Patronat medialny



Miło mi poinformować, że moja wyprawa została objęta patronatem medialnym przez portal Link to Polnad www.linktopoland.com

wtorek, 9 grudnia 2014

Parada

Grudzień w Central Parku, Nowy York
Z hotelu wychodzimy już o g. 6.oo rano bo potem to już nie ma szans dostać się w pobliże miejsca, skąd Parada będzie widoczna. Jest bardzo zimno i cały dzień padał dzisiaj deszcz. W Internecie czytam, że USA przeżywa atak zimy, szaleją śnieżyce i śniegu napadało na metr lub nawet więcej. 
Dziadek Mróz wiezie prezenty i pozdrawia nas
W Nowym Yorku śniegu nie ma i mam nadzieję, że jutro nie będzie już padał deszcz, jak dzisiaj się przez cały dzień wypada. Ale jest zimno, trzeba się dobrze ubrać, żeby wytrzymać od 6.oo rano do 12.oo w południe na ulicy. Idę spać! Czy ja się obudzę o 5.30
Orkiestra dęta
Budziłam się niemal co godzinę i w końcu wstałam o 5.20, przed budzikiem. Ubrałam się w leginsy, jeansowe spodnie, długie ciepłe skarpety, tiszert, flanelową koszulę, na nią polar, na polar drugi polar bez rękawów i na to wszystko kurtka. Cienka niestety, dlatego wzmocniona polarami. Czapka, szalik i rękawiczki. Wyglądałam, jak bym się na koło polarne wybierała.
Parada w New York, 27.11.2014r
Wszystko to musiałam czynić po cichutku, przy swojej nocnej lampce nad łóżkiem, żeby nie obudzić innych współlokatorek, które na wycieczkę nie szły. Na dodatek, gdy wracałam z łazienki, bo się przecież umyć musiałam, to karta się zacięła i nie mogłam drzwi do pokoju otworzyć, co też zabrało mi trochę czasu. To się nazywa złośliwość rzeczy martwych, zdaje mi się.
Paradnicy
Gdy zeszłam na dół, uczestnicy wycieczki stali już zgromadzeni w holu, część ludzi kupowała jeszcze kawę. Stanęłam w kolejce, ale nie zdążyłam już jej kupić. Od strony recepcji bowiem, wchodzi się do Cafe. Można tam również zakupić kanapkę, sałatkę, ciastko, a nawet gorącą zupę. Świetny pomysł, jak również to, że o tak wczesnej porze Cafe już urzędowała. Ale Paul, nasz przewodnik wolontariusz, zarządził wyjście i po sprawie. Powinnam wstać o 5.oo !
Zajęli chodnik krzesłami, matami, inni nie mogą już tu stanąć
Pojechaliśmy metrem do stacji 74 Rd. Metro na tym odcinku jedzie pod ulicą Broadway, tuż przy Amsterdam Av, a stacje noszą nazwę bocznych ulic przecinających Avenue. Ja mieszkam przy Amsterdam Av, krzyżującej się ze 103 Rd, w północnej części Central Parku, który kończy się przy 110 Rd.
Przynieśli z sobą nawet drabiny
Ulica idąca wzdłuż Central Parku, tuż przy płocie, to Central Park West i nią właśnie szła Parada. Wzdłuż płotu Central Parku, na całej jego długości, ustawione były trybuny, na których siedzieli ludzie, którzy kupili bilety. Wszyscy inni stali po przeciwnej stronie Alei.
Rozdają balony
Amsterdam Av biegnie równolegle do Central Park West, dwie krótkie przecznice dalej. Po przeciwnej stronie Central Parku znajduje się Fifth Avenue, słynna Piąta Aleja. Gdy zajechaliśmy na 74 Rd i przeszliśmy do Central Park West, było jeszcze ciemno i zimno, ale na szczęście deszcz nie padał. Nie wzięłam parasola, nie myśląc co może być później.
Parada w NYC
Macy,s Thanksgiving Day Parada po raz pierwszy została zorganizowana przez pracowników sklepów towarowych sieci Macy,s  w 1924r. Ustalono, że przejdzie ona wzdłuż Central Parku, począwszy od 34 Rd, w Dzień Dziękczynienia. Na 34 Rd znajdował się główny sklep firmy Macy. W paradzie szli pracownicy przebrani za różne bajowe postacie i żywe zwierzęta z ZOO
Firma Macy,s
Ustalono, że parada będzie się zaczynała o g.9.oo rano i szła przez trzy godziny, do 12.oo. Nic do dnia dzisiejszego w tych ustaleniach się nie zmieniło, poza tym, ze w Paradzie nie chodzą już żywe zwierzęta. Następnego dnia, w piątek, zaczynały się w sklepach wielkie wyprzedaże. Dzień Dziękczynienia Amerykanie nazywają Dniem Indyka, a następny dzień, gdy rozpoczyna się w sklepach  wyprzedaż, nazwali czarnym piątkiem. Ciekawe, co to jutro będzie się działo.
Publiczność
Gdy doszliśmy 74 rd do Central Park West, trudno już było znaleźć wolne miejsca, ale na drugim i trzecim planie można się jeszcze było ustawić. Nasza duża grupa się rozbiła na mniejsze grupki i nasz wolontariusz Paul zniknął z mojego pola widzenia. Po prostu się pogubiliśmy w tym tłumie ludzi. Z kilkoma osobami przeszłam do 72 Rd i tam znaleźliśmy lukę, z której można było coś widzieć.
Idzie Pan Indyk, bohater dnia
Ludzie mieli z sobą różne krzesła, stołki, składane łóżka polowe, a nawet drabinki takie trzy, czterostopniowe, na których potem stali, aby mieć lepszą widoczność. Byli zaopatrzeni w prowiant i kubki z gorącą kawą. Ubrani byli jeszcze grubiej, niż ja i pookrywani polarowymi kocami. Tymi krzesełkami blokowali przejście innym ludziom, ale tak to już jest na tego rodzaju imprezach. Powiedziałam dziewczynie, z którą szłam, że idę po kawę i zaraz wrócę.
Panie Dynie, które swoje święto mają już za sobą
Nie byłam taka pewna, czy mi się uda przecisnąć w to samo miejsce, bo do Cafe kawałek drogi,  w niej kolejka za kawą tasiemcowa, czas biegnie, widzów nowych przybywa. Lecz bez kawy nie ma mowy, żebym wystała tyle godzin.
Gdy szły postacie z kreskówek, Amerykanie piali z radości
Miałam z sobą swój duży zamykany szczelnie kubek na kawę, do którego zmieściły się dwie średnie kawy. Kubek trzymał ciepło, nie parzył mi rąk i kawa się nie wylewała. Kupiłam też ciastko bananowe, żeby cokolwiek zjeść. Udało mi się jednak wrócić na swoje miejsce i teraz należało już tylko czekać i modlić się, żeby nie padał deszcz.
Stałam u wylotu 74 Street
Najpierw na rolkach jeździli klauni z pękami kolorowych balonów rozdawali je oczekującym ludziom i dzieciom. Wiem, ze dzieci, to też ludzie, chodzi jednak o to, że tradycyjnie w czasie Parady wszyscy dostają balony, nie tylko dzieci i na koniec te balony idą wysoko w górę.
Farmerzy
Następnie jeździła policja i sprawdzała, czy wszystko wzdłuż trasy jest w porządku. Potem rozległ się szmer wśród zgromadzonego tłumu, świadczący o tym, że się zaczęło. Idą. Na początku szły po kolei różne orkiestry grając melodie z różnych amerykańskich filmów, które amerykanie uwielbiają, a więc z bajek i kreskówek.
Bajkowy Świat
Następnie ukazywały się wielkie nadmuchane postacie i zwierzęta z tych filmów oraz scenki rodzajowe. Amerykanie piszczeli z radości i byli zachwyceni. Turyści z powagą się przyglądali. Wszyscy robili zdjęcia. Większość widzów, komórkami, ale sporo ludzi przyszło z solidnymi aparatami fotograficznymi i kamerami, którymi kręcili całość widowiska.
Cóż to za stwory?
Byli reporterzy z gazet i telewizji. Tuż obok mnie przepytywali i nakręcali relację. Gdybym mówiła po angielsku, wtrąciłabym swoje trzy grosze, a tak, to tylko się grzecznie uśmiechałam. W Nowym Yorku, jak w poprzednio zwiedzanych przeze mnie miastach USA, mówią tylko po angielsku, hiszpańsku i chińsku i w takich językach wychodzą gazety.
Policja konna
W Informacji Turystycznej również w takich językach mają foldery, dodatkowo w niemieckim, rosyjskim, francuskim i japońskim. W języku polskim nic tu jeszcze nie znalazłam. Myślę, że to wina Polaków i ich przedstawicieli tutaj, nie starają się o to. Samych pamiątek i pomników upamiętniających wybitnych Polaków spotykam tu sporo. Z tego wnoszę, że Polska coś jednak dla Amerykanów znaczy i coś niektórym Polakom zawdzięcza.
Myślę, że to "Ulica Sezamkowa"
Dużo turystów z Polski odwiedza Stany Zjednoczone, foldery w języku polskim również powinny być, uważam. Ale to moje subiektywne spojrzenie na sprawę. Niektórzy mogą powiedzieć, to trzeba się było, Małecka nauczyć solidnie angielskiego. Ale od Francuzów czy Niemców nikt tego nie wymaga, tylko tłumaczą na ich język, żeby ułatwić im życie.
Dzieci z pewnością wiedzą, o co chodzi
Macy,s Thanksgiving Day Parade punktualnie o 9.oo się zaczęła i punktualnie o 12.oo się zakończyła. Ludzie zmarznięci, ale w dobrych humorach rozeszli się do domów, aby zasiąść do stołu i zjeść z  rodziną pieczonego indyka, rozgrzać się czym kto lubi i zasłużenie odpocząć po długim oczekiwaniu na to jedyne w roku widowisko, pod koniec którego znowu zaczął mżyć deszcz ze śniegiem.
Parada
W cafe znowu były kolejki, bo każdy na powrotną drogę chciał mieć gorącą kawę w ręku. W telewizji, jak co roku pokażą, jak Prezydent ułaskawia kilka indyków przed ukręceniem im łba i upieczeniem w piekarniku, a potem wraz ze swoją rodziną i przyjaciółmi zasiądzie do stołu i jak wszyscy Amerykanie smakowitego indyka skonsumuje. Taka tradycja.
Telewizja jest obecna
Po powrocie do hotelu zeszłam do kuchni, żeby przygotować sobie jedzenie, ponieważ chińska knajpka, w której się żywię była dzisiaj zamknięta, jak również meksykańska, usytuowana obok. Imigranci świętują. Schodzę ja do kuchni, a tam tłok niesamowity, stoliki zajęte, kolejka stoi. Za czym ta kolejka, pytam?
Orkiestra
Okazało się, że hostel z okazji Dnia Dziękczynienia zaprasza nas na poczęstunek. Kolejka brała z kupki jednorazowe talerze i przesuwała się do przodu, gdzie panie przy długim stole nakładały różne potrawy, w tym kawałki pieczonego indyka. Miła niespodzianka. Za darmo? Upewniam się, żeby nie wyjść na głupka, bo może to catering jakiś? Za darmo, potwierdzają.
Paradyści
Dostałam wszystkiego po łyżce, mianowicie: gotowane, tłuczone ziemniaki, prażona gruba kasza jaglana, gotowane na parze różne jarzyny i oczywiście indyk. Dostało mi się niewiele mięsa, ale sporo pysznego nadzienia. Jeszcze takiego nie jadłam. Do tego dołożono smaczne gęste  sosy z żurawiny i z jabłek chyba i fig. Nie jestem pewna, ale smakowało wybornie.
Dzielne dziewczęta, w takie zimno w letnich kostiumach idą
Nie wyciągałam już swojego jedzenia z lodówki, bo dużo różności po łyżce, daje sporą porcję. Z własnym jedzeniem to tutaj tak sprawa wygląda, że na swojej torbie z żywnością trzeba nalepić specjalną samoprzylepną naklejkę i napisać na niej nazwisko i datę, kiedy torbę do lodówki wkładamy. Dzisiaj rano dopiero zobaczyłam po co to.
Mimo zimna, humory dopisują
Otóż panie hotelowe przeglądają te nasze torby. Patrzą na datę i zaglądają do środka, a co się zepsuło, to wyrzucają. Pani tak na tą datę nie patrzy, mówię i pokazuję jej swoją naklejkę. Od tego czasu ja już część produktów zjadłam i dwa razy świeży prowiant dołożyłam, co czynię również teraz, więc ta data jest myląca. A to dopiero!
Parada
Pani powiedziała, że dlatego zagląda i jak jedzenie świeże, to nie wyrzuca, ale zepsute ze względów sanitarnych nie może w lodówce zalegać. Może to i racja, ale jeszcze nigdzie się z taką praktyką nie spotkałam, żeby turystom do toreb zaglądać.
Sportowcy
Generalnie, bardzo tu o czystość dbają, ciągle wszystko myją, polerują, szorują i dezynfekują. W kuchni szczególnie, ale również w łazienkach i korytarzach. Często zmieniają nam ręczniki, odkażają kabiny łazienkowe i ubikacje. 
Idą służby miejskie - śmieciarze
Może to tak okresowo, bo zauważyłam w wielu miejscach plakaty z przestrogami o eboli i sposobach jej zapobiegania. Przez takie hostele przewijają się ludzie z różnych krajów, podobno w kilku krajach afrykańskich panuje teraz epidemia eboli, stąd może ta ostrożność. 
Parada w Dniu Dziękczynienia w Nowym Yorku
Jutro miałam zamiar pochodzić po sklepach, żeby coś na świąteczne prezenty dla swoich do Polski kupić. Teraz przypomniałam sobie, że to czarny piątek w Nowym Yorku i wariacja zakupowa. Chyba odłożę spacer po sklepach na następny dzień lub po niedzieli do nich zajrzę. W tłumie nie potrafię robić zakupów, bo się skupić nie mogę.
Wielkie Jabłko - Nowy York




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz