Patronat medialny



Miło mi poinformować, że moja wyprawa została objęta patronatem medialnym przez portal Link to Polnad www.linktopoland.com

poniedziałek, 9 czerwca 2014

Nie wszystkie plany są do wykonania



Zwiedzam  miasteczko
Powyższe zdjęcie zrobił mi jeden z dwóch kumpli, którzy za tym mostkiem rozpijali butelkę wina. Byli bardzo przyjaźnie nastawieni do całego świata i chociaż z początku men nie wiedział jak trzymać aparat, po krótkiej instrukcji wykonał zdjęcie, całkiem ok!
Silna więź połączyła te drzewa
W Boquete żyje się bowiem powoli, niemal leniwie, smakując życie z zadowoleniem. Ponieważ to pora deszczowa, nocami zazwyczaj pada deszcz, a rano wszystko wokół paruje, bo jest bardzo ciepło. Wszystko jest wymyte, czyste, liście lśnią na drzewach i krzewach.

Musi być bardzo agresywny skoro za płotem i jeszcze na sznurku
Przez szczyty gór przetaczają się chmury, to je odkrywając, to zasłaniając na chwilę. Przyciągają wzrok, czeka się, co się ukaże, gdy chmury się uniosą. Jest pięknie.
Jest pięknie
Ludzie tu są pracowici. Ciągle mają coś do zrobienia wokół swoich domów, w ogrodzie, czy też na zewnątrz swoich posesji, przy rowach i drodze.
A to mały podglądacz! w klasach odbywają się lekcje.
Dbają, aby porządek był w każdym dosłownie kącie, przed ich posesjami, jak również na tyłach, za podwórkami. Widać, że zależy im bardzo na utrzymaniu porządku wszędzie, na ulicy również.
Dbają tu o swoje otoczenie
Co kilkanaście kroków napotyka się wbite w ziemię tabliczki z prośbą, aby z otoczenia nie robić basury i nie wyrzucać tu śmieci.
Tabliczki z prośbą o nie zaśmiecanie terenu
Czasami jednak widzę rzuconą przez turystę puszkę po piwie lub pustą plastikową butelkę po wodzie mineralnej. Szkoda, bo dosyć gęsto rozstawione są śmietniczki, gdzie takie rzeczy można wyrzucić. Mieszkańcy potem zbierają te śmieci. Ale wstyd.
Ładnie tu sobie ludzie mieszkają
Zbiorniki na śmieci przy prywatnych posesjach, sklepach, restauracjach również można wykorzystać do wyrzucenia swoich śmieci. Obowiązuje segregacja śmieci, więc wszędzie stoją po trzy kolorowe pojemniki. Nie są one zabudowane i zamknięte na kłódkę, jak to bywało w innych krajach. Generalnie chodzi o to, aby był porządek.
Posiadłość
Uważam, że to bardzo ważny problem i świadczy o kulturze osobistej mieszkańców danego kraju. W niektórych krajach bywało na przykład tak, że trudno było wykadrować zdjęcie, żeby nie było na nim widać walających się stosów śmieci. 
W porze deszczowej potoki się ożywiają
Nawet tam, gdzie mieszkańcy jako tako dbali o swoje posesje, wymiatali śmieci i wyrzucali puszki oraz opakowania plastikowe za płot, na ulicę. Co za płotem, to nie moje. Opisywałam na bieżąco te sprawy na swoim blogu, bo nie mogłam tego zrozumieć. Przecież im też powinno być przyjemniej żyć w czystym otoczeniu.
Gospodarstwo z widokiem na góry
A tutaj, proszę bardzo, jest tak, jak sobie to wyobrażałam, że powinno być. Szczególnie w krajach, gdzie przyroda tak obficie ozdabia i upiększa miejsca, w których żyją ludzie.W Panamie doceniają łaskawość przyrody i też się starają.
Moje ulubione drzewa, tęczowe eukaliptusy
W Boquete od samego rana, czy pada deszcz, czy nie pada, ludzie pracują. Sprzątają domy i podwórka, piorą, koszą trawę, pielą grządki, czyszczą rowy przed domami, przycinają rozrastające się ponad miarę krzewy, odnawiają werandy, malują płoty lub kamienie stanowiące ogrodzenie terenu. 
Rainbow Eucalyptus właśnie zmienia korę na nową
Ciągle coś robią, dłubią, majstrują. Rodzina prowadząca hostel, w którym mieszkam, również. Czasami, pod wieczór, Moyses gra z kolegami w piłkę nożną przed hotelem.
Delikatne i piękne
Chodząc po mieście widzę, że w innych hotelach i hostelach praca wre również przy naprawianiu, odnawianiu, odświeżaniu. Być może zawsze tak wykorzystują law sezon, żeby być przygotowanym na szczyt sezonu turystycznego i wtedy już tylko turystami się zajmują. Ale przecież nie wszędzie tak jest.
Znalazłam terminal autobusów z Boquete do David
Byłam w  krajach, gdzie właściciele przewracali się z nudów, całe dnie kołysali się monotonnie w hamaku na patio, a w pokojach bród, że trzeba sobie było samemu wyszorować to, co się będzie używało i zdezynfekować niektóre miejsca, a do spania używać własnego śpiwora. Za takie coś, powinny być znacznie obniżane ceny pokoju. No cóż, co kraj, to obyczaj.
Cały domek tonie w kwiatach
Obecnie, gdy generalnie nasza planeta jest jednym wielkim śmietnikiem, a zanieczyszczenie powietrza powoduje, że w niektórych krajach ludzie muszą chodzić w maskach, oazy takie, jak Panama czy Kostaryka, gdzie ochrona środowiska, jest priorytetem, dają nadzieję na przetrwanie ludzkości. Myślę, że jest więcej takich państw.
Tu również próbuję załatwić wejście na wulkan Baru.
Wychodziłam w końcu tour operatora, który na niedzielę zorganizował wyjazd na Volcan Baru. Teraz, w niskim sezonie, mało kto organizuje wejście na wulkan, bo mało turystów i pogoda niepewna, więc im się nie opłaca. 
W restauracji rybnej. Do każdego dania podają wodę (?)
Wyjazd jutro, w niedzielę o g.10.oo. Powrót w poniedziałek, między g.12.oo-13.oo, jak dojedziemy. Koszt wycieczki 65 $. Śpimy w obozowisku, w namiotach, ale swoich śpiworów nie mamy brać, bo wszystko tam będzie. 
Dają tu filety rybne z frytkami i sałatką w kokilce. Pyszne!
Mam tylko wziąć ciepłe ubranie, dobre buty, latarkę czołówkę i co tam sama jeszcze chcę (aparat foto, woda, kanapka). Posiłek będzie w obozowisku. Nie wiem, czy wszystko dobrze zrozumiałam, ale z tego co do mnie dotarło, to powinno być ok.
Deser po przeciwnej stronie ulicy - szarlotka i kawa
Pieniędzy jednak dzisiaj nie chcieli zbierać za wyjazd, tylko jutro przy samochodzie, bo w każdej chwili wycieczka może być odwołana. Bądź to z powodu fatalnej pogody, bądź z powodu ewentualnych rezygnacji. Wszystko jutro rano się okaże.
Można też tu dostać coś bardziej pożywnego (owsianka!)
65 $ to nie jest mała kwota, szczególnie jak na tutejszą rzeczywistość, więc chyba wszystko będzie dobrze zorganizowane, taką mam nadzieję. Ale to nie jest 170 $, jak liczyli sobie w pierwszej agencji, gdzie byłam zaraz po przyjeździe do Boquete, za które nic lepszego nie proponowali.
"Sugar&Spice" to tutaj jest pyszne pieczywo i słodkości
Ale nie jest to 5 $, które proponowała jedna z agencji, z przesiadką za następne 5 $. Za taką cenę to chyba jedynie za rogatki miasta by mnie wywieźli, a po przesiadce, na najbliższy pagórek ze strzałką wskazującą drogę do wulkanu i dalej radź sobie turystko.
Wolni i szczęśliwi. To oni zrobili mi zdjęcie na mostku.
Wczoraj wieczorem czytałam blog jednego podróżnika, który sam się wybrał na wulkan Baru i oglądałam jego zdjęcia z tego podejścia i trochę się wystraszyłam. 
Tak zarosła tablica wskazująca drogę do Wulkanu Baru
Do jego historii dodać historię Kris i Lisanne i powinnam już przestać myśleć o tym wulkanie. Dlatego zależy mi, aby wejść na Baru z grupą i przewodnikiem. Zobaczymy, jak będzie.
Kosiarze
No i wykrakałam. Nic nie było, wycieczka odwołana. Rzeczywiście powinnam przestać myśleć o tym wulkanie. 
Droga na Volcan Baru
Cała niedzielę miałam zepsuty humor przez to, że nie pojechałam na ten wulkan. Nigdzie już nie poszłam. Rzuciłam plecak w kąt i siedziałam przy komputerze, wymieniając maile z przyjaciółmi.

Koniarze
Poczytałam też w internecie kilka relacji osób, które na Baru weszli. Łukasza Szkudlarka na geoblogu i Kuby, młodego geografa z Warszawy, który szedł na Baru od strony miejscowości Volcano, a schodził w Boquete. Relacje te złagodziły trochę moją złość i może dobrze się stało, że tam nie pojechałam teraz, w porze deszczowej. 
Oferta gospodyni domu
Jak to mówią, nie ma złego, co by na dobre nie wyszło. Nieraz warto się zastanowić nad konsekwencjami, które mogą być dotkliwe, nieodwracalne i nie warte tych kilku minut przyjemności ze spojrzenia w dół. Na wulkan Baru zdecydowanie trzeba się wybierać w porze suchej, przy ładnej pogodzie i nie rozmytych ścieżkach górskich.

Na tle gór, dwie wieże kościelne
Po historii z Kris i Lisanne organizatorzy są ostrożniejsi. Nie łapią już każdego turysty za surdut, aby wykupił wejście na wulkan bez względu na warunki pogodowe, żeby tylko zarobić kaskę. Biorą pod uwagę bezpieczeństwo i ryzyko. Od samochodu trzeba tam bowiem jeszcze kilka kilometrów pokonać pieszo i to najcięższy odcinek trasy.
Szczyty gór ciągle we mgle
Przespałam się z problemem. W nocy szalał wiatr i deszcz, rankiem zrobiło się cieplutko, słonecznie i przyjemnie. Humorek wrócił. Idę teraz do ulubionej bakery - cafe na śniadanko i dobrą kawę, a potem za most, do ogrodu orchidei. Jest ok!
Dom nad strumieniem
Mój przyjaciel ze Sri Lanki, Paweł, zarzuca mi brak ludzi na zdjęciach. Twierdzi, że powinnam częściej ludzi fotografować. Ale czyż przyroda, tak bogata w Ameryce Łacińskiej i architektura miast i wsi, tak różna od naszej, nie jest piękna?
Kwiaty na drzewach
Poza tym nie wszyscy ludzie lubią, jak się ich fotografuje, a nie chcę wbrew nim robić im zdjęć, bo to jest niegrzeczne. Tam, gdzie widzę akceptujący uśmiech, to robię zdjęcie i kiwam im w podziękowaniu. 
Droga w Boquete prowadząca w góry
Myślę, że czytelnicy mojego bloga lubią oglądać zdjęcia przyrodnicze i te, które pokazują, jak żyją tutaj ludzie, w jakich domach, w jakiej okolicy, w jakim otoczeniu, bo wszystko tu jest niezwykle piękne i malownicze.
Nad strumieniem tworzy już się tunel z zieleni












Brak komentarzy:

Prześlij komentarz