Patronat medialny



Miło mi poinformować, że moja wyprawa została objęta patronatem medialnym przez portal Link to Polnad www.linktopoland.com

środa, 27 sierpnia 2014

Nowego Orleanu nigdy dosyć


Pozostało siedem dni pobytu w Nowym Orleanie. czwartego września rano opuszczam to piękne i wyjątkowe  miasto i  jadę dalej, w nieznane,  w głąb Ameryki.  
Przystań statku wycieczkowego "Creole Queen"
Zadziwiająco szybko minął ostatni miesiąc. Nowy Orlean ma tak dużo do zaoferowania turystom, że jeszcze miesiąc mogłabym tu mieszkać i z pewnością bym się nie nudziła. 
W pobliżu "Akwarium" i Ferry
Isabel wyprowadziła się z hotelu wczoraj, o czym powiadomił mnie wieczorem Michael i dzisiaj rano wróciłam do swojego dawnego pokoju F. 
Bulwar nad Mississippi River
Tym samym nie mam znowu dostępu do Internetu. Wyszłam na patio, ale tutaj też Internet nie chce działać. Być może generalnie jakaś awaria nastąpiła. Zobaczę, co będzie jutro.
Pomnik Imigrantów z innej strony, niż pokazywałam kiedyś
Cykady tak głośno grzechoczą, że aż w uszach dźwięczy. Jest właśnie jedno z wielu wspaniałych, ciepłych wczesnych wieczorów, z lekkim powiewem wiaterku i muzyką cykad.
Stoi nad brzegiem Mississippi
Nawet komary nie atakują. Okolica nieco senna. Część turystów jeszcze w mieście, część wypoczywa przed wyjściem do miasta na wieczorne klubowanie.Obok w ogrodzie turysta z Turcji zamęcza sąsiadkę, chcąc podszlifować swój angielski.
Monument poświęcony Holokaustowi
Gdy się rano przenosiłam z rzeczami do swojego pokoju, w ogrodzie siedział jogin. Wysoki, szczupły, śniady mężczyzna z długimi dredami opadającymi na ramiona. 
Tak o nim piszą
Gdy skończył medytować, zabrał matę i przyszedł do pokoju sąsiadującego z moim.Duża rotacja w tym sąsiednim pokoju, ale zawsze przybywają do niego bardzo sympatyczni ludzie.
Idąc wokół niego, co rusz co innego się widzi
Ja się kręciłam po patio, ponieważ na kilka razy przenosiłam rzeczy. Najpierw bagaże, produkty z lodówki, wodę w baniakach itd, potem odnosiłam klucze do biura. 
Chociaż Monument jest nieruchomy
Mam nadzieję, że go nie rozproszyłam w medytacji tymi spacerami, tylko po prostu zakończył swoją ranną sesję. zagadał do mnie, ja do niego i okazało się, że nie jest z Indii.
Aż na końcu widzi się gwiazdę Davida
Na pierwszy rzut oka tak go właśnie oceniłam, a on jest z Kanady, z Toronto. Na imię ma Faraon. Upewniałam się, czy dobrze zrozumiałam, ale zapewnił, że tak. Po prostu, Faraon. 
Prywatny dom. Właściciel mówi, że to jego hobby, takie upiększanie.
No, nie wiem czy w Kanadzie takie imiona nadają w tych czasach. Może przybrał takie imię, gdy zaczął jogować? ale świetny facet, obeznany w świecie i światem zainteresowany.
Ten tonie w zieleni. Też hobby.
Gdy dowiedział się, że jestem z Polski, wplatał do rozmowy polskie słowa i powiedział, że bardzo ceni naszego reżysera, Romana Polańskiego. 
Ten z kolei zarabia na siebie. Za zwiedzanie biorą 10 $
Po prostu mi się wierzyć nie chciało, gdy mi o Polańskim powiedział i o jego filmie „Knife In Water” Że też ludzie pamiętają takie dawne czasy. Faraon musi wyjątkowo interesować się starymi filmami i filmami Polańskiego.
Żelazne koniki. Kiedyś wiązano do nich konie, teraz rowery.
Obcokrajowcy chcący zaznaczyć, że kojarzą Polskę, wymieniają najczęściej Papieża Jana Pawła II i Lecha Wałęsę, a tu proszę bardzo, Roman Polański. 
Nowo Orleańskie żelazne balkony
Faraon bardzo żałuje, że dla Polańskiego Holywood jest zamknięte przez tą dawną historię, bo z pewnością stworzyłby jeszcze kilka dobrych filmów w Ameryce. Za długo  Polański ponosi karę, uważa Faraon.
Architektura Nowego Orleanu jest piękna
Faraon powiedział, że dwie noce spał w „India Hostel”, ale tam za dużo ludzi i bez przerwy hałas, łazienki zajęte, nie do wytrzymania, więc znalazł ten, „Marquette New Orleans Hostel” i już mu się podoba, bo tak tu cicho i spokojnie.Jedni wolą gwar, inni ciszę. Ja, tak jak Faraon.
Każdy dom ma tutaj swoją historię.
Z tych samych powodów zmieniłam hostel. Powiedziałam mu, że nocowałam w „India Hostel” trzy noce. Tutaj jest ok., tylko trzeba pamiętać, aby drzwi za każdym razem zamykać, bo z ulicy złodzieje wchodzą. India Hostel miał pokoje niedostępne z ulicy, więc był bezpieczniejszy.
Przewodnicy miejscy oprowadzają i opowiadają o tych domach
Ja to myślę, że absolutnie India Hostel nie nadaje się dla joginów, którzy muszą mieć miejsce na rozłożenie maty i ciszę do medytowania. Tutaj Faraon może medytować w ogrodzie lub w patio i ma całkowity spokój. Każdy hostel ma swoje wady i zalety. Wybieramy według gustu.
Galeria. Obrazy też przedstawiają historię miasta
Właśnie dokwaterowały do mnie dwie wesołe dziewczyny z Anglii, Maria i Kitty i nie jestem już sama w pokoju, ale to dobrze. Od czasu do czasu potrzeba trochę towarzystwa, a dziewczyny wyglądają na normalne, więc nie będzie takich problemów, jakie były z Isabel.
Rower Voodoo. Można wypożyczyć i pojeździć po mieście.
Maria powiedziała, że przyleciały samolotem i zabawią tu tylko trzy dni. No to nie marnujcie czasu, bo Nowy Orlean ma wiele do zaoferowania, powiedziałam. 
Na Placu Jacksona znowu pięknie grają i śpiewają jazz
Maria mówi też po rosyjsku, ponieważ ona jest lektorką języków obcych w swoim kraju i zna ich kilka. Wzięły prysznic i pojechały na French Quarter. 
Na zakończenie spaceru, dobre lody i kawa
A ja spacerkiem, bez pośpiechu smakowałam Nowy Orlean nie tylko poprzez pyszne lody i kawę, ale głównie poprzez podziwianie pięknej zabudowy miasta i obserwację ludzi. W Nowym Orleanie pulsuje życiem każda ulica, bulwary, place, parki. Każda dzielnica i każdy zaułek.
Dzisiaj nie było Roberta. Była pani, grająca i śpiewająco solo.
 Jutro wybieram się na wycieczkę statkiem Nathez po Mississippi River.

Spacerkiem po Nowym Orleanie



Brama wejściowa do Parku Armstronga
Park Louisa Armstronga mieści się przy Rampart St. Na  sklepieniu ażurowej łukowatej białej bramy słabo widać napis „Armstrong” z powodu tego ażuru i bieli wystawionej na silnie palące słońce. Zaraz przy wejściu witają mnie wykute w żelazie sylwetki muzyków.
Louis Armstrong 1901-1971
Na terenie parku mieści się Centrum Sztuki Teatralnej oraz Kongo Squer, zabytkowe miejsce. Do 1800r, raz w tygodniu, w niedzielę, spotykali się tu niewolnicy sprowadzeni z Afryki do pracy na plantacjach trzciny cukrowej i w posiadłościach bogatych Nowo Orleańczyków.
Ja wśród muzyków
Niewolnicy prowadzili na tym placu drobny handel, tańczyli i śpiewali swoje pieśni. Trzeba jednak zacząć od historii Nowego Orleanu, żeby pojąć w czym rzecz.
Sympatyczna para, która zrobiła mi zdjęcie teraz mi pozuje
Otóż, miasto Nowy Orlean założyli francuscy osadnicy w 1718r. Miasto rozwijało się za przyczyną rzeki Mississippi, którą statkami rzecznymi odbywał się transport towarów. Przewożono i handlowano głównie trzciną cukrową i niewolnikami. Również rumem. Port rzeczny i handel były głównym motorem rozwoju miasta, do którego przybywało coraz więcej ludzi, bo była praca.
Płaskorzeźba przedstawiająca mieszkańców tego kontynentu
W 1840r Nowy Orlean liczył już ponad 100 tys mieszkańców! Biorąc pod uwagę, że obecnie, po Huraganie Katrina zostało w Nowym Orleanie nieco ponad 240 tys stałych mieszkańców, to jak na tamte, początkowe przecież  czasy, było to naprawdę duże miasto. Przed Katriną, Nowy Orlean liczył ponad pół miliona mieszkańców.
Można by pomyśleć, że to Łazienki w Warszawie
W 1763r Nowy Orlean przejęli Hiszpanie, ale w1801r znowu wróciło wraz z całą Luizjaną we władanie Francuzów. Napoleon Bonaparte miał widocznie za wiele kłopotu z tą zamorską posiadłością, bo wkrótce, w 1803r sprzedał je Stanom Zjednoczonym.
Sidney Bechet, słynny jazzman Nowego Orleanu
Jak by nie patrzeć na tamten okres w dziejach ludzkości, tj. na okres osadnictwa, kolonizacji i niewolnictwa, faktem pozostaje, że swoją obecnością przyczynili się do rozwoju miasta i na zawsze pozostawili tu po sobie ślady zarówno Francuzi, jak i Hiszpanie.
Jazzmani wykuci w metalu
Przez mieszkańców Nowy Orlean nazywany jest NOLA od New Orleans Luizjana America. Tubylcy w Nowym Orleanie, to Creole, czyli potomkowie osadników, którzy przybyli do Delty Mississippi River przed 1803r, zanim USA odkupiło Luizjanę od Napoleona.
Dom Voodoo
French Quarter, to starówka miasta w kształcie prostokąta o wymiarach 1,5 x 1,0 km. Pierwotnie Nowy Orlean miał właśnie taką wielkość i taką zabudowę, dlatego chwilami można się tam czuć, jak w Europie, we Francji z dawnych lat z domieszką hiszpańskich detali.
Samochód właściciela domu Voodoo
Osadnicy w Nowym Świecie, jak kiedyś zwano Amerykę, budowali miasta na wzór swojego kraju pochodzenia i nadawali nazwy miastom i ulicom żywcem wzięte ze swoich krajów.
Domy Nowo Orleanczyków na końcu Canal Steet
Dlatego w tej części Świata, gdzie kraje i miasta znajdowały się pod panowaniem kolonizatorów z Francji, Hiszpanii, czy Anglii, lub gdy tworzyli je osadnicy, nazwy miast i miasteczek powtarzają się i trzeba przy nich zaznaczać, jakie to państwo, żeby się nie pogubić.
Na peryferiach życie toczy się leniwie
Tak było w krajach latynoamerykańskich. Również w USA nazwy często się powtarzają.Ludzie przybywali tu, do obu Ameryk, z różnych stron świata w poszukiwaniu lepszego, nowego życia, i  przywozili z sobą stare przyzwyczajenia, nawyki, ukształtowane pojęcie piękna, co wyrażali w architekturze zabudowy miast, w ubiorach i kulturze, oczywiście.
Ja w City Park New Orleans (już jak mi ktoś zrobi zdjęcie, to Boże Ty mój!)
Do Nowego Orleanu przyjeżdżali nie tylko osadnicy do pracy, ale również ludzie sztuki, artyści i pisarze spragnieni odmiany w swoim życiu osobistym, twórczym lub po prostu dla   zmiany klimatu. Osiedlali się tutaj na jakiś czas, niektórzy zostawali na stałe.
City Park, "Karma" Do-Ho Suh, Korea
Na French Quarter mieszkał amerykański pisarz, Wiliam Faulkner. Również Francis Scott Fitzgerald, który napisał opowiadanie pt.”Ciekawy Przypadek Benjamina Buttona”, z akcją toczącą się w 1918r w Nowym Orleanie.  Francis.Scott Fitzgerald dzięki swoim utworom, okrzyknięty został wielkim kronikarzem jazzu. 
Rzeźba "Karma" w zbliżeniu
Z kolei Tennessee Williams napisał w Nowym Orleanie sztukę pt. „Tramwaj Zwany Pożądaniem”. Wyraźnie widać, że od początku to miasto miało w sobie jakąś magię i przyciągało ludzi różnego pokroju, różnej pasji i uzdolnień, nie tylko z innych krajów, ale i z samych Stanów Zjednoczonych.
Elizabeth Frink "Riace Warriors I,II,III,IV", City Park New Orleans
„Tramwaj Zwany Pożądaniem” Tennessee Williams napisał w 1947r i taki tramwaj podobno w rzeczywistości jeździł po opisanej trasie w Nowym Orleanie, aż do 1967r - Desire.  W tłumaczeniu z francuskiego, słowo to znaczy pragnienie, pożądanie. Bohaterka sztuki Williamsa , Blanche Du Bois, tym właśnie tramwajem jechała do swojej siostry Stelli.
Oprócz muzyków i pisarzy, New Orleans ma też swoich malarzy
Pisałam już sporo w poprzednim poście o Nowo Orleańskich tramwajach, ale krótko się tu o niczym nie da pisać, bo to miasto, to bogata historia miejsc, ludzi i wydarzeń. Nowy Orlean od samego początku jest miastem ulubionym przez ludzi, a jeśli nie, to chyba tylko dlatego, że go nie znają, nie byli tu i nic o nim nie wiedzą.
Końcowy przystanek "City Park"
Tramwaje w Nowym Orleanie poruszają się wahadłowo. Na końcowym przystanku motorniczy ubiera kasownik w pokrowiec, przechodzi na przeciwległy koniec tramwaju i jedzie w odwrotną stronę. Idąc przez środek wagonu, przerzuca luźno osadzone oparcia siedzeń na drugą stronę, żeby pasażerowie jechali przodem. 
Wystarczy, że słychać muzykę i już spontaniczne zaproszenie do tańca
Takie oparcia to fajna sprawa. Gdy jedzie więcej znajomych, mogą sobie jednym ruchem uregulować oparcia tak, aby siedzieć razem, przodem do siebie. Okna mają też żaluzje, które w razie palącego słońca, można samemu zasunąć. No i czy ktoś widział takie tramwaje? 
Rona Pondick USA "Monkeys" (Małpy), City Park
Są wspaniale przystosowane dla niepełnosprawnych. Środkowe drzwi są jedynie dla nich przeznaczone. Mają małą windę, na którą pasażer wjeżdża swoim wózkiem inwalidzkim i motorniczy za pomocą dźwigni winduje go do środka. Pełen komfort dla każdego, chociaż ławki są drewniane, ale za to zawsze czyste.
W barach na wysokich stołkach trudno o wolne miejsce. French Quarter.
Dzisiaj najsłynniejszymi ulicami na French Quarter jest Bourbon St ze swoimi nocnymi klubami i barami wszelkiego rodzaju oraz Royal St, ulica artystów i jazzu wykonywanego przez naprawdę dobrych muzyków.
Przy stolikach również. French Market.
Tętni życiem i muzyką również Jackson Squere, na którym można dodatkowo obejrzeć kilka ciekawostek. Również tam mieści się St Louis Catedral. Piękny biały kościół wzbudza zainteresowanie już z daleka swoją smukłą i niezwykle symetryczną sylwetką.
Katedra na Jackson Squere
Wewnątrz jasno i złociście, ale nie byłam tam wystarczająco długo, ponieważ za chwilę miał się odbyć ślub i proszono wszystkich turystów o opuszczenie gmachu katedry. 
W Katedrze St. Louis, Nowy Orlean
Przy wyjściu rozdawano kolorową gazetkę wydawaną przez kościół. Gazetka nosi tytuł „Catedral-Basilica St Louis King of France” w podtytule napisano, że Catedral zbudowana została w 1718r, a mianowano ją Basilicą w 1964r.
Zabytkowa ambona w Katedrze
Oprócz informacji dla wiernych o godzinach mszy, śpiewów i innych spotkań oraz rubryki ”z życia bazyliki”  zamieszczone są w niej również reklamy restauracji, hoteli, sklepów, w tym: sklepu z cygarami. 
Tablicę ufundowano z okazji drugiego pobytu Papieża Jana Pawła II w USA
W końcu gazetka musi się z czegoś utrzymywać, bo rozdawana jest za darmo. Reklamy piwa w niej nie ma.
Zespół jazzowy na Placu Jacksona
Na Jackson Squere zespół jazzowy grał znane i lubiane utwory, a kilkanaście metrów w bok od ich ławki siedział na turystycznym krzesełku samotny muzyk i usiłował grać na trąbce swój jazz. (Mój aparat uparł się i robi teraz zdjęcia na fioletowo. Załamać się można!)
Ludzie idą w tany. Ta zgięta pani nie tańczy, a uchyla się pod filmującymi
Próbował zebrać parę dolarów od publiczności zgromadzonej licznie w popołudniowych godzinach na tym popularnym placu.Z czegoś trzeba żyć.
Samotny muzyk na Jackson Squere
Ciągle jednak był zagłuszany przez muzyków z ławki, stanowiącej silniejszą konkurencję, więc przerywał granie i czekał. W przerwach tych z ławki, znowu grał, ale sytuacja się powtarzała.
Spontaniczne tańce. W ten sposób łatwo poderwać upatrzoną dziewczynę.
Zespół znowu grał, samotny muzyk przerywał i odkładał trąbkę na kolana. W ten sposób, to on w życiu nie zarobi na chleb, pomyślałam sobie.
Przyszedł, położył plecak i zaczął głosić nauki  biblii.Każdy ma swój sposób na życie.
W końcu wziął się na sposób i gdy tamci grali, on wpasowywał się w ich granie i w odpowiednich momentach dawał solówkę. Wyszedł z tego wspaniały koncert, który mnie po prostu zachwycił, bo i utwory jazzowe były piękne, znane i lubiane i wykonanie wspaniałe.
W pobliżu Ferry promu do dzielnicy algierskiej
Zaniosłam samotnemu muzykowi kilka dolarów, zapytałam, jak ma na imię i sama mu się przedstawiłam. Powiedziałam, że pięknie się wkomponował i że bardzo ładnie to wyszło. On mi  podziękował, powiedział po polsku, jak się masz i wręczył swoją wizytówkę.
Samoobsługowa Informacja Turystyczna
Nazywa się Robert Allen i reklamuje się tak: Music for All occasions, trumpet string bass. To znaczy: Muzyka na każdą okazję, trąbka basowa. Każdy próbuje żyć z tego, co potrafi robić w najlepiej, jednak sukces odnoszą tylko niektórzy, wybrani przez los.
Pub dla kibiców sportowych
Wczoraj, wracając wieczorem do domu, wstąpiłam do Chińczyka po wodę mineralną. Wychodząc, natknęłam się niespodziewanie na Isabel, która właśnie wchodziła do sklepu. Przystanęła i próbowała coś powiedzieć, ale tylko otworzyła usta i trwała tak przez chwilę.
Na Mississippi River ciągły ruch statków osobowych i towarowych
Zawiesiła się z zaskoczenia. Good Niight, Isabel, powiedziałam swobodnie i wyminęłam ją. Ja nie byłam zaskoczona, ponieważ wiedziałam, że ona mieszka jeszcze w hotelu i kiedyś w końcu się na nią natknę. 

Sir Winston Churchill (1874-1965) na British Place w New Orleans
Gdyby wyjechała, Michael poprosiłby mnie o powrót do swojego pokoju, a  póki co, cały czas mieszkam w jedynce, chociaż zapłaciłam za następne dwa tygodnie starą cenę z rabatem, za miejsce w pokoju czteroosobowym.
Przy muzyce jazzowej w Gazela Cafe
Jeśli coś mnie zaskoczyło, to jedynie to, że Isabel była normalnie ubrana. Pierwszy raz zobaczyłam ją normalnie ubraną w krótkie spodnie i t-shirt i bardzo ładnie wyglądała.
Waleczna francuska Joanna Nowo Orleańska
Niemniej starałam się, aby zdążyć dojść do hotelu przed Isabel, aby nie zobaczyła do którego numeru wchodzę. Jej totalne zaskoczenie wynikało chyba z jej myślenia, że ja się wyprowadziłam do innego hotelu. 
Statua ufundowana przez społeczeństwo Paryża z okazji Światowej Wystawy w Luizjanie
Znaczy, że Michael, Sandy oraz Mike nie puścili pary z ust. Nowy Orlean w znacznym stopniu jest francuski. Można jednak natknąć się na pewne polskie akcenty. 
Jan Paweł II przy Mauzoleum St. Patrick, New Orleans
Oprócz tego, że bardzo często napotykam pomnik, popiersie lub portret naszego Papieża Jana Pawła II, to tutaj znajduje się również ulica polska i polski kościół. Widocznie polska mniejszość się tu jakoś  zorganizowała, żeby zaznaczyć swoją obecność.
Poland Av w Nowym Orleanie
Wprawdzie Poland Street jest spory kawałek od centrum, za torami, w New Orleans East, w dzielnicy Bywater i lepiej tam samemu pod wieczór nie chodzić, jednak Marigny, dzielnica poprzedzająca Poland Street jest urokliwa i któregoś dnia przed południem muszę tam wrócić autobusem nr. 5 i przejść się po tych pięknych, typowo Nowo Orleańskich uliczkach.
Pomnik Emigrantów nad brzegiem Mississippi, New Orleans
W powrotnej drodze do domu, mijając „Musical Legend Park” musiałam tam wstąpić chociaż na chwilę, żeby popatrzeć na statuy słynnych muzyków i posłuchać dobrego jazzu przy dobrym piwie. W każdym odwiedzanym kraju próbuję lokalnego piwa i wybieram ulubione. 
Musical Legends Park
W Nowym Orleanie jest to „Busch Beer” napisano, że jest to produkt of USA. Jest smaczne i niedrogie. Może też być małe butelkowane z zieloną nalepką pod nazwą "Dixie New Orleans"
Na terenie rozległego patio lokalu ustawiono statuy znanych jazzmanów
To, że jest to produkt amerykański jest istotną sprawą, ponieważ w Stanach Zjednoczonych Ameryki Północnej, podobnie, jak było to w poprzednich krajach latynoamerykańskich, większość produktów jest Made In China lub Korea. Dobrze, że chociaż piwo mają swoje.
Louis Prima w Musical Legends Park
I pralinki. Nowy Orlean słynie z pralinek wyrabianych na miejscu, na zapleczu sklepu, ale przez uchylone okna można obserwować pracę cukierników. 
Wyrób i sprzedaż pralinek na 1010 Decatur St
Pralinki mają nazwy związane z miastem, jak np.: „Bourbon Street Bark”, „Cajun Gator” czy „Mississippi Mud” i są dosyć drogie. Jeszcze nie kupiłam tych specjałów, ale wyglądają pysznie. Trzeba któregoś dnia spróbować.
Taki duży wybór pralinek, że trudno się zdecydować na te jedne.
Mają tu dwa firmowe sklepy, oba na French Quartaer, po przeciwległych stronach Jackson Square, przy 334 i 1010 Decatur Street. Decatur Street, to również bardzo popularna i lubiana przez turystów ulica, z wieloma atrakcjami, barami i muzyką.
George Segal "Three Figures and Four Benches" City Park
Jeden dzień spędziłam w City Park, którego pełna nazwa brzmi The Sydney and Walda Besthoff Sculpture Garden. Mieści się miedzy Canal Blvd, a City Park Ave. 
To ja z jedną z figures. Sama sobie zrobiłam to zdjęcie.
Można też wejść od Harrison Ave. Najlepiej dojechać tam czerwonym tramwajem, ale dopytać motorniczego, żeby nie jechać tym na Cemeteries, lecz tym, co od Carrollton Ave skręca w prawo na Bienville Ave, przez Orleans Ave do Ciy Park.
Instalacja - człowiek zwisający głową w dół, City Park
Jest to bardzo rozległy park i dosłownie naszpikowany różnymi instalacjami, statuami, pomnikami. Można nogi schodzić po kolana, ale warto go obejrzeć. Radzę wziąć dużą butelkę wody mineralnej z sobą, bo nie ma na terenie żadnego handlu. Wstęp free.
"Diana" Augustus Saint Gaudens 1848-1907, City Park New Orleans
Natomiast na terenie parku znajduje się New Orleans Museum of Art. Bardzo ciekawe Muzeum, ale trzeba za wstęp zapłacić 10 $, studenci i seniorzy 8 $, dzieci do lat 10 free.
Lesley Dill "Standing Man with Rediating" 1950r
W budynku Muzeum mieści się Cafe Noma (skrót od nazwy muzeum) i sklepik oczywiście, jak we wszystkich podobnych miejscach w Stanach. 
W Art Museum, New Orleans
Tu na wszystkim zarabia się pieniądze, ale wreszcie w tej cafe można coś zjeść i napić się kawy, bo zwiedzanie City Park jest długie i męczące w upale.
Weszłam od strony Cafe NOMA
Muzeum posiada trzy poziomy. Na pierwszym mieści się już wspomniana kawiarnia oraz sklep, jak również dział sztuki europejskiej. Głównie francuskiej.
W Muzeum NOMA na trzecim poziomie
Na drugim poziomie wystawiono dzieła American art., Luizjana art., French art., Modern art. oraz dział fotograficzny, natomiast na trzecim poziomie pokazano sztukę chińską, indyjską, japońską, Native American i afrykańską.
Sklep w muzeum
W cenie jest bardzo ładnie wydawany kwartalnik „Noma” oraz plan na cały kwartał, co się kiedy w muzeum odbywa wg miesięcy, dni i godzin. Muzeum otwarte jest od g.10 am, a w soboty i niedziele od g.11 am do 17.oo. Tylko w piątki czynne jest do 21.oo.
Wejście do New Orleans Museum of Art
Chcąc zwiedzić park i wszystkie trzy poziomy muzeum to trzeba cały dzień na to przeznaczyć, jedynie wieczór pozostanie na klubowanie - jazzowanie na French Quarter. 
Złoty Dom, Will Ryman USA 1962r-obraz: Richard Dieberken "Woman on Porch"
W Nowym Orleanie jest tyle rzeczy do zobaczenia, że ja naprawdę ledwo się wyrabiam z czasem, bo wszystkiego jestem ciekawa. Wieczorem padam dosłownie z nóg.
Edgar Degas "Portret Estelle Musson Degas"
A przecież trzeba jakiś post napisać, zdjęcia przejrzeć i zamieścić w blogu, pocztę przeczytać i odpisać. Uff! Podróżowanie to bardzo wyczerpujące zajęcie, ale przyjemne. No, i chudnie się wspaniale przy tym ciągłym intensywnym zwiedzaniu. 
Maurice Utrillo (1883-1955)- "Rue de Village 20 th century"
Upał ciągle powyżej 30 stopni C i ostatnio wcale nie pada deszcz, a już mógłby!
Amadeo Modigliani (1884-1920)-"Portret Młodej Kobiety"
Do Nowego Orleanu przypłynął dzisiaj Cruise "Carnival Dream" z Panamy. Fascynujący widok! Ogromny, jak miasto z innego świata. Patrząc na niego można zadumać się w podziwie nad wynalazkami ludzkości na  Planecie Ziemia. 

Pływający kolos na Mississippi River w New Orleans
Że coś takiego może się na wodzie utrzymać i jeszcze płynąć! Robi wrażenie.
Duże tiry przy nim wyglądają, jak zabawki
Nasza planeta jest wspaniała i rozum ludzki o nieograniczonych możliwościach tworzenia jest jedyny w swoim rodzaju. Szkoda, że ludzie tym się nie cieszą i wykorzystują go często do niecnych celów, a naszą Ziemię doprowadzają do katastrofy ekologicznej.
Piękny !
 Idę zwiedzać dalej. Ile razy wyjdę do miasta, zawsze coś niespodziewanie interesującego  zobaczę. Bardzo ciekawe miasto i śliczne.