Patronat medialny



Miło mi poinformować, że moja wyprawa została objęta patronatem medialnym przez portal Link to Polnad www.linktopoland.com

środa, 2 kwietnia 2014

leniwiec, iguana i ryczące małpy Kongo

Kto wytrwale szuka, ten w końcu znajduje. Znalazłam leniwca! Zupełnie samodzielnie, nikt go nie odkrył, dopiero ja pokazałam ludziom mnie mijającym, że tam wisi leniwiec, jest w ruchu, bo to chyba dla niego pora lunchu. Przemieszcza się, zrywa liście z drzewa i konsumuje.

   Leniwiec wisi na gałęzi, na szczycie drzewa  
Turyści byli zachwyceni i bez opamiętania robiliśmy zdjęcia. Dobrze, że tego dnia wzięłam z sobą duży aparat fotograficzny. Tym małym nie ściągnęłabym go z takiej wysokości. Leniwce bowiem przelegują i żerują w górnych partiach koron drzew, a drzewa tutaj są bardzo wysokie.
Schodzi piętro niżej
Jeden Nacional Park, jedna ścieżka turystyczna, a codziennie kogo innego się na niej spotyka. I nie mam tu na uwadze turystów, którzy chociaż ciągle się zmieniają, to są tu zawsze, ale mieszkańców dżungli, którzy będąc tu zawsze, rzadko chcą się turystom pokazać.
Sporo ludzi przychodzi do PN ze względu na plaże
Biorąc pod uwagę, że w pierwszym dniu zupełnie nic nie widziałam wokół, poza jedną ścianą obfitej i soczystej zieleni,a turyści musieli naprowadzać mój wzrok na konkretny punkt, abym zobaczyła małpę, to znalezienie leniwca uważam za swój osobisty sukces. Wyrobiłam się.
Niektórzy, aby się pogimnastykować
Będąc w części świata, gdzie występują leniwce i iguany w swoim naturalnym środowisku i nie zobaczyć ich, to byłaby rzecz niesłychana. Na innych kontynentach można je bowiem oglądać tylko w zoo i to bardzo rzadko, bo te zwierzęta nie wytrzymują życia w niewoli i zdychają.
Kąpiel w morzu na chwilę ochładza 
Wiem, że na zdjęciu słabo go widać, ale już większego zbliżenia nie byłam w stanie zrobić swoim Nikonem, a leniwiec do mnie z drzewa zejść nie chciał. Drzewa tu są bardzo wybujałe, jak cała kostarykańska przyroda, a leniwiec przebywał dosłownie na samym szczycie drzewa.
Zrywa liście
On prawie cały czas przebywa na drzewie i to zwisając plecami w dół, tak jakby w hamaku leżał. Z tego powodu jego sierść rośnie w odwrotną stronę, niż u zwierząt chodzących na nogach, a mianowicie od strony brzucha do kręgosłupa.Co jakiś czas schodzi na ziemię do wc.
Z apetytem zjada śniadanko
Jego przednie łapy mają po trzy długie i ostre pazury służące mu do zbierania pożywienia, trzymania się gałęzi, jak również do obrony własnej przed innymi drapieżnikami.
Oso Perozoso, Cahuita, Costa Rica
Na iguanę zwrócił moją uwagę Amerykanin, który już się jej przyglądał, gdy ja nadeszłam. Była naprawdę piękna! długa, połyskliwa z wyrazem pyska, jakby się do nas uśmiechała. Iguana należy do rodziny legwanowatych, jest gadem chodzącym po drzewach i odżywiającym się roślinami.  Istnieją dwa gatunki iguany - iguana zielona oraz iguana szlachetna.
Iguana chodząca
Iguana musi mieć ciepło, inaczej nie przeżyje. Iguana zielona potrafi przybierać inne barwy, w zależności od miejsca występowania.Spotyka się więc iguany o odcieniu błękitnym (Peru), czerwonym (Kostaryka), pomarańczowym (Meksyk), czy bladoróżowym (Grenada, Aruba).
Iguana leżąca
Iguana to jaszczurka. Nazwali ją iguaną Hiszpanie. Iguana występuje w Ameryce Środkowej oraz Południowej, bo ten klimat jej najbardziej odpowiada. Na grzbiecie, aż do zakończenia ogona wyposażona jest w ostre kolce, które służą jej do samoobrony. Chwycona za ogon, potrafi go odrzucić i uciec, a potem zregeneruje go ponownie (podobnie, jak inne jaszczurki).
Iguana wspinająca się
Na głowie iguany znajduje się dodatkowe oko, którym jednak nie widzi, jak zwykłym okiem, ale jest to taka soczewka, którą legwan wyczuwa zmianę oświetlenia słonecznego oraz ruch, co pozwala mu w porę wyczuć zbliżającego się wroga.Inne jaszczurki tego nie mają. 
Iguana, Nacional Park Cahuita, Costa Rica

Legwany posiadają bardzo ostre zęby osadzone po środku jamy gębowej, a nie na dziąsłach, przy brzegu.Tymi zębami szatkują roślinny pokarm, ale mogą też poszatkować na przykład rękę człowieka, gdyby w jakiś sposób znalazła się ona w pobliżu jego pyska. 
Małpa w lesie

(rozpraszam się przy pisaniu, bo piszę na podwórku, w podcieniu swojego domku, a małpy mi tu hałas robią, całym stadem na podwórko przybiegły po banany. Zabawa wspaniała, żeby tylko nie chciały mi laptopa zabrać). O iguanach już wystarczy.
Rio Suarez wpływa tu do morza
W drodze powrotnej, w pewnym momencie wbił mnie w ziemię nagły, a niesamowity ryk, że aż echo się rozniosło po dżungli. Facet idący naprzeciwko mnie cofnął się i zniknął mi z pola widzenia. Idąca za mną grupka ludzi zawróciła. Zostałam sama. Po chwili ochłonęłam i postanowiłam zostać tu jednak jeszcze chwilę, aby stwierdzić, co to było, u licha. 
To te małpy wystraszyły turystów

Za chwilę ryk się powtórzył, jeszcze mocniejszy, przeciągły, wszechobecny, jakby wokół mnie się rozchodzący, aż cała dżungla zadrżała. Zaczęłam szukać sprawców przez obiektyw aparatu fotograficznego i znalazłam. To były duże, bardzo ciemne małpy. Całe stado małp. 
Siedziały wokół na konarach drzew i ryczały
Nie wyglądały na nastawione pokojowo. Zaryczały po raz trzeci tak, że chyba w Puerto Viejo było je słychać, po czym rozłożyły się na konarach, jak gdyby nigdy nic, odpoczywając sobie. No, coś takiego! Na wszelki wypadek oddaliłam się bezszelestnie w stronę wioski.
                                                 Odpoczywające małpy Kongo
Potem Jimmi powiedział mi, że te małpy nazywają się Kongo i lepiej im w drogę nie wchodzić.
Natomiast te małe małpy, które przychodzą do wsi po banany, nazywają się wdzięcznie Caribi Blanka i nie są groźne, ale lubią zabierać różne rzeczy, więc trzeba się pilnować.
Czapla brodząca
Polacy wyjechali dzisiaj rano, a do ich domku wprowadziła się starsza para niemiecka. Polacy nie byli kontaktowi, nawet jak powiedziałam, że jestem też Polką i zapytałam o ich podróż, odpowiedzieli mi półgębkiem, że byli w Panamie i teraz tam wracają, bo stamtąd mają bilet powrotny do Polski. Czas podróży mieli na dwa tygodnie.
Agencja Turystyczna w Cahuita. Może wykupię jakąś wycieczkę?
Ja z Kostaryki jadę do Panamy, więc poprosiłam o jakieś namiary na tani hotel, bo widzę, że to typowi plecakowcy, biorący tanie hotele lub hostele i sami sobie gotujący posiłki. Pan powiedział, że ok, poprosi żonę, a ona dała mi Przewodnik Lonney Planet, żebym sobie tanie hotele znalazła. Tak to się fajnie z polskimi podróżnikami współpracuje na trasie podróży.
Papuga zielona. Dokładnie, jak liście tego drzewa
Z pierwszej rozmowy wiedzieli już, że nie mówię ani po hiszpańsku, ani po angielsku, a jednak dali mi ten przewodnik w obcym języku, co dla mnie było zaskakujące i trochę żenujące. Generalnie to sobie mogę hotel znaleźć w internecie i z pomocą translate poczytać. Chodziło o to, aby  po prostu pogadać, gdzie byli, gdzie spali w tej Panamie, w jakiej dzielnicy są te tańsze hotele i tak ogólnie wymienić doświadczenia z podróży. Nie załapali. Ciężki naród. 
To jest właśnie Caribi Blanka
Dlaczego obcokrajowcy mogą naturalnie zagadać, zapytać, podpowiedzieć doradzić, chociaż więcej wysiłku muszą włożyć w rozmowę ze mną po angielsku, a jednak im się chce, a Polacy mówiący tym samym językiem, nie mogą swobodnie pogadać ze spotkaną w podróży krajanką?. Jakieś zahamowania mają, czy co? Lepiej już do Polaków nie podchodzić na trasie.
Dobre, na zakończenie dnia

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz