są drogie, ale w Chicago nawet autobusy i CTA są drogie. Być może tylko nam, turystom z Polski wydaje się wszystko takie drogie. Amerykanie mają inne zarobki, więc dla nich to normalne ceny i często łapią na ulicy taksówkę, jak zbyt długo nie przyjeżdża autobus.

Fantastyczny koncert! trwał 3 godziny i jeszcze by mógł
Wszystko jest kwestią indywidualną, zależną od sytuacji osobistej i subiektywnego spojrzenia na problem poszczególnego człowieka.

Co warto zwiedzić w Chicago?
Widok na miasto od strony Navy Pier
Downtown nad jeziorem Michigan (tutaj mieszkam) z jego wyjątkowymi drapaczami chmur. Planetarium Adlera mieszczące się na krańcu półwyspu na j. Michigan. Akwarium Sheeda, też na tym półwyspie, po drodze do Planetarium. Lincoln Park. Soldier Field, czyli stadion sportowy futbolu amerykańskiego.

Navy Pier
Muzeum Historii Naturalnej (w pobliżu Parku Lincolna). Chicago Womens Park, a w jego pobliżu dwa muzea amerykańskie. Millennium Park i jeszcze kilka innych parków warto zobaczyć w Chicago. Navy Pier, pięknie zagospodarowane molo, otoczone wodą, koniecznie trzeba zobaczyć.

Pojechałam kolejką do Chinatown
Całe długie nabrzeże jeziora Michigan, Lake Shore Drive, warte jest wycieczki, najlepiej rowerowej i latem. Jest tam mnóstwo atrakcyjnych obiektów do obejrzenia. Można spędzić tam cały dzień nie nudząc się.

Wejście do chińskiej dzielnicy w Chicago
Jak ktoś lubi odwiedzać etniczne dzielnice, to jest w Chicago Chinatown, do którego można dojechać czerwoną linią kolejki. Chinatown jest wyraziste.

Można się poczuć, jak w Chinach
Wchodząc do dzielnicy ich charakterystyczną czerwoną bramą, czuję się jakbym znalazła się w Chinach. Domy, ulice, parki, różne budowle, pomniki i statuetki związane z chińskimi wierzeniami, świętami, wszystko jest tutaj autentycznie chińskie.

Postawili pomniki wszystkim znakom zodiaku
Atmosfera panująca w sklepach i lokalach gastronomicznych, u fryzjera, nawet chiński bajzel po kątach i na zapleczach jest autentyczny, typowo azjatycki. Ludzie mówią tu tylko po chińsku, czytają chińskie gazety. Wszystkie napisy, szyldy, reklamy są w języku chińskim. Po prostu inny świat. Chińskie ulice tętnią chińskim życiem.
Chińczycy wszędzie na świecie czują się u siebie
Śmiało mogę powiedzieć, że bardzo dużo Chińczyków przyjeżdża do Chicago. W moim pokoju hostelowym są przeważnie Chinki, a wiele innych ludzi z Chin spotykam w stołówce. Mówią, że dobrze się czują wszędzie i pierwsze kroki kierują zawsze do swojej dzielnicy. Tam też się żywią. Młodzi Chińczycy również studiują na amerykańskich uczelniach.
Żegnam piękne i mroźne Chicago