Patronat medialny



Miło mi poinformować, że moja wyprawa została objęta patronatem medialnym przez portal Link to Polnad www.linktopoland.com

sobota, 29 listopada 2014

Podróż do NYC i Dzień Indyka


Chicago żegnałam w niedzielę 23 listopada w prawdziwie jesiennej pogodzie. Było zimno i od rana padał deszcz. O g.10 rano zdałam pokój, schowałam bagaże do darmowej przechowalni hotelowej obok recepcji i poszłam do miasta.
Kościół w Chicago, gdzie śpiewają gospel
Autobus firmy Greyhound do Nowego Yorku miałam o g.17.oo. Poszłam do kościoła, gdzie w czasie mszy śpiewa chór gospel. Fantastyczny koncert. Solistki z niesamowitymi głosami śpiewały pieśni bez podkładu muzycznego, a głosy ich się niosły i echem odbijały w przestrzeni kościelnych murów. Potem włączał się chór i instrumenty muzyczne.
Wokół fortepianu, Chór Gospel
Msza też była ciekawa, bo prowadzona w zupełnie innym stylu, niż w naszych kościołach. Ksiądz co rusz wtrącał jakieś zabawne historyjki wszyscy się zaśmiewali. Nieraz z tłumu padało pytanie, na które ksiądz od razu odpowiadał. Kościół cały wypełniony był ludźmi.
Po mszy wierni urządzają sobie pogaduszki
Potem było trochę poważniej. Przyjmowano komunię świętą, przekazywano sobie znak pokoju, ściskano nawzajem dłonie, A na koniec znowu rozbrzmiała muzyka. Fortepian, trąbka, saksofon i ludzie tańczyli pośrodku kościoła. Było bardzo przyjemnie.
Gracze. Skwerek przed kościołem w Chicago
Wróciłam po bagaże do hotelu, po drodze kupiłam jedzenie i wodę mineralną na podróż. Zatrzymałam taksówkę i pojechałam na terminal Greyhound. Gdy wyruszaliśmy z Chicago, deszcz lał, jakby się chmura urwała. Przez cała noc i następny dzień do południa podróżowaliśmy w strugach deszczu. Chyba w całych Stanach padało. Ale za to mróz odpuścił.
Witamy w New Yorku! Terminal Greeyhound w NYC
Do Nowego Yorku zamierzałam jechać pociągiem Amtrak, bo wygodniej, niż autobusem, ale nie dostałam biletu. Poszłam kupić bilet kilka dni wcześniej, lecz biletów nie było już od tygodnia. Trudno było mi to zrozumieć, ponieważ byłam elastyczna w terminach.
Pierwszy widok NYC po wyjściu z Terminalu
Godziłam się na bilet na dzień wcześniej, tracąc dobę hotelową, lub dzień a nawet  dwa dni później, z nadzieją, że hostel w takiej wyjątkowej sytuacji przedłuży mi pobyt, ale nic z tego. Bilet na Amtrak mogłam dostać dopiero na 1 grudnia. To za późno, tyle nadprogramowych noclegów nie dostanę, bo hostel ma zarezerwowane miejsca na full.
Ja w Central Parku, Nowy York
A wszystko to z powodu Święta Dziękczynienia, które Amerykanie nazywają dniem indyka, a które przypada 27 listopada. To tutaj jest bardzo duże święto. Amerykanie łączą je urlopowo z weekendami i radośnie obchodzą w gronie rodzinnym i wśród przyjaciół. Objadają się !
Indyki na Dzień Dziękczynienia już w sprzedaży
Krystyna, którą poznałam w hotelu, która zna język polski, zapraszała mnie na Święto Indyka do Erie. Krystyna mieszka w Erie w stanie Pensylwania. To jest na trasie pociągu Amtrak z Chicago do Nowego Yorku. Piękna okolica i samo miasto również.
Central Park w jesiennej szacie
Zastanawiałam się nawet poważnie nad propozycją, ale ceny hoteli w Erie mnie odstraszyły. Droższe, niż w Chicago! Hotele podwajają cenę przed każdymi zbliżającymi się świętami lub gdy w mieście ma mieć miejsce jakieś atrakcyjne wydarzenie. Atrakcyjnym wydarzeniem jest Dzień Indyka we wszystkich miastach Stanów Zjednoczonych. Problem ostatecznie się sam rozwiązał, bo i tak biletów na pociąg nie było na ten czas. W dzień indyka będę więc w NYC.
Po Central Parku chodzą, jeżdżą rowerami i biegają
Na stacji Amtrak wpadłam w popłoch, że nie wydostanę się w żaden sposób z Chicago, gdzie hotele również z dużym wyprzedzeniem są zarezerwowane z powodu tego święta, więc ani nie wyjadę, ani nie będę miała gdzie nocować. Natychmiast poszłam na terminal autobusów Greyhound i kupiłam na 23 listopada autobusowy bilet do Nowego Yorku. Tu jeszcze były.
W Central Parku, Nowy York
Po powrocie do hostelu poprosiłam Michaela z recepcji, żeby zarezerwował mi noclegi w hostelu ich sieci,  Hosteling Internacional w Nowym Yorku. Bardzo mi to ułatwiło życie. Po raz pierwszy jadąc w nowe miejsce nie martwiłam się, gdzie będę spała. Przysłali mi z Nowego Yorku maila, w którym podali numer rezerwacji, adres i cenę za dwa tygodnie, więc spokojnie czekałam na dzień wyjazdu. Trochę drogo i bez śniadań, ale to jest Nowy York !
Mój Hostel w New Yorku
Problemem w tej sieci hostelów jest ograniczona długość pobytu. Można w nich przebywać tylko dwa tygodnie w ciągu danego roku. W Chicago menager Victor musiał wyrazić zgodę na dodatkowy tydzień. Na szczęście wyraził. Jak będzie w Nowym Yorku, nie wiem. A potrzebuję trzeciego tygodnia, ponieważ mam już bilet na lot z Nowego Yorku do Polski na 16 grudnia. Bowiem na święta Bożego Narodzenia lecę do kraju, aby ze swoją rodziną spędzić święta !
Wizytówka Hostelu
Ale opowiadam tu o pierwszych osadnikach i ich święcie, a nie o sobie. Otóż, wśród pielgrzymów, którzy w grudniu 1620r przypłynęli do Ameryki na statku Mayflower, byli wyznawcy anglikańskiego kościoła separatystycznego i to oni, jako pierwsi obchodzili Dzień Dziękczynienia. A to z takiego powodu, żeby podziękować opatrzności i Indianom za przeżycie pierwszej ciężkiej zimy, w czasie której i tak ponad 40% pielgrzymów straciło życie.
Plan Central Parku w Nowym Yorku
Ci, co przeżyli i jesienią, po pierwszym roku pobytu zebrali obfite plony w swoich nowych gospodarstwach, postanowili to uczcić zapraszając na ucztę Indian ze szczepu Wampanoaga, którzy ich przyjaźnie wówczas przyjęli i pomogli przetrwać pierwszy trudny okres.
Zawieranie znajomości
Indianie honorowo się dołożyli do uczty dostarczając kilka jeleni, a angielscy pielgrzymi, teraz już osadnicy, przyrządzili kury, gęsi i dary ziemi, jak na dożynki. Indyków wtedy nie mieli. Ucztowano wspólnie przez kilka dni.
Barney Greengrass, sklep i restauracja pełne pamiątek z dawnych lat
Prezydent Abraham Lincoln w 1863r ustanowił Dzień Dziękczynienia oficjalnym świętem w Ameryce i od tej pory Amerykanie obchodzą go z przyjemnością, podając do stołu, jako główne danie pieczonego indyka, symbol obfitości. Dzień Dziękczynienia obchodzony jest w każdy czwarty czwartek listopada, który w roku bieżącym przypada na 27listopada.
Z punktu widzenia rysownika
To święto, to istne szaleństwo. Ludzie przemierzają tysiące kilometrów autostradą, morzem i powietrzem, aby w Święto Dziękczynienia spotkać się w gronie rodzinnym i spożyć pieczonego indyka, a przy tej okazji wiele innych świątecznych potraw i przysmaków.
Art Galery na Amsterdam Ave
Krystyna z Erie w stanie Pensylwania urodziła siedmioro dzieci, które gdy dorosły, rozproszyły się po tym ogromnym kraju. Jedynie dwoje zostało w Erie na stałe i mieszkają w pobliżu matki. Pozostali, na co dzień zapracowani, zajęci własnymi rodzinami, w Święto Dziękczynienia się mobilizują i przyjeżdżają do Erie, aby wspólnie ucztować w to święto.
a w niej: Pamiątkowe fotografie z lat 50-tych ubiegłego wieku
Nawet jedna z córek, która zapowiadała, że w tym roku odpuści sobie, bo za daleko, za zimno itd., dała już znać, że jednak przyjedzie, żeby z całą rodziną się spotkać. Następnego dnia po święcie indyka dzieje się następne szaleństwo, tak zwany czarny piątek. Dzień wyprzedaży w sklepach. Ludzie, jak w amoku biegają po sklepach i kupują, kupują, kupują.
John Lennon
Niektórzy prosto od świątecznego stołu, syci i wypoczęci, ustawiają się w kolejkach przed sklepami i całą noc czekają na jego otwarcie, aby kupować, kupować, kupować. Zdarza się, że z chwilą otwarcia sklepu ludzie tratują się nawzajem, chcąc przed innymi dotrzeć do wnętrza, złapać co się tylko da z rzeczy wystawionych na sprzedaż.
Woody Allen
Nieważne, czy to jest potrzebne, czy nie, jest tanie, trzeba brać! Istny obłęd. Wszystko z detalami zaplanowane przez sprytnych sprzedawców, aby pozbyć się słabo schodzącego towaru i pod koniec roku go sprzedać. Owszem, sprzedawany też jest atrakcyjny towar, ale on przecież był cały czas i ci, którzy nie potrzebowali go, nie kupowali, a teraz rzucą się na niego i wykupią co do sztuki.
Prezydenci
W Dzień Dziękczynienia w NYC, czyli w New York City urządzane są parady uliczne. Mam nadzieję je zobaczyć. Natomiast czarny piątek lepiej przesiedzieć w hotelu lub iść na spacer do Central Parku i zwiedzić atrakcyjne miejsca i budowle w tym popularnym miejscu.
Jesień na Manhattanie
Podróż autobusem Greyhound nie była taka męcząca, jak się obawiałam. Zatrzymywaliśmy się na niektórych terminalach należących do Greyhoubd na tyle długo, aby zdążyć do toalety, wyprostować nogi spacerując wokół terminalu, niektórzy nawet wykonywali ćwiczenia gimnastyczne. Można też było kupić gorącą herbatę.
Zakątki w okolicy Amsterdam Ave
Niektórzy kupowali nawet gorące dania i zdążyli je spożyć przy stoliku, a niektórzy nie, bo czas przeznaczali na palenie papierosów. Znam ten ból! Kiedyś też paliłam i zachowywałam się dokładnie tak samo. Wtedy na nic nie ma czasu, ledwo do restroom się zdąży.
Architektura Starego Manhattanu
Cały czas padał deszcz. Kierowca przez mikrofon ciągle nas budził, zapowiadając następny postój, informując gdzie jesteśmy i ile czasu mamy na postój. Przeważnie było to 25 minut. Gdzieś tak w połowie drogi tego czasu mieliśmy godzinę, ponieważ autobus musiał przejść obowiązkowe sprzątanie. Zapowiedziano kiedy i przy którym wejściu się ponownie ustawi.
Urocze boczne uliczki na Manhattanie
Tam też nastąpiła wymiana kierowcy. Teraz wiozła nas energiczna czarna kobieta, która wszystkie informacje podawane nam przez mikrofon okraszała dowcipami, rozweselając pasażerów. Noc była więc trochę przerywana, ale nie narzekam.
Sklep dla psów
Ostatecznie rozbudziłam się o g.7.oo rano, zjadłam resztki pozostałe z przygotowanego sobie prowiantu, kupiłam gorącą kawę na najbliższym postoju autobusu i oglądałam przez okno Amerykę.
Bardzo zaskoczyła mnie Pensylwania, która rozłożyła się na bardzo górzystym terenie. Ten Stan wyobrażałam sobie płaski, z polami między rzadkimi starodrzewami. Nie wiem dlaczego tak go widziałam. Teraz zobaczyłam góry i doliny, sporo lasów, również iglastych.
Jesienne ozdabianie ogródków
Domy już bardziej były zbliżone do moich wyobrażeń wyniesionych z książek i filmów. Wąskie, drewniane lub obłożone deskami i pomalowane na różne pastelowe kolory. Charakterystyczne małe ganki i balkoniki na piętrze. Albo też domy płaskie, szerokie, parterowe z dużymi werandami otoczonymi drewnianą rzeźbioną balustradą. Blado błękitne, różowe, żółte, jasno brązowe. Bardzo ładnie te domy wyglądały w otoczeniu drzew w jesiennej, kolorowej szacie.
W Central Parku
Gdy zatrzymywaliśmy się w różnych miastach i miasteczkach, chciałam przede wszystkim zobaczyć tablicę z nazwą miejscowości. Niestety, w Ameryce nie mają zwyczaju wieszania nad drzwiami dworca lub ustawiania na chodniku przed budynkiem tablicy z nazwą miasta. Zazwyczaj wisi tylko tablica pn. Witamy w Oklahomie” lub „Indiana Wita” ale jak nazywa się miasto, pytam współpasażerów. Nie wiedzą. Musiałam pytać miejscowych na dworcu.
Przyłapałam ją na łakomstwie
Nocą widziałam bardzo rozświetlone Cleveland. Duże miasto w Stanie Ohio, graniczące z Pensylwanią. Miasto leży nad jeziorem Erie i tam właśnie rozsiadły się smukłe wieżowce dzielnicy biznesowej. Ulice Cleveland, jak szachownica przecinają się pod katem prostym i zabudowane są równiutko, jak pod sznurek. Oświetlone lampami wyglądały, jak ogromne promienie słoneczne rozchodzące się na boki.
Amerykańska jesień
Do Nowego Yorku wjeżdżaliśmy od strony Newark bardzo długim samochodowym tunelem Lincolna. Ma on 2,5 km długości i idzie pod rzeką Hudson. Budowę tunelu rozpoczęto w 1934r, w 1937r oddano pierwszą rurę do użytku. Pozostałe dwa odgałęzienia tunelu budowano dłużej, z przerwą na wojnę i zakończono w roku 1945.
Spacery rodzinne
Tunel zaliczany jest do obiektów najbardziej narażonych na ataki terrorystyczne w New Yorku. Jest wielopasmowy z wydzielonym bus pasem tylko dla autobusów, co ułatwia szybki przejazd na Manhattan. Ruch autobusowy jest tu bardzo duży. Tunel jest płatny. Nic za darmo w tych Stanach nie ma.
Romeo i Julia
Po przybyciu do Nowego Yorku ustaliłam najpierw na mapce miasta, gdzie znajduje się mój hostel i jak to jest daleko od terminalu Greyhound, żeby wiedzieć, jak rozmawiać z taksówkarzem. Wypiłam spokojnie kawę, pora była wczesna, 12.30, miałam czas, aby zorientować się, gdzie ja właściwie jestem, a gdzie mam jechać, do jakiej dzielnicy. Otóż okazało się, że zamieszkam na Manhattanie! W pobliżu Central Parku!
Weather z 1868r
Taksówkarz stojący na postoju przed terminalem autobusowym zażyczył sobie za kurs 35 $. To za dużo, mówię, przecież to nie jest daleko, róg Amsterdam Avenue i 103 Road i pokazuję mu na mapce pozycję w stosunku do terminalu, ale on nie spuszczał z ceny, więc mu podziękowałam.Przeszłam do wejścia, przed którym zatrzymywały się taksówki przywożące pasażerów na terminal i gdy taksówkarz rozliczył się z klientem, podeszłam i zapytałam za ile zawiózłby mnie na Amsterdam Av, przy 103 Rd. 17 $ odrzekł. Ok., nawet się nie targowałam. Zapakowaliśmy bagaże do bagażnika i przyjechałam do hotelu.
Widok na stadion sportowy
Bardzo jestem zadowolona, bo wszędzie mam blisko, a gdy chcę iść gdzieś dalej, mam pod nosem metro i autobusy. Wspaniale! Mogę nawet wieczorem wracać do hotelu. Nowy York powitał nas słońcem i wysoką temperaturą. Zaraz na  dworcu musiałam część rzeczy z siebie zdjąć i schować do walizki, bo myślałam, że się ugotuję.
Z wieżowcami w tle
Wielkie zaskoczenie, ponieważ jeszcze kilka dni wcześniej telewizja polska podawała, że do Nowego Yorku zima zawitała na dobre, szaleją śnieżyce, tworzą się kilkumetrowe zaspy i 7 osób poniosło już śmierć z powodu tak gwałtownej zimy.
Na Amsterdam Avenue
Moja córka Oliwia pisała nawet do mnie, abym się zastanowiła, czy nie zrezygnować z Nowego Yorku. Nie mogłam zrezygnować, ponieważ mam bilet lotniczy z lotniska Newark w pobliżu Nowego Yorku, do Warszawy, ale obawy miałam, bo nie mam z sobą wystarczająco ciepłych butów i kurtki na wielkie śnieżyce i mroźne zawieje.
Ulica Nowego Yorku
Tymczasem w Nowym Yorku ciepło i prawdziwie jesiennie, kolorowo, słonecznie i oby tak jeszcze długo było. W recepcji hotelu przedstawiłam się i podałam numer rezerwacji, który otrzymałam mailem. W 3 minuty sprawa była załatwiona. Zapłaciłam od razu za 2 tygodnie, przydzielono mi łóżko na parterze, dano kartę do drzwi zaprogramowaną na 14 dni i tyle.
Ulica przed hostelem. Widać,jak ciepło? chodzą w krótkich rękawach.
Już przy rezerwacji z hotelu w Chicago ustaliliśmy, że biorę łóżko w pokoju 6-ciołóżkowym, czyli 12-osobowym (łóżka są piętrowe), bo te były najtańsze, chociaż na mój gust wystarczająco drogie. Jest mi naprawdę wszystko jedno, czy w pokoju śpią jeszcze 3 dziewczyny, czy jedenaście. Dla mnie różnica jest między pokojem „private” czyli tylko dla mnie i pokojem wieloosobowym. Sama ilość współlokatorek różnicy mi już nie czyni.
Moje łóżko na parterze i szafka pancerna
Private skończyły się po przekroczeniu granicy Stanów Zjednoczonych, gdzie łóżka w  wieloosobowych hostelach są droższe od private w Azji czy w krajach latynoamerykańskich. Od tego czasu mam tylko trzy życzenia związane z hostelami. Aby pokój był blisko łazienki, aby był tylko damski i abym dostała łóżko na parterze. Wszystkie te warunki zostały dzięki Michaelowi z HI Chicago, który rezerwację załatwiał, spełnione, więc jestem zadowolona.
Hostel w całej okazałości
Hostel w Nowym Yorku mimo, że droższy, nie zawiera w cenie śniadań, co jeszcze przysparza wydatków. Jednakże każdy inny, poza International Hosteling, jak również każdy hotel lub motel byłby jeszcze droższy, więc nie ma co marudzić. Poza tym zastosowano tutaj dla mnie zniżkę z tytułu posiadania legitymacji, którą Michael w Chicago mi wyrobił. Jest ok.
Chłopczyk mocujący się z kurtką
W hotelu znajduje się duża, dobrze wyposażona kuchnia, aby każdy sam mógł sobie przyrządzać posiłki, jeśli chce. Jeśli nie, to może się żywić „na mieście”. Ja właśnie się żywię „na mieście” bo szkoda mi czasu na robienie zakupów i pitraszenie w kuchni.
Ptactwo wodne w Central Parku
Robię tylko sama śniadania i kolacje. Na terenie hotelu jest barek, gdzie można wykupić śniadanie, takie typowe dla hosteli, czyli 2 tosty z dżemem, jabłko, kawa lub herbata, za 3,60 $. To ja podziękowałam, wolę sama sobie szykować śniadania.
Dzieci prowadzone na sznurku
Dwa tosty z dżemem, kawa i jabłuszko 3,60 $ ? dotychczas wszędzie kawę mieliśmy do pobierania bez ograniczeń przez cały dzień, a do tostów był żółty ser i dopiero potem dżem. Były jabłka i banany. Na dodatek była jeszcze mufinka! Niby ta sama sieć, a taka różnica. Dokładnie naprzeciwko okien hostelu jest duży sklep z warzywami i owocami sprzedający towar również na ulicy, jak na rogu Grójeckiej i Nowowiejskiej w Warszawie. Duży wybór świeżego towaru.
Warzywniak po drugiej stronie ulicy
Obok mamy sklep spożywczy, tak zwany Market. Puszka piwa jest tam za 1$. W Chicago ani raz nie piłam piwa, bo było prawie po 4 $, a tutaj jest tanie, więc teraz pisząc, piję sobie piwko. Dwa kroki od hotelu mam chińską restaurację, w której mogę wybrać swoje ulubione dania azjatyckie za 6,60 $ i najeść się do syta. Lub przynieść w pojemniku do hotelu i zjeść w naszej jadalni. To po co ja mam tracić pieniądze na zakupy i czas na gotowanie?
Chińskie jadło na Amsterdam Ave
Kawę mam co kilka kroków. W każdym markecie, cafe i sklepach samoobsługowych sprzedają kawę na wynos. Każdy tutaj chodzi po ulicach z kubkiem kawy w ręku. Taka moda lub potrzeba ludzka.
Aleja Central Park West ciągnąca się wzdłuż Central Parku
No, a przede wszystkim dwie przecznice od hotelu mam Central Park! Przecznice tu są krótkie, przeważnie jest jeden budynek i poprzeczna ulica, znowu budynek i znowu ulica. Bardzo blisko. Pierwsze co zrobiłam po przybyciu do hotelu, to zajęłam łóżko, schowałam część rzeczy do szafki zamykanej na kłódkę, umyłam ręce i poszłam do Central Parku!                                        
Wejście do Central Parku od strony mojego hotelu
Po przeciwnej stronie Central Parku, równolegle do niego ciągnie się 5 th Ave, czyli Piąta Aleja.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz