Patronat medialny



Miło mi poinformować, że moja wyprawa została objęta patronatem medialnym przez portal Link to Polnad www.linktopoland.com

sobota, 7 czerwca 2014

Zwiedzamy Boquete



Pogoda się poprawiła, ale chociaż deszcz nie pada już nawet nocami, niebo zasnute jest chmurami. Mam nadzieję, że niebawem wyjdzie słońce i kolory Boquete przybiorą na intensywności. Temperatura jest w sam raz, jak u nas  latem. W nocy 19-22oC, w dzień 30-32oC, z lekkim górskim powiewem świeżego powietrza.
Droga w góry
Bardzo dobrze czuję się w tym klimacie i w Boquete. Zadomowiłam się tutaj szybko i często sobie myślę, gdzie byłoby mi lepiej? To znaczy, że jest ok!
Tam w dole jest Boquete
Wybrałam się za ten piękny most na Rio Caldera, żeby zobaczyć co tam dalej  jest ciekawego. Skręcając za mostem w prawo, idzie się cały czas w górę wijącą się szosą.
Po tak stromych podjazdach ludzie wjeżdżają do swoich posesji
Z jednej strony szosy strome góry, a z drugiej fantastyczny widok na miasto leżące nisko w kotlinie. Dla samego widoku warto wspiąć się na górę.
Poszłam w te góry, za mostem
Aby nie za daleko, bo potem kończy się zabudowa, znikają nawet pojedyncze budynki i jest podejrzana cisza. Samochody jeżdżą, ale bardzo rzadko, więc raczej robi się niebezpiecznie i lepiej samemu nie chodzić dalej. Zawróciłam.
Wracam do miasta
Może jestem trochę przewrażliwiona z powodu Kris i Lisanne, ale gdyby ktoś bardzo chciał zabrać na przykład mój plecaczek z pieniędzmi i kartami bankowymi, to mógłby to zrobić właśnie na tej szosie. 
Jedne kwiaty opadają, rozwijają się następne
Potem zrzuciłby mnie w przepaść, która ciągnie się jedną stroną drogi, skąd ten piękny widok się rozciąga na miasto położone głęboko w dole. Nikt by tam latami nie zajrzał, aż zarosłabym bujną zielenią, która opanowuje każdy obiekt spotkany na swojej drodze.
W dole płynie rzeka
Poszukując Holenderek, ratownicy znaleźli przecież dwa ciała w podobnym miejscu, leżące tam już od nie wiadomo kiedy, które będą teraz identyfikować. Gdyby nie to, dalej by tam sobie leżały całymi latami i nikt by ich nie znalazł w tej dżungli.
Brama na plantację kawy
Gdy schodziłam na dół do miasta, minęła mnie cała brygada ratowników w pomarańczowych kombinezonach z ogromnymi psami-ratownikami.
Domek nad knałem
Wyszli nagle z lasu i natychmiast pojawiła się zza zakrętu ich bagażowa terenówka, do której wsiedli i pojechali do miasta. Wracali z poszukiwań Holenderek.
Na spacerze za rzeką
Rodzina Kris jest w Boquete  i cały czas intensywnie poszukuje córki. Mówią o sprawie również w wiadomościach telewizyjnych. Taki odpowiednik naszego TVN24. W telewizji wypowiadali się również rodzice Kris. Tragedia!
Rodzina w mieście
Moje przewrażliwienie ma więc całkiem realne podstawy. Trudno nie brać pod uwagę przestróg z wydarzenia, które dopiero co zdarzyło się tu i teraz, w ogólnie panującej atmosferze przygnębienia i jednej ciągle niewiadomej: gdzie są dziewczęta? 
W tle: Romero, największy Market w mieście
Mieszkańcy codziennie czekają na jedną tylko wiadomość, że Kris i Lisanne zostały wreszcie odnalezione, żywe lub martwe, ale że wreszcie są! Gdziekolwiek robię zdjęcia, wszędzie wiszą plakaty o zaginionych. Jest ich zdumiewająco dużo. Przybywają nowe, z innymi zdjęciami i dodatkowymi informacjami. Zrobiono nawet takie, w formie ulotek. Wykonano kawał roboty z drukowaniem i rozwieszaniem tych plakatów.
Skwerek miejski
Nie wiem, w którym miejscu telewizja nagrywała program, ale widziałam za nimi cały ogromny baner ze zdjęciami Kris i Lisanne, przechodzący górą nad szosą i po obu jej stronach zdjęcia wielkości budynku! Może to przy granicy Panamy z Kostaryką? W okolicy Sixaola? Bowiem szuka ich się w tych dwóch krajach, między panamskim Boquete, a kostarykańskim Bocas del Toro.
Droga do Ogrodu Orchidei
Gdy w sobotę przez miasto przejeżdżał samochód z pomarańczowymi ratownikami i psami - ratownikami, mieszkańcy przystawali i długo za nimi patrzyli. Już nic  nie mówią, tylko pytającym wzrokiem witają i odprowadzają ratowników. Ta sprawa nikomu nie daje spokoju i kładzie się cieniem na to piękne miasto.
Zaginione, Kris i Lisanne
Widać to również na moim blogu. O czymkolwiek piszę, zawsze wplecie się w to historia Kris i Lisanne. Trudno o nich nie pisać, gdy na każdym kroku widzę ich twarze. Gdy poszłam obejrzeć teatr, plakaty z Holenderkami były tak gęsto rozwieszone, że widoczne są niemal na każdym moim zdjęciu tam wykonanym.
BCP Teatr, Boquete
Historia teatru w Boquete jest ciekawa, ponieważ stworzyli go imigranci. Wystawiają tam sztuki, organizują koncerty, a teraz, w czerwcu, na scenie teatru wystąpi kabaret, na który wybieram się 11 czerwca. Sala teatru jest mała i skromnie wyposażona.
Zejście z ulicy do teatru
Mała czy duża, ale Boquete ma swój teatr, położony w bardzo dobrym punkcie, niedaleko mostu, nad Rio Caladera. W samym centrum miasta. W holu teatru prezentowana jest obecnie wystawa fotografii, którą z przyjemnością obejrzałam, korzystając z roboczego otworzenia drzwi do teatru przez obsługę.
Wejście do teatru
Obsługa pozwoliła mi obejrzeć wnętrze w czasie ich tu obecności. Niestety, dość szybko uwinęli się z robotą i musiałam wyjść razem z nimi, bo zamykali bramę na kłódkę. To oni udzielili mi info, kiedy będzie występował kabaret.
Tablica z nazwiskami ludzi, którzy tworzyli ten teatr
Boquete ma ambicje. Oprócz sztuk teatralnych, kabaretu, ma też raz w roku swój „Boquete Jazz and Blues Festival”, ale organizowany on jest zawsze w marcu, więc niestety, nie będę mogła go zobaczyć i wysłuchać. 
Scena w BCP Teatr
Sezon turystyczny trwa w Boquete od listopada do końca kwietnia i w tym czasie odbywa się tutaj najwięcej imprez. Ale nie narzekam, są też inne atrakcje.
Wejście do sali teatru
Wróciłam do mostu i poszłam teraz drogą skręcającą w lewą stronę od mostu. Bardzo duży obszar zajmuje ogród orchidei. Ciągnie się wzdłuż, między rzeką, a  szosą. Ogród jest tak długi, że postawiono kilka bram wejścia do niego i ponumerowano je. 
Wystawa fotografii w teatrze
(Obrazy prezentowane powyżej - pierwszy od lewej: "La casona Mexicana" drugi: "Cascadas Pequenas" oba artysty Howarda Hill)
Doszłam do bramy nr.5 i zawróciłam, bo tego dnia było już za późno, aby zwiedzać tak rozległy teren. Ale wygląda imponująco i przyjdę tu któregoś dnia z samego rana, żeby spędzić w nim dłuższy czas.
Wystawa fotografii w teatrze. Część portretów jest na sprzedaż.
(u góry: fot.pierwsza z lewej: Adhi-Salsa Picante, autor: Mike Moore - nie na sprzedaż)
Przy każdej bramie stoi taquilla, czyli kasa sprzedająca bilety wstępu do ogrodu. I znów miła niespodzianka. Bilety są po 1,50 $, ale emeryci płacą 0,75 $ i to wszyscy, bez względu na pochodzenie. Dzieci do lat 12, nie płacą wcale.
kasa przy jednej z bram do Ogrodu
W Meksyku zniżki na bilety wstępu do takich i innych atrakcji również mieli emeryci, ale tylko krajowi. Emeryci turyści, musieli płacić pełną cenę. Pisałam o tym w postach z Meksyku. Bilety wstępu w Meksyku były wyjątkowo drogie.
Główne wejście do Ogrodu
Akurat w przypadku tego ogrodu, nie jest to duża kwota, ale chodzi o zasadę stosowaną w poszczególnych krajach. Kocham Panamę za równe traktowanie ludzi, bez względu na płeć i pochodzenie! Zniżka na bilety wstępu, zniżka w restauracji, zniżka u fryzjera, jest ok.!
Na terenie Expo są pawilony handlowe i kawiarnie
W „Expo Orquideas”, bo taką nazwę nosi ogród kwiatowy, uprawiane są również szkółki kwiatów, w których można kupić różne sadzonki i widzę, że ludzie kupują, a potem sadzą to wokół swoich domów, które w krótkim czasie toną w kwiatach i zieleni.
Wgląd na teren Ogrodu z ulicy
Jeszcze nie skończona budowa domu, a już sadzone są drzewka i kwiaty w upatrzonych do tego miejscach. Całe miasto ładnie pachnie.
Pawilon sprzedaży sadzonek kwiatowych
W Boquete nie ma slumsów. Owszem, widać biedniejsze domostwa, ale wszędzie jest czysto i nawet przy najmniejszym i najskromniejszym domu jest zielono i kwiatowo. Chodząc ulicami miasta i dalej, drogą w góry, cały czas wdycha się świeże, pachnące kwiatami powietrze. 
W drodze na Expo Orchidei
Duży wpływ na tak czyste powietrze ma z pewnością mały ruch samochodowy w mieście. Nigdzie tu nie tworzą się korki, samochody co pewien czas przejeżdżają, ale bez przesady. Nie ma tu nawet świateł na skrzyżowaniach i na przejściach dla pieszych, bo ruch mały. 
W Centrum, lokale do wynajęcia lub na sprzedaż
Częściej widać żółte taksówki. Są też samochody dostawcze z zaopatrzeniem do sklepów i restauracji, ale nie są to takie ogromne tiry, jak w Warszawie, ani jeszcze większe, jakie toczyły się po ulicach Meksyku. Największym samochodem w Boquete, jest żółty autobus typu amerykańskiego school busu.
Największy samochód w mieście
Dzisiaj wreszcie, po tygodniu mieszkania, zapłaciłam Haydee za pokój i karta bez problemu została zaakceptowana. W sklepach przeważnie płacę kartą, bez żadnego problemu. Gotówkę używam tylko w przypadku małych płatności, w kawiarni czy w bakery za pieczywo lub na straganie za owoce. Jest dobrze.
Portret z Wystawy Fotografii w Teatrze. 
Powyżej fotografia "Portobela Woman" autor: Robert Brauns. Na sprzedaż. Cena 75 $. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz