Patronat medialny



Miło mi poinformować, że moja wyprawa została objęta patronatem medialnym przez portal Link to Polnad www.linktopoland.com

wtorek, 18 listopada 2014

Powrót do Polish Vilage



W bocznych uliczkach przecinających Milwaukee jest pięknie
Po wczorajszym deszczu ani śladu. Od rana miasto rozświetlone słońcem, ale jest piekielnie zimno! Gdyby tak było w Warszawie, nie wychodziłabym wcale tego dnia z domu! Ale jestem w Chicago, czas mam limitowany, więc zebrałam się w sobie.

Pulaski Street w Chicago
Nie wychodziłabym z domu, gdybym miała w nim ciepło. W Intarnational Hosteling Chicago Hostel zepsuło się ogrzewanie w naszym i sąsiednim pokoju, które są połączone salonikiem i łazienką. Z hotelu nas po prostu wymiata przeraźliwe zimno w pokoju. A w mieście też mróz.

No i proszę bardzo. Są! Flaga wyraźnie mówi, jeszcze tu mieszkamy!
Dziewczyny mówiące po angielsku zgłaszały problem w recepcji, ale usłyszały, że tomorrow ktoś przyjdzie i naprawi. Od trzech dni nikt nie przychodzi, a recepcja powtarza: tomorrow i nawet nie dali nam grzejnika elektrycznego. Zamienimy się tu w sople lodu albo zachorujemy na zapalenie płuc.

Puste lokale w Polish Vilage
Ubrałam się warstwowo, najpierw t-shirt, ocieplana kangurka z kapturem, na nią  dwa polary, w tym jeden bezrękawnik, a na wierzch letnia kurtka, która od roku nie była używana ze względu na ciągłe upały w miejscach, w których przebywałam. Ciepłej kurtki, ani innych ciepłych rzeczy z sobą nie brałam bo przecież do ciepłych krajów leciałam.

Moja imienniczka ma tutaj kwiaciarnię polską "Zosia Kwiaty"
Czapka na głowę, szalik, rękawiczki i ponownie wyruszyłam w kierunku Milwaukee Street. Autobusem dojechałam do Blue Line kolejki CTA jadącej w kierunku lotniska O,Hare. Wysiadłam na stacji Belmont. Uparłam się, że muszę znaleźć tu więcej śladów polskich.

Kute w żelazie drzwi kościoła Św. Jacka mówią o czasie budowy kościoła
Belmont Street krzyżuje się z Milwaukee Street i wraz z bocznymi mniejszymi ulicami stanowi teren zamieszkały przez Polaków. Musiałam kupić gorącą kawę, żeby się rozgrzać i idąc z nią, grzać sobie ręce, tak było mroźno dzisiejszego dnia, chociaż śnieg nie pada.
Na drzwiach wykuty Jan Paweł II
Zobaczyłam na niektórych domach wywieszone flagi polskie, co mnie upewniło, że w dobrą poszłam stronę, i że mieszkają tutaj Polacy. Jednak sporo domów stoi pustych, również pawilonów handlowych na parterach budynków.

Polacy akcentują swoją obecność
Kupiłam codzienną polską gazetę „Dziennik Związkowy”, aby dowiedzieć się o czym piszą Polacy dla Polaków w Chicago. Przy okazji dowiedziałam się o ostatnich wydarzeniach w kraju, o których nie miałam pojęcia, bo nie śledzę wiadomości w Internecie. Gazeta kosztuje 0,75 $

Gazety polskie w Chicago
Piszą tutaj same dobre wiadomości. Na przykład, że Hofman, Kamiński i Rogacki zostali wyrzuceni z PIS za incydent w samolocie lecący z Madrytu oraz pobranie dużych zaliczek na służbową podróż samochodami, podczas gdy podróżowali tanimi liniami lotniczymi. Och! Ta oszczędność Polaków @.

Wiadomości z kraju dla Polonii Chicagowskiej
Prezydent Obama zawarł porozumienie wizowe między Chinami a USA, na podstawie którego Chińczycy będą mieli wydłużone okresy ważności wiz turystycznych i biznesowych do 10 lat. Bardzo dobra wiadomość.

Prezydent Obama przychylny Chinom
Chinatown w miastach Stanów Zjednoczonych będą się rozrastały i prężniej rozwijały. Amerykanie już chyba przywykli do tego, że stają się w coraz to nowych miastach amerykańskich, mniejszością narodową.

Bezpieczne Chicago?
Chicago jest oazą bezpieczeństwa. Na razie tylko w porównaniu z Detroit, ale to  i tak jest dobra wiadomość. FBI ogłosiło raport o przestępczości w Chicago, w którym podaje, że w Chicago spadła liczba morderstw, napadów, kradzieży i włamań. Tak się właśnie zastanawiałam w poprzednich postach, jak to jest z bezpieczeństwem w Chicago i proszę bardzo, jaka dobra wiadomość w gazecie.

Polacy w Chicago są na bieżąco w sprawach swojego kraju pochodzenia
Podają, że w Chicago zdarza się ostatnio trzy razy mniej przestępstw, niż w Detroit, które uznawane jest za najniebezpieczniejsze miasto w całych Stanach Zjednoczonych! W 2012r zamordowano w Chicago 500 osób. Od początku 2014r tylko 363 osoby. Bardzo pocieszająca wiadomość.

Propagowanie polskiej kultury
Podobno jest to zasługa wzmożonej aktywności i obecności policji na ulicach miasta. No proszę, a ja od tygodnia tutaj jestem i jeszcze nie zobaczyłam żadnego policjanta ani wozu policyjnego na ulicy w Chicago. Może chodzę nie po tych ulicach. Często widzę za to wozy strażackie pędzące na sygnale.

Chicago
Na tej samej stronie gazety podano też złą wiadomość. W niedzielę w nocy, podczas napadu rabunkowego, postrzelono dostawcę pizzy jadącego do klienta z towarem. Pracownik pizzerii „Mamma Mia” jest w stanie krytycznym. Miejmy nadzieję, że nie zmieni on na niekorzyść statystyki za 2014r.

Chicago. Zagospodarowane tereny rzeki. Riverwalk.
W „Dzienniku Związkowym” podają więcej złych wiadomości. Otóż Chicago znalazło się wśród miast najmniej przyjaznych weteranom. Większość weteranów w mieście znajduje się w trudnej sytuacji finansowej i społecznej.

Chicago w jesiennej, mroźnej szacie
Przechodziłam dzisiaj obok Copernicus Center, które mieści się przy 3160 Milwaukee. To takie centrum pomocy społecznej, które jednocześnie organizuje dla swoich podopiecznych różne zajęcia, jak nauka języka dla imigrantów, fitness, yogę, tai-hi, dzień weterana, a nawet wieczorki taneczne.

Copernicus Center to Centrum pomocy Społecznej
Weszłam do dużej sali przyjęć, gdzie za barierką siedziały przy biurkach pracownice, a na sali ludzie na krzesłach, czekając w kolejce do odpowiedniego pracownika. Tabliczki na barierkach informowały „powiedz w jakim mówisz języku, a zaraz podejdzie do ciebie tłumacz”. Niezłe.

Przyjmowanie interesantów
Przy pierwszym biurku siedziała pani Teresa i obsługiwała po polsku polskiego klienta. Gdy skończyła, zapytałam w  jakich sytuacjach i komu udzielają tutaj pomocy. Pani Teresa powiedziała, że w zależności czego potrzebuję. Chcesz talon na obiad? zapytała. O rany! Ja nic nie chcę, ja tylko pytam z ciekawości.

Czekając na swoją kolejkę, można popatrzeć w telewizor
Z tej swojej ciekawości o mało co, zostałabym klientem pomocy społecznej w USA! Pani Teresa powiedziała, że raz w miesiącu dostają talon na darmowy obiad, a przez cały miesiąc dofinansowanie do wykupionych obiadów. Dopłaca się im również do czynszów mieszkaniowych i do zakupu paliwa do samochodu.

We wrześniu mieli tu spotkanie z panem Sakiewiczem
U nas w Polsce, jak ktoś posiadał samochód, uznawany był za zamożnego człowieka i nie kwalifikował się do korzystania z pomocy społecznej, a tutaj dopłacają ludziom do paliwa.
Niektórzy grają w kości, inni w karty
Taka jeszcze różnica między Polską a Ameryką jest, że w Polsce samochód uważa się za luksus, a w Stanach Zjednoczonych  za rzecz niezbędną do życia, jak ubranie,  mieszkanie, prąd i wodę.
Pomysłowość ludzi w przystrajaniu swojego podwórka
Na sali sporo klientów oczekujących rozmawiało po polsku, ale najwięcej było Latynosów, kilka Azjatów. Polacy, to byli  w większości ludzie już w bardzo podeszłym wieku. Obok znajdowały się sale, w których odbywały się różne kursy i zajęcia integrujące. Przy niektórych stolikach ludzie grali w karty. Sporo ich tu przychodzi, jak widać.

Dobrze, że nie przez ce ha 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz