Patronat medialny



Miło mi poinformować, że moja wyprawa została objęta patronatem medialnym przez portal Link to Polnad www.linktopoland.com

środa, 26 marca 2014

Cahuita Costa Rica




Cahuita, turystyczna wieś nad Morzem Karaibskim
Cahuita jest małą miejscowością, ale posiada wszystko, co człowiekowi do szczęścia jest potrzebne. Tak mi się przynajmniej na wstępie wydaje. Morze Karaibskie, plaże, Park Narodowy, ciszę i ładne krajobrazy.

Przyjemnie jest siedzieć i słuchać szumu fal

To nie jest nawet miasteczko, po prostu wieś położona nad samym Morzem Karaibskim, u wrót do Parku Narodowego o tej samej nazwie.
 
Wejście do Parku Narodowego
Kilka ulic, z których większość jest o żwirowej nawierzchni i dużo hoteli różnej kategorii oraz barów i restauracji. Kilka sklepów z ciuchami i pamiątkami. Dwa sklepy spożywcze, lodziarnię i lavendarię.
 
Patrząc w drugą stronę, widać hotel z restauracją i dalej wieś
Jest wprawdzie rynek, czyli niby główne miejsce we wsi, ale bardzo niepozorny i przesiadują na nim głównie młodzi mieszkańcy tej miejscowości. Jest jeden mały, drewniany kościół katolicki, ale w tygodniu zamknięty.
 
Na Rynku siedzą głównie miejscowi
Gdy tylko wysiadłam z autobusu, zapytałam czy jest w tej miejscowości bank. Nie miałam przecież wiele colones, a jak znajdę hotel, w którym się zatrzymam, to z góry przecież muszę zapłacić za noclegi. Bardzo mnie ta sprawa niepokoiła.
 
Wytyczona ścieżka w NP idzie równolegle do morza
Na szczęście kierowca ze swoim pomocnikiem usłyszeli moje pytanie i powiedzieli, żebym z nimi szła, bo ten jego pomocnik (czy kumpel, nie załapałam tego) właśnie idzie wyjąc pieniądze z bankomatu.
 
Na terenie parku są plaże i można się kąpać
Zaraz przy terminalu autobusowym, z boku, znajduje się Bank Costa Rica, czyli ten, z którego dotychczas pobierałam pieniądze i jest przed nim bankomat. Wykorzystałam sytuację i poprosiłam o pomoc.
 
Historia Cahuity. Jednak nazywają ją miastem.
Bardzo szybko i sprawnie podjęliśmy pieniądze i poszłam szukać hotelu. Z tymi moimi bagażami za dużo po tych żwirowanych ulicach nie chciałam chodzić, ale wszędzie gdzie pytałam, najtańsze były po 30 $.
 
Zwiedzam National Park Cahuita
To dla mnie za drogo, ale powiedziałam w jednym z nich, że ok., wezmę na jedną noc, bo nie mam wyjścia, ale zaraz pójdę szukać dalej. Muszą tu być jakieś tańsze hotele. Przecież w stolicy hotele były tańsze, niż są w tej małej wsi. To jest coś nie tak.
 
Mój pokój w Cabinas Cahuita. Ten za hamakiem.
Wtedy właściciel powiedział, że jak wezmę trzy noce, to on mi policzy po 24 $ za noc. To już lepiej. Hotel nazywa się „Cabinas Cahuita”. Wzięłam te trzy noce, ale i tak poszukam tańszego hotelu, bo chcę tu się zatrzymać co najmniej na dwa tygodnie.
 
Co rusz, nowi turyści idą do Parku
Pokój niezły, to prawda. Duże okno, własna łazienka, telewizor z telewizją satelitarną i Internet w pokoju. Wentylator na pilota, ustawiany według stopni C. Czysto.
 
Przewodnik wycieczek ze statywem i lunetą
Ale ja nie muszę mieć tego wszystkiego. Wystarczy mi czyste łóżko, łazienka, okno, wentylator pod sufitem i Internet. Może być nawet poza pokojem. Internet oczywiście, a nie łóżko.
 
Agencja turystyczna w Cahuita
Najpierw wzięłam prysznic. Tropiki, więc się zaczęło branie prysznica po kilka razy dziennie. Żar z nieba się leje, pot po plecach cieknie. Szukając hotelu, zauważyłam, że jest tu lavendaria, będę wreszcie mogła oddać swoje rzeczy do porządnego wyprania.
 
Lavendaria i wypożyczalnia rowerów
Potem zobaczyłam, że właściciele lavendarii wypożyczają również konie do jazdy pod wierzch oraz rowery. Trzy biznesy w jednym, też dobry pomysł.
 
Konie też można wypożyczyć
Turystów jest bardzo dużo. Z plecakami z różnych stron świata, ale również z samej Kostaryki i z sąsiadujących z nią krajów.
 
Rozglądając się, zawsze można coś wypatrzyć
Przyjeżdżają własnymi samochodami z rodzinami na weekendy. W poniedziałek o świcie pakują się w samochód i wracają do pracy.
 
Na przykład takiego pająka
Przyjeżdżają też autokary z wycieczkami krajowymi, szkolnymi i zagranicznymi. Do takiej właśnie wycieczki niemieckiej zaraz pierwszego dnia się podczepiłam i z ich przewodnikami zwiedziłam Nacional Park Cahuita.
 
"moja" wycieczka
To jest dobre wyjście dla podróżujących samotnie. Podczepiły się także dwie dziewczyny same podróżujące z plecakami i jedna francuska para.
 
Jest małpa
Sami byśmy nigdy nie wypatrzyli tych różnych cudów natury, iguan, pająków, małp, jaszczurek, dziwnych mrówek  i innych przeróżnych mieszkańców tutejszych lasów.
 
Lunetą można wejrzeć w gęstwinę lasu
Przewodnik miał ze sobą ogromną lunetę i miał wiedzę w którym miejscu ją ustawić, wypatrzyć i pokazać nam, gdzie mamy skierować swój wzrok.
 
Małpa
Na początku chodziłam, jak kołowata. Nic nie widziałam w tej zielonej gęstwinie, chociaż patrzyłam tam, gdzie wszyscy. Wszystko zlewało mi się w jedną zieloną masę.
 
Coś tam wypatrzył
Uczestnicy wycieczki byli bardzo uczynni i widząc moją zafrasowaną minę i rozbiegane na wszystkie strony oczy, podchodzili do mnie co rusz pojedynczo i pokazywali dokładnie, gdzie mam patrzyć. Nieraz nawet pożyczali mi swoją lornetkę.
 
Mijamy rodzinne pikniki
Ja wzięłam w podróż własną lornetkę, ale jak to zwykle ze mną bywa, nadźwigałam się ją przez pół roku podróżowania, a jak jest mi w końcu potrzebna, to już jej nie mam. Oddałam Oliwii, aby zawiozła ją do Polski.  W ramach odciążania bagażu.

Na weekendy przyjeżdżają tu całymi rodzinami
Z czasem zrobiłam się bystrzejsza i zaczęłam dostrzegać wskazywane mi osobniki, a nawet sama wypatrzyłam małpę wśród liści, jak wisiała na gałęzi głową w dół i pokazałam ją panu Niemcowi, który najczęściej mi pomagał.
 
Wszystko tu jest pod ochroną
Park Narodowy Cahuita udostępniany jest wszystkim zainteresowanym, każdego dnia od godziny 6.oo rano, do 17.oo po południu, za darmo.
 
Peruwiańskie turystki zrobiły mi zdjęcie
W Parku Narodowym chodzi się wytyczoną trasą, która idzie wzdłuż nabrzeża morskiego. Co pewien czas odsłaniają się plaże, z których można korzystać, kąpać się, spożywać posiłki przyniesione z sobą.
 
Turyści
Ważne, aby nie śmiecić, nie wrzeszczeć, nie ganiać po lesie. Przy wejściu do PN, przed bramą, wisi regulamin określający, co można, a co nie.
 
oto one. peruwiańskie turystki
Jest spokojnie. Ludzie przestrzegają zasad, jeśli mają je jasno określone. Nawet śmieci wyrzucają do odpowiednich pojemników, sprzątając po sobie na odchodnym.
 
Turyści w Cahuita
Przyjechałam tu w niedzielę rano, więc było jeszcze sporo ludzi weekendowych i wszystkie plaże na terenie Parku Narodowego były wypełnione. Teraz zrobiło się luźniej, bo zostali tylko turyści.
  
jest i papuga
Trzy dni minęły szybko, ale zdążyłam znaleźć tańszy hotel, nazywa się „Cabinas Rhode Island”, znajduje się  200 m od obecnego hotelu, idąc w stronę wejścia do Parku Narodowego. Za dobę płacę 14 $ i też mam własną łazienkę i Internet w pokoju.
 
Mój drugi hotel
Mam w pokoju również telewizor z odbiorem telewizji satelitarnej. Ilość programów nie do opanowania. Kilka programów tematycznych National Geographic, kilka Discovery, jak również HBO i wiele innych. Wieczorami nie będę się nudziła.

Po prawej, gdzie stoi krzesło, jest mój pokój
Cahuita, mała wioska, a tanie hotele ma lepiej wyposażone, niż stolica San Jose. I bardziej tu dbają o czystość. Wentylator mam teraz taki stojący, w obudowie. Trochę głośny, ale jest. Są też półki i mały stolik, bardzo przydatne sprzęty.
 
Główna ulica Cahuity
Pogoda dopisuje. Nieraz w nocy pada deszcz, ale w dzień jest znowu upalnie. Czasami rano niebo zasnute jest chmurami, ale to trwa krótko i słońce znowu wychodzi i grzeje niemiłosiernie. Trzeba koniecznie smarować się kremem z wysokim UV, inaczej można się poparzyć.
 
Prywatny domek w Cahuita
Pierwsze dni miałam problem z kupnem chleba. Był tylko tostowy. Żadnej Panaderii nie mogłam tu znaleźć. Chyba w ogóle nie mają tu piekarni. Są dwa sklepy spożywcze samoobsługowe, ale takie typowo latynoamerykańskie.

Plaża w Cahuita
Czuję się w nich, jak w magazynie. Na drewnianych półkach stoją różne towary spożywcze, przemysłowe i drogeryjne. Wszystko się kurzy. Po powrocie do domu mam ręce brudne, jak bym piwnicę sprzątała, a każdą kupioną rzecz muszę wytrzeć mokrą ścierką, zanim zacznę ją używać.
 
Cahuita
Wczoraj odkryłam, że do sklepu po chleb trzeba iść rano. Przywożą samochodem z miasta chleb biały, razowy i bagietki. Jak się pójdzie koło południa, to chleba już nie ma, tylko tostowy. Ja chodziłam zawsze po południu, wracając z lasu lub z plaży.
 
Morze Karaibskie. Cahuita.
Jest tutaj dużo owoców. Jem głównie mango i ananasy. Przy wejściu do Nacional Park, codziennie stoi pani i sprzedaje owoce. Jak nie ma klientów, to ona w tym czasie obiera te ananasy i kroi w plastry, a mango w podłużne paski, pakuje to do foliowych torebek i takie już gotowe do zjedzenia można kupić.
 
Można też kupić bananowe ciasto domowego wypieku
Kupuję takie gotowe ananasy, bo zawsze miałam problem z ich obieraniem, a po prostu uwielbiam te owoce. Są one bardzo słodkie i soczyste. W Meksyku jadłyśmy z Oliwią ananasa, ale był trochę kwaśny. W Cahuita ananasy są super!

Sprzedawca naranji
Zostanę jakiś czas w Cahuita, bo mi się tutaj podoba.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz