Patronat medialny



Miło mi poinformować, że moja wyprawa została objęta patronatem medialnym przez portal Link to Polnad www.linktopoland.com

czwartek, 21 sierpnia 2014

New Orleans - przypadki życiowe



Kolorowy i słoneczny Nowy Orlean.
Zwiedzanie typowo turystyczne znowu musiałam zostawić na później, bo szukałam fryzjera. Nie przewidziałam, że będzie to takie trudne w Nowym Orleanie. Można pół miasta przejść i nie znaleźć żadnego salonu fryzjerskiego. Od dwóch dni wypatrywałam fryzjera w innych częściach miasta, ale nigdzie go nie było. Skupiłam się na St. Charles.
Pomnik upamiętniający smutne wydarzenie dla Nowego Orleanu
St. Charles jest długą aleją na kilka kilometrów i tylko jeden damski salon fryzjerski znalazłam, w którym przyjmują jedynie wcześniej umówione klientki. Tak ot, z ulicy wejść nie można. Fryzjerka była na tyle uprzejma, że napisała mi adres innego fryzjera, gdzie nie trzeba się zapisywać.
I tablica z datą, kiedy to się wydarzyło. Za 9 dni, dziewiąta rocznica.
Pojechałam tam tramwajem, bo to jakieś 3 km dalej było. To był salon męski. Skoro chodzi tylko o strzyżenie i to na bardzo krótko, byli gotowi mnie przyjąć, ale strzyżenie u nich kosztuje 45 $.
Popularny w NO lokal "Hard Rock Cafe"
Tyle za strzyżenie swoich już z gruntu krótkich włosów na jeszcze krótsze nie dam w życiu. Jednak upały tu są takie, że głowa się gotuje nawet w krótkich włosach, pomimo, że kilka razy dziennie schładzam ją pod zimnym prysznicem.Ostrzyc trzeba.
Teatr przy moście
Powiedziano mi, że w dzielnicy Gareden District jest damski fryzjer i wskazano drogę. Znowu trzeba było tramwajem jechać, bo daleko. Znalazłam, ale tam również za strzyżenie moich krótkich włosów chcieli 45 $. Stwierdziłam, że będę musiała w Ameryce zapuścić sobie długie włosy i wiązać je w kicek.
Obok magazyn  postaci z kreskówek
Starsza pani oczekująca w tym salonie na wnuczkę, która robiła tu sobie fryzurę, wyszła za mną na ulicę i pokazała drogę do tańszego fryzjera. Tłumaczyła mi cierpliwie, przeszła ze mną do skrzyżowania, żeby dokładnie pokazać, jak mam iść. Bardzo uprzejma kobieta. Poszłam tam i bingo!
Amerykanie to uwielbiają
Salon damski z panem w recepcji, za ostrzyżenie mojej głowy zażyczyli sobie tylko 14 $. Nawet się nie namyślałam, tylko natychmiast siadłam na fotelu. Poprosiłam o bardzo, bardzo krótko. Raz, że to wygodnie w te upały, dwa, że może starczy na cały pobyt w Ameryce, skoro takie problemy są tutaj z fryzjerami. I takie ceny!
Ogromny most nad Mississippi River
Rozmawiałam z obsługującą mnie fryzjerką i powiedziałam jej, że w Polsce, to każda większa ulica ma po kilka salonów fryzjerskich. Dziwiła się i przyznała, że rzeczywiście w Nowym Orleanie jest ich bardzo mało. Więcej jest salonów Spa, niż fryzjerów.
Na tle takiego mostu, stateczek wygląda, jak zabawka
Zaraz drugiego dnia w hotelu, gdy Michael zgodził się, abym zamieszkała tu na miesiąc, kupiłam sobie bilet miesięczny za 55 $, ponieważ inaczej, to bym majątek na to jeżdżenie po mieście wydała.
Właściwie są to dwa mosty i duże statki też tu pływają
Na taki bilet jeździ się tu wszystkimi tramwajami i autobusami miejskimi. Miasto jest duże i pieszo się nigdzie nie dojdzie, jak np. w Boquete. Jeżdżę teraz ile chcę i nie męczę się chodzeniem pieszo.
Przystanek tramwajowy  Poydras St i tablice muzyków w chodniku
Jednorazowo trzeba płacić za przejazd 1,25 $, a dziennie jeździ się od 6 do 10, nieraz i 12 razy z przesiadkami. W końcu się zwiedza, a nie jeździ tylko do pracy i z powrotem.Taki bilet w mojej sytuacji opłaca się mieć.
W tym mieście dosłownie wszystko związane jest z muzyką
Do mojego pokoju wprowadziła się nowa lokatorka. Przyjechała w nocy, obudziła się, gdy zjadłam śniadanie i chciałam wyjść do miasta. Wstała i przedstawiła mi się. To Isabel z Francji.
Isabel
Kobieta jeszcze dziwniejsza, niż Debora ze swoimi powiązanymi sznurowadłami butami na stole. Isabel chodziła po pokoju w przezroczystej kusej halce, która nic jej nie zakrywała, na przegubie nogi miała zawiązaną czarną koronkową wstążkę.
W NO dużo pomników. Głównie związane z muzyką.
Musiałam dłużej zostać w pokoju, bo mnie po prostu zagadała i wcale ją nie zniechęcał mój słaby angielski. Zazwyczaj, jak powiem I don,t speak english, ludzie dają mi spokój, ale nie Isabel.
Takie ażurowe żelazne słupy i balkony, to tylko w Nowym Orleanie
Trochę skorzystałam, bo powiedziała mi o możliwości podróżowania po Ameryce pociągiem Amtrak, co mnie bardzo interesowało, a brakowało mi na ten temat informacji. Ludzie głównie latają samolotami lub przemieszczają się autobusami. Polacy dali mi namiary na Mega Bus, ale o pociągu też nic nie wiedzieli. Tyle, że ma ten sam terminal trzeba iść.
Amtrak, Terminal autobusów i pociągów międzystanowych i międzynarodowych
Zaraz się tam jutro wybiorę i dowiem, w jaką część Ameryki można takim pociągiem z Nowego Orleanu dojechać. Bardzo chciałabym jakąś część swojej podróży po Ameryce odbyć pociągiem.
W Cafe granie, śpiewanie i tańczenie
Z pewnością nie będzie to taki pociąg, jaki był w Tajlandii, żywcem wyjęty z filmu „Pół żartem, pół serio” z Marylin Monroe w roli głównej, ale każda podróż pociągiem jest ciekawsza, niż autobusem i mniej męcząca. I tańsza, mam nadzieję.
Ulice Nowego Orleanu
Każdego dnia mam coś do załatwienia w mieście i marzę po prostu o tym, aby w końcu mieć wolny dzień, wyjść sobie rano z Nikonem z hotelu i spokojnie zwiedzać Nowy Orlean. Znowu zgubiłam pokrywkę na obiektyw Nikona. Będzie problem.
Sklepy Nowego Orleanu
Isabel przyjechała do Nowego Orleanu na kilka dni. Prowadzi życie nocne, a w dzień śpi, ale czujnie i  budzi się, jak chodzę rano po pokoju. Muszę ciszej się zachowywać, to może się nie obudzi, inaczej znowu wyjdę z hotelu za późno, bo mnie zagada.
W Nowym Orleanie są też takie domy, do których panie zapraszają panów
Isabel jest już po czterdziestce, ale to niezbyt odpowiedzialna osoba. Prosiłam, Isabel, jak będziesz wychodziła, pamiętaj zamknąć drzwi na klucz. Masz klucz? Pokazała, że ma i zamknie. Wracam pod wieczór, pokój otwarty. Wołam, Isabel, jesteś tu? Zaglądam do łazienki, ale kobiety  nie ma. Przecież tak nie można.
Ulica na French Quarter
Noszę wprawdzie dokumenty przy sobie, Nikona też wzięłam dzisiaj z sobą, bo ten mały Sony nie chce już robić dobrych zdjęć, chyba się zużył. Ale laptop zostawiam w walizce, a kłódeczka w niej taka, na słowo honoru.
Można tu spotkać różnych dziwnych ludzi
Jak się mieszka we wspólnym pokoju, trzeba brać pod uwagę również dobro  innych ludzi i drzwi zamykać! Gdy wróciła, zwróciłam jej uwagę, która na niej nie zrobiła najmniejszego wrażenia. Ok., Sofia, ok., wyściskała mnie i znowu z przejęciem opowiadała mi różne historie.
Wieczorem zapełni się również ta ulica i balkon
Potem wzięła prysznic, ubrała się w kusą, obcisłą czerwoną sukienkę, która jeszcze mniej jej przykrywała, niż czarna halka oraz w białe koronkowe zakolanówki, powiedziała, że wychodzi na French Quarter i zobaczymy się Sofia rano, ok.? ok., Isabel, ok.
Na Bourbon Street, French Quarter
Jestem w wieku, kiedy nic już mnie nie szokuje i niczemu się nie dziwię. Każdy ma prawo żyć po swojemu, ale drzwi od wspólnego pokoju, musi się nauczyć zamykać na klucz, jak mieszka z innymi ludźmi.
Będzie granie na ulicy
Chyba nawet wiem, w które miejsce na French Quarter poszła, ale to nie moja sprawa. Chciałabym jednak, aby ktoś dodatkowy do pokoju przyjechał. Wolałabym nie być sama z Isabel.
Główny gmach WWII w New Orleans
Poszłam do Muzeum Wojny. Właściwie to się nazywa „The National World War II Muzeum”, używają tu skrótu WWII i wiadomo, o co chodzi. Muzeum mieści się na Magazine St. Jest drogo.
Wejście do jednego z Pawilonów Muzeum
W głównym holu muzealnym odbywały się tańce, a zespół muzyczny serwował jazz, soul, swing z lat 40-tych, czyli z okresu wojny. 
Słynny amant filmowy, Clark Gable też był na froncie
Muzykę i piosenki, jakie wówczas w Ameryce grano, tańczono i śpiewano i z jakimi zespoły i solistki  jeździły do swoich dzielnych chłopców walczących na froncie, aby dodać im otuchy i zagrzać do dalszej walki.
Słynni jazzmani okresu wojennego
Dziewczyna w recepcji muzeum, ładna blondynka,  miała na głowie fryzurę a,la lata trzydzieste, lata czterdzieste. Urocze! Ależ to był wspaniały koncert!
Wnętrze Pawilonu, w którym odbywały się tańce
Pod sufitem ogromne samoloty bojowe, na posadzce działa wojenne i czołgi, w prześwitach na dalszym planie pędzący Pullman z pasażerami widzianymi w oświetlonych oknach wagonów,
W głębi widać pędzący pociąg. Rozkład jazdy nad głowami.
a wśród tego wszystkiego ludzie z XXIw, tańczący w rytm przebojów z okresu II wojny światowej! Niesamowity nastrój i przeżycie. Konferansjerka i solistki śpiewające też były ubrane i uczesane na modę tamtych lat.
Muzycy i zapowiadająca. Wyglądają, jak w latach 40-tych XX w.
Tańce nie były spontaniczne. Muzeum w poszczególnych dniach tygodnia organizuje różne atrakcje dla publiczności i każdy wybiera sobie, co mu najbardziej odpowiada, kupuje bilet i bierze udział. Żeby tańczyć, trzeba zapłacić. Ameryka!
Oczekiwanie i wzrokowa ocena potencjalnych partnerów (ek) do tańca.
Na tańce głównie przychodzą samotni ludzie, którzy chcą potańczyć. Młodzi i starzy. Wybierają dzień z odpowiednim dla siebie programem, rodzajem muzyki, przychodzą, kupują bilet i siadają na białych krzesełkach.
Tańce w Muzeum Wojny
Idą do tańca z każdym po kolei, kto ich do tańca poprosi lub kogo sami poproszą, gdy upatrzą dla siebie właściwego partnera. Przychodzi też młodzież i uczy się tutaj tańczyć.
Pan Security zrobił mi zdjęcie
Widziałam dziewczynę z dużo od siebie młodszą siostrą, którą wytrwale uczyła ją kroków. Widocznie przy muzyce na żywo nauka jest wydajniejsza, niż w domu przy radiu lub odtwarzaczu.
Świetnie się bawią młodzi i starzy. Muzyka i taniec są tu najważniejsze, a nie wiek.
Na mnie największe wrażenie zrobiła para cały czas trzymająca się razem i tańcząca bez przerwy tylko ze sobą. Przyszli, aby po prostu razem potańczyć przy tego rodzaju muzyce.
Babcia z wnuczkiem. Najpiękniejsza para na parkiecie
Był to wnuczek ze swoją babcią. Wnuczek, szczupły młody chłopak, w stroju, jak z żurnalu z lat 40-tyvh i 50-tych, w kamizelce, słomkowym kapeluszu. Babcia drobniutka, siwiutka, ubrano na biało z blado niebieskimi akcentami. Nie odpuściła żadnego tańca. W przerwach muzyków, rozmawiała przez komórkę.
Proszę bardzo, jakie okręcanie i szalone wirowanie
Co za żywotność! To były piosenki z jej wczesnej młodości. Być może wspomnienia z tamtych lat dodały jej skrzydeł. Nie było to bowiem kołysanie się w rytm muzyki, ale wirowanie i trudne chwilami figury taneczne. Piękna para. Trudno mi było wyjść z muzeum, póki grali, śpiewali i trwała zabawa.
A nad głowami, samoloty wojenne
Kto z turystów jest zainteresowany uczestnictwem w tego rodzaju atrakcji, niech poprosi w muzeum o program na dance. Mają z miesięcznym wyprzedzeniem.
W Muzeum Wojny, New Orleans.
Lub wejdzie na stronę internetową, gdzie z pewnością taki program się znajduje, www.nationalww2museum.org. Muzeum Wojny jest czynne każdego dnia tygodnia od 9.oo do 17.oo.
Solistka śpiewa amerykańskie przeboje z okresu wojennego
Z muzeum pojechałam zielonym tramwajem do chińskiej restauracji „China Orchio” na Carrollton Ave, www.chinaorchidneworleans.com, Kilka dni temu odkryłam tą restaurację. Można tam smacznie i niedrogo, jak na Nowy Orlean zjeść, szczególnie gdy ktoś lubi azjatyckie jedzenie. Ja bardzo lubię.
Chińska Restauracja na Carrollton Avenue
Oczywiście, że jest to inna chińska restauracja, niż odwiedzane przeze mnie w krajach azjatyckich, czy nawet w Ameryce Środkowej. To nie tania jadłodajnia w blaszaku na plastikowych krzesełkach, lecz restauracja dostosowana do standartu miasta i kraju. A jedzenie smaczne, tanie i duże porcje. Wybór też urozmaicony.
Jestem już przy drugim daniu
Dodatkowe udogodnienie jest takie, że „Dine In”,można jeść na miejscu oraz „Take out” można wziąć na wynos lub zastosować kombinację. To znaczy, że jeśli nie jesteśmy w stanie zjeść tak dużej porcji na miejscu, resztę kuchnia zapakuje nam do pojemnika i zabierzemy do domu na kolację.
Co rusz historyczne opisy miejsc. Tu o tramwajach na Carrollton Ave
Moje ulubione dania, to „Vegetable Soup” za 3,30 $ oraz „Sweet and Sour Cicken Combo” za 9,50 $, dodatkowo zażyczyłam sobie miseczkę brązowego ryżu za 1,00 $, bo tak lubię. Biorąc pod uwagę, że miałam z tego dwa posiłki, nie jest drogo. Wszystko świeże i smacznie przyrządzone.
Już w XIXw jeździły tu tramwaje
Mają tam również dania z owocami morza, typowo azjatyckie „Fried rice”, dania wegetariańskie, pyszne zupy i desery. Myślę, że jeszcze kilka razy pojadę tam na obiad.
Jest też Restauracja Wietnamska i też nie blaszak
Gdy wróciłam do hotelu, Isabel wychodziła do miasta. Przypomniałam jej, aby wzięła swój klucz, bo ja zaraz zamknę drzwi i żeby ona również pamiętała zamknąć je na klucz, gdy wróci w nocy do pokoju. Ok., pokazała że bierze klucz i oczywiście zamknie drzwi po powrocie.
Simon Bolivar, bohater międzynarodowy
W nocy obudził mnie jakiś szmer w pokoju. Otworzyłam oczy i zobaczyłam dużego czarnego mężczyznę chodzącego po pokoju. Wyskoczyłam z łóżka, jak oparzona i owinęłam się w prześcieradło. Mówię do niego, że chyba pomylił pokoje, bo to jest women room. Men room jest naprzeciw. Otworzyłam drzwi i pokazuję mu sąsiedni pokój, gdzie mieszkają mężczyźni.
i Benito Juarez, stoją w Nowym Orleanie
Pierwszego dnia też przecież przez otrzymanie złego klucza od Michaela weszłam do męskiego pokoju, ale natychmiast się wycofałam, a ten facet chodził sobie po naszym pokoju, jak po swoim i nie chciał wyjść. Nie miał ze sobą żadnych bagaży, nawet małego plecaka, tylko w ręku puszkę z piwem, a chodził cicho, jak kot. Wykładzina na podłodze wyciszała dodatkowo jego ciche stąpanie.
tablica wyjaśnia jego obecność w USA
Gdy to sobie uświadomiłam, rozbudziłam się na dobre, bo dotarło do mojej świadomości, że to nie żaden turysta, który pomylił pokoje, lecz tutejszy jakiś człowiek. Wyjdź, mówię, comme back! Skąd przyszedłeś! out!, go for door!, a on odpowiada, że nie i dalej myszkuje po pokoju. Room F, powtarza, room F. Czy to znaczyło, że miał przyjść do room F? nie mogłam zebrać myśli.
Pamięć o wojnie w Wietnamie
Otworzyłam drzwi i zapukałam do sąsiadów. Obudziłam jednego, przyszedł do mojego pokoju, a za nim następni. W sumie wyszło na korytarzyk dzielący nasze pokoje, czterech młodych ludzi. Mówię im, że ten men wtargnął do naszego pokoju i nie chce wyjść.
Odpoczynek w cieniu drzew, na plastikowej skrzynce
Oni mówią coś do niego po angielsku i pokazują, że ma wyjść, a on nawet im się opierał mimo, że stanowili większość, ale w końcu go wyprowadzili. Sąsiad pokazuje mi na zamek od wewnętrznej strony drzwi i każe się zamykać. Aż zgrzytnęłam zębami.
Ja pod monumentem upamiętniającym huragan Katrina
Teraz ludzie gotowi mi są przypisać winę. Myślałam, że zabiję Isabel! Ona w tym czasie spała przez cały czas, chociaż może tylko udawała, że śpi i może to ona się z tym człowiekiem tutaj umówiła, bo na pewniaka przyszedł właśnie tu, na koniec budynku do tego konkretnego pokoju. Room F, powtarzał. Hałasu narobiłam tyle, że każdy by się obudził. Isabel wyjątkowo, nie. Była 3.20 w nocy.
Turyści w Nowym Orleanie
A ja myślałam, że ten pokój jest najbezpieczniejszy! Ale nie przy takiej współlokatorce! Podziękowałam sąsiadom za pomoc, zamknęłam pokój od wewnątrz i dodatkowo zaparłam klamkę krzesłem, gdyby ten facet wrócił i na siłę chciał wejść.
Fragment z północnej wieży World Trade Center z Nowego Yorku
Kładąc się do łóżka zauważyłam, że w zagłówku, między łóżkiem, a ścianą nie ma mojego plecaka i takiego drugiego, z materiału na sznureczkach, w którym trzymałam zapasowe buty i kaloszki.Wkurzyłam się !
Wnioskuję, że po kawałku wzięły sobie muzea we wszystkich stanach USA?
Znowu wstałam z łóżka, zapaliłam światło i zobaczyłam, że leżą one przy drzwiach wyjściowych, w takiej wąskiej wnęce na ubrania. Zdążył plecaki przenieść do drzwi w czasie, gdy ja budziłam sąsiada! To pospolity złodziej! Rape!
Dokarmianie głodnych
Rano wstałam, wzięłam prysznic, zrobiłam sobie kawę i śniadanie, sprzątnęłam, zaścieliłam łóżko, spakowałam mały plecaczek, a Isabel ciągle śpi, albo udaje, bo wcale nie zachowywałam się cicho. Chciałam, żeby się obudziła, aby zapytać ją dlaczego to zrobiła. Ok,  poczekam, zmarnuję dzień, ale Ci nie popuszczę kobieto!
Na tej ulicy mogą być zarówno syci, jak i głodni
Wyjęłam komputer, zrobiłam sobie następną kawę, piszę i czekam cierpliwie. Bałam się wyjść bez rozmowy z nią, bo nie wiadomo na jaki znowu pomysł Isabel wpadnie i co zastanę po powrocie. Być może nie zastanę już nic.
Człowiek z wężem
Facet nie musi rozbijać kłódeczki, aby wyjąć z walizki laptop, on po prostu weźmie całą walizkę! Tak, jak wziął całe plecaki, nie patrząc nawet co w nich jest. Sąsiedzi-turyści już w mieście, Michael w biurze w innym budynku. Nikt nie załapie, że to złodziej. Pomyślą, że turysta się wyprowadza z hotelu.
Inny budynek Muzeum Wojny
Michael nie pilnuje przecież kto wchodzi i wychodzi oraz z czym z budynku po drugiej stronie ulicy. Isabel nie chciała się obudzić, mimo, że dochodziła już 10.3o. Upewniło mnie to w przekonaniu, że maczała w tym palce, bo dotąd się tak nie zachowywała.
Na French Quarter życie toczy się bez przerwy
Schowałam laptop, pozamykałam wszystkie kłódeczki i poszłam do biura, w którym okazało się nie być Michaela, ale był Tiena, menadżer, ten który pomagał mi naprawiać laptop. Bardzo uprzejmy człowiek. Powiedziałam, co się zdarzyło w nocy. Otworzył w swoim laptopie translate i poprosił, abym spokojnie to wszystko opisała.
Z każdego lokalu dobiega muzyka jazzowa
W tym czasie wszedł do biura jeden z mężczyzn, który mi w nocy pomógł wyprowadzić złodzieja. Ten, którego obudziłam, bo spał najbliżej drzwi. Powiedziałam to Tienie poprosiłam chłopaka, aby po angielsku opowiedział Tienie, co się wydarzyło, a ja w tym czasie dodatkowo opisałam to na translate.
Młodzi zanim wejdą, zostaną poproszeni o okazanie dowodów tożsamości.
Powiedziałam, że każdego dnia prosiłam Isabel, aby zamykała drzwi, gdy wraca w nocy, ale ona nie zamykała. Nie zamykała również w dzień. Gdy wracałam z miasta, jej nie było, a drzwi do pokoju otwarte.
Opera w New Orleans
Ona przyjechała tylko z jedną torbą z ciuchami i kosmetykami. Nie miała laptopa, ani aparatu fotograficznego, bo pytałam. Niczym nie ryzykowała. Chociaż teraz zaczynam pojmować, że to jednak ona napuściła na mnie tego faceta.
Info o budynku
Tiena powiedział, żebym zebrała swoje rzeczy i przeniosła się do pokoju nr.1, pierwszego od furtki. To dwuosobowy pokój z jednym łóżkiem i będę tam sama mieszkała, póki Isabel nie wyjedzie. Potem wrócę do siebie. Będziesz tam miała zasięg do Internetu, Sofia, powiedział z uśmiechem. Bardzo mu podziękowałam.
cóż to? zawieruszyliśmy się 2 dni temu na paradzie czerwonych sukienek? i zgubiliśmy biustonosz?
Poprosił Sindy, pracownicę hotelu, żeby dała mi klucz od jedynki i pomogła przenieść rzeczy. Poszliśmy wszyscy do mojego dotychczasowego pokoju. Isabel siedziała na łóżku w tej swojej przezroczystej czarnej halce, ale Tiena, zupełnie niespeszony jej wyglądem poprosił o okazanie paszportu.
Takie kapelusze się nosi w Nowym Orleanie
Wspólnie z Sindy, w pośpiechu zbierałyśmy moje rzeczy. Sindy pakowała do reklamówki podawane przeze mnie rzeczy z łazienki, ja pakowałam w plecak swoje rzeczy z lodówki. W takiej sytuacji zawsze są jakieś straty. Zawieruszył mi się gdzieś popielaty t shirt, (już sobie powetowałam stratę i kupiłam niebieski).
Misja dokarmia głodnych
Pokazałam Tienie plecaki, które złodziej przeniósł do wnęki przy drzwiach. Isabel coś do mnie mówiła, ale powiedziałam jej, żeby lepiej już milczała. Tyle innych turystek przewinęło się przez ten pokój i wszystko było w porządku, każda z nich przestrzegała reguł i dbała o wspólne dobro i bezpieczeństwo, a przybycie Isabel  narobiło tyle kłopotu. Niech się wytłumaczy Tienie.
Przyjechał człowiek białym samochodem i rozdawał pieczone kurczaki
Codziennie prosiłam, Isabel, zamykaj drzwi od pokoju, jak wracasz w nocy! Teraz widzisz co narobiłaś. To był twój friend? Dałaś mu namiary na nasz pokój? Pakowałam się dalej i nie chciałam jej słuchać.
Misja mieści się naprzeciw Kościoła Baptystów
Ona napisała coś na kartce i dała Sindy, aby mi podała. Po co? Mówię. Chcesz się wytłumaczyć? Miałaś możliwość, czekałam niemal do południa, aby porozmawiać, ale niby spałaś. Śpij sobie dalej.
Obok mostu, gdzie na filarach wymalowano Wielebnych
Gdy przywlokłyśmy wszystkie moje bagaże do jedynki, poprosiłam Sindy, aby nie mówiła Isabel, w którym jestem pokoju, bo nie chcę z nią rozmawiać, ani się z nią widzieć. No, i żeby znowu nie nasłała na mnie jakiegoś mena.
Pod mostem można czasem zobaczyć śpiących ludzi, autentycznie!
Przecież gdybym się wówczas nie obudziła, nie byłoby już w pokoju ani plecaków, ani walizki! Myślę, że nie byłoby również Isabel! Zostałabym bez rzeczy, ale przede wszystkim bez paszportu, dowodu osobistego, karty bankowej, pieniędzy i bez sprzętu! A była to pora przed świtem, kiedy sen jest najmocniejszy.
Nowoczesne dzielnice Nowego Orleanu
W nowym pokoju, który rozmiarami i rozmieszczeniem łazienki, okien, kuchni, jest dokładnie taki sam, jak poprzedni, tylko w odwrotną stronę, mam dodatkowo telewizor i radio, a zamiast dmuchawy jest głośno działająca maszyna wentylacyjna. Internet jest.
Mój drugi pokój, w którym teraz mieszkam sama
Nie wiem, kiedy właściwie Isabel wyjeżdża z Nowego Orleanu. Tiena z pewnością mi powie, kiedy mam wrócić do swojego pokoju, bo w końcu zapłaciłam za tamten, czteroosobowy, a nie za jedynkę. Jutro może dowiem się coś na ten temat, jak pójdę do biura płacić za następne dwa tygodnie pobytu.
Takiego metrażu jeszcze nie miałam, jak żyję w podróży!
Tutaj od wewnątrz mam dodatkową zasuwkę na łańcuchu na drzwiach, taką jaką kiedyś montowało się również w mieszkaniach. Jak ktoś puka, drzwi otwierają się tylko na tyle, na ile pozwala długość łańcucha i tak szybko tej zasuwki się nie wyrwie, bo mocno jest osadzona w ścianie. Znów poczułam się bezpiecznie.
Aneks kuchenny. Ostatnie drzwi po prawej, to łazienka
Wchodzę do i wychodzę z pokoju swobodnie,bez pośpiechu, ale jeszcze nie spotkałam w patio Isabel. Być może to ona mnie unika, a być może to z powodu prowadzenia przez nią nocnego trybu życia mijamy się na terenie hotelu.
Drzwi wyjściowe zamykam na noc na łańcuch. drzwi obok, to garderoba.
Pojechałam autobusem na nowoorleański stary cmentarz. Nie z powodu złego nastroju spowodowanego wydarzeniem w hotelu, ale dlatego, że obok hotelu, za rogiem, na St. Jackson zatrzymał się akurat autobus nr.91, który na cmentarz jedzie, a planowałam przecież to miejsce zobaczyć.
Główna brama na Cmentarz St. Louis, New Orleans
Cmentarz jest zupełnie inny, niż dotąd mi znane i oglądane. To nie są groby, a jakby domy tworzące mini miasteczko dla umarłych. Znajdują się tu groby z bardzo dawnych czasów i późniejsze. Z XVIII, XIX i XX w.
uliczki w mieście umarłych
Na niektórych są narysowane znaki Voodoo i małe, podłużne przedmioty voodoo owinięte w czarną szmatkę, przewiązane czerwoną wstążeczką leżą na dachach grobów-domków. Dużo domków grobowych zrujnowanych jest przez huragan Katrina.
Voodoo
Niektóre grobowce są wyremontowane, ale dużo jest pozostawionych w stanie, do jakiego doprowadziła je Katrina. Przy zabytkowych grobowcach znajdują się mosiężne tabliczki z informacją, zawieszone tam przez władze miasta.
Niektóre odnowione i zadbane
Chodząc po tym cmentarzu, zrujnowanym przez huragan, można sobie wyobrazić, jak wyglądało miasto zaraz po tej tragedii. Przygnębiające wrażenie.
Niektóre całkowicie zrujnowane. Dostały tylko nowe tablice.
Mieszkańcy Nowego Orleanu nie uporali się jeszcze z remontem domów żyjących ludzi, więc nie mają chyba czasu zająć się remontem domów umarłych. Ale widać próby doprowadzenia grobów do porządku.
Święty na gruzowisku
Niestety, po niektórych domkach pozostały jedynie zwały gruzu. Te zabytkowe remontuje się chyba na koszt miasta? Cmentarze są dwa w bliskiej od siebie odległości, ale byłam tylko na Cmentarzu nr.1.
Jest tam i taka budowla. Na cmentarzu pochowani są ludzie różnych wyznań.
Udałam się również na Loyola Av, na Amtrak UPT, czyli Union Pasanger Terminal zdobyć informację, gdzie mogę takim pociągiem pojechać. Otóż z Nowego Orleanu można jechać jedną z trzech linii kolejowych:
Murale na Amtrak przedstawiają cztery okresy z dziejów Nowego Orleanu
1)Do Los Angeles lub każdego innego miasta znajdującego się na tej trasie, w którym pociąg Amtrak się zatrzymuje (Houston, San Antonio, El Paso, Yuma, Palm Springs i kilka pomniejszych). Pamiętacie film „Pociąg do Yumy”? nie pamiętacie. Minęły te czasy bezpowrotnie, kiedy z ogromną ciekawością oglądało się filmy amerykańskie, bo tylko poprzez te filmy poznawało się wielki i daleki świat.
1.The Age Of Exploration 2.The Age Of Colonization
2)Do Chicago i do każdego innego znajdującego się na tej trasie Amtrak, jak np. Memphis. Z czym kojarzycie Memphis? To miasto Elvisa Presleya! Mojego idola z lat młodzieńczych (jego i moich). Słuchało się jego piosenek na płytach pocztówkowych, potem na winylowych, puszczanych na adapterze z rączką zakończoną specjalną igłą, jeszcze potem, w magnetofonie kasetowym Grundig.
Memphis leży nad Mississippi River, już sam ten fakt świadczy o atmosferze miejsca. W klubach na Beale St słuchają bluesa, a do Graceland, posiadłości Elvisa walą tłumy, jak do Mekki. Jednak ja tam nie wysiądę, aby odwiedzić dom, grób Presleya i pamiątki po nim.Jest to z pewnością najbardziej skomercjalizowane miejsce w Ameryce. Wolę Presleya zachować w pamięci takiego, jakim był wówczas. Skromny przystojny  chłopak z przejmującym głosem, śpiewający ślicznie skomponowane piosenki. Potem był Rock and roll, wielkie koncerty, ale wolałam wczesny okres jego kariery.
Myślę, że gdyby Elvis dostał zezwolenie od Stwórcy na odwiedzenie chociaż na jeden dzień swojej posiadłości Graceland, nie byłby zadowolony z tego, co zrobili z jego domem, jego rzeczami i sposób w jaki na jego śmierci zarabiają.
Memphis pamięta się również z takiego powodu, że w 1968r zamordowany tam został Martin Luther King. O nim z pewnością każdy słyszał.
3.The Age Of Conflict 4.The Modern Age
3)Do Nowego Yorku, a po drodze można zatrzymać się w znanym wszystkim  mieście, Washington DC, które jest stolicą Stanów Zjednoczonych. Niektórzy z pewnością pamiętają serialowy film „Waszyngton za zamkniętymi drzwiami” o wielkiej polityce i zakulisowych działaniach Białego Domu.
Tak, tak, to były czasy, kiedy w Polsce nie było jeszcze komputerów osobistych ani  telefonów komórkowych. Młodzi ludzie mogą dzisiaj się dziwić, w jaki sposób mógł istnieć świat bez tych dwóch urządzeń, ale to prawda. Żyliśmy. Ludzie spotykali się w domach i słuchali muzyki lub umawiali do kina.
Waszyngton DC, to wydzielone miasto, funkcjonuje odrębnie od administracji stanowych, ale otoczony jest przez Stan Maryland. Graniczy też częściowo ze Stanem Wirginia. Z pewnością ciekawe miasto, ze względu na historię i wydarzenia polityczne. Warto byłoby zwiedzić stolicę tego wielkiego kraju.
W Art Muzeum polski akcent
Taki właśnie mam wybór, chcąc pociągiem zwiedzić kawałek Stanów Zjednoczonych. Z Nowego Orleanu mogę wybrać jedną z tych trzech tras. Ale na którą się zdecydować? Trudny wybór. Będę nad tym myślała jakiś czas. Może ktoś mi podpowie, która z tych tras wydaje się być najciekawsza?
Nowy Orlean bawi się każdego dnia i każdej nocy. Tu nie ma smutnych ludzi.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz