Patronat medialny



Miło mi poinformować, że moja wyprawa została objęta patronatem medialnym przez portal Link to Polnad www.linktopoland.com

piątek, 9 maja 2014

Żegnam piękną Costa Ricę


Żegnam Puerto Viejo
Czas się żegnać z piękną i przyjazną Costa Ricą. Tak, jak się wcześniej umówiłyśmy z Paulą, spotkałyśmy się w środę u niej w biurze, w Puerto Viejo. Wykupiłam bilet na archipelag wysp Bocas del Toro w Panamie, na wyspę Colon. Jest to największa z wysp, na której jest najwięcej hoteli i są bankomaty.
 
Dziewczyna z deską
Na małych wyspach archipelagu trzeba mieć ze sobą gotówkę, żeby żyć, to znaczy opłacić łódkę (główny środek transportu), hotel i mieć pieniądze na posiłki, ponieważ są kłopoty z płaceniem za cokolwiek kartą. Tak słyszałam. Jak jest naprawdę, ustalę gdy tam dotrę.
 
Para na plaży
Wybrałam fatalny czas podróży na Bocas del Toro. 10 maja przypada w sobotę, więc będą kłopoty z noclegiem, a jak już jakiś będzie, to o wiele droższy, niż w innym czasie. Bowiem na wyspy Bocas del Toro masowo przyjeżdżają na weekendy mieszkańcy Panamy. Ale ja już tak mam.
 
Punkt obserwacyjny przy soku ananasowym
Zawsze wpasuję się w najbardziej niekorzystny termin podróży. Pocieszam się, że obecnie w Panamie jest pora deszczowa, to może Panamczycy w większości zostaną w domach i w weekend pójdą sobie z psem na spacer do parku?
 
Przyjaciele
Nie chcę z tego powodu przedłużać pobytu w Cocles, ponieważ za kilka dni kończy mi się możliwość  pobytu w Costa Rica, a gdyby na granicy coś poszło nie tak (chodzi o wymagany bilet powrotny do Polski), to muszę mieć w zapasie te kilka dni na powrót do San Jose i wylot samolotem.
 
Wypożyczalnia sprzętu i rowerów przy plaży
Mam nadzieję, że jakiś nocleg znajdę. Jak będzie drogi, to wezmę tylko jedną noc i następnego dnia pojadę dalej. Biorę pod uwagę Iska Bastimentos, Isla Caremero i Solarte.
 
W Puerto Viejo
Żegnam się z Kostaryką, bo w końcu zawsze taki moment musi przyjść, chociaż było mi tu bardzo dobrze i chętnie zostałabym dłużej. Z drugiej zaś strony, dłuższy pobyt w jednym miejscu bardzo rozleniwia. 
 
Plaża Puerto Viejo
Po zwiedzeniu wszystkich ciekawych miejsc, leży się całymi dniami na plaży, wymieniając uwagi i spostrzeżenia z tymi, co również leżą cały dzień na plaży i tak dzień za dniem mija. Plażowe znajomości są potrzebne, żeby pilnować sobie nawzajem rzeczy, jak się idzie do wody. 
 
Prywatne jachty Panamczyków

Czasami można poprosić o zrobienie zdjęcia, jak się jest solo, chociaż widzę, że samotnicy sami sobie robią zdjęcia z ręki lub ustawiają opcję samowyzwalacza i zdjęcie samo im się robi ze statywu lub z murku. Ja mam z tym problem.
 
Pan sobie poszedł. Sprzętu pilnuje pies.
Jak pada deszcz, wszyscy przenoszą się do najbliższego baru na piwko, drinka lub sok owocowy. Pada jednak głównie nocami, więc całe dnie spędza się głównie na plaży, w cieniu palm lub migdałowców.
 
Posterunek policji przy plaży
Paula wypisała mi bilet do Bocas del Toro, na wyspę Colon i wszystko mi dokładnie wyjaśniła. Gdy miałyśmy obawę, że czegoś nie rozumiem, pisałyśmy na translate w jej komórce, ponieważ takie sprawy muszą być dokładnie dogadane i nie może być żadnych wątpliwości.
 
Widok z plaży
Gdy wyjaśniałam, jak dojechać do mojej chaty, aby zabrać mnie z bagażami, powstał problem, więc Paula zadzwoniła po Johnego, kierowcę który będzie tego dnia wiózł nas turystów minibusem do Sixaola. Tam przejdziemy przez most na stronę panamską do Guabito. 
 
Łódki w zatoce
Johny powiedział, że zawiezie mnie do innego mostu, znajdującego się w lepszym stanie, niż ten osławiony i że pomoże mi przenieść przez niego bagaże. Z tego wnoszę, że ci kierowcy mogą swobodnie przemieszczać się w tą i z powrotem przez to przejście graniczne w Sixaoli  między Kostaryką, a Panamą.  Być może mają specjalne przepustki z tytułu charakteru swojej pracy.
 
Dzień toczy się leniwie. Maniana.
W Guabito przesiądę się w inny minibus, który będzie tam już na nas czekał i który zawiezie nas do portu w  Almirante, gdzie przesiądziemy się znowu, tym razem na łódź, aby popłynąć na wyspę. Bilet wykupiony u Pauli za 27 $ US, obowiązuje na wszystkie te środki transportu do Colon i nic nigdzie nie będę dopłacała. 
 
Widok z baru "Puerto Pirata"

Zdecydowałam się na taki zorganizowany sposób dotarcia do Panamy, realnie oceniając swoje możliwości samodzielnego przemieszczania się z ciężkimi bagażami na poszczególnych etapach podróży, szukania odpowiednich autobusów po obu stronach granicy i załatwiania formalności na przejściach granicznych. 
 
Sklep i miejsce, gdzie dzieci mogą odrobić lekcje
Trzeba tylko przygotować się na opłaty. W Sixaoli za opuszczenie Costa Rica 9 $ US, płatne kartą (opuszczając Kostarykę samolotem, płacimy 30 $), a w Guabito po stronie panamskiej, 3 $ US, płatne gotówką. I od tej chwili posługuję się już dolarami amerykańskimi, którymi oficjalnie płaci się w Panamie.
 
Wieczorem będzie tu granie i balowanie
Trzeba się przygotować na to, że za cokolwiek płacąc gotówką dolarami, resztę otrzymamy w centavos, które składają się na balboa, dotychczasową walutę Panamy. Na szczęście są one jeszcze w obiegu i jeden balboa ma wartość jednego dolara, więc nie ma się co denerwować. Będziemy płacili mieszaną walutą i tyle. Każdy kraj ma swoje dziwadła. Ale dobrze wiedzieć.
 
Ulica w Puerto Viejo. Z lewej domy, z prawej, łodzie nad morzem
Wiem od innych turystów, że na przejściu granicznym w Sixaoli trzeba koniecznie samemu dopilnować, aby wbili w paszport wyjazd i datę opuszczenia Costa Rica, a w Guabito, żeby wlepili do paszportu nalepkę, że wpłaciło się te trzy dolary, bo inaczej będzie problem. Urzędnicy graniczni nieraz bardzo zajęci są sobą lub rozmowami przez komórkę, albo z kolegami i zapominają o takich drobiazgach.
 
Najbardziej oblegany bar wieczorami
Za wszystko odpowiada turysta. Z końca kraju potrafią go cofnąć na powrót do granicy, aby dopełnił formalności, być może jeszcze ukarzą karą pieniężną. W tych krajach kary są dotkliwe dla kieszeni i nieuchronne, więc polskimi standardami się nie kierujmy w obmyślaniu, jak się wywinąć, tylko sami pilnujmy swoich spraw i bądźmy czujni.
 
Uliczna sprzedaż owoców
Współpraca turystów na tym polega, że się o takich sprawach informują na różnych forach podróżniczych, blogach, relacjach z podróży lub spotykając się na trasach, bo przez te niby  drobiazgi, można sobie czasami dużych kłopotów narobić. Dlatego ja też o tym piszę.
 
Pijalnia wyciskanych soków naturalnych
Niestety, nie mamy swojego przedstawicielstwa w Panamie, jak i w kilku innych krajach Ameryki Łacińskiej, bo nasz kraj polikwidował polskie ambasady za rządów pewnej partii, albo z oszczędności, albo z braku swoich kumpli z odpowiednim wykształceniem do obsadzenia takich stanowisk. 
 
Strefa handlowa. Pamiątki, ciuchy i biżuteria.
I tak dobrze, że trzeba spełniać jakieś określone kryteria, aby taką posadę dostać. Za PRL-u ważne było, aby to był Towarzysz, nie musiał mieć odpowiedniego dyplomu. I w wielu dalekich, egzotycznych krajach ambasady polskie funkcjonowały, chociaż wówczas my, obywatele polscy, nie mieliśmy paszportów i siedzieliśmy we własnym kraju, jak mysz pod miotłą, daleki świat oglądając w atlasach szkolnych.
 
Bardzo popularne pojazdy służą mieszkańcom i turystom.
Faktem jest, że w razie co, nikt nam tutaj nie pomoże. Zdani jesteśmy na siebie, swoją przytomność umysłu,  spryt i pomysłowość. Najbliższe ambasady polskie, jak się nie mylę, mamy w Kolumbii i w Meksyku. Ale muszę to jeszcze sprawdzić. Być może to są tylko konsulaty, które wzięły dodatkowo pod opiekę polskich obywateli. Dobre i to,  w razie poważniejszych kłopotów na obczyźnie.
 
Mieszkańcy Puerto Viejo siedzą godzinami w cieniu drzew. Maniana.
Wtedy konieczna jest znajomość języka, jeśli chcielibyśmy tam coś załatwić. Nie znam bowiem takich obcokrajowców na wysokich stanowiskach, co by język polski znali. Uczą się tylko ci, co muszą, jak np. imigranci ze wschodu, dla których jesteśmy dobrym państwem na początek, bo w granicach Unii Europejskiej. Potem nawet oni jadą dalej, w głąb Unii.
 
U Ramireza kupiłam sukienkę, bo się już gotowałam w spodenkach
Nie ukrywam, że główną korzyścią z wybrania firmy Pauli, jest rozwiązanie problemu z jednym z trzech wymogów stawianych przez służby graniczne Panamy, z którym sama bym sobie nie poradziła. Te trzy wymogi, to: ważny przez dalsze pół roku paszport, 500 $ US gotówki, lub i ? karty bankowe (kredytowe) oraz bilet powrotny do swojego kraju lub na dalszą podróż. Ten temat, z oczywistych względów pociągnę jak już będzie „po wszystkim” i jeśli  to wszystko, pójdzie zgodnie z oczekiwaniami. No cóż, radzimy sobie, jak możemy.

Tu pracuje Danisha. Restauracja Eleny Brown.
Warto mieć na uwadze, że granice lądowe w tej części świata otwarte są w godzinach od 8.oo do 17.oo. Urzędnicy nie kiwną tu palcem po godzinach pracy. Trzeba tak wszystko zaplanować, aby się w tym czasie wyrobić z dojazdem do granicy i załatwieniem formalności, ponieważ w Sixaoli są podobno problemy z przenocowaniem.
 
IT w Puerto Viejo, przyjemny lokal, obsługa taka mniej zaangażowana
Po przekroczeniu granicy cofamy zegarek o 1 godzinę. Też warto o tym pamiętać, chociaż większość turystów żyje na wyjeździe nie licząc czasu, wyluzowani po stresach codziennego życia w swoim kraju, gdzie muszą codziennie żyć z zegarkiem w ręku, w pracy i w domu. O jedną godzinę, jeżeli mieliśmy ustawiony zegarek na czas kostarykański, oczywiście.
 
Turyści wypożyczają też takie pojazdy. Zdjęcie dla Basi.
Bowiem przylatując z Polski do Kostaryki przestawiamy zegarek o 8 godzin do tyłu! I tak w chwili obecnej, gdy piszę ten tekst, mamy tutaj 8 maja, godzinę 20.o5, a w Polsce macie już 9 maja, godzinę 4.05 rano. Gdy będziecie wstawać do pracy, ja się właśnie będę kładła spać. A w Panamie w tej chwili jest 8 maja, godz. 19.05. Tutaj jestem zawsze o jeden dzień młodsza, niż w Polsce.
 
Ludzie dbają o czystość i estetykę terenu przed swoimi domami
Wracając z Puerto Vieja z biletem do Panamy, na szosie zobaczyła mnie z samochodu Danisha, która wyjątkowo wcześnie wracała z pracy w restauracji teściowej, do domu. Zatrzymała się, żeby zabrać mnie  do Cocles, więc już nie wstępowałam do sklepu Chińczyka po wodę mineralną i chleb.
 
Dzięki temu Costa Rica jest, jak jeden wielki ogród
Na szczęście znalazłam jeszcze całe 2 l wody niegazowanej w lodówce, o których to butelkach zupełnie zapomniałam. Ku własnemu zdziwieniu znalazłam tam również puszkę piwka! Z poprzedniego dnia zostało trochę makaronu i sosu pomidorowego, więc nie głodowałam.
 
Domy toną w zieleni i kwiatach
Powiedziałam Danishy, że mam już ticket na miercoles do Bocas del Toro, a ona zapytała na którą godzinę i czy ma mnie rano zawieźć do miejsca, skąd rusza minibus z Puerto Viejo? Naprawdę w tej Kostaryce są bardzo mili i uczynni ludzie. Może dlatego tak dobrze się tutaj czuję?
 
Niektóre dosłownie
Byłam zaskoczona propozycją, ale wyjaśniłam, że już umówiłam się z kierowcą minibusa, że tutaj pod bramę po mnie przyjedzie. Z początku szło nam opornie ustalenie miejsca położenia mojej chaty. Narysowałam mu drogę od Margarita Road, w górę, pokazując gdzie ma skręcać, gdy jest rozgałęzienie dróg.
 
Plaża Cocles
Zaznaczyłam, gdzie jest dom Eleny Brown, gdzie Berta, a gdzie mój, Johny przerwał moje objaśnianie i roześmiał się. To u Berta mieszkasz? Trzeba było tak od razu mówić, Sofia. To już wiem. Przyjadę do Berta, ok.! Paula odetchnęła z ulgą, że w końcu dogadaliśmy się. Dobrze mieć wspólnych znajomych.
 
Obwoźny sprzedawca owoców i słodyczy
Tak więc jutro ostatni raz pójdę na plażę Cocles, potem  pakuję się, i w sobotę rano w drogę! Przede mną nowe miejsca, nowi ludzie, nowe sytuacje i przeżycia. Mam nadzieję, że same przyjemne.

Żegnajcie plaże Kostaryki
Następny post już z Panamy!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz