Patronat medialny



Miło mi poinformować, że moja wyprawa została objęta patronatem medialnym przez portal Link to Polnad www.linktopoland.com

czwartek, 13 listopada 2014

Chicago oglądane ze Skydeck

Gdy tylko ruszyłam w miasto, uwagę moją zwróciła ogromna kolejka ludzi ciągnąca się po ulicy. Przeszłam do przodu, aby zobaczyć do czego ci ludzie tak stoją. To drapacz chmur posiadający taras widokowy na miasto, zwany The Skydeck, zmobilizował tych ludzi.
Za czym kolejka ta stoi?
Stanęłam w tej ogromnej kolejce przed wieżowcem, aby wjechać na 103 piętro i obejrzeć Chicago z lotu ptaka. Nie jest to tania rozrywka, bilet kosztuje prawie 20 $ i nie ma dla nikogo zniżek. Ale warto,  widok niesamowity!

Za wjechaniem na Skydeck w Chicago. Wchodzimy
Kolejka ludzi tak ogromna, że jeszcze czegoś takiego nigdzie nie widziałam. Najpierw stoi się przed budynkiem, potem na parterze, gdzie trzeba się rozebrać (ale buty, nie) i położyć wszystko do prześwietlenia. Również plecaczki i aparaty fotograficzne. Potem kolejka wije się do kasy po bilety.

A w środku znowu kolejka. Chodzimy na okrągło w pasach, jak na lotnisku
Następnie wjeżdżamy  na górę szybkobieżną, cichą windą. Tam, znowu w kolejce wijącej się między taśmami wyznaczającymi drogę, jak na lotnisku. W końcu jesteśmy tam, gdzie trzeba. Szkoda, że nie myją systematycznie szyb na całej ścianie tarasu widokowego, bo zdjęcia zamglone przez to wychodzą.

drepcząc w kolejce możemy popatrzyć na makiety
A że i mgła naturalna była, to nie wiem już jak te zdjęcia będą wyglądały. Póki co, nie mam czasu ich przejrzeć. Zarabiają naprawdę ciężkie pieniądze w tym Skydeck i mogliby zadbać o satysfakcję klientów. 
O swój biznes dbają. Szyby tu wypucowane, że prawie ich nie widać
Na górze znajdują się też sklepy z pamiątkami. O to w Ameryce, akurat bardzo dbają, aby przy każdej atrakcji sprzedawać pamiątki. W sklepach szyby czyściutkie, aż lśnią.

Zdobyć informacje
Przez te gigantyczne kolejki ciemno się zrobiło, nim wydostałam się na zewnątrz. W powrotnej drodze znowu były kolejki do wind. Wyszłam na ulicę, a tu noc wokoło. Gdzie mój hostel? Skręciłam w ulicę na wyczucie, weszłam do Seven-Eleven, aby ze światła skorzystać i w mapkę spojrzeć.

Pozdrowić Pana Prezydenta Obamę
Szłam niepewna, czy dobrze idę, a tu młody człowiek zatrzymuje mnie i pyta, czy nie wiem, jak idzie się do błękitnej linii metra? Na metro się jeszcze nie natknęłam. Pierwszy dzień jestem w mieście, mówię i dopiero w Skydeck byłam.

Wreszcie na szczycie
Sama się zgubiłam, bo noc nagle zapadła. Człowiek uruchomił w komórce GPS i szukamy. Ja pomagam, ustalam nazwy ulic na skrzyżowaniu, na którym stoimy.

Chicago z lotu ptaka
Podpowiadam nazwy ulic, w pobliżu których znajduje się mój hostel, bo to ogromny, narożny budynek na skrzyżowaniu Congres Street z Wabash Street z jednej strony i ze State Street, z drugiej strony. Opiera się również o Van Buren. Idziemy. A blue lines? Pytam.

W pobliżu tego czerwonego wieżowca jest mój hostel
On na to, że potem poszuka błękitnej linii kolejki, najpierw odprowadzi mnie do hotelu, bo jest ciemno. I tak sobie szliśmy i rozmawialiśmy. Powiedziałam mu, że mam tu noclegi tylko przez tydzień, bo….itd. więc będę szukała innego hostelu, co mi zajmie trochę czasu.

Pięć minut drogi mam do zatoki
On z kolei mówił, że  jest tu służbowo, bo pracuje w Stanach, a do Chicago również przyjechał wczoraj. Dał mi swoją wizytówkę. Na odwrocie napisał prywatny e-mail, jak będę potrzebowała w czymś pomocy, mam napisać. I tak sobie, bez powodu też mam napisać, ok.

Chicago. Widok na zatokę
To Luci Dragomir z Rumunii. Jego hotel (wypasiony, bo to firma płaci) jest przy lotnisku i on kolejką tam jedzie. Ale najpierw znaleźliśmy mój hostel, Luciano wszedł ze mną do środka i rozmawiał z tym miłym starszym panem w recepcji. Luciano świetnie mówi po angielsku.

Widok na zatokę
Po chwili powiedział mi, że dogadał się z recepcjonistą, który wydrukował dla mnie rozpiskę i dał mi ją, z dniami mojego pobytu i z dalszymi dniami, w których chciałabym tu zostać. Tą rozpiskę mam codziennie rano w recepcji pokazywać, będą mnie odhaczać, że czekam na miejsce 8 listopada.

Rozpoznawalne drapacze chmur Chicago
Od wczoraj, kiedy uzgadniałam pobyt, został  już tylko  problem tego jednego dnia. Rezerwacje jakieś się wycofały, jest nadzieja, że jeszcze przetasowania będą i gdy ja codziennie tą kartkę pokażę, to w pierwszej kolejności wolne miejsce dla mnie będzie zapewnione.

Wiatr dmie w tym Chicago, jak w kieleckim
Z pewnością przedłużą mi potem pobyt na następny tydzień. Naprawdę? Nie dowierzałam. Starszy pan za blatem recepcjonisty potakująco kiwał głową i się uśmiechał przychylnie. Luciano, nie wiem jak ci dziękować! Może to ty jesteś mój Anioł Stróż? Przyznaj się!

Jestem tutaj
Odkąd noga moja stanęła na chicagowskiej ziemi, spotykam tylko miłych i uczynnych nad wyraz ludzi! Ale mam farta! Poza tym Michael, ten starszy miły pan w recepcji powiedział Luciano, do której Informacji Turystycznej mam iść, gdzie mówią  po polsku, to wszystko się dowiem, jak należy o atrakcjach.

Chicago widziane z perspektywy dachów
Chodzi o najciekawsze do zwiedzania  miejsca w Chicago, ceny biletów wstępu, jak również o polską dzielnicę w Chicago. Luciano mi to na mapce zaznaczył i dał swoją, bardziej czytelną mapę, którą dostał na lotnisku. Niesamowity gość.

Gdyby ktoś chciał zlokalizować budynki, to proszę bardzo
Bardzo mu podziękowałam i przyznałam, że jestem trochę oszołomiona przychylnością i bezinteresownością ludzi w Chicago. Pożegnaliśmy się i na koniec Luciano zapytał starszego pana: a jak ja dojdę do Blue Line metro? Na koniec zadbał wreszcie o siebie.

Bardzo dobry pomysł z tą makietą
Jutro pójdę również kupić sobie ticket-pass, taki, jaki miałam w San Francisco i w Los Angeles. Jeden na trolejbus, autobus i metro, to będę swobodniej i szybciej poruszać się po tym ogromnym mieście. Metro jest tu częściowo pod ziemią, a częściowo nad ziemią. To nad ziemią przejeżdża obok mojego hotelu.

można zwrócić uwagę na ważniejsze budowle
Właściwie jeździ na wysokości moich okien i za hotelem bierze ostry zakręt. Ale zupełnie mi to nie przeszkadza, a jest punktem orientacyjnym na hostel. Gdy z daleka to metro w powietrzu zobaczyłam, od razu powiedziałam Luciano, że dobrze idziemy.

Sklep musi być.Biznes, to biznes.
W dzień, to żaden problem trafić tutaj, ale noc mnie zaskoczyła w  nowym mieście zaraz pierwszego dnia pobytu. Za to jedną atrakcję już zaliczyłam. Skydeck i warto było. No i gdybym tamtędy nie szła, nie poznałabym Luciano.

Piękne widoki na miasto
Następne dwa dni nie było Michaela w recepcji, a młodzi recepcjoniści mówili, że nic się na 8 listopada nie zwolniło. Niedobrze. Zwiedzałam miasto, jednak tygodniowego biletu nie kupiłam, bo jak nie będę mogła tu zostać dłużej, to do Nowego Yorku muszę z Amtrak wcześniej jechać, niż planowałam.

To znów ja na wysokościach
Poszłam do tego drugiego hostelu z broszurki, a po drodze wstępowałam do niektórych małych hoteli i moteli, wyglądających na tańsze. Niestety, one nie były tańsze, lecz jeszcze raz tak drogie, jak mój hostel. Nie do przyjęcia.

Chicago, Stan Ilinois, USA
Ten drugi, Getaway Hostel mieści się dosyć daleko od Downton, na Arlington Place 616, prawie przy końcu Lincoln Park, ale trafiłam tam. 
Główny inżynier  projektu, Fazur Rahman Khan
Przy okazji zwiedziłam kawałek Lincoln Park i Nature Museum tam się mieszczące. Getaway Hostel  również okazał się nie do przyjęcia. Jeszcze raz tak drogi, jak  HI Chicago Hostel.

Z powodu silnie i często wiejących wiatrów, nazwano go "Wietrznym miastem"
Bardzo mnie to zdziwiło, ponieważ hostel bardzo oddalony od centrum, trzeba dojeżdżać do miasta i do wszystkich atrakcji kolejką i taki drogi? Poza tym 8 listopada też pokoje wszystkie zajęte, mogliby mnie przyjąć dopiero od 9 listopada. Zupełna klapa.

W Windy City zawiewa tak mocno od zatoki Michigan
Postanowiłam poczekać na Michaela, a do tego czasu skupić się na zwiedzaniu miasta w okolicy swojego hostelu. Dosłownie parę kroków stąd mam Grant Park położony nad brzegiem Lake Michigan.

Chicago
Wychodząc z hotelu skręcam w lewo, przechodzę przy ścianie Auditorium Theatre i jestem już w parku. Deptak i ścieżka rowerowa Lake Shore ciągnie się wzdłuż wybrzeża jeziora, które ma pięknie zagospodarowane brzegi.

Po takich pomieszczeniach się chodzi dookoła budynku 
Lake Michigan to największe jezioro Stanów Zjednoczonych. Ma 57.800 km powierzchni, jest tektoniczno-polodowcowego pochodzenia i leży w granicach czterech Stanów Ameryki: Michigan, Wisconsin, Illinois i Indiana. Chicago znajduje się w Stanie Illinois.
To było 103 piętro!
Poprzez kanały w pobliżu Chicago, rzekę Illinois, która wpada do rzeki Missisipi, jezioro Michigan ma połączenie z Zatoką Meksykańską.

Na rozgrzewkę. Kawa wypita na miejscu, japońska zupka miso, do hotelu
Nad jeziorem w Chicago mieszczą się ciekawe obiekty do zwiedzania, jak Theater on The Lake (Teatr na wodzie), punkt widokowy Oak Street Beach, Museum of Conntemporary Art., Navy Pier, Akwarium, Planetarium i jeszcze kilka innych ciekawostek.

Widzicie, jak ciepło jestem ubrana? W torebce zupka miso na kolację
Czas poszukać polskiej dzielnicy. Wszak Chicago, to miasto polskich imigrantów.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz