Patronat medialny



Miło mi poinformować, że moja wyprawa została objęta patronatem medialnym przez portal Link to Polnad www.linktopoland.com

sobota, 5 kwietnia 2014

Pora deszczowa

Kostaryka, to takie małe państewko, wielkości jednego, niewielkiego stanu USA, jak Wirginia Zachodnia, a różnica w pogodzie znacząca. Pora sucha trwa w Kostaryce od grudnia do kwietnia w centrum kraju i na wybrzeżu Pacyfiku, natomiast na wybrzeżu karaibskim ma ona miejsce dwa razy w roku, we wrześniu i październiku, a następnie w lutym i w marcu.

Na plaży dobrze w każdej porze
Pora deszczowa w Mesecie i nad Pacyfikiem trwa od maja do października, a nad Morzem Karaibskim, gdzie się obecnie znajduję, od października do stycznia, a następnie od kwietnia do sierpnia. I dokładnie tak się dzieje. Zaczął się kwiecień i deszcze leją, aż grzmi po nocy.

Ptaki gwiżdżą w konarach drzew
I pomyśleć, że jeszcze tydzień temu chwaliłam się, że odkąd przyjechałam do Kostaryki, ani raz nie spadł deszcz! a jestem tu już półtora miesiąca. W dzień zazwyczaj nie pada, jest parno i gorąco, a nawet słońce przebija się przez chmury. Jednak bywa, że i w dzień popada przez pół godziny, ale potem wszystko wraca do normy. Woda w morzu ciepła. Zieleń dżungli nabrała soczystości, jak za kliknięciem "autokorekta".

Woda w morzu nagrzana
Mój czas w Cahuita kurczy się w błyskawicznym tempie i myślę o przedłużeniu pobytu w hotelu Jimmiego o następne sześć dni, czyli do 15 kwietnia. Generalnie mogę być w Kostaryce bez wizy do 90 dni, więc do 15 maja. Ostatni miesiąc myślę jednak pomieszkać w Puerto Vieja, tuż przy granicy z Panamą.

Nad Rio Perezoso
Problem tkwi w przepisach przy przekraczaniu granicy Kostaryki z Panamą. Otóż wymagają oni okazania biletu powrotnego do swojego kraju, czyli do Polski, a ja takiego nie mam. Wyjeżdżając jesienią zeszłego roku z kraju, nie wiedziałam kiedy wrócę i z jakiego kraju będę wylatywała. Minęło pół roku mojego podróżowania i ja nadal tego nie wiem. Z tym okazywaniem biletów powrotnych to jest jakiś przekręt.

Rio Perezoso
Ktoś chce programować nasze życie i planować naszą podróż. Decydować gdzie możemy jechać i kiedy powinniśmy wrócić do domu. Jeżeli się na to nie godzimy, zmuszeni jesteśmy płacić podwójnie, kupować bilety powrotne, nie korzystając z nich lub kombinować. Więc będziemy kombinować.

Plaża, Cahuita
Poszczególne kraje mają przecież opracowane przepisy, jak długo możemy przebywać na ich terytorium bez wizy, więc po co jeszcze żądanie, abyśmy okazywali bilet powrotny do swojego kraju, skoro wcale tam nie wracamy, tylko jedziemy dalej, do innego państwa i jeszcze do innego, i naprawdę mamy czas podjąć decyzję o powrocie. A biletu na dalszą podróż też trudno od nas wymagać, gdyż nie wiemy, czy dalszą drogę pokonywać będziemy drogą powietrzną, morską czy lądową.

Cahuita
Poznałam drogą internetową bardzo sympatyczną dziewczynę, Ewę, która też bardzo długo przebywa już w podróży, mniej więcej na tej samej trasie, co ja. Jest bardziej do przodu. Opuściła już Panamę i jest w Stanach Zjednoczonych. Natknęłam się na jej blog, który mnie bardzo zainteresował. Napisałam do niej maila i wymieniłyśmy ich już kilka. Miała również ten sam problem, jak z Puerto Viejo przedostać się do Panamy bez biletu powrotnego. Jej się udało. 

Cahuita
Przekazała mi kilka pożytecznych rad w tej kwestii, za co jestem jej bardzo wdzięczna i mam nadzieję, że mi też się uda. Bo gdyby nie, to będę miała problem. Mogę nie zdążyć w terminie opuścić Kostaryki! Tak, czy inaczej, pokonanie granicy Kostaryki z Panamą drogą lądową przez Sixaola może okazać się jedynym w swoim rodzaju przeżyciem, biorąc pod uwagę stan mostu, przez który trzeba przejść samodzielnie ze swoimi bagażami. A jeszcze z moimi bagażami!

Nacional Park Cahuita
Widziałam ten most na zdjęciu w internecie, a to co napisała o nim Ewa, zaświadcza, że do dnia dzisiejszego nie naprawiono go, aby zapewnić bezpieczeństwo ludziom. Ba! obawiam się, że od czasu wykonania zdjęcia, most jeszcze bardziej popadł w ruinę. No cóż, trzeba mieć nadzieję, że się przeżyje ten survival.

Just enjoy!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz