Patronat medialny



Miło mi poinformować, że moja wyprawa została objęta patronatem medialnym przez portal Link to Polnad www.linktopoland.com

niedziela, 12 października 2014

Pozbierane drobiazgi i takie tam...

Opiszę ostatnie drobiazgi zebrane w garść informacji przed opuszczeniem Los Angeles, o których nie pisałam, pisałam mało lub zapomniałam napisać w poprzednich postach. Uważam, że wszystko warte jest opisania i pokazania, ponieważ składa się na właściwe odbieranie tego miasta i ludzi.
Deptak Venice, Los Angeles
Pasadena
Pasadena leży 15 km za miastem Los Angeles, ale od 2003r można do niej dojechać metrem (złota linia), lub autobusem. To piękne, spokojne miasteczko zastałam skąpane w promieniach słońca prześwitującego miedzy gałęziami starych, ogromnych drzew. Scena bajeczna.
Kawiarenki uliczne, Pasadena
Najbardziej w LA mi się podoba, że wszędzie można dojechać metrem podziemnym, naziemnym lub autobusowo-tramwajowym, nawet poza granice miasta. I wszędzie wystarcza jeden miejski bilet! Nie ma określonych stref i różnych cen w zależności od odległości, czy  granic miasta.
Przy stacji Metra wskazówki dla zwiedzających
Pasadena zajmuje 60 km2 powierzchni, na której mieszka 146 i pół tysiąca ludności różnych ras. Najmniej jest tam rodzimych Amerykanów, niecały procent. Najwięcej w Pasadenie mieszka Latynosów, Hiszpanów, Afro-amerykanów i Azjatów.
Metro jedzie tu na powierzchni, ale w pięknej scenerii
Pasadena leży w otoczeniu wzgórz San Rafael Hills i pasma górskiego San Gabriel Mountains. Ze względu na swoje położenie Pasadena dostaje więcej deszczu od natury, niż pobliskie Los Angeles. Zamieszkuję w Hollywood w Los Angeles od miesiąca i jeszcze ani razu nie spadła tu kropla deszczu. Betonowe koryto rzeki jest puste, a sygnał jadącej na akcję straży pożarnej słychać bardzo często.
Następnie wjeżdża w tunel pod budynkiem
Napisała do mnie Natalia, czytelniczka mojego bloga z zapytaniem, czy nie mamy tu kłopotu z wodą, ponieważ słyszała, że Los Angeles przeżywa obecnie suszę. Być może. Nie słyszałam takich komunikatów, bo nie czytam  gazet i nie oglądam telewizji, ale rzeczywiście jest niemiłosiernie gorąco i nie ma opadów deszczu.
Kawiarenki, kawiarenki...i dla pieska się coś znajdzie
My, turyści, zupełnie nie odczuwamy tych problemów, chociaż wody w tutejsze upały zużywamy bardzo dużo. Praktycznie trzeba co chwilę wchodzić pod prysznic, po każdym powrocie, nawet ze spaceru do sklepu Chińczyka, znajdującego się po drugiej stronie ulicy.
A kuku! dziewczyna pracująca umawia się z chłopakiem na randkę
Tak jest gorąco, że po wyjściu z łazienki, ubraniu się i wyjściu z pokoju, powinnam praktycznie natychmiast wrócić do łazienki, żeby wziąć prysznic, bo już jestem cała spocona. Z nieba leje się żar.
Urocza, przytulna Pasadena
Miejscowi widocznie tego tak nie odczuwają, widzę, że chodzą w długich jeansach lub legginsach ściśle obciskających nogi. Nie wiem, czy im jest naprawdę zimno, czy też chcą być modnie ubrani. Niektórzy przecież  w te ogromne upały noszą na głowach wełniane kolorowe czapki, tak się poświęcają dla mody!
Ulice ciche, ocienione koronami drzew
W sklepach wody mineralnej nie brakuje. Woda butelkowana jest tutaj bardzo droga moim zdaniem. Mała butelka kosztuje ponad 2 $, duża prawie 4 $. Trzeba kupować w sieciowych sklepach, np. „99” czy „Wall-Mart” i najlepiej w dużych pojemnikach, minimum 5-cio litrowych, wówczas jest taniej. Ale droga woda jest tutaj zawsze, a nie z powodu suszy.
Cicho i spokojnie,jak w każdym małym miasteczku
Wybetonowane koryto rzeki Los Angeles jest puste, ale jest to rzeka okresowa, więc suche dno w takie upały nie dziwi. Swoją drogą jestem ciekawa, gdzie w wodę zaopatruje się Straż Pożarna, która obecnie pracuje na pełnych obrotach. Koryto rzeczne wybetonowano bowiem w celu, aby rzeka Los Angeles pełniła jednocześnie rolę zbiornika wodnego dla straży pożarnej. Ale wracając do tematu:
W oddali widać góry
Dorzecze rzeki, która również nosi nazwę Los Angeles, zamieszkiwali pierwotnie Indianie z plemienia Tongva. Ich potomkowie(w szczątkowej ilości) nadal mieszkają w tej okolicy. Przed przyłączeniem w 1848r Pasadeny do Californii, właścicielami tych ziem byli meksykańscy obszarnicy, którzy wykupili  teren na własność. Potem sprzedali tą ziemię angielskim osadnikom.
To chyba już na halloween?
Przez Pasadenę ciągnęły się stare piesze szlaki, aż do San Gabriel Mountains, używane przez ludzi przez tysiące lat.  Część tego starego szlaku transportowego o nazwie Gabrielino Trail, zachowała się do dzisiaj i obecnie  nazywa się Salvia Canyon.
Różności nad różnościami
Po przybyciu tu Hiszpanów i założeniu przez nich Misji  San Gabriel, pierwotna nazwa Tongva zniknęła na dobre, na rzecz Gabrielino Indians, a następnie na Salvia Canyon właśnie. Każdy, kto zagarniał ziemię lub ją kupował, zmieniał nazwy na bliższe jego pochodzeniu i zwyczajów.
To już z pewnością na Boże Narodzenie
Dopiero nazwa Pasadena została nadana demokratycznie, poprzez głosowanie i to jedynie z takiej przyczyny, że poczta do Kolonii Gabrielino Indians szła za pośrednictwem miasta Los Angeles, co spowalniało dotarcie przesyłek. Zalecono nadanie konkretnej nazwy miastu i zbudowaniu tam poczty.
W tym sklepie Boże Narodzenie trwa przez cały rok
W 1886r Pasadena otrzymała prawa miejskie i było to drugie miasto po Los Angeles w hrabstwie nazywanym również Los Angeles. W niektórych przypadkach potrafią z błahych powodów zmieniać różne pierwotne  nazwy, natomiast nazwę Los Angeles nadają wszystkiemu po kolei. Nosi ją zarówno Hrabstwo, miasto, jak i rzeka, co jest bardzo kłopotliwe w dochodzeniu o co chodzi, a nieraz mylące nawet. Oczywiście, dla przybyszów. Miejscowi nie mają z tym problemu.
Ten bardzo długi budynek to jeden sklep z takim towarem. jak w muzeum.
Miasto miało tak ładne położenie i zdrowy klimat, że zaczęto budować tu duże hotele, co w szybkim czasie przekształciło Pasadenę w miejscowość wypoczynkową i leczniczą. Największym chyba hotelem był Green Hotel, którego budowę zakończono w 1898r.
Zabytkowy Hotel - Zamek
Ciągnął się on po obu stronach ulicy, nad którą  połączony został mostem. Funkcjonował do 1924r, potem przeszedł w prywatne ręce, rozłączono go na dwa budynki i stał się prywatną rezydencją.
Napisano, że on jest z 1897r. Można go zwiedzać.
Pasadena miała pierwszą autostradę w Californii, Freeway 110, która przyczyniła się jednakże do zlikwidowania sporego odcinka dotychczasowej, kultowej drogi Route 66, biegnącej do 1964r przez Pasadenę. Wielka szkoda.
Wewnętrzny dziedziniec zamku
W turystycznym pojmowaniu atrakcyjności miejsca, Pasadena słynie głównie z  rozgrywek  sportowych, festiwalu kwiatów, siedziby placówek naukowych i muzeów. W Muzeum Simona (wstęp 10$), prezentowana jest sztuka europejska od czasów renesansu.
Zwiedziłam Memorial Park w Pasadenie
Można w nim również obejrzeć dział z azjatyckimi rzeźbami. Muzeów Pasadena posiada zresztą więcej. Muzeum Azji i Pacyfiku, Gamble Hause, a Jet Propulsion Laboratory, to centrum badań dla NASA, w weekendy jest dostępny dla zwiedzających. Naprawdę, jest co zwiedzać.
Pomnik ku czci weteranów wojny w Wietnamie
Od stu lat organizują  tu w dzień Nowego Roku święto róż. Parada róż przechodzi przez Pasadenę od Orange Grove Blvd poprzez California Street, aż do Sierra Madre Blvd. Jest wiele trybun, na których można z wyprzedzeniem wykupić bilet, ale są też dogodne miejsca na trasie, skąd można paradę oglądać za darmo. Co kto lubi i na co kogo stać.
 "Czcimy ofiary odwagę i oddanie dla służby naszych weteranów Wietnamu"
Pasadena w Nowy Rok przeżywa prawdziwe oblężenie. Na szczęście organizatorzy dostosowują się do potrzeb. Działa wiele parkingów, pól namiotowych, punktów sanitarnych i czystości oraz niezliczona ilość miejsc, gdzie można coś zjeść lub kupić jedzenie na wynos i spożywać na świeżym powietrzu.
Na fladze napis "Dla Boga i kraju"
Kto znajdzie się w Los Angeles odpowiednio wcześniej i chce doznać szczególnych przeżyć związanych z tym świętem i przy okazji zintegrować się z mieszkańcami, może zgłosić się, jako wolontariusz i wspólnie z innymi przygotowywać dywany z róż i udzielać się w innych pracach związanych z organizacją tego święta.
Wchodząc po schodach. Na każdej fladze weteran wojny 
Pamiętam tą wojnę. Toczyła się w latach 60-tych ubiegłego wieku, za prezydenta Johna Kennedego, Lyndona Johsona, Richarda Nixona i Geralda Forda. Amerykanie panicznie bali się rozprzestrzenienia komunizmu na kraje azjatyckie. Już mieli problem z komunistycznym Związkiem Radzieckim i Chinami, a tu teraz Wietnam, Kambodża, Laos, Tajlandia zostały zagrożone tą zarazą", czyli  wprowadzeniem systemu przez walczących o władzę komunistów i nie wiadomo kto jeszcze po nich.
Amerykański samolot wojskowy
Stany Zjednoczone byłyby zewsząd otoczone krajami komunistycznymi, co wydawało im się bardzo niebezpieczne. Z tego powodu włączyły się do wojny. Vietkong wspomagany był przez kraje komunistyczne, również przez PRL. Mówiło się, ta okropna Ameryka! i zwykli ludzie z krajów komunistycznych zgłaszali się na ochotnika do armii, aby wspomagać walczących Wietnamczyków z Południa. Telewizji, komputerów i internetu nie było, trudno było samemu ocenić sytuację.
Pomnik,nad nim flaga Stanów Zjednoczonych i Wietnamu
Na ochotnika na wojnę do Wietnamu zgłosił się między innymi nasz muzyk Jerzy Satanowski, który był wówczas studentem. Świetny kompozytor piosenek aktorskich, kabaretowych, reżyser. Ciekawe, jak teraz, po latach ocenia tamtą swoją decyzję. Głośno nie powie, a co mu w duszy gra, nie dowiemy się nigdy. Takie to były czasy. Nie nas winić, że kochaliśmy swoją ojczyznę i wierzyliśmy w przekazywane nam wiadomości. Zza wielkiej bramy, nie widać i nie słychać, co dzieje się na zewnątrz.
Pamiątki
To również dowód na to, jak młodym Polakom mącono wówczas w głowach, że chcieli ginąć za sprawę w obcych azjatyckich krajach, zwanych wtedy "Trzecim Światem". Ostatecznie chyba nie wysłano tych ochotników na wojnę i bardzo dobrze, bo polski świat muzyczny i teatralny poniósłby niepowetowaną stratę, gdyby zginął z honorem w bagnach wietnamskich taki zdolny człowiek.
Do Memorial Park dojedziemy Metrem
Pasadena słynie również z osiągnięć sportowych. Pomnik stojący naprzeciw Ratusza, Robinson Memorial, to pomnik ku czci  dwóch braci Robinsonów. Jacka Robinsona, pierwszego African-Americana, który stał się legendą baseballu i jego brata Macka Robinsona, sprintera, który na Olimpiadzie w Berlinie w 1936r zdobył srebrny medal. Pasadena jest z nich bardzo dumna do dzisiaj.
Pomnik dwóch braci sportowców
Ilość restauracji specjalizujących się w różnych kuchniach Świata jest w Pasadenie imponująca. Częściowo z takiego powodu, że w Pasadenie znajduje się zespół szkół kulinarnych, kształcących wielu dobrych kucharzy. Niektórzy z nich zakładają tu potem restaurację specjalizującą się w  daniach kulinarnych z innych krajów.
Gmachy Pasadeny
California Institute of Technology jest znaną na całym świecie uczelnią z tego, że ze swoich murów wypuszcza wybitnych ludzi. Studiował tutaj Albert Einstein! Trzydziestu dwóch jej absolwentów i wykładowców otrzymało nagrodę Nobla za swoje naukowe i zawodowe osiągnięcia. To chyba rekord świata? Z takiej małej Pasadeny? W wyznaczone dni można zwiedzać mury uczelni.
Fontanna na dziedzińcu
Stara, zabytkowa Pasadena znajduje się na wysokości stacji” Memorial Park” złotej linii Metra. Główną ulicą jest tu Colorado Street. Zawsze na po niej spaceruje dużo turystów, ale warto zobaczyć tą najstarszą część, najstarszego miasta w hrabstwie Los Angeles.
Limonki rosną na ulicy
No, i ta przyroda w Pasadenie! Jest po prostu zniewalająca! Znajdują się tu również ogrody botaniczne o imponującej ilości gatunków drzew i roślin. Będąc w Los Angeles, koniecznie trzeba odwiedzić Pasadenę! Polecam!.
Kafelkowe murale w Pasadenie
Japanese American National Museum
Mieści się przy 100 North Central Avenue, ale nie trzeba specjalnie  znać adresu, aby do niego bezbłędnie trafić. To pierwsza stacja złotej linii metra od Union Station o nazwie Little Japan. Po wyjściu na peron, pierwsze co zobaczycie, to właśnie Muzeum.
Little Tokyo
Do Little Tokyo metro jedzie po ziemi więc można podziwiać piękne widoki, ponieważ tory idą górą, między wijącymi się wiaduktami dla samochodów. Z tej wysokości dobrze widać całą okolicę. Na koniec metro dosyć ostro skręca i ulicą wjeżdża na swój peron. Bardzo malownicza trasa.
Stary gmach muzeum
Wbrew pozorom, ten zabytkowy, bardzo ładny, owalny narożny budynek z czerwonej cegły, zwrócony każdą stroną do innej ulicy, nie jest obiektem muzealnym. Po przeciwnej stronie ulicy wybudowano bowiem nowoczesny gmach dla Japanese American Museum i tam należy się kierować.
Nowoczesny gmach muzeum
Muzeum w poniedziałki jest zamknięte, w pozostałe dni otwarte od g.11.oo, a bilet kosztuje 9 $ normalny i 5 $ zniżkowy dla młodzieży szkolnej, studentów i seniorów powyżej 62 roku życia. I taką moim zdaniem ma wartość obejrzenie tego Muzeum. 5 $.
Główne wejście do muzeum
Wyobrażałam sobie, że w takim Muzeum zobaczę zbiory i opisy powiązań Japonii z Ameryką przed II wojną światową oraz z okresu wojny, od czasu napaści Japończyków na amerykańską flotę wojenną w bazie Pearl Harbor w 1941r.
W Muzeum Amerykańsko-Japońskim
Fakty dotyczące tych wydarzeń, widziane oczami niezaangażowanych bezpośrednio w wojnę Japończyków z jednej strony, a Amerykanów z drugiej strony i przez nich po latach oceniane, byłyby bardzo ciekawe.
Pearl Harbor
Nic z tego. Pearl Harbor jest wspomniane, oczywiście, bo trudno przeoczyć ten fakt w stosunkach japońsko–amerykańskich XXw, jednakże o Pearl Harbor mowa jest w kontekście losu, jaki spotkał  imigrantów japońskich zamieszkałych wówczas w Ameryce.
Japońscy imigranci w Stanie Utah
A przecież Japończycy mieliby się czym pochwalić. Zniszczyli bowiem wówczas największą bazę okrętów i samolotów największego państwa świata, Ameryki. Japończycy okazali się jednak oszczędni w opisie tego bezpardonowego ataku.
Przekazy prasowe z tamtego okresu
Z historii, książek i filmów wiemy, że po nagłej, a niespodziewanej napaści Japończyków na Pearl Harbor, zastosowano w stosunku do mieszkających w Ameryce Japończyków pewne restrykcje.
Szyby zapisane nazwiskami Japończyków
Wybitne amerykańskie służby wywiadowcze przegapiły bowiem fazę przygotowań ogromnej ilości japońskich samolotów bombowych do akcji zakrojonej na niespotykaną do tamtego czasu skalę i musiały odreagować.
Do takich baraków przesiedlano w Stanach ludzi japońskiego pochodzenia
Pobudowano obozy, do których przesiedlano japońskie rodziny i zrobiono wszystko, aby Japończycy zamieszkujący i prowadzący swoje firmy w Ameryce odczuli, jaką krzywdę wyrządzili  im rodacy, napadając na kraj, który dał im szansę i umożliwił lepsze życie.
Pamiątkowe zdjęcia z tamtych wydarzeń
Japonia bowiem, była w tamtym okresie bardzo biednym krajem. Kto wyjechał do Ameryki, miał możliwość poprawy swojego losu, jeśli tylko miał pomysł na życie i był pracowitym człowiekiem, ponieważ możliwości wówczas były tu nieograniczone dla przybyszów z całego świata.
Wnętrze baraku, w jakich musiały zamieszkać japońskie rodziny
Muzeum skupiło się więc na losach imigrantów japońskich, na których Amerykanie odgrywali się za śmiały wyczyn marynarki wojennej  ich kraju pochodzenia. Być może to nie było odgrywanie się, a strach, że amerykańscy Japończycy mogą współpracować i ułatwiać działania Japonii przeciwko Ameryce. Wiadomo, jacy nawiedzeni byli wówczas Japończycy w bezgranicznej wierze w swoich przywódców. Szli na śmierć dobrowolnie i na ochotnika, ku chwale ojczyzny i cesarza. Kamikaze.
Japoński weteran. Pokazał mi zdjęcia dot. jego rodziny.
W Muzeum zgromadzono przedmioty oraz stare zdjęcia w kolorze sepii wielu rodzin japońskich. Pokazano ludzi biznesu, którzy swoją pracą osiągnęli dobrobyt i uznanie w nowym kraju, a Amerykanie ich potraktowali, jak wrogów. Ustawiono w sali baraki, aby pokazać do jakich przenoszono rodziny japońskie z ich pięknych, amerykańskich domów i posiadłości.
Walizki imigrantów japońskich
Duże wrażenie robi instalacja, którą zobaczymy zaraz na wstępie, po wejściu do Muzeum. Ogromna sterta różnej wielkości staroświeckich walizek, które zatraciły kolory ze starości i zniszczenia podczas tułaczki wysiedlonych.
Japoński weteran pokazuje mi pamiątki
Japanese American National Muzeum ma kiepsko opracowaną mapkę sal z eksponatami, a folderu z prawdziwego zdarzenia nie opracowano żadnego. Lubię z takich miejsc mieć foldery, bo przypominają potem, gdzie co widziałam, co pozwala uniknąć pomyłek w przekazie informacji.
Marsze protestacyjne
California Science Center, Imax i Theatre Pompeje
To Interaktywne Centrum Nauki. Przedstawia osiągnięcia Amerykanów w dziedzinie astronautyki i w naukach pośrednich. Dojazd Metrem do stacji Expo Park USC jest trochę skomplikowany, ale dla chcącego, nic trudnego.
Główne wejście do Centrum
Jadąc z Union Stadion najlepiej wsiąść w czerwoną linię jadącą w kierunku North Hollywood i przesiąść się na stacji 7 th lub na Pico, w linię jasno niebieską. Na tej trasie znajdują się wszystkie Expo. Po dotarciu do Expo Park USC nie ma już żadnego problemu, bo drogowskazy pokazują drogę do wszystkich atrakcyjnych miejsc w tym kompleksie, a jest ich kilka i wszystkie ciekawe.
Zespół atrakcji do zwiedzenia
Ekosystemy, kształtowanie życia na ziemi, procesy biologiczne, wynalazki ludzkie na przestrzeni dziejów. Wszystko to zobaczymy, dotkniemy, wypróbujemy w Centrum Nauki, które uważane jest za największe, najbardziej urozmaicone i dla wszystkich absolutnie dostępne. Eksponaty są często zmieniane lub dodawane inne, nowe. Każdy może zobaczyć coś innego, w zależności kiedy tam trafi.
Endeavour
Wahadłowiec Endeavour wzbudza tam największe zainteresowanie i jest eksponatem stałym. Można wszystko dotykać, robić zdjęcia, brać udział w komputerowych symulacjach. Świetnie bawią się tu dzieci, dorośli i starzy.
Dzieci mają zabawę. Dziecko-samolot.
Ogromny ekran w IMAX również wzbudza duże zainteresowanie zwiedzających. Powoduje, że czujesz jakbyś żył w tamtym czasie, dosłownie otacza cię ówczesny świat przyrody i zwierząt na Ziemi.
Wiemy, co jemy?
Wstęp do Centrum Nauki jest bezpłatny. Wystawy i inne okresowe atrakcje zorganizowane w Exposition Parku mogą być udostępniane po zakupie biletu wstępu, tak jak na przykład Pompeje. Trzeba sprawdzać przed pójściem.
Wystawa okresowa - Pompeje
Pompeje są podobno świetne, ale nie byłam. Wstęp 50 $, bez zniżek. Amerykanom w szczególności się podoba ta wystawa, ponieważ nie znają europejskich muzeów i wystaw. Są zafascynowani tą atrakcją. Oprócz obrazów wybitnych włoskich malarzy, znajdują się tam również inne eksponaty europejskiej kultury ówczesnego okresu, wypożyczone z Muzeum w Neapolu.
Sprzedaż biletów i wejście na Pompeje
Ale szczególnym zainteresowaniem darzona jest tragiczna historia Pompei, które w 79 roku naszej ery uległy zagładzie przez wybuch wulkanu Wezuwiusz. Piękne miasto zostało przykryte grubą warstwą wulkanicznego popiołu na wieki. Odkryto je 250 lat temu i okazało się, że pod popiołem zachowało się wiele przedmiotów z tamtego starożytnego rzymskiego miasta.
Budynek IMAX
Głównie marmurowe posągi, freski, urządzenia miejskie, monety, naczynia, biżuteria, zbroje, itp. Wszystko to pozwoliło otworzyć i pokazać, jak bogate wówczas były Pompeje i jak dostatnio żyło społeczeństwo w tamtym okresie dziejów. A potem raptem ten wybuch wulkanu. Tragedia.
California Science Center
Zagłada nieprzygotowanych na nieszczęście ludzi. Powykręcane z bólu poparzeń ciała osób, które wybuch zastał przy określonych czynnościach i w miejscach, w jakich ich dopadł ogień, rozżarzony popiół, gaz i lawa. Multimedialny przekaz bardzo sugestywny. Bierzemy udział w tragedii starożytnego miasta. Zagłada spowodowana siłami natury.
W holu  California Science Center
Natura nie do opanowania przez rozum ludzki, zaskakująca i nieobliczalna w skutkach. Pompeje znajdują się obok obiektu z Centrum Techniki z osiągnięciami nauki ludzkiej. Nikt jednak do dzisiaj nie znalazł sposobu zapobiegania wybuchom wulkanów, trzęsieniom ziemi, wielkim pożarom i potopom.
Ten facet stoi na bramce w odbywającym się meczu na ekranie
Kto odżałuje 50 $, nie będzie żałował i wyjdzie z Pompei bardzo zadowolony. Bilet ten upoważnia do obejrzenia wystawy Pompeje i Imax. Trzeba sprawdzać na bieżąco informacje w Internecie. Podobno kupno biletów przez Internet jest tańsze.
Ogólny widok Zespołu Wystaw i Muzeum
African American Museum
Zgromadzono tu eksponaty i pamiątki historyczne dotyczące życia Afroamerykanów, ich kultury, sztuki i życia powszedniego. Wstęp do Muzeum jest bezpłatny. Czynne w godzinach 10.oo – 17.oo. W poniedziałki muzeum jest zamknięte.
Dodaj napis
To małe muzeum budzi wiele kontrowersji. Niektórzy mówią, że małe i nudne. Czarni doceniają ideę otwarcia takiego muzeum, ale zarzucają zbyt płytkie potraktowanie tematu. Generalnie w muzeum prezentowana jest kultura i sztuka afrykańska. To raczej taka galeria sztuki afrykańskiej.
Wystawa sztuki afrykańskiej
Sporo obrazów i rzeźb afrykańskich artystów. Mało dokumentów życia Afrykanów. Mnie osobiście trudno się ustosunkować do tego muzeum. Rzeczywiście jest nieduże. Myślę, że historia amerykańskich Afrykanów zasługuje na szersze spojrzenie i pokazanie więcej faktów z ich dawnego życia na tych ziemiach.
California African American Museum. Oprawa ładna, treści mało
Polskie filmy na Festiwalu w Hollywood
W Hollywood nie ma problemu z zachęceniem ludzi do oglądania filmów w kinach. Największe oblężenie przeżywa kino „Egyptian Theatre” na Hollywood Blvd, który pokazywałam w kilku ujęciach na blogu. Zawsze stoją tam za biletami ogromne kolejki ludzi.
Najwięcej widzów gromadzi chiński teatr. W nim wyświetlane są filmy.
Otóż podczas mojej bytności odbywa się tutaj pokaz polskich filmów, co mnie bardzo wzruszyło i na blogu pokazałam licznie tu zawieszone w mieście informacje o tym kulturalnym wydarzeniu. Na każdy miesiąc wydawane są foldery z opisem filmów, które będą wyświetlane.
Informacja o pokazie polskich filmów
W jednym z nich informują o filmach Krzysztofa Kieślowskiego i jego dwóch filmach, które w Hollywood będą pokazane. To znaczy już były, we wrześniu, ja to piszę w uzupełnieniu wiadomości na ten temat. Pierwszy, to znany u nas bardzo dobrze „Trzy kolory”, a drugi „Podwójne życie Weroniki”, pierwszy film Kieślowskiego, zrealizowany za granicą z francuską obsadą roli głównej.
Przed projekcją filmu, zawsze tłumy ludzi
W Hollywood piszą o tym tak:
„Among the most acciaimed directors of modern Times, Warsaw-born Krzysztof Kieślowski (1941-1996) began working In film as a documentarian, but the heavy hand of censorship In 1970s Poland pointed him toward fictional stores as a truer way to reflect reality. As a narrative  filmmaker, Kieślowski proved a master at turning ideas and moral dilemmas into the stuff of human drama in such features as BLIND CHANCE and the 10- part Polish television series THE DECALOGUE.
Przed tą szpulą taśmy filmowej lubią fotografować się turyści
By the 1990s Kieślowski,s talent had eamed global recognition, and his final four films were international co-productions that brought his vision to a much wider audience with-out artistic compromise. THE DOUBLE LIFE OF VERONIQUE eamed three top awards at the Cannes Film Festival for its hypnotic look at two women (both played by Irene Jacob) who share a strange connection. But the director,s most famous achievement is his ambitious “Three Colors” trilogy. These meditiations on liberty (BLUE), equality (WHITE), and fraternity (RED) served as a sublime coda to
Ja z Oscarem
Kieślowski,s career, he announced his retirement with  RED and died two years later.”
Na drugiej stronie pisma są zamieszczone recenzje z filmów i każdy film jest osobno i bardziej szczegółowo omówiony. Zamieszczone są też opinie prasowe. Przy „Podwójne życie Weroniki” zacytowano Hala Hindsona z „ The Washington Post”: „The film takes us comletely into its Word and In doing so , it leaves us with the impression that our own Word, once we return to it , is far richer and portentous than we had imagined”
Przed kinem
Musiałam te fakty odnotować, bo bardzo cieszą. Mało jest ludzi, co nasz kraj w dobrym świetle pokazują w dalekim świecie, więc to, że się mówi o Polsce pozytywnie i prezentuje dokonania polskich reżyserów, artystów czy pisarzy, zawsze warte jest odnotowania.
Ulica Hollywood
Metro
O metrze już pisałam, ale to w Los Angeles jest naprawdę wyjątkowe i zadziwiające, dlatego poświęcam mu więcej czasu, niż takiemu tam, zwykłemu pociągowi miejskiemu. Otóż metro w Los Angeles nie tylko jeździ pod ziemią, ale również na powierzchni. Być może nie jest to takie wyjątkowe rozwiązanie, ale ono jeździ chwilami środkiem ulicy, jak zwykły, dwu wagonowy  tramwaj!
Stacja Metra
Toczą się takie wielkie, długie srebrne wagony przez ulicę, stają na światłach, jak tramwaj, tyle że na przystankach napisane jest Metro. Ludzie przechodzą przez bramkę, przykładając bilety do pass, chociaż swobodnie można przejść obok bramki. Stoją tam również automaty, w których można kupić bilet jednorazowy, jeżeli nie ma się miesięcznego lub tygodniowego. To jeszcze nie wszystko.
Przez ażur widać palmy. Malownicze wejście do Metra
Tam, gdzie przez miasto idzie linia kolejowa (jak u nas wzdłuż Alei Jerozolimskich), przeznaczono po jednym torze w każdą stronę tory dla Metra. Metro wyłania się z tunelu i wjeżdża na swój tor obok torów kolejowych i jedziemy sobie obok pociągu towarowego na przykład.
Chwilami jedziemy ponad miastem
Ale to nadal nie wszystko, bowiem gdy skończyły im się tory w tunelach, na powierzchni i tory kolejowe, uruchomili od tych miejsc Metro Busy, przesiadamy się i jedziemy dalej z tym samym biletem, bo przejście oddzielone jest od wejścia ulicznego. Metro Busy mają swoje pasy po jednej i drugiej stronie jezdni. Są też trasy, na których Metro Busy mają jezdnie wyłącznie tylko dla siebie.
Czasami jedziemy na powierzchni
Zbudowano je wzdłuż normalnej jezdni, lecz oddzielono szerokim pasem zieleni i biegną po prawej, a po przeciwnej stronie jezdni, w drugą stronę. To jezdnie z napisem Metro i nic innego tamtędy nie może jechać, nawet rower. Przystanki nie są takie zwyczajne, jak dla zwykłych autobusów, czy tramwajów, lecz takie upodobnione do stacji Metra. Są więc zadaszone, z bramkami i kasownikami biletów, napisami Metro itd. No czy ktoś widział gdzieś takie Metro?
Naziemna stacja Metra
Jaka to wygoda dla mieszkańców zamieszkujących z dala od centrum lub w miasteczkach na pograniczu Los Angeles, bo Metro i Metro Busy tam się również zapędzają, za normalną cenę i tak często, jak w metrze w centrum. Może dlatego autobusy miejskie nie są zapchane w godzinach szczytu? Metro Busy zresztą też nie, bo są co chwilę i ludzie wygodnie sobie jadą. W mieście jeżdżą również zwykłe i pospieszne linie autobusowe.
Metro Bus, czyli dalszy ciąg Metra
O rany! Nie marzę już o Sky Train, jak w Singapurze, ale takie naziemne metro i Metro Busy gdyby jeździły po Warszawie i łączyły z Centrum miasta dzielnice Takie, jak np., Ursus, Włochy, Tarchomin, Praga itd.? To by dopiero wygoda była! Wiem, wiem, że u nas to niemożliwe, bo trzeba by trochę nad tym popracować i to zrealizować, a nasi politycy nie mają do takich spraw głowy, bo sobą i swoją polityczną karierą wiecznie są zajęci.
Po lewej: przystanek dla Metro Busu
W jednej kadencji by tego nie zbudowano, a co kadencja, to ludzie w ministerstwach się zmieniają i co poprzedni zaczęli, wyrzucane jest do kosza z założenia, że wszystko co od opozycji pochodzi, to do kosza się tylko nadaje, a swoje pomysły trzeba wprowadzić. Kadencja się kończy, przychodzą nowi i zaczyna się wszystko od początku. I tak ta polityka się u nas kręci, a życie biegnie.
Stacja Metra
Które to już pokolenie Warszawiaków tak się upycha w ścisku, żeby do pracy, czy na uczelnię zajechać na czas? o koszmarnych powrotach już nie wspomnę. Lub ludzie jeżdżą swoimi samochodami i stoją w koszmarnych korkach. Jak się tak po świecie jeździ, to dopiero widać w jakim my zacofaniu w Polsce żyjemy, nawet teraz, będąc w Unii Europejskiej.
Naziemny peron stacji Metra na środku ulicy
Jeżeli już jakieś osiągnięcia mamy i się nimi chwalimy, to tylko dzięki prywatnej inicjatywie przedsiębiorczych ludzi, którzy nie oglądając się na Sejm i Rząd, robią swoje. Ale prywatni przedsiębiorcy nam przecież nie rozwiążą problemów komunikacyjnych w miastach i w kraju, bo to do państwa należy.
Uliczne murale
I tak znowu temat zszedł niebezpiecznie na sprawy kraju, a przecież w podróży jestem i nie mam się niczym zamartwiać, tylko zwiedzać świat i podziwiać go. Zawsze się jednak porównuje, niestety.
Drobiazgi
Ostatniego wieczoru przyjechała na dwa dni Lisa z Tajwanu. Nie jestem pewna czy to naprawdę jest ona, czy on. W pierwszej chwili gdy weszła, pomyślałam, że pomylił pokoje, bo to przecież dziewczyński room. Ale przedstawiła się, Liza jestem. Więc dlatego do nas trafiła. Ok., no problem.
Poszłam do Ogrodu Japońskiego
Bardzo przyjemna osoba i kontaktowa. Rozmawiała ze mną chętnie i pokazała na swoim tablecie zdjęcia Las Vegas, bo właśnie stamtąd przyjechała do Los Angeles. Również nocowała w Hostelu Cat, tak jak Agata i dwie inne osoby, co w Las Vegas już były. Nie wiem czy tam tylko ten jeden hostel mają, czy co? pojadę, to zobaczę.
Świeże powietrze, cisza i naturalne piękno
Byłam jeszcze w Japanese Garden, wyciszyć się trochę przed opuszczeniem Los Angeles. Ogrody japońskie są do tego wspaniałym miejscem. Jest tam naturalnie, pięknie, kolorowo, i cicho.
Pięknie. Lubię takie miejsca.
To jeden ze skromniejszych ogrodów japońskich, jakie widziałam, ale bardzo przyjemny. Japońskie ogrody słyną z oszczędności wyrazu i zespoleniu się z naturą, ale chodzi mi o mały obszar, jaki ten ogród zajmuje.
To proste urządzenie cały czas pracuje, przelewając wodę.
Niemniej posiada on wszystko, co cechuje taki ogród,a więc wyżwirowane, czyściutkie ścieżki między krzewami i niskimi japońskimi drzewkami bonsai, naturalne kamienie, wodę i urocze małe drewniane mostki oraz delikatne kwiaty. Absolutna cisza i piękne otoczenie pozwalają się skupić nad sobą. Lubię chodzić w takie miejsca przed wyjazdem w inne miejsce.
W wodzie pływają rybki
To co mnie pogryzło, to nie był żaden jadowity pająk, tylko roztocza! Straszna sprawa, już trzecią tubkę Cortizonu zaczęłam zużywać. Tak wychwaliłam ten Hostel Banana Bungalow, a tu taka przykra sprawa. Materace powinni zmienić. Mam nadzieję, że pozbędę się uciążliwości, gdy zmienię hotel.
Widok ogólny
Australijka wyjeżdża również jutro rano, ale wcześniej ode mnie, już o 4 rano i jedzie na lotnisko. Ja mam bilet na 10.10 i jadę na Bus Amtrak. Kazali być już na stacji o 9.15, żeby odprawić bagaże. Z Banana Bungalow muszę więc wyjść najpóźniej o 8.oo. Dojść do Metra Vin i dojechać do stacji Union Station. Amtrak Bus ma swój dworzec na końcu budynku Union Station. 
Takie odprężenie przed podróżą w pięknym otoczeniu, bardzo pożądane.
Kawy rano już nie wypiję, bo barek w garden czynny jest od 8.oo właśnie. Jak zdam bagaże, to wypiję na dworcu.
No, to w drogę!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz