Patronat medialny



Miło mi poinformować, że moja wyprawa została objęta patronatem medialnym przez portal Link to Polnad www.linktopoland.com

wtorek, 5 sierpnia 2014

Co mnie drażni, co zachwyca w Panamie



10 rzeczy które mnie drażnią i 10, które mnie zachwycają w Panamie:


Co mnie drażni:

1.Brak zwykłych sklepów spożywczych na ulicach starej i nowej Panamy, co zmusza ludzi do udania się w duże, męczące dzielnice handlowe, uważane tutaj za wielką atrakcję.
Okolice Pałacu Prezydenckiego, Casco Viejo
2.Brak biur lub stanowisk informacji turystycznej na lotnisku, terminalu autobusowym Albrook i w zabytkowej dzielnicy Panamy, a tym samym brak mapek i folderów o ciekawych miejscach w mieście i jak tam się dostać. Samotny podróżnik błądzi, jak dziecko we mgle i tylko przypadek sprawia, że trafia w pewne bardzo ciekawe miejsca w mieście. Na Albrook nie ma tablic z rozkładami jazdy autobusów, ani numeracji stanowisk.
Wejście do dzielnicy Cinco de Mayo. Taxi dojeżdżają tylko do bramy
3.Niewłaściwe zagospodarowanie parterowej części dzielnicy biznesowej, co powoduje, że miasto między drapaczami chmur wygląda, jak wymarłe. Z daleka zachwyca, z bliska rozczarowuje.
Na 5 de Mayo życie towarzyskie toczy się na ulicy
4.Wkurza mnie, że w Miraflores, wielkiej kanałowej atrakcji turystycznej, do której płaci się drogi wstęp, nie ma żadnych pamiątek związanych z kanałem, mapek, książek opowiadających o historii kanału, jego budowie, żadnych nawet breloczków, magnesików, broszurek tematycznych itp., podczas gdy z powodzeniem można takie rzeczy kupić w sklepie, jak się wie że taki istnieje i gdzie się znajduje.
Budynki na 5 de Mayo mają partery dla ludzi i ulica jaka wysprzątana na niedzielę
5.Brak dbałości o środowisko naturalne i czystość wód morskich i rzecznych. Te wysypiska śmieci spychane falami na brzeg tuż przy pięknych hotelach, to woła o pomstę do nieba! A przecież są miejsca w państwie Panama, gdzie mają ambicję, chęci i z powodzeniem utrzymują porządek w mieście, w rzekach i na morzu, o czym pisałam na blogu.  Czyli jak się chce, to można!
Śmierdzące ścieki między pięknymi drapaczami chmur
6.Drażni mnie, że najczęściej ze zniżek stosowanych przy wstępie do atrakcyjnych miejsc, wyłączeni są zagraniczni turyści. I studenci i seniorzy. To jest nierówne traktowanie ludzi. Uważam, że albo są zniżki dla wszystkich, albo nie ma ich wcale. W końcu turyści wzbogacają budżet tego państwa i jakiś profit z tego powinni mieć.
Między panamskimi drapaczami chmur, budują następne drapacze chmur
7.Brak folderów i broszurek (na lotnisku, na Albrook, na stacjach metra, w Muzeum Kanału Panamskiego i na Miraflores, skoro informacje turystyczne jeszcze nie pobudowane) o obchodach Stulecia Kanału Panamskiego. Rok 2014 jest rokiem tych obchodów, a w mieście Panama nic o tym nie wiadomo? Ja już przed wyjazdem, w mieście Warszawa (Polska) o tym wiedziałam.
Plansza przed portem kontenerów. Chociaż tu pamiętają, że mają stulecie.
8.Do szału doprowadzają mnie otwarte dziury w chodnikach i wiąchy zwisających paskudnych kabli między wieżowcami, psujące widoki pięknych miejsc i stwarzające niebezpieczeństwo dla ludzi.
"Zabezpieczona" dziura w chodniku przed Misją Katolicką
9.Drażni mnie ruch samochodowy w wąskich uliczkach starego miasta Casco Viejo, które powinno być z ruchu wyłączone całkowicie, tak jak główna ulica Cinco de Mayo.
Zastawione samochodami chodniki dla pieszych
10.Drażni mnie brak dbałości o bezpieczeństwo pieszych. Światła i pasy do przejścia dla pieszych są tylko w niektórych częściach nowoczesnej części Panamy. W niektórych dzielnicach ich nie ma i nie ma ich w starej części miasta. Pasy często wiodą donikąd, że przejść nie ma gdzie (na trawnik lub w mur), samochody jadą i jadą, a piesi dokonują cudów, aby dostać się na drugą stronę ulicy. Drażni mnie też zastawianie chodników dla pieszych samochodami, co staje się powszechne w wielu też innych krajach, jak również w Europie.
Teren przy Restauracji Balboa, Cinco de Mayo
Co mnie zachwyca:

1.Terminal Albrook, jedno miejsce, a takie funkcjonalne. Można stąd pojechać autobusami wszędzie, w każde miejsce w mieście i w państwie Panama, a nawet za granicę. Można wziąć taksówkę lub przejść na stację metra i do centrów handlowych, jeśli ktoś lubi lub potrzebuje. Można tanio i dobrze zjeść, napić się kawy, soku ze świeżych owoców, zrobić podstawowe zakupy w chińskim mini markecie, kupić i naładować kartę miejską oraz komórkę, skorzystać z cafe Internet lub podłączyć się do free, skorzystać z usług czyściciela butów, fryzjera lub lekarza, za darmo napić się wody przy specjalnych ujęciach umieszczonych w ścianie, skorzystać z wc za opłatą w automacie, z przechowalni bagażu za opłatą tradycyjną. W razie potrzeby, skryć się przed całym tym zgiełkiem w klimatyzowanej poczekalni. Miejsce uniwersalne, żyjące  całą dobę.
Wiedziałam, że go stuknie. Patrzyłam jak cofał na tego niebieskiego.
2.Uprzejmość ludzi. Policjantów, strażników, security oraz zwyczajnych ludzi. Wszyscy tu są bardzo uprzejmi i mili dla innych. Jeśli sami nie znają odpowiedzi na zadane im przez turystę pytanie, nie kręcą i nie zmyślają, aby pozbyć się natręta, tylko zatrzymują innych ziomków, dopytują, żeby dać właściwą informację. Jednym słowem potrafią zadać sobie trochę trudu, aby dać rzetelną odpowiedź. Są kontaktowi.
Teatr "Balboa"
3.Szacunek dla starszych osób. W metrze czy w autobusach zawsze starszym osobom ustępują miejsca. Po prostu zawsze. To bardzo rzadkie w moim kraju zachowanie, więc cieszy.
Biuro panamskiej linii lotniczej "Avianca". Leciałam z nimi, są ok!
4.Czystość osobista. Wszyscy tutaj, czy bogatsi czy biedniejsi pachną przez cały dzień. Pachną czystością, mydłem i dobrymi perfumami. Jak oni to robią w te upały, gdzie człowiek poci się na potęgę w pięć minut po wyjściu z domu? Czy to kobieta, czy mężczyzna, młoda czy stara, gdy przejdzie obok, zostawia za sobą smugę świeżego, przyjemnego zapachu. Od razu trzeba w tym miejscu dodać, że nie śmierdzi również w autobusach miejskich! Jak ta sprawa wygląda w Warszawie, wszyscy wiemy.
Cinco de Mayo, sklep "Canal Zona-Antykwariat"
5.Nie ma na ulicach Panamy żebractwa, nie zataczają się pijacy i nie śpią na parkowych ławkach bezdomni, nie szperają w śmietnikach i nie zbierają puszek po piwie, ani plastikowych butelek. Po prostu tutaj nie ma żebraków, ani meneli. Zachwyca, ale i dziwi. Bo przecież istnieje tutaj też biedna część społeczeństwa, widzę ich nieraz przed urzędem pomocy socjalnej, ale nikt nie uprawia żebractwa. Ale dzieci dorabiają myciem szyb samochodów na światłach.
Sklep jest dwupoziomowy i ma mnóstwo ciekawych rzeczy
6.Pracowitość i umiejętność wypoczynku. Panamczycy za dnia uczą się i pracują, a wieczorami bawią się wesoło. Mało kto tutaj siedzi po pracy w domu, aby pichcić obiado-kolacje i oglądać telewizję. Większość Panamczyków żywi się „na mieście”, potem spotykają się z rodziną,  przyjaciółmi, chodzą na spacery na bulwary, do parków, do starej części miasta lub do knajpek. W knajpkach jedzą i piją drinki lub piwo i słuchają muzyki na żywo, reagując emocjonalnie na występy i często śpiewając razem z wykonawcą. Bardzo też popularne tu jest karaoke. Wszyscy świetnie się bawią do północy. Potem idą spać, bo rano znowu do pracy.
Rzeczy stare, piękne i zupełnie nieprzydatne. Sporo pamiątek kanałowych.
7.Tolerancja dla odmienności. Toleruje się tutaj inne pochodzenie, inny kolor skóry, wyznawanie innej religii. Nikt nie wyśmiewa i nie poniża słownie, ani mimiką tłustych dziewcząt, nie wymaga, aby inni wyglądali i zachowywali się tak, jak on, bo to najwłaściwszy sposób życia dla prawdziwego Panamczyka. każdy tu jest wolnym człowiekiem i żyje po swojemu tak, aby jak najwięcej wyciągnąć z życia zadowolenia i radości.
Chłopak nosi koszulkę z napisem "Tolerancja" z nr.14 (2014r ?)
8.Kultura zachowania osobistego. Po Meksyku mam chyba jakiś uraz, ale zachwyca mnie w Panamie to, że ludzie nie plują na chodniki, nie przeczyszczają głośno i publicznie swoich narządów wewnętrzno-oddechowych, nie sikają w zabytkowych ruinach, nie gwiżdżą za kobietami, nie rzucają śmieci trzymanych w ręku tam, gdzie akurat stoją i że na ulicach miasta są łatwo dostępne pojemniki na śmieci i że w tanich hotelach może być czysto.
Stara płyta mojego idola, Elvisa Presleya w Antykwariacie "Canal Zone"
9.Imponuje mi rozmach budowlany, tempo, nowoczesność rozwiązań architektonicznych, ambicja dorównania metropoliom światowym. Gdyby jeszcze zadbano o szczegóły u podnóża, ułatwiające i umilające życie ludziom żyjącym miedzy tymi drapaczami chmur, to byłby pełen sukces! Nie tylko opakowanie powinno zachwycać, ale i wnętrze miasta.
Gdyby tak było czysto na innych ulicach nowej Panamy, to ok.
10.Zachowanie się młodych par na randkach. Są mili, radośni, zachwyceni sobą. Spacerując bulwarem, czy w parku, trzymają się za ręce i całują się w chwilach, gdy myślą, że ich nikt nie widzi za tym wyłomem murku, czy gałęzią drzewa. Gdy mnie mijają, pozdrawiają z uśmiechem słowem „hola”, co znaczy, że mimo wpatrzenia w siebie, dostrzegają też innych ludzi. Bardzo sympatyczna, rozbrajająca młodzież.
W antykwariacie Canal Zone można też kupić obrazy

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz