Patronat medialny



Miło mi poinformować, że moja wyprawa została objęta patronatem medialnym przez portal Link to Polnad www.linktopoland.com

piątek, 25 lipca 2014

Co warto zobaczyć w Ciudad Panama cz. II

Cinco de Mayo (5 de Mayo), to część Avenidy Central wydzielonej z ruchu samochodowego dochodzącej do obwodnicy, która biegnie wokół Zatoki Panamskiej. Wrota do starej dzielnicy z zewnątrz. Deptak jest zawsze pełen ludzi, ponieważ na całej jego długości funkcjonują stragany, stoiska z owocami, pamiątkami, napojami, stoliki z losami loterii, różne tanie sklepy i hotele. 
Wejście na Cinco de Mayo, w deszczu.
Łatwo tu dotrzeć, ponieważ obok przejeżdża metro i ma stację "5 de Mayo", ostatnią przed lub pierwszą za stacją "Albrook" Łatwo też dojść z nowej dzielnicy nadmorskim deptakiem. Znajduje się też na tej ulicy kilka zabytkowych budynków, ale i stare rudery również.
Handel na Pasażu Cinco de Mayo
Wszystko to trochę w starym stylu, kolorowe, zaniedbane, chociaż wieczorami cały pasaż jest sprzątany, śmieci po straganach wywożone wywrotkami.Policjanci mnie poinformowali, abym uważała na swój plecaczek w tym miejscu.
Cinco de Mayo
Ja myślę, że niewiele więcej groziło mojemu plecaczkowi na Cinco de Mayo, niż w tłumie przechodniów w rejonie Rotundy w Warszawie. Ale niech tam!
Nazwy hosteli, sklepów, barów są tu bardzo na wyrost
Cinco de Mayo otrzymała nazwę dla upamiętnienia 11 młodych strażaków (bomberos), którzy zginęli tutaj 5 maja 1914r ratując domy, ludzi i ich dobytek z szalejącego pożaru drewnianej zabudowy ulicy. 
Zabytkowe kamienice na Cinco de Mayo
Podobno pożar wybuchł na terenie nielegalnej fabryki fajerwerków, znajdującej się w którymś z tamtych drewnianych wówczas budynków. 
Deptak Cinco de Mayo, Ciudad Panama
Dzień piątego maja, Cinco de Mayo (cinco, to pięć w jęz.hiszpańskim) jest zarazem świętem strażaków, uroczyście obchodzonym każdego roku w tym miejscu. 
Występ mimów na Cinco de Mayo
Na Cinco de Mayo urządzane też są różne pokazy, instalacje, prezentacje, jak również wiece polityczne, strajki i protesty, bo to bardzo dogodne, wyłączone z ruchu kołowego miejsce na takie pokazy. Warto przespacerować się przez ten ruchliwy, kolorowy, klimatyczny deptak.
W niedzielny poranek po nocnym deszczu. Jak tu czysto! i ptaki spacerują
Nowoczesna część Panamy
Miasto imponujące rozmachem budowlanym, nowoczesnością rozwiązań architektonicznych, ilością banków, firm zagranicznych, salonów samochodowych, salonów telefonii komórkowej, kasyn, hoteli, apartamentowców, ale nie nadążające w zapewnieniu pomocniczych, niezbędnych do życia  struktur.
Uprzątnięto już plac przed moją stacją metra
Partery drapaczy chmur nie zostały przeznaczone na sklepy, kawiarnie, lokale usługowe, jak ma to miejsce w innych nowoczesnych  miastach Ameryki i Azji, o Europie już nie wspominając. Na parterach drapaczy chmur w Ciudad Panama, nie mieści się nic. Są miejsca do parkowania samochodów i strażnicy security pilnujący bezpieczeństwa budynków.
Dużo nowych wieżowców jest jeszcze w budowie
Stwarza to wrażenie martwego miasta, ponieważ nie ma między wieżowcami życia, a mnóstwo ludzi przebywających tu od rana, znajduje się wewnątrz budynków, przy swoich biurkach. Po pracy wyjdą z wieżowców, wsiądą w swoje samochody i pojadą do dzielnic, gdzie mieszkają.
Na parterach nie ma nic. Myjnie samochodów, garaże i jakieś tam
To dzielnica dla bogatych ludzi. Trudno znaleźć turyście zwykły tani bar lub kawiarnię, stoliki na ulicy pod parasolami, aby przysiąść na  chwilę, jak w starej części Antiqua. Większość lokali, jeśli już są, to restauracje i bary  hotelowe, lub markowe, w których wszystko jest bardzo drogie.
Chyba, że są to banki. Wtedy są tam biura
Ludzie pracujący w tej dzielnicy nie mają problemu z cenami, przychodzą tu na lunch i spotkania biznesowe, ale dla zwykłego turysty, backpackersa, to ulice raczej do obejrzenia tylko. Dla zwykłych stałych mieszkańców Panamy, również. Ładnie wyglądają na folderach.
Można tylko podziwiać
Można chodzić z zadartą do góry głową i podziwiać naprawdę imponujące swoją wysokością i nowoczesną architekturą budynki. Ale trzeba co pewien czas badać teren na dole, pod nogami, ponieważ często spotyka się niezabezpieczone studzienki na chodnikach, jakieś nieuprzątnięte resztki materiałów budowlanych, niezabezpieczone po budowie wykopy, w które można wpaść i złamać nogę.
Avenida Balboa
Wszystko w Panamie chociaż piękne, wydaje się takie nowe, świeże, niedokończone jeszcze, nie zapięte na ostatni guzik, niedopieszczone. Zupełnie, jak w moim hotelu Balboa Bay Hostel. Niby remont już skończony, posadzka na zewnątrz wyszorowana, ale żółte taśmy walają się po bokach podjazdu, gdzieś tam z boku stoi wiadro ze szmatą, gdzieś tam parę cegieł.
Na zdjęciach wszystko wygląda ślicznie. Panama nocą.
Kwiaty nie ustawione, w holu krzesła nadal leżą do góry nogami na stołach zsuniętych pod ścianę na czas remontu. Nic nie ustawione na właściwym miejscu, przy recepcji nadal stoją nie rozpakowane kartony. Taka jest nowa część Panamy właśnie. Taka do końca nie rozpakowana, nie uładzona, niewygłaskana.
Mój hotelik Bella Vista Balboa Hostel nocą. Ale taśmy budowlane widać.
Trzeba się nachodzić, aby znaleźć poszukiwany budynek, czy jakąś atrakcję turystyczną bo ulice często bez tablic z nazwami. Brak też tablic informacyjnych, w którą stronę iść do danej dzielnicy, do metra, do bulwaru, parku, muzeum czy innego atrakcyjnego miejsca.
Obszar rekreacyjny,coś dla ludzi
Na stacjach metra oprócz policjantów nie ma nic. Kasy nie działają, okienek informacji dla pasażerów nie ma. Nie ma też toalet, lokali lub zwykłych  stoisk z kawą i prasą lub chociażby automatów do kupna tegoż.. Nawet te kioski na kółkach tu nie przyjeżdżają, chociażby na kilka godzin dziennie. Są  na szczęście automaty do załadowania karty miejskiej, ale nie ma bankomatów. Gdy zabraknie gotówki i to papierkowej koniecznie, powstaje problem. 
Ciągle budowane są nowe wieżowce i w trakcie budowy sprzedawane
Najbliższe punkty kupna karty i załadowania jej znajdują się na Albrook. Tam też jest mnóstwo bankomatów różnych banków. Stoją po prostu stadami i zawsze są przed nimi kolejki, to też zadziwiający dla mnie element obrazu miasta. Kolejki do bankomatów!. Na peronach metra są za to ławeczki dla oczekujących.
W czasie ulewy na Albrook, autobusy mają samoczynną myjnię z rynien
Na Albrook zatrzęsienie autobusów i metro busów, że oczopląsu można dostać,  ale ten, na który właśnie czekamy, nie chce się podstawić, można czekać i godzinę. Tak jest z metro busem na lotnisko  Tocumen. To niebezpieczne dla spieszących się na samolot. Na Via Espania, to się autobusy po prostu gonią, jeden za drugim. Na Amador trzeba dłużej poczekać.
Na każdym przystanku ten facet wyskakuje z autobusu i maluje kawałek felgi
W Amador, po powrocie z Isla Taboga, czekaliśmy na metro bus do centrum Panamy 2,5 godziny! 2 km uszłam już pieszo, gdy w końcu się pojawił na szosie. Na szczęście na machanie ręką, zatrzymują się w każdym miejscu.
Chwila wytchnienia przy kawie i szukanie na mapie następnego miejsca
Wracając wczoraj z Panama Canal Railway Company, czekałam z ludźmi na przystanku 1,5 godziny, w końcu zrezygnowałam i poszłam pieszo przecznicami, żeby dojść do innych metro busów, jadących w kierunku Albrook. Żadnych tablic z rozkładami jazdy nie ma, ani na głównym Terminalu Albrook, ani na przystankach autobusowych. Jak metro bus przyjedzie, to będzie. Trzeba cierpliwie czekać.Cierpliwość Latynosów naprawdę mi imponuje.
Fakt, w Casco Viejo żyje się wolniej i widać tylko to, co ładne
Wszystko tu się dzieje na wyczucie, na łut szczęścia, uprzejmość ludzi i właściwy zbieg okoliczności. Czasami staje się to ciekawym doświadczeniem, bo odkrywa się niespodzianki, jak na przykład ten pociąg do Colon. Nigdzie się nie doczytałam o tym pociągu, aż przez przypadek sama odkryłam  tą ciekawostkę.
Zabytkowa lokomotywa
Albrook – największy terminal autobusowy, jaki widziałam w życiu. Życie toczy się tam dzień i noc, bez ustanku. Są tam wydzielone kasy biletowe na autobusy do różnych miast w Panamie, ale też np. można stąd pojechać do Kostaryki, na Bocas del Toro.
Albrook żyje 24 godziny na dobę
Z Albrook wyjeżdżają autobusy miejskie, podmiejskie i metro busy. Dworzec jest piętrowy, ale  piętro nie jest przeznaczone na poczekalnie, czy restauracje, lecz również tam jeżdżą autobusy. Restauracje są skupione na parterze, przy końcu wielkiej hali. Z jednej i z drugiej strony tej długiej hali.
Oczekujący pasażerowie oglądają ba tabloidzie mecz Mundial 2014
Przed halą autobusową Albrook  można wjechać ruchomymi schodami na zadaszoną przewieszkę i przejść na stację metra Albrook, aby jechać do miasta. Albrook, to końcowa i początkowa stacja, więc jest jeden peron i kierunek jazdy.
Przewieszką można też przejść z terminalu Albrook na Albrook Mall
W hali Terminalu Albrook można kupić kartę miejską na metro i metro bus oraz ją naładować, jak się już ma. Łatwo znaleźć duże stoiska z zielonymi szyldami informującymi o możliwości zakupu tej karty, poza tym zawsze stoją tam kolejki ludzi, ale obsługuje kilka osób, więc kolejka się szybko posuwa.
W holu Albrook Mall
Również duże kolejki ustawiają się do jednej z restauracji znajdującej się w szeregu wielu skupionych obok siebie lokali, pizzerii, kebabów, Mc Donaldów, Burgerów i innych specjalności oferowanych potraw, które znajdują się na końcach hali Albrook.
Kobiety się fotografują z filmowym idolem. Powinny w tą dłoń wejść, gapy
To stanowisko z jasno zielonym szyldem. Tam zawsze są najdłuższe kolejki bo jest smacznie i bardzo tanio. Kolejka szybko się posuwa, sprawnie obsługiwana przez kilka osób jednocześnie. Za każdym razem, gdy wracam wieczorem do domu, a muszę przesiadać się na Albrook w metro do Sant Tomas, zatrzymuję się i staję w tej kolejce.
Tu dają najlepsze i najtańsze jedzenie. Spożywam przy stoliku z tym panem.
Za trzy dolary z centami dostaję tam porządną porcję białego lub brązowego ryżu z solidną porcją kurczaka lub wołowiny w sosie własnym z dodatkiem patatów, smażonych bananów i surówki przez siebie wybranej oraz szklanki soku pomarańczowego, z papai lub z mango. Dokładają też papkę z fasoli, ale ja rezygnuję z tego dodatku.
W gazecie nowy prezydent z małżonką
Najczęściej dochodząc do tego lokalu, kupuję uprzednio w znajdującym się parę kroków przed tym miejscem chińskim mini markecie puszkę zimnego  piwa „Panama” lub „Balboa” za 54 centy, które rewelacyjnie smakuje z gorącym, smacznym daniem, po męczącym dniu zwiedzania.
Wszędzie ludzie jedzą. Na dworcach, w centrach handlowych, na Mercado
Potrawy są zawsze świeże, ponieważ tak szybko schodzą, że bez przerwy są świeżo przygotowywane i donoszone do pojemników przy ladzie. To też zaleta, dla której warto postać w kolejce.
Albrook Mall, tu też jedzą.
Umęczona, najedzona i opita idę sobie spokojnie do metra i za kilka minut jestem w domu. Prysznic, wentylator i praca na laptopie przy zdjęciach i blogu kończy intensywnie przeżyty dzień za dniem. Niestety, praca na laptopie zabiera dużo czasu i nieraz jest grubo po północy, gdy wreszcie kładę się spać. Ciągle na wszystko jest tutaj za mało czasu.
W tym salonie włączyli program-przegląd miast europejskich
Acha! Jeszcze na Albrook, równolegle do długiej hali terminalu, ciągnie się bardzo długi budynek Mall Albrook. Przechodzi się do niego, przecinając w poprzek stanowiska autobusowe. To są same galerie sklepowe różnych znanych i mniej znanych marek.
Albrook Mall
Kto lubi chodzić po sklepach i oglądać towar lub robić zakupy, to dla niego raj. Ja to miejsce omijam, wielkość i ilość sklepów mnie przytłacza, a poza tym ja nic tutaj nie potrzebuję z żadnych rzeczy.
A wszystkiego pilnują Aniołowie w bocznych nawach.
Via Argentyna
Warto zobaczyć tą ulicę-aleję, do której łatwo dotrzeć, bo dochodzi tam metro, a stacja metra nosi nazwę ulicy. To jedyna ulica, która mogłaby być wizytówką miasta, ulubienicą mieszkańców i turystów na podobieństwo La Rambla w Barcelonie, gdyby była zadbana na wzór tamtej. Ale niestety nie jest. 
Wejście na Via Argentyna
Jest jednak ulicą zupełnie inną od pozostałych, ruchliwą, zacienioną drzewami, pełną kawiarenek, restauracji, barów, kebabów, pubów, niewielkich sklepików. Stoliki stoją na tarasach, na ulicy, wprost pod konarami drzew. 
Życie toczy się na ulicy i na parterach budynków
Tu wreszcie widać, że ulica tętni życiem. To ulica dla ludzi, a nie dla biznesu, jak te pośród wieżowców. Takie lubię. Me gusta.
Via Argentyna
Via Argentyna, to ulica z klimatem. Ludzie siedzą przy kawiarnianych stolikach lub spacerują, rozmawiają, śmieją się. Między drapaczami chmur tego nie ma. Tam są tylko security, garaże dla samochodów i samochody w ciągłym ruchu na jezdniach.
Mały Sebastian przed wielkim Einsteinem na skwerku jego imienia
Oczami wyobraźni widzę Via Argentynę wyremontowaną, czystą, zadbaną, byłoby to wspaniałe klimatyczne miejsce w stolicy Panamy.
Via Argentyna
Ale to akurat jest ulica, na której wyjątkowo nie prowadzi się żadnego remontu, ani niczego nie buduje. Mimo zaniedbania, jest bardzo chętnie odwiedzana przez mieszkańców i turystów. I słusznie. Będąc w Panamie, koniecznie trzeba pójść na Via Argentyna i to nie jeden raz!
Via Argentyna, mówią, że to reprezentacyjna ulica Panamy
Panama Canal Railway Company
Otóż jeździ w Panamie zabytkowy pociąg, zabytkową trasą wzdłuż Kanału Panamskiego. Od Pacyfiku do Morza Karaibskiego. Od Panamy do Colon i z powrotem. Zbudowano tą linię na potrzeby budowy kanału, którą wożono materiały, sprzęt, robotników i innych pracowników oraz wywożono wydobytą ziemię i kamienie na całej długości kanału łączącego Colon z Panamą City, wagonami towarowymi.
Trochę na pustkowiu, ale znak, że do stacji już blisko
Teraz bardzo długi pociąg towarowy przewozi kontenery ze statków z jednego morza, na statki oczekujące na drugim morzu, które nie chcą lub nie mogą czekać w długiej kolejce na przepłynięcie kanałem lub kontenery dowiezione z lądu ogromnymi samochodami z Panamy i państw sąsiadujących. Na jednym wagonie mieszczą się dwa olbrzymie kontenery.
Wreszcie znalazłam wejście na właściwy teren
Ale dwa razy dziennie są doczepiane do tych pociągów zabytkowe wagony osobowe. Rano o g.7.15 z Panamy i po południu o 17.15 powrotny z Colon, którym jadą do pracy i wracają biznesmeni i pracownicy różnych korporacji, instytucji i firm w Colon. Umożliwiono turystom korzystanie z takiej przejażdżki, bo wagony niecodzienne, a i trasa przejazdu wzdłuż całego Kanału bardzo atrakcyjna. W weekendy pociąg nie jeździ, bo biznesmeni nie pracują.
Zamknięte. Otwierają tylko rano i po południu, jak pociąg wraca z Colon
Bilet w jedną stronę kosztuje 25 $, a dla stałych mieszkańców i rezydentów 17,50 $. Bardzo chcę pojechać tym pociągiem, ale kłopot w dostaniu się na czas na stację, z której rano pociąg odjeżdża. Jest tylko jeden, o 7.15, a pan na stacji poinformował mnie, że muszę się tu zameldować o 6.30, żeby kupić bilet i jechać.Pan pilnuje stacji, a kasy cały dzień są zamknięte.
Są tylko jedne tory, które tu się kończą
Szukałam tej stacji niemal cały dzień, ponieważ nikt nie potrafił mi udzielić informacji, gdzie ten  dworzec się znajduje. Jedni mówili, że przy  Terminalu Albrook, inni, że na Plaza Albrook, co jest już w zupełnie  innym miejscu, jeszcze inni, że przy Miraflores.
Peron
Z logicznego punktu myślenia uważałam, że z całą pewnością stacja musi znajdować się gdzieś w pobliżu szlaku kanału, skoro wzdłuż kanału pociąg jedzie, ale gdzie? Nikt nie wie, ani informacja na Albrook, ani policjanci, ani security przy wieżowcach, a informacji turystycznej w mieście nie ma. O żadnej mapce nawet mowy być nie może.
Brama otwarta, pojedzie towarowy
Wcześniej w Internecie znalazłam informację, że biuro Panama Canal Railway Company, bo tak się ta amerykańska firma, która przywróciła pociąg do życia nazywa, ma swoją siedzibę na Corozal West Street i tam się pieszo skierowałam ze swoją mapą miasta w ręku, bo przecież zero informacji na Albrook, jakim autobusem tam dojechać.
Budynek należący do Panama Canal Railway Company
Biuro znalazłam, ale panienka nie potrafiła mi wytłumaczyć, jak dojść na stację. Rozłożyłam swoją  mapę, którą w pierwszych dniach pobytu w mieście kupiłam w księgarni ( Na lotnisku, ani na Terminalu Albrok mapek miasta nie można kupić). Poprosiłam, aby na tej mapie zaznaczyła miejsce, gdzie teraz jesteśmy, a gdzie jest Railway Station. Nic z tego. Nie potrafiła czytać mapy. Radziła wziąć taksówkę.
Sklepy na terenie firmy
Chętnie bym brała do różnych miejsc żółtą taksówkę, gdyby kierowcy żądali ode mnie zapłatę w takiej wysokości, jak od mieszkańców Panamy, powiedziałam. Ale gdy od Panamczyka żądają 3 $, od turysty za tą samą trasę chcą 30 $, dlatego z taksówek tu nie mogę korzystać.
Nieuczciwość taksówkarzy powoduje, że turyści głównie poruszają się metro busami, autobusami i metrem, a kierowcy sami siebie pozbawiają dodatkowego zarobku. 
Tych dwóch uprzejmych panów udzielało mi informacji
Nieraz korzystam z taksówki, gdy trafię na kierowcę, który przy ustalaniu ceny mówi uczciwie, 2$, 3$ lub jak bardzo daleko, 3, 5$.  Ok, wtedy wsiadam i jadę.Tak będę musiała zrobić, żeby na 6.30 rano dojechać na stację kolejową Canal Railway, bo niczym innym się tam nie dostanę. Mam zamiar jechać w jedną stronę (25 $ !), a wrócić liniowym autobusem, ponieważ od rana do g.17.oo to za długi czas oczekiwania na pociąg powrotny, no i ta cena!
Cały teren jest ogrodzony i strzeżony
Colon jest bardzo dużym i ciekawym z pewnością miastem, ale bardzo niebezpiecznym do życia (dlatego większość pracujących tam ludzi dojeżdża z innych miast) i dla turystów również, a już dla samotnego turysty wręcz odradzane jest to miasto. Nie będę dyskutowała, czy to prawda, czy przesada, bo nie wiem, ale ryzykantką nie jestem, więc wystarczy mi podróż tą piękną trasą i tym właśnie pociągiem oraz jakaś godzina, dwie na pobieżne obejrzenie miasta i znalezienie autobusu, aby wrócić do Panama City.
Biznesmeni zostawiają tu swoje samochody i jadą do pracy w Colon
Wracając do panienek z biura Canal Reilway. Przyszła druga urzędniczka, ale pierwszej też pomóc nie potrafiła, natomiast przyniosła mi mapki odbite na xero, bo folderów tak atrakcyjna firma i linia nie posiada.Na tych mapkach (jedna z Panamy, druga z Colon) ja się w końcu sama dopatrzyłam, gdzie to może być. Nie zawracałam już panienkom głowy i aby im wstydu oszczędzić, pożegnałam się szybko i sama poszłam na poszukiwanie.
Pomnik Jana Pawła II w Alei jego imienia
Tory kolejowe idą równolegle do kanału, a równolegle do torów kolejowych ciągnie się długa aleja z dosyć szerokim pasem zieleni po środku. To jest Avenida Jana Pawła II. Na tym pasie zieleni, na wysokości przecinającej Aleję Galle Eligio Salas,stoi duży pomnik naszego Papieża oraz tablica pamiątkowa o jego wizycie w Panamie.
Napis pod pomnikiem
Znalazłam Railway Station. Ustaliłam, że można metro busem dojechać do skrzyżowania,  przy którym znajduje się supermarket „Rey”, a dalej trzeba dojść pieszo ulicą Corozal. Biuro firmy mieści się przy Corozal West, a Stacja przy Corozal. Nie należy tego mylić, bo to zupełnie odrębne ulice, chociaż biegnące równolegle do siebie (czego ta panienka nie potrafiła mi powiedzieć, ani wskazać na mapie).
Wizerunek Jana Pawła II z boku pomnika
To ustalenie na potrzeby bieżące, żeby wrócić do domu, ponieważ bladym świtem na żaden metro bus i tak liczyć nie można biorąc pod uwagę  ich nieregularne kursy i brak rozkładu jazdy. Chcąc o świcie na czas dojechać na ten dworzec, zdecydowanie trzeba wziąć taksówkę.
Na tyłach pomnika Jana Pawła II
Tak to w Panamie wszystko działa. Niby chcą, aby ich kraj był dla turystów atrakcyjny, aby zarabiać na turystyce, wykorzystując swoje piękne położenie, historię, wspaniałą przyrodę i ciekawe miejsca, ale do tych ciekawych miejsc (oprócz Miraflores) nie uruchomili żadnych dojazdów autobusowych, o autobusach specjalnych np. na lotnisko, Ferry czy Railway Station już nie wspominając.
Pomnik i jego otoczenie wyjątkowo czysto utrzymane
Jeździ jedynie taki piętrowy czerwony autobus turystyczny, jak w różnych miastach Europy. Nazywa się City Sightseeing Panama. Pokonuje trasę: zabytkowa Casco Viejo, Kanał Panamski oraz słynna grobla Amador ze sklepami i restauracjami. Zawsze gdzieś mnie ten autobus mija. Gdy trafię na niego, jak będzie stał, dopytam ile kosztuje taka wycieczka.
W drodze powrotnej natrafiłam na świetnie zaopatrzony sklep delikatesowy
Panama zarabia na turystach, oferując im zwielokrotnione ceny za wszystko i pozbawiając turystów zniżek, które rezerwują tylko dla swoich. W zamian nie oferują turystom indywidualnym żadnej pomocy w formie biur informacji turystycznej, folderów, informatorów, mapek itp. Płać turysto i radź sobie sam w rozkopanej i nieoznakowanej metropolii.
Zrobiłam tam zakupy, pyszności!
Podobnie było z dojazdem do Ferry Calypso. Nic, co by wskazało drogę na przystań, a statek też odpływa tylko raz dziennie i to z samego rana. Ciężka sprawa. Ale będąc w Panamie, warto sobie  zadać trochę trudu i pojechać tym pociągiem do Colon oraz popłynąć na wyspę Taboga.
I wypiłam pyszną kawę z pianką. O serniczku nie wspomnę. Rozpusta!
W III częci "Co warto zobaczyć w Ciudad Panama" będzie o pierwszym mieście Panama Viejo i o wyspie Taboga. Internet się zepsuł i nie mogę już w pokoju pracować. Przeniesiono mnie do holu, dano biurko, lampę, podłączono do stacjonarnego łącza internetowego i korzystam z dostępu do internetu sąsiedniej Restauracji Sante. Trochę to spowolni pracę,ale trudno.
Tutaj teraz pracuję. Za filarem jest recepcja.
c.d.n.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz