Patronat medialny



Miło mi poinformować, że moja wyprawa została objęta patronatem medialnym przez portal Link to Polnad www.linktopoland.com

wtorek, 3 czerwca 2014

Przyroda Boquete



Przyroda w Boquete i w całym Regionie Chiriqui jest bardzo bogata. Wszędzie dominuje kolor zielony, na którego tle ładnie prezentują się kolorowe domy i kwiaty. W tym poście pokażę piękno przyrody tego górskiego, panamskiego miasteczka.
 
"Dymiące" góry Boquete
Zieleń po prostu bije tu wszędzie po oczach, a to dlatego, że wokół są bardzo wysokie, niemal pionowe góry, porośnięte wiecznie zielonymi drzewami. 
Domy toną w zieleni
Miasto położone w kotlinie, jak na dnie ogromnej studni. W którą stronę nie spojrzeć, to napotyka się zieloną ścianę z prześwitującymi cętkami kolorowych dachów budynków. Niektóre domy wiszą wysoko w górze pośród drzew.
i w kwiatach
Boguete położone jest 1.200 m n.p.m. Z tego względu jest tu rześkie powietrze, pozwalające swobodniej oddychać. Chociaż temperatury potrafią również być wysokie, wiaterek wiejący od gór, chłodzi przyjemnie i nie odczuwa się upału.
Dom pod skarpą
Na tych górzystych terenach ludzie zaczęli się osiedlać dopiero pod koniec XIXw. Wioski powstawały w pobliżu siebie i w XXw było ich już kilka – Lino, Quiel, Bayo Boquete i jeszcze parę. 
Boquete pachnie kwiatami
W kwietniu 1911r założono miasto Boquete, scalając pobliskie wioski, które stały się dzielnicami nowego miasta. Obecnie Boquete liczy 19 tys stałych mieszkańców i spokojnie można doliczyć 3 tys obcokrajowców, imigrantów, mieszkających w mieście na stałe, na różnych warunkach.
Przybywa nowych domów w Boquete
Boquete otoczone wysokimi górami, nie dawało wiele możliwości dla rozwoju rolnictwa, ale zakładano tu z powodzeniem plantacje kawy, dla której ten mikroklimat okazał się bardzo korzystny. Potem postawiono na turystykę.
Bo jest tutaj pięknie
Mieszkańcy mówią z pełnym przekonaniem, że ich kawa jest najlepsza na Świecie! W mieście funkcjonuje kilka kawiarni, serwujących naprawdę pyszną kawę z tutejszych plantacji. 
Wszystko rośnie tu bujnie
Jedna z nich „Cafe Ruiz” położona spory kawałek drogi od centrum miasta, istnieje już od 1900r. Należała do właściciela jednej z plantacji kawowych. Mimo pewnego oddalenia od centrum, przyjeżdżają do niej ludzie na dobrą, markową kawę.
Cafe Ruiz
Mieści się tam jednocześnie Caffe Shop, w którym można nabyć kawę w ziarnach lub mieloną. Zapach kawy snuje się po ulicy, z daleka już zapowiadając dla kawoszy czekającą ich przyjemność.
Pyszna kawa i ciasteczko własnego wypieku
Polubiłam też inną miłą kawiarenkę, wprawdzie znajduje się w samym centrum miasta, ale w zacisznym kompleksie pawilonów artystycznych, sklepów z pamiątkami, agencji turystycznych. W kompleksie pawilonów ma również siedzibę Szkoła Języka Hiszpańskiego „Habla Ya”
Szkoła językowa "Habla Ya"
To „Ice Cream”. Kawa i ciastka są tańsze, niż w „Cafe Ruiz”, a dodatkowo mają tam free Internet. Z jego powodu poszłam do Ice Cream ze swoim laptopem, gdy w moim hotelu internet z niewiadomych powodów przestał odbierać. Podobno coś zostało przerwane za przyczyną nocnej burzy, ale już trzeci dzień dostępu do internetu nie ma. 
Pod filarami "Ice Cream"
Moyses, syn właścicielki hotelu pracujący w tym rodzinnym biznesie, zaofiarował się dać mi w używanie  na czas awarii, swój telefon komórkowy z internetem, ale ja zupełnie sobie nie radzę z takimi nowoczesnymi wynalazkami i podziękowałam. Poza tym jakoś głupio jest używać cudzy, osobisty telefon.
Domki małe, jak klocki na stokach gór
Gdy poszłam do tej miłej kawiarenki w niedzielę, aby złożyć mailem życzenia mojemu wnukowi Krzysiowi z okazji Dnia Dziecka oraz mojej córce Oliwii z okazji jej urodzin, Ice Cream była zamknięta z informacją, że w niedzielę działa od 13.oo.
Roślinność Boquete. Malarz by tego lepiej nie oddał.
Usiadłam na ławce przy wypoczynkowej rotundzie pod daszkiem, mając zamiar poczekać te 40 min brakujące do g.13.oo. Włączyłam laptop, aby przejrzeć w tym czasie zdjęcia i zobaczyłam, że internet w pełni się otworzył! Na wszystkie kreski, czyli dostęp całkowity i bardzo dobry! Takie niespodzianki cieszą.
Tutaj skorzystałam z free internet
Widocznie istnieje tam publiczna strefa wolnego internetu, ale nigdzie takiej informacji na piśmie nie widziałam. Migiem załatwiłam wszystkie sprawy mailowo-rodzinne, odniosłam laptop do hotelu i poszłam sobie na wycieczkę po okolicy, bo pogoda tej niedzieli była piękna.
Boczne uliczki nie mają nawet asfaltu, ale są urocze
Nadal poszukiwane są dwie młode holenderskie turystki, Kris Kremers i Lisanne Froon. Rozwieszono nowe plakaty, z innymi zdjęciami dziewczyn, być może tak je ktoś zapamiętał? Umieściłam zdjęcia tych plakatów na facebooku.
Plakat o zaginionych w salonie fryzjerskim
Pomyślałam sobie, że wśród tak licznej społeczności facebooka może ktoś te ogłoszenia zobaczy, kto na przełomie marca i kwietnia tego roku podróżował po Panamie i Kostaryce i być może poznał te dziewczyny.
Idąc w górę miasta
Młodzi ludzie bardzo szybko nawiązują w podróży kontakty na różnych wycieczkach po atrakcjach turystycznych, wieczorami w pubach i barach z muzyką, na piwku, w hotelach, hostelach, czy też kafejkach internetowych.
Zrobili nowe plakaty z innymi zdjęciami dziewczyn
Może ktoś coś wiedział o ich planach, bo przecież turyści opowiadają sobie co kto widział, gdzie się kto wybiera w następnych dniach i później, z kim i dokąd planują wycieczkę. Może ktoś, kto również tego dnia szedł na Volcano Baru? albo ktoś, kto zupełnie gdzie indziej z nimi szedł, jechał? Może zmieniły plany i  zrezygnowały z wejścia tego dnia na Baru i poszły zupełnie gdzie indziej?
Casa Esperanza- Fundacja
Turyści zazwyczaj mają mało czasu. Chcąc wiele ciekawych miejsc zobaczyć, krótko przebywają w jednym miejscu (nie to, co ja, która czasu mam bezmiar!). Przemieszczają się z miejsca na miejsce, z kraju do kraju. Nocują w jednej miejscowości jedną lub dwie noce i jadą dalej.
Kris i Lisanne na plakacie Biura Nieruchomości
Z tego względu mogą nie wiedzieć, że z dziewczynami się coś złego stało. Plakaty wiszą w Panamie i Kostaryce, a ludzie, którzy spotkali się z Holenderkami na trasie swojej podróży, mogą już dawno być u siebie we Francji, Stanach Zjednoczonych, Kanadzie czy w Niemczech.
Artykuł w prasie. U góry, w prawym rogu, rodzice Kris
Może z facebooka dowiedzą się o tragedii tych młodych dziewczyn i się odezwą, tym bardziej, że proszę podróżników i ludzi związanych z podróżami, aby udostępniali te zdjęcia i informację na swoich stronach, gdzie mają mnóstwo swoich znajomych i zaglądających na ich stronę  podróżników z różnych krajów.
Miasto w kotlinie
Trzeba postawić się w sytuacji tych dziewcząt i ich rodzin i wszystkiego próbować, aby coś konkretnego ustalili i skierowali poszukiwania na właściwe tory. Każdego, kto podróżuje po dalekich krajach, mogło to spotkać.
Kolorowe domy, kolorowy krajobraz
Z tym Volcano Baru sprawa nie jest taka prosta, jak się wydawało. On jest znacznie oddalony od Boquete i bezpośredni dostęp do niego jest utrudniony. Dowiadywałam się w dwóch agencjach turystycznych, na jakich warunkach odbywa się taka wycieczka z Przewodnikiem.
Droga mało uczęszczana. Czasami przejdzie pieszy
Jedna z nich organizuje wyjazd na Baru terenowym samochodem, z napędem na cztery koła. Wyjeżdża się o g.14.oo, po drodze zwiedza się atrakcje turystyczne, potem jest nocleg i o g.2.oo w nocy następnego dnia, wyrusza się na wulkan. Pierwsze 13 km jedzie się samochodem, następnie wchodzi się pieszo 3,8 km, aby podejść do wulkanu o świcie.
A czasami coś przejedzie. Np.taki pojazd z seniorką
Koszt takiej wycieczki to 170 $, gdy jest jedna chętna osoba i odpowiednio mniej, gdy osób zbierze się więcej. Płaci się 64 $, gdy są cztery osoby. Na niedzielę, na tablicy wiszącej na ścianie, zapisana była dopiero jedna osoba, Emmy. Na razie się do niej nie dopisałam, bo to dla mnie za droga wycieczka.
Przyroda Boquete
Gdyby na tablicy były już zapisane trzy lub cztery osoby, to bym się dopisała, a tak, to jeszcze poczekam. Pan mówi, że law sezon i z tego powodu jest mało turystów. W porze suchej zawsze jest komplet. Wierzę ale mam czas, poczekam.
To nie samolot. To ptak nad miastem.
Druga z agencji organizuje wyjazd w ten sposób, że płacimy 5 $, oni minibusem dowożą do pewnego punktu, gdzie odbiera nas inny samochód, znowu płacimy 5 $, samochód dowozi nas te 13 km do drugiego punktu, z którego 3,8 km idziemy pieszo. 
Kwiaty rosnące przy drogach
Wyjazd z Boquete o 23.30, bez noclegu i rano jesteśmy przy wulkanie. Czyli jest to wycieczka nocna za 10 $. Nno, nie wiem. Jeszcze poszukam innych organizatorów, zapytam Haydde, powęszę trochę po mieście. Mam czas.
Dzika przyroda Boquete
Jedno jest pewne, bo powtarzają to wszyscy: trzeba się ciepło ubrać, pełne, wygodne buty do chodzenia po wertepach, długie spodnie, polar + jakaś  kurtka dodatkowo, przeciwdeszczowa też, latarka czołówka, jakieś kanapki, woda.
Ludzie mieszkają wysoko w górach
Nie wiem jeszcze, jak to ugryźć, ale muszę znaleźć jakiś dogodny dla siebie sposób pod względem możliwości finansowych i fizycznych, aby dostać się na ten wulkan, bo to jedyna okazja, aby słynny Vulcano Baru zobaczyć.
Boquete widziane z góry
Wulkan Baru leży na 3.475 m n.p.m. i jest to najwyższy punkt na ziemi w Panamie. Atrakcją dla turystów jest dojście do niego pieszo, wzdłuż Sendero de los Quetzals, ale to trzeba iść w dzień, żeby tą atrakcję zobaczyć, to na którą godzinę dojdzie się do wulkanu? Chyba, że się po drodze gdzieś przenocuje.
Przyjemnie jest mieszkać całymi latami w kwiatach
Volcano Baru musi jeszcze jakiś czas na mnie poczekać, aż dojrzeję do decyzji o pokonaniu tej trudnej trasy z jakimś tour operatorem.
Wracam do miasta

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz