Patronat medialny



Miło mi poinformować, że moja wyprawa została objęta patronatem medialnym przez portal Link to Polnad www.linktopoland.com

piątek, 28 lutego 2014

Campeche


Tablica wbudowana w jezdnię

Pojechałyśmy autobusem w kierunku Zatoki Meksykańskiej, do Campeche, które położone jest nad samym morzem.  Dojechałyśmy sprawnie i szybko, ponieważ to tylko150 km od Meridy.

karmienie dziecka w parku


Oliwia zostawiła mnie w parku z bagażami, a sama poszła szukać hotelu. Zabawiałam się obserwacją i fotografowaniem ludzi, zadowolona że chociaż przez jakiś czas nie muszę samodzielnie załatwiać wszystkiego w tej podróży.

karmienie gołębi
Miasto Campeche zostało wpisane na Listę Światowego Dziedzictwa Kultury UNESCO i jest stolicą Stanu Meksyku, o takiej samej nazwie.

Campeche, nasza ulica
Campeche zajął konkwistador hiszpański, Francisco de Monteyo w 1540 r, jakieś półtora roku przed Meridą. Można powiedzieć, że obie z Oliwią jechałyśmy w odwrotną stronę, niż toczyła się historia.

Dziewczyny w Campeche kolorowe, jak ich miasto
W dawnych czasach Campeche było często napadane przez piratów, ponieważ stąd wysyłano statkami do Hiszpanii wszelkie zagarnięte i wytworzone dobra.

Przy kawie mogłyśmy tu skorzystać z internetu
Dla piratów były więc to smakowite kąski, po które chętnie sięgali. Krótko mówiąc, Hiszpanie okradali Majów, a piraci okradali Hiszpanów.

Turystyczny pojazd ledwo mieścił się w wąskich uliczkach
Piraci wywodzili się z Europy. Głównie z Anglii, Holandii i Francji. Rabowanie hiszpańskich statków na Karaibach odbywało się za wiedzą, a najczęściej na zlecenie  władców tych państw.

Widok z naszego balkonu
Taki słynny na przykład, angielski wiceadmirał Sir Francis Drake, zbił fortunę na piractwie na Morzu Karaibskim, zyskując uznanie w swoim kraju.

spacerek po starówce
Królowa Elżbieta I, za zasługi i usługi dla Imperium Brytyjskiego nadała mu szlachectwo. I dziś często się zdarza, że przestępcy zyskują uznanie władz i mediów, a ludzie uczciwi są lekceważeni. Szoku więc nie ma.

Campeche
Nękanie przez karaibskich piratów miasta Campeche było o tyle ciężkie, że nie ograniczali się oni jedynie do rabowania dóbr ze statków wypływających z portu, ale  zapędzali się również na ląd i atakowali ludzi oraz ich dobytek.

Dziedziniec kościoła
Napady pirackie były z czasem tak częste i dotkliwie, że ostatecznie w 1663r Hiszpanie zdecydowali się otoczyć miasto długim i grubym murem obronnym.

stroje karnawałowe ciągle w sprzedaży
Decyzja ta zapadła po największej w historii napadów na Campeche, najeździe piratów, zjednoczonych w jeden duży oddział zbrojny.

Campeche
Dodatkowo postawiono wokół miasta osiem wież obronnych, z których wypatrywano wrogów i piratów. Od tej chwili Campeche stało się miastem warownym i bardzo dobrze strzeżonym.
 
kawiarnia z klimatem lat 50-tych XXw
Do tego stopnia, że gdy później, w XIXw Majowie ocknęli się wreszcie i zaczęli walczyć o swoje, odzyskując po kolei własne miasta na Jukatanie – Campeche oparło się nawet im,  dzięki tym murom właśnie.

W zabytkowym wnętrzu
Valladolid takich murów nie miało i Majowie wypędzili z niego wojska federalne i wszystkich Hiszpanów, przeciwko którym skierowali swój wybuch gniewu. To był rok 1847.

Na przekroju nuru obronnego, wyraźnie widać jego grubość
Niestety, marnie skończyli, ponieważ z uwagi na przeciągające się walki, zaprzestali ich i wrócili do swoich gospodarstw, aby zbierać plony z pól.

Pod ryciną przedstawiającą granice dawnego Campeche
Hiszpanie w tym czasie szykowali się do odwetu. Rząd federalny przysłał wojsko, Stany Zjednoczone najemników, a Kuba, broń i amunicję. Wobec takiej zmowy i wzmocnionych sił, Majowie nie mieli żadnych szans.

Stara brama morska w remoncie
Hiszpanie krwawo się rozprawili z Majami za ich czelność w odzyskiwaniu własnych miast. Od tego czasu, Majowie już się nie podnieśli z upadku.

Campeche
Zostali masowo wybici, a w częściowo zdziesiątkowani przez dotąd nieznane im choroby, przywleczone przez Hiszpanów z Europy.
 
Mury obronne Campeche
Ale wracając do tematu. Karaibskich piratów ostatecznie pokonano w 1717r i miasto zaczęło żyć i funkcjonować spokojnie. Do 1821r, kiedy to Meksyk uzyskał niepodległość.

Nocą przed bramą parku
Wówczas bowiem Campeche przestało współpracować z Hiszpanią, export produktów się skończył i ruch w porcie  ustał. Ludzie masowo tracili pracę związaną z portem, powrócili do utrzymywania się z roli i rybołówstwa. Miasto wówczas podupadło.
 
Wokół parku stoją zabytkowe budynki
Ale nie upadło zupełnie, a to dzięki korzystnemu położeniu, pięknej zabudowie i odkryciu pokładów ropy naftowej. Do dnia dzisiejszego, przemysł naftowy stanowi główne źródło dochodów Campeche.
 
Na piętrze można popijając na tarasie piwo, podziwiać z góry miasto
Turystyka również przysparza miastu dochodów, bo miasto jest rzeczywiście wyjątkowe i ma wiele do zaoferowania ludziom ciekawym świata i wrażliwym na piękno w każdej postaci.
 
wieczory ciepłe, każdy woli spozywać kolację na zewnątrz
Na czoło wybija się piękna Catedral de la Concepcion, stojąca na równie pięknym, zadrzewionym placu centralnym, zwanym Parque Principal.
 
Katedra
Katedrę zaczęto budować w 1540r, a więc zaraz po przybyciu do Campeche Francisco de Monteyo. Budowę zakończono w 1545r.
 
Wnętrze katedry
Dwie wysokie, smukłe wieże na froncie kościoła, połączone niższą fasadą, z krzyżem na łukowatym, górnym wykończeniu bramy głównej, są charakterystyczne dla pierwszych budowli kolonialnych na tym terenie.
 
a tak prezentuje się nocą
Park tonie w zieleni. W alejkach między drzewami i trawnikami stoją ławki, na których chętnie przesiadują mieszkańcy i turyści.
 
widok parku nocą
W samym środku parku stoi okrągły budynek stylizowany na parkową altankę, w którym mieści się Biuro Informacji Turystycznej i jednocześnie sklep z mapami, książkami i pamiątkami. Można też tam wypić kawę.
 
Informacja Turystyczna w parku
 Parque Principal, to miejsce spotkań towarzyskich mieszkańców Campeche. Spotykają się tam na plotki, na kawę, na lody. Często w parku odbywają się koncerty lub inne występy artystyczne. Jednym słowem park jest duszą tego miasteczka.
 
widok z ulicy na park i katedre
Pod wieczór, w parku rozstawiono stoły, krzesła i kobiety grały przy tych stołach w jakąś nieznaną mi grę. Niby karty, ale inne niż do brydża.
 
park pełen kobiet
Najbardziej intrygujący dla mnie był fakt, że przy wszystkich stołach siedziały tylko kobiety. Nie było tam ani jednego mężczyzny.
 
przed każdej, rozłożone karty. W coś tu grają.
Żałuję, że nie dopytałam o przyczynę kogokolwiek z tubylców. Sprawa pozostanie niewyjaśniona, a moja ciekawość niezaspokojona.
 
Katedra bardzo fotogeniczna
W całym miasteczku wieczorem rozstawiane są na wąskich uliczkach stoliki kawiarniane i ludzie przesiadują przy nich, rozmawiając, słuchając muzyki i jednocześnie obserwując, co się wokół dzieje.
 
w takiej scenerii też można spotkać się na pogawędkę
Miałyśmy hotel w takiej bocznej od parku uliczce. Już po południu ruch na niej był wstrzymywany i cała brukowana jezdnia zastawiana była stolikami restauracyjnymi i kawiarnianymi.
 
kawiarnia wyszła na ulicę
Bardzo to był ładny widok z naszego balkonu. Patrzyłyśmy wprost w talerze ludzi konsumujących pod naszymi oknami. 
 
Katedra widziana z góry
Miałyśmy też na wyciągnięcie ręki z okna, stary, żółty kościółek na rogu, wchodzący w boczną ulicę. To był Iglesia de San Francisquito.
 
Zabytkowy kościół widoczny z naszego okna
Kolonialne, wąskie uliczki, o ciasnej, parterowej zabudowie są bardzo kolorowe i zadbane. Można nimi spacerować bez końca. 
 
W zabytkowych domach mieszczą się sklepy i galerie
W Muzeum Regionalnym pokazano  drewniane formy, w które wkładano na główki niemowląt, aby odpowiednio je ukształtować do wymogów ustalonych przez Majów.
 
Promenada wzdłuż wybrzeża morskiego
Według nich, czoło powinno być pochyłe, a nie takie, jak natura dała. W ten sposób męczono ludzi już od chwili ich narodzin.
 
 
może coś przekąsimy?
W Campeche znajdują się również okazałe, luksusowe rezydencje ludzi, którzy wzbogacili się na ropie naftowej. Campeche jest obecnie bogatym miastem.

poza starówką
Co można zaobserwować na każdym kroku, przyglądając się miastu i sympatycznym ludziom tu zamieszkującym.


 
wieczór, to czas na kontakt z rodziną w kraju
Campeche słynie również ze słomkowych kapeluszy „panama”, które ręcznie wyrabiane są w pobliżu miasta. Czy są prawdziwe, można sprawdzić zwijając je ciasno w rulon. Po rozłożeniu, powinny wrócić do pierwotnego kształtu.

kapelusze "panama"z Campeche
Wygodny hotel i tchnące spokojem kolorowe Campeche spowodowały, że zatrzymaliśmy się w miasteczku na trzy noce. O jedną dłużej, niż w Meridzie.

Terminal ADO. W oczekiwaniu na autobus
 W końcu zebrałyśmy bagaże i wyruszyłyśmy w dalszą drogę. Do Palenque.

No to w drogę



Merida



Merida leży 285 km od Cancun. Pojechałyśmy tam autobusem Oriente, podziwiając po drodze miasteczka i wsie Meksyku prowincjonalnego.

Mijałyśy takie miasteczka
Zamieszkałyśmy w przyzwoitym hotelu San Jacobo , dokładnie naprzeciwko Terminalu Autobusowego ADO, żeby nie włóczyć się po mieście z ciężkimi bagażami.

i wsie
Nie chodziłyśmy w poszukiwaniu taniego hotelu, również dlatego, aby potem znowu nie dźwigać toreb i plecaków, chcąc jechać dalej. San Jacobo nie był na szczęście drogi.
 
Nasz hotel
6 stycznia 1542r przybył do Meridy hiszpański konkwistador Francisco de Monteyo El Mozo i wziął to majańskie miasto w hiszpańskie władanie.

Na Zocalo
Przy Calle 63 , róg południowej strony Zocalo, pobudował sobie okazały dom, który stoi tam do dzisiaj, pod nazwą Casa de Monteyo. 
 
trafiłyśmy przypadkowo na występy artystyczne
Jego potomkowie trzymali się mocno w Meridzie i zajmowali ten dom do lat osiemdziesiątych XXw!
 
Iglesia de Santiago Apostol
Fantazję i pewność siebie miał taką, że na fasadzie domu ustawił dwóch konkwistadorów stojących na głowach pokonanych Majów, a nad każdym oknem umieścił herb swojej hiszpańskiej rodziny Monteyo.

Studnia na dziedzińcu
Obecnie w Casa de Monteyo mieści się bank Banamex, ten z którego dosyć często korzystam, mimo, ze pobiera spore opłaty. 
 
Młoda tancerka zespołu na Zocalo
Ale to pewny bank dla mojej karty Visa, którą on zawsze honoruje, podczas gdy inne banki zachowują się względem niej różnie, wprowadzając mnie w stan paniki.
  
w bocznej nawie kościoła
Obecnie, gdy tamte czasy nazywa się delikatnie „incydentem kolonialnym” imię Francisco de Monteyo nadano reprezentacyjnemu, eleganckiemu pasażowi, przy którym bogaci przemysłowcy pobudowali swoje rezydencje.

Katedra
 W czasach kolonialnych Merida była bodajże najważniejszym ośrodkiem w regionie Jukatanu. W Meridzie mieściły się siedziby władz  regionu i władz kościelnych oraz znaczniejszych w tamtych czasach urzędów.
 
Za kratami
Przy Plaza de la Indepencia, czyli przy głównym placu Zocalo, stoi piękna stara Katedra de San Ildefonso, zbudowana w 1599r. Katedrę zbudowano z kamieni pochodzących z rozbiórki dawnej świątyni, stojącej w tym miejscu.

Widok z parku
Hiszpanie masowo rozbierali budowle Majów i z tego solidnego materiału porozbiórkowego stawiali swoje kościoły, budynki i forty. dzięki temu nie musieli wydobywać i transportować materiału budulcowego, co potaniało i przyspieszało prace

.
Widok Katedry nocą
Bo jak jak już wspominałam, konkwistadorzy hiszpańscy niszczyli wszystko co zastali w zajmowanych przez siebie miastach, chcąc tym samym zniszczyć kulturę Majów. 

Sprzedawca prezentuje nam portret Jana Pawła II
Do budowy swoich obiektów, bez skrupułów wykorzystywali pracę rąk tubylczej ludności, którą najpierw przyuczali do właściwego wykonywania prac budowlanych.
 
Kolorowa uliczka Meridy
W miejscach majańskich domów, piramid i świątyń, budowali swoje nowe miasta z fortami obronnymi (bo nigdy nie mogli czuć się pewnie na cudzym terenie). Architekturę przenosili żywcem ze swojego kraju, dostosowując szczegóły do tutejszych warunków. Stąd taka różnorodność w budownictwie kolonialnym.

Meksykanin chętny do rozmowy z nami
Budowali dużo i szybko. Własne siedziby władz, pałace dla ustanowionych przez Hiszpanię gubernatorów, kościoły, klasztory, szpitale,  misje powiązane ze szkołami.
 
Uliczne jedzenie
Osiedlający się tu Hiszpanie, prowadzący interesy w Meridzie, budowali budynki mieszkalne dla swoich rodzin. Niektóre z nich dotrzymały czasów obecnych.
 
Przy kiosku z gazetami
Nazwy miast, ulic i obiektów zapożyczali ze swojego kraju, żeby czuć się na obczyźnie bardziej swojsko.  Nie ma co ukrywać, że większość z nich tęskniła za swoją ojczyzną, dlatego tworzyli tu swoją małą Hiszpanię.
 
Charakterystyczne dla Meridy ławeczki dla dwojga
Do miasta wchodziło się jedną z 13 bram, które były bardzo strzeżone i zamykane na noc. Obecnie pozostały jedynie trzy bramy, wyznaczając dawne granice miasta.

Ciasna zabudowa Starówki
Siłą rzeczy, zabudowa starówki Meridy jest dzisiaj ciasna. Domy opierają się niemal o siebie, uliczki są wąskie, a mimo to jeżdżą po nich samochody. Ruch jest jednostronny.

Okazałe budynki na reprezentacyjnej ulicy
Wszystkich Majów i Metysów wypchnięto swego czasu poza mury miasta, na peryferia, a w centrum zamieszkiwali jedynie Hiszpanie. Nie przewidzieli jeszcze istnienia samochodów spalinowych.
 
Oliwia fotografowała wszystkie napotkane garbusy
Nie wiedzieli też, że w ziemi zalegają złoża ropy naftowej, która w czasach późniejszych przyczyni się do rozwoju miasta i regionu oraz do szybkiego bogacenia się ludzi interesu.
Brama do miasta
Jedna z pozostałych bram do miasta, Arco de San Juan, stoi przy Galle 64 i 69. To konstrukcja pochodząca z XVIIw, bardzo często fotografowane miejsce. Pozostałe dwie bramy, Arco Dragones i Archodel Puente, stoją blisko siebie, przy Galle 50. Oprócz Katedry, znajdują się w Meridzie też inne kościoły.
 
Zabytkowy kościół w Meridzie
Każde miasto w Meksyku ma ich po kilka, a nieraz i więcej. W Meridzie każdy kościół stoi w otoczeniu zielonego, zadbanego parku, o tym samym imieniu.
 
Wśród kaktusów przy kościele de Santiago Apostol
Kościoły stoją na różnych krańcach starego miasta i są to: Iglesia San Juan przy Calle 69, Las Monjas przy Calle 63, Santa Lucia przy Calle 60, Santa Ana przy Calle 45.
 
Widać je z daleka w różnych częściach miasta
Jest jeszcze kościół san Sebastian i Santa Isabel oraz franciszkański Santa de la Tercera Orden przy rogu Calle 59 i 60, zwany kościołem Jezusa (obok Biblioteki).

Najbardziej smakowały nam żółte mango
Znajduje się tam obraz przedstawiający wizytę, jaką swemu oprawcy, Francisco de Monteya, złożył król Majów Tutul Xiu.

Z braku czasu, jadłyśmy czasami na ulicy
Tak w ogóle, to skończyły się miasta i miasteczka meksykańskie, których ulice toną w rozgrzebywanych przez bezdomnych ludzi i przez psy (też bezdomne) śmieci. Merida jest bardzo czystym i zadbanym miastem.

Młode mieszkanki Meridy
Na ulicach stoją kosze na śmieci, o które było trudno w poprzednich miastach i ludzie z nich korzystają, a nie rzucają śmieci tam, gdzie stoją.

Nie tylko murale w formie malowideł, zdobią mury budynków
Miasto jest przejrzyście rozplanowane. Ulice o parzystych numerach wiodą z północy na południe, a o numerach nieparzystych, ze wschodu na zachód. Trudno tu zabłądzić.

patio
Całe miasto swobodnie można obejść pieszo, chociaż można również objechać je starodawną bryczką. Chodząc pieszo widzi się więcej i bardziej czuje się miasto.
 
Zwiedziłyśmy dawny Dworzec Kolejowy
Wszystkie najważniejsze atrakcje turystyczne znajdują się w obrębie dawnych murów obronnych, ale jest co zwiedzać i fotografować.
 
Uliczna kawiarnia zapełni się gośćmi wieczorem
Piękne malowidła ścienne, przedstawiające historię Jukatanu można zobaczyć w Palacio de Gobierno, XIXw budynku stojącym na rogu Galle 60 i 61, naprzeciwko Parku Hidalgo. Murale wykonane zostały przez artystę meksykańskiego Fernanda Castra Pacheca.

Zakochane pary widzi się wszędzie
W Meksyku na każdym kroku, nawet w małych miasteczkach można zobaczyć kolorowe, starannie wykonane murale. I na zewnątrz i wewnątrz budynków.
 
Merida żyje nocą
Przedstawiają one zazwyczaj historię lub jakieś ciekawe dla regionu wydarzenia. O wiele przyjemniej się na to patrzy, niż w Polsce na pobazgrane bezmyślnie ściany budynków.

Teatr
Na rogu Calle 58, po drugiej stronie Parku Hidalgo, w dawnym kościele San Juan de Dios (Jana Bożego) znajduje się Museo de la Ciudad. Można tam obejrzeć stare fotografie przedstawiające historię miasta.

City Hal
W granicach starego miasta znajduje się jeszcze City Hal, w nim Centrum Kulturalne, Uniwersytet Jukatański, Teatr Jose Peon Contreras i obowiązkowo Mercado.

Można w tym budynku obejrzeć wiele kolorowych murali
Są właściwie dwa: Mercado de Artesanias i Mercado Municipal, przy końcu Calle 67. Kolorowe od warzyw i owoców Mercada, to w każdym mieście moje ulubione miejsce do zwiedzania. Różnorodność warzyw i owoców, oszałamia.
 
Jedyne miejsce, gdzie wchodzimy bez biletu
W bok od Paseo de Monteyo, przy Calle 43, w Palacio Canton, mieści się Museo de Antropologia e Historia, czyli Muzeum Antropologiczne Historii Majów.

Ciekawe i piękne miejsce
Przedstawiono tam kulturę i obrzędy starożytnych Majów i praktycznie od zarania, całą historię Jukatanu.
 
Widok z góry na kawiarnię
Wstęp do wszystkich atrakcji turystycznych i muzeów jest płatny, bez zniżek dla obcokrajowców. W końcu Jukatan żyje ze swojej historii i turystyki.

Bardzo zamyślona starsza pani.
Poza granicami starówki postawiono okazały Monument a la Patria, czyli Pomnik Ojczyźniany. To współczesny pomnik, ale nawiązujący do kultury Majów.

Pomnik Ojczyźniany
Pomnik jest imponującej wielkości, wieczorami podświetlany kolorowymi światłami, gromadzi  sporo zachwyconych widokiem ludzi.

Trafiliśmy też na nocną demonstrację
Po starym mieście jeżdżą konne, kolorowe powozy zwane „calesa”, którymi można zwiedzać zabytkowe miejsca, ale nawet nie pytałyśmy o cenę, ponieważ pieszo obeszliśmy wszystko, co ciekawe w Meridzie.

Przybyły Meksykanki w ludowych strojach
Pokój w hotelu wykupiłyśmy na dwie noce, czyli trzeciego dnia przed południem jechałyśmy w dalszą drogę. Do Champeche. 
 
Ja, zodiakalny byk, z torreadorem
Ale  to zupełnie wystarczyło, aby zwiedzić całe La Ciudad Blanca, czyli białe miasto, jak często nazywają Meridę.

Zupełnie, jak w Alejach Ujazdowskich
Mają tam bardzo reprezentacyjną ulicę, która przypomina nasze Aleje Ujazdowskie. stoją tam okazałe, eleganckie budynki. Instalują tam często wystawy fotograficzne. 

Wystawa fotografii
Nie sposób pokazać wszystkiego, co można zobaczyć w pięknej Meridzie. Najbardziej szacowne budowle i zabytki można obejrzeć w przewodnikach po tym mieście lub samemu odwiedzając to piękne miasto.
 
Mercado
Ja pokazuję głównie scenki z życia miasta, które chyba nigdy nie śpi, bo o każdej porze dnia i nocy coś się w mieście dzieje i pełno ludzi na ulicach.

Restauracja w bogatej dzielnicy rezydencji
 Czas ruszać w dalszą drogę.