Patronat medialny



Miło mi poinformować, że moja wyprawa została objęta patronatem medialnym przez portal Link to Polnad www.linktopoland.com

niedziela, 1 grudnia 2013

Mexico, ole!- Chetumal



27.11.2013r – wyjazd z Corozal Belize do Chetumal Mexico

Rano wypiłam kawę i oddałam klucz od pokoju kelnerce, ponieważ Gloria już była w mieście załatwiać różne sprawy. Poprosiłam kelnerkę, aby przekazała Glorii moje podziękowanie i poszłam na dworzec autobusowy. Miałam zamiar wziąć taksówkę, bo z hotelu Glorii, to kawałek drogi jest do dworca, ale żadna akurat nie jechała, więc doszłam pieszo z tymi piekielnie ciężkimi bagażami.

pożegnanie mytych deszczem i grabionych do czysta plaż Belize
 Zdążyłam się dopytać o właściwy autobus, a już kazano mi wsiadać, bo właśnie podjechał. A ticket? Pytam, w autobusie podejdzie do mnie konduktor, to wtedy zapłacę. Ok., wsiadłam. Moja torba była tak ciężka, że aż pan się zdziwił, co takiego mogę tam mieć i położył ją obok kierowcy, na silniku, a ja z plecakiem usiadłam w dalszym rzędzie, gdzie było wolne miejsce.

Chetumal-Pomnik meksykańskiej kobiety-żony
Z pieniędzy belizejskich byłam spłukana, bo nie chciałam już na koniec pobytu ani pobierać z bankomatu, ani wymieniać dolarów USA. Pamiętałam tylko, że mam zostawić 20 $ BZ na opłatę na granicy, ponieważ wiza niby nic nie kosztuje, jak się wjeżdża do Belize, ale opuszczając ten kraj, trzeba zapłacić 20 $ BZ. Ponieważ nie wzięłam taksówki na dworzec, to zostało mi 5 $ BZ dodatkowo i trochę drobniaków.  
 
Z balkonu "Don Cuco" widać wejście do Parku-Centrum Rodziny
Za bilet autobusowy z Corozal do Chetumal  zapłaciłam 4 $ BZ i aż wierzyć mi się nie chciało, że tak mało. Na granicy zamieszanie i pośpiech. Najpierw wysiedliśmy i przeszliśmy pieszo do budek, a bagaże zostały w autobusie. Opłata za opuszczenie Belize już podrożała i wynosi 30 $ BZ, a nie jak mnie informowano wcześniej, 20 $ BZ, więc zabrakło mi pieniędzy. Dałam co miałam i powiedziałam, że nie mam więcej i koniec. Nie miałam przecież zamiaru rozmieniać z tego powodu banknotu 100 $ US. Pan zgarnął te 25 $ BZ i wszystkie drobniaki, których może było 2 lub 2,50 $ BZ i mnie puścił. 

Amfiteatr w PCR
Znowu podjechaliśmy kawałek i znowu wysiadka, ale bagaże trzeba było zabrać z sobą, wypełnić formularze, przejść granicę, odnaleźć swój autobus, znowu załadować bagaże i jechaliśmy dalej. Przy formularzach pomógł mi kierowca autobusu, który akurat stał przy mnie. Wizę do Meksyku wbili mi na 180 dni, czyli na pół roku i nic nie płaciłam. Autobus czekał tylko na mnie przez te formalności graniczne, ale nikt się nie złościł. Inni pasażerowie, to byli miejscowi i przechodzili za okazaniem przepustki.

w parku, wśród drzew wkomponowano budynki
Ten Park-Centrum Rodziny, jak go w skrócie nazwałam, to centrum socjalne, gdzie w każdym z budynków ukrytych wśród zieleni zajmują się przystosowywaniem ludzi do życia w rodzinie, do zawodu, opieki nad dziećmi. Odbywają się tutaj różne zajęcia, podobne do tych, co u nas na Uniwersytetach III wieku. Mają tu muszlę koncertową, boisko do siatkówki, alejki do biegania, plac zabaw dla dzieci. Wszystko w parku i pomieszczeniach socjalnych przystosowane jest również dla osób niepełnosprawnych.

Takie ceny są w lepszych hotelach. Chociaż też spuszczają z tonu.
Miałam na kartce zapisaną nazwę najtańszego hotelu, jaki znalazłam w Internecie, za 170 pesos meksykańskich, Hotel Ucum. Na początku, na dworcu autobusowym, jak zawsze obskoczyli nas taksówkarze, ale ja powiedziałam, że nigdzie nie jadę. 

Ceiba
Ustawiłam bagaże przy ławce, na której usiadłam z miną tak zdecydowaną, jakbym chciała na niej zostać na stałe. Gdy już zrozumieli, że nie jestem właściwą pasażerką i dali mi spokój, zaczęłam się zastanawiać, w którą stronę pójść, żeby dojść do centrum, jakiś bankomat znaleźć, bo przecież bez meksykańskich pieniędzy jestem. W najgorszym razie wymienię dolary na pesos. I tak też się stało.

Muzeum Majów w Chetumal
Znalazłam wprawdzie bank i pan nawet zgodził się pomóc mi przy bankomacie, ale nic z tego nie wyszło. Dwie próby, do momentu wpisania PIN szły dobrze, na czas wpisywania pinu on się odwracał, ale tak na dobre, że musiałam go w plecy stukać, że już i żeby dalej stukał, bo czas leci, a bankomat tak długo nie będzie czekał na następną decyzję. Tam padało pytanie: si? no? i pan naciskał no, bankomat oddawał mi kartę. Dlaczego naciskasz, no? pytam, przecież pin jest ok., to chyba trzeba si, że idziemy dalej i  pokażą się kwoty, nacisnę jaką chcę wziąć itd. Pan mówi, że chyba pin zły wpisałam, ale ja byłam pewna, że pin mam dobry. W banku pracujesz i bankomatu nie możesz obsłużyć? Zdenerwowałam się bardzo.

Moim zdaniem, najbardziej reprezentacyjna ulica Chetumal -Av. Heroes
Gracias, mówię, trzeciej próby nie będzie, bo mi bankomat kartę zabierze. Niestety, nie był to taki bankomat, jak w Belize, że wkładałam kartę, wyciągałam ją i dopiero wtedy wykonywałam następne czynności. To mi się podobało, bo zabezpieczało mi kartę. W Meksyku niestety, jak u nas. Bankomat zabiera kartę i po wykonaniu wszystkich czynności oddaje ją. Lub nie.

Już w listopadzie ustawiają w mieście choinki!
W tym dniu musiałam zrezygnować z próby wyjęcia pesos z bankomatu i poszłam do kantoru wymienić 100 dolarów amerykańskich na pesos. 1 $ US = 12,35 pesos, co już wcześniej sprawdziłam w Internecie i rzeczywiście tak było. Miałam już gotówkę, 1235,oo pesos, więc zaczęłam szukać tego hotelu Ucum, który znajduje się przy ul. Mahatma Gandhi. Ulicę już miałam, ale hotelu nadal nie. Zatrzymałam się przy ulicznej stołówce, kupiłam 2 tortille, do których mogłam sama włożyć różne nadzienia i warzywa oraz sosy, co też uczyniłam i zjadłam pierwszy posiłek tego dnia. Za 12 pesos. 

Cepelia majańska na terenie Muzeum
Kawy niestety nie mieli. Poszłam dalej, aż zobaczyłam Hotel „Don Cuco”, weszłam zapytać o cenę. 150 pesos. Obejrzałam pokój bez okna. Bez Windows? Zdziwiłam się. Pani zaprowadziła mnie do drugiego pokoju. Jest okno, wentylator i łazienka własna. Ok., powiedziałam, biorę. Na razie na dwie noce. Zawsze trzeba się w hotelu przespać, żeby naprawdę sprawdzić, czy można w nim mieszkać. Potem trzeba dać sobie czas na znalezienie innego, ewentualnie lepszego lub tańszego hotelu. Dwie doby, to dla mnie minimum, żeby się z tym problemem uporać.

Cosmovision Majański do obserwacji nieba
150 pesos to jest 12,15 $ US. W Belize płaciłam w najlepszym razie 20 $ US, nieraz 25, a ostatnio nawet 30 $ US! Belize zdecydowanie jest za drogie, jak na to, co w zamian proponuje. Więc teraz 12 $ US to dla mnie tanio. Nie jest tutaj już tak czysto, jak było u Glorii, ale coś za coś musi być.

Rybak majański
Po prysznicu poszłam rozejrzeć się po mieście. „Don Cuco” jest świetnie położony, w samym centrum miasta, tuż obok Muzeum Majów i Mercado, dużego targu zadaszonego, przeplatanego stoiskami z jedzeniem szykowanym na miejscu. Zaczęłam więc od tego Muzeum, bo śniadanie już zjadłam. Wstęp do Muzeum 60 pesos. 60 pesos? Zdziwiłam się bardzo, to ja z rabatem dla pensioners proszę. 

Życie codzienne w wiosce Majów
Rabatów nie ma. Nie ma rabatów? Dla emerytów nie ma zniżek? 50 % w Europie dają zniżki dla emerytów, a w Mexico nie? Zdziwienie moje było tak szczere, że podszedł drugi pan i powiedział pani, aby dała mi bilet za 26 pesos. No, to rozumiem, mucho gracias! 

Makiety słynnych piramid Majów
Weszłam do Muzeum, które bardzo mi się podobało, więc zabawiłam tam dłuższy czas. Po wyjściu z Muzeum Majów, poszłam na spacerek i weszłam prosto na rozłożysty, piekielnie zielony Hotel Ucum! No, proszę! jak już nie trzeba to jest! 

Oryginalne bloki kamienne przywiezione z ruin Majów
 Weszłam z ciekawości zapytać w jakiej cenie są najtańsze pokoje. 220 pesos. A po 170 pesos w Internecie wystawiacie, mówię. Nie ma po 170. Najtańsze są po 220 pesos. Ok., nie ma sprawy. I tak to jest z informacjami internetowymi. Nigdy jeszcze nie trafiłam na uczciwą ofertę. Ale przynajmniej biorę stamtąd nazwy hoteli i adresy, to zawsze łatwiej trafić w nowym miejscu.

Grobowiec w piramidzie Majów
W Don Cuco nie mam Internetu niestety, więc i tak muszę hotel zmienić. Przez te dwa dni będę gromadziła zdjęcia i pisała, a potem wkleję to do bloga. Mam na szczęście w pokoju kontakty i mogę ładować laptop i baterie od aparatu fotograficznego. W San Pedro nie było w pokojach kontaktów. Musiałam ładować na tarasie lub we wspólnej łazience, co było uciążliwe, gdyż cały czas trzeba było mieć sprzęt na oku, a to wszystko dość długo się ładuje. Tutaj mogę podłączyć i iść sobie do miasta.

Malowidła wewnątrz piramid
Kolację zjadłam przy straganie, a pojemnik z pokrojonymi w kostkę różnymi owocami jadłam idąc sobie ulicą. Po drodze weszłam do drogiego hotelu „Juliet”, ponieważ wiem, że mają oni zazwyczaj mapki miasta, a nigdzie nie natrafiłam na Informację Turystyczną, żeby o taką mapkę poprosić. Chetumal to bardzo duże miasto. Dwa dni mi nie wystarczy na zwiedzenie. Będę musiała przedłużyć pobyt. 

Zakończenie Cosmovisionu na III poziomie Muzeum
W pobliżu miasta leżą też takie miejscowości, w których znajdują się ruiny Majów. Chciałabym się tam wybrać, jeżeli znajdę odpowiednie autobusy. Na razie trafiłam na terminal dalekobieżnych autobusów luksusowych sieci ADO i dopytałam o kursy do Cancun, Playa del Carmen i Tulum. 

Kalendarz Majów
Otóż bilety na te kursy kupuje się właśnie tutaj (wszystko w centrum, w pobliżu Muzeum Cultury  Maya), ale do autobusu trzeba jechać taksówką na Terminal ADO, na Avenue Insurgentes, Bus Station Central Camionera. Na podobnej zasadzie to działa, jak u nas w Warszawie, bilety na Intercity można kupić na ul. Grójeckiej, ale z nimi trzeba na Dworzec Centralny jechać, żeby do pociągu wsiąść.

Makiety piramid pod szklaną podłogą
Do Cancun autobusy odjeżdżają o godz. 8.30, 10.30, 13.30, 14.30, 15.30, 16.30, 18.30, a bilet kosztuje 302,- pesos (ok.26 $ US)
Do Playa del Carmen te same, co do Cancun, bo to po trasie jest, a bilet kosztuje 252 pesos.
Do Tulum autobusy odjeżdżają o godz.8.30, 15.30, 0.30, bilet w cenie 204 pesos. Tym o 0.30 można jechać, to się na hotelu zaoszczędzi jeden nocleg. 

i na powierzchni sali
W mieście jest bardzo dużo minibusów, które jeżdżą do różnych miejscowości. Jeszcze do nich podejdę i zapytam, gdzie jeżdżą, może taniej będzie? A może jeżdżą do tych miejscowości, do których pojechałabym chętnie obejrzeć budowle Majów? A są to: Kohunlich, Dzibanche, Kinichna, Chacchoben, Oxtankah. Chyba jakieś podmiejskie autobusy tam jeżdżą? tak myślę.

Obrazy przedstawiające miasta Majów
Muszę też na lotnisko jechać. Raz, że uwielbiam oglądać lotniska w różnych krajach, dwa, że muszę zobaczyć połączenia i ceny przelotów do Nowego Orleanu w USA. Właśnie z Jukatanu mam tam najbliżej. Jak nie z Chetumal, to potem, z Cancun.

Rzeźby w kamieniu
Już drugi dzień jestem w Chetumal. Rano nie mogłam wyjść z hotelu, bo krata przy wyjściu na ulicę była zamknięta na kłódkę. Obeszłam cały hotel i pomieszczenia gospodarcze, ale nigdzie nikogo z obsługi nie znalazłam. Już po ósmej godzinie, a oni wszyscy jeszcze śpią? zdenerwowałam się trochę, bo nie lubię tracić czasu na darmo. 

Na podświetlaczu można prześledzić osiągnięcia w nauce Majów
W końcu zauważyłam wysoko nad futryną, która kratą była zagrodzona, dzwonek. Zadzwoniłam i wyszedł zaspany facet. W milczeniu otworzył mi kratę z kłódki i łańcucha. Spał albo oglądał telewizję. Zauważyłam, że ludzie oglądają tu telewizję już od rana, również w pracy, w sklepie, w zakładzie usługowym – jak nie ma klientów, to leżą na leżaku lub kanapie i oglądają telewizję! 

na innym, wyświetlić wszystko o kalendarzu Majów
Fryzjer leży sobie na rozłożonym fotelu dla klienta, na przykład i patrzy w zawieszony na ścianie telewizor. Gdy ich się oderwie od tych telewizorów, to taki nieobecny wzrok mają, że nie wiadomo, czy kontaktują co się do nich mówi.

Dowiedzieć się, co jedli
Na ulicy to samo. Dziewiąta godzina rano, a straganów z jedzeniem jeszcze nie ma, jadłodajnie pozamykane na cztery spusty, niektórzy dopiero podnoszą żaluzje, nawet kawy nie ma się gdzie napić. Szłam w stronę dzielnicy bankowej w okolice ulic Av. Obregon, Av. 5 de Mayo i Av. Heroes, ponieważ chciałam wreszcie te pesos pobrać z bankomatu. 

Co sami uprawiali w polu
Spotkałam dwoje młodych ludzi z kubkami gorącej kawy w ręku więc zapytałam, gdzie ją kupili, bo szukam kawy już od dłuższego czasu i nigdzie jej jeszcze nie sprzedają. Wskazali mi taki bar połączony ze sklepem, przecznicę dalej i rzeczywiście, zapachniało kawą. W Chetumal jest o tyle dobrze, że sporo ławek w różnych miejscach jest poustawianych, nie tylko na skwerkach i w parkach, ale też na ulicach.

Na dziedzińcu, pod filarami, urządzono wystawę fotograficzną
Lub wokół trawników stoją takie kolorowe murki, na których można usiąść. W Belize i w Gwatemali nie było możliwości, aby gdzieś przysiąść, wypić swoją kawę, zjeść wcześniej kupioną kanapkę lub chociażby rozłożyć mapę i znaleźć miejsce, gdzie chcemy iść, albo po prostu odpocząć i pogapić się na ludzi. 

Wyświetlano na ekranach różne budowle Majów
Można było oczywiście przysiąść na plastikowym krzesełku któregoś z ulicznych barów, ale natychmiast zjawiała się kelnerka po zamówienie, bo krzesełka są tylko dla osób konsumujących. Bardzo doceniam  to, gdy w mieście są takie miejsca, gdzie można bez problemu usiąść i posiedzieć w spokoju, bez nagabywania o kupienie czegokolwiek.

Pokaz budowli Majów
Tak więc kupiłam u pana na rogu ulicy gorącą bułkę z serem i warzywami (Boże! Jak oni się tu niezdrowo odżywiają!), usiadłam sobie w poprzek na czerwonej ławce, na reprezentacyjnej ulicy Avenue Heroes, konsumując kanapkę za 15 pesos i kawę za 20 pesos, przyglądałam się, jak miasto budzi się do życia o godzinie 9.30! W Singapurze czy Barcelonie  już o 7.oo rano ulice pachniały kawą!

W holu przed wejściem była też inna wystawa
A tutaj? najpierw otwierają z piskiem żelazne, podnoszone bramy, ustawiają na ulicy stoliki, krzesełka, kwiatki, serwetki, wstawiają wodę na kawę, rozkładają przyniesioną żywność na ladzie i oczywiście najpierw sami wraz z rodziną i pracownikami jedzą przyrządzone przez siebie śniadanie. Wreszcie są gotowi na obsługę zgłodniałych klientów. Dochodzi 10.oo.

Z konkursu fotograficznego - Ludzie 2013
Gdy zjadłam swoje śniadanie na ławce, ruszyła sprzedaż posiłków w ulicznych barach i restauracjach, chociaż część ciągle jeszcze była zamknięta. Weszłam do banku na rogu ulic Avenue Alvarez Obregano i Avenue Benito Juarez. W holu tego banku stało 6 bankomatów, w tym jeden wpłatomat i jeden głośno mówiący polecenia w języku hiszpańskim. Mimo to, cały czas wszystkie były w użytkowaniu, tyle ludzi się tutaj przewijało. W pewnej chwili wyszedł z biura pracownik banku w mundurku z plakietką w klapie. 

Zwiedziłam też Centrum Kultury dzisiejszej w Chetumal
Nie przepuszczę mu, pomyślałam sobie i zaczepiłam pana prosząc o pomoc w obsłudze bankomatu. Powiedział, że on nie może, ale żebym zaczekała tutaj, a on przyśle mi do pomocy panią z sekcji. Ok., podziękowałam  i byłam już pewna, że tym razem wszystko pójdzie sprawnie. W Meksyku obsługa bankomatu jest trudniejsza, niż w innych krajach i za pobranie kasowane są opłaty. Niebawem Pani podeszła do mnie ofiarując swoją pomoc.

Dziedziniec wewnętrzny
Wybrałam pieniądze i jeszcze z panią omawiałam kolejność czynności w bankomacie, bo koniecznie chciałam się nauczyć, aby samej sobie dawać radę w przyszłości, ale nic z tego. Co chwilę nam przerywano i proszono panią o pomoc. 

Dzieła artystów Meksykańskich
Pani wszystkim chętnie tłumaczyła i pomagała i to już wyraźnie pokazuje, że obsługa tych bankomatów jest tutaj za trudna, nawet dla mieszkańców znających język, mogących swobodnie sobie przeczytać, co ten bankomat chce w danej chwili od nas, a co dopiero dla takich, jak ja, nieznających języka. Dlaczego oni nie ustawiają się w kolejce do tego głośno mówiącego? 

Nawiązujących do historii kraju
W poprzednich krajach w bankomatach było tak: wkładam kartę, wyjmuję kartę, wybieram język hiszpański lub angielski, wpisuję pin, naciskam przycisk efektivo, następnie monetarios, wpisuję lub wybieram kwotę, zabieram pieniądze, zabieram kwit i żegnam bankomat.

Garnizon wojskowy, bo to strefa przygraniczna
W Mexico jest tak: wkładam kartę, wybieram język, wpisuję pin, naciskam przycisk drugi od dołu po prawej stronie monitora(nic na nim nie jest napisane, więc nie wiem w czym rzecz), następnie wciskam klawisz continuar, teraz  efektivo, wybieram kwotę lub wpisuję, jak takiej nie ma podanej, naciskam ostatni  klawisz po prawej stronie monitora (?), finisz, czekam na pieniądze, czekam na kartę, czekam na kwit i dopiero teraz mogę pożegnać bankomat. Tragedia! Już nie wiem, czy czegoś nie pomyliłam, pisząc to!

Fasadę Mariny - reszta w budowie
W przewodnikach po obcych krajach powinni ludziom podawać dokładnie kolejne czynności, jakie trzeba wykonać w bankomacie w danym kraju, aby pobrać prawidłowo pieniądze. Klawisz, napis w danym języku, obok przetłumaczony na polski i po kolei, krok po kroku. To by dla wielu podróżujących była duża pomoc, ale nikt jeszcze dotąd o tym nie pomyślał.

Ścieki puszczane do morza
Większość wie i zna języki, a o mniejszość nikt przecież nie będzie się martwił. A właśnie taki, co wie, mógłby usiąść i opracować taką dokładną rozpiskę dla mniej zorientowanych, krok po kroku przy bankomacie w Meksyku, w USA, w Panamie itp. Ja byłabym zachwycona mając taką ściągawkę!

Zegar, który głośno wybija godziny
W drodze powrotnej chciałam gdzieś zjeść lekki posiłek obiadowy, ale znowu wszystko było pozamykane, bo sjestę mieli południową! Weszłam więc do bardzo nowoczesnego Centrum Konferencyjnego i chociaż akurat odbywała się tam bardzo ważna konferencja rocznicowa, było sporo ludzi, telewizji i prasy, pozwolono mi wejść i obejrzeć wnętrze, głównie meksykańskie malowidła na ścianach i na suficie.

Biały Dom
Odnalazłam wreszcie Biuro Informacji Turystycznej. Dostałam bardzo szczegółową mapę, ale gdy zapytałam czym dojechać do wybranych miejsc, aby obejrzeć piramidy Majów, rozczarowano mnie informując, że żadne autobusy tam nie jeżdżą i trzeba wykupić wycieczkę w biurze turystycznym lub wynająć samochód i samemu objechać te miejsca. 
Poszarpany słup upamiętniający huragan"Janet" z 27 września 1955r, który zniszczył Chetumal
Rzeczywiście, według tej nowej mapy, w każde miejsce z łatwością można trafić samochodem, są nawet podane kilometry na danych odcinkach trasy, ale ja niestety samochodu nie wynajmę. Wycieczki też nie wykupię, bo ich ceny zaczynają się od 800 pesos. Na mapie pokazane są też trasy i ludziki z plecakami, czyli można wybrać się tam na pieszą wędrówkę z namiotem. 

Pomnik rybaka
Aż mi się wierzyć nie chce, że nic tam nie jeździ. Wracając, podeszłam do tych małych, białych minibusów, co ich tak dużo bez przerwy podjeżdża na plac obok ADO, ale kierowca powiedział mi, że oni również nie jeżdżą w te miejsca, co pokazałam mu na mapie, tylko wożą ludzi po okolicznych miejscowościach wokół Chetumal. Czyli robią za takie podmiejskie autobusy. No i jest problem.

Centrum Konferencyjne w Chetumal
Może wynająć rower? Ale samej zapuszczać się w nieznane, odludne drogi, gdzie nawet żadne autobusy nie jeżdżą? Gdyby była nas grupa ludzi, to co innego. Blisko też nie jest. W niektóre miejsca 30 km i więcej. Odpada. Dowiem się jeszcze, czy rzeką Rio Hondo można łódką dopłynąć w te lub inne miejsca Majów.

Spotkanie było z tej okazji
Pod wieczór poszłam do tego przeraźliwie zielonego Hotelu Ucum, którego nie mogłam znaleźć pierwszego dnia, a który stoi dokładnie tuż za moim hotelem i bije po oczach kolorem i swoją ogromną powierzchnią, aby umówić się co do pokoju od dnia jutrzejszego. 

Wywiadu udziela Marcia Fernandez

Trudno, zapłacę więcej, ale skoro mam w Chetumal zostać dłużej, niż dwie doby, to muszę mieć lepsze warunki i dostęp do bezpłatnego Internetu, bo Oliwia z pewnością się już denerwuje na brak wiadomości ode mnie. Obejrzałam pokój i jutro od godziny 13.oo mogę go zająć za 220 pesos, czyli jakieś 18 $ US.
Logo De Quintana Roo


Marcia Fernandez jest meksykańską Deputowaną i Przewodniczącą Komisji Turystyki Państwowej w Kongresie. Miasto Chetumal jest stolicą Stanu Quintana Roo w Meksyku, a Quintana Roo to taki program założony przez Parlament na kilka lat do realizacji. O tym właśnie się Pani Fernandez wypowiadała do mediów. Spotkanie dotyczyło rozwoju turystyki w Chetumal i odbywało się właśnie w tym Centrum Konferencyjnym.

Murale we wnętrzu budynku przedstawiają historię De Quintana Roo
Szkoda, że nie podeszłam i nie powiedziałam Pani, aby Chetumal uruchomiło dla turystów autobusy do budowli Majów rozsianych wokół miasta, do których w żaden sposób nie można się dostać -:).
Będąc w mieście, weszłam do takiego bardzo przyjemnego hoteliku ”Guadelupe” przy Ignacio Zaragoza nr. 226, ale tam pokój kosztował 300 pesos za noc. Powiedziałam pani, że gdyby obniżyła cenę, wzięłabym pokój na cały week. Owszem, poszła na to, ale obniżyła do 250 pesos i ani peso mniej. 

Biblioteka Kongresowa
Ale gdyby komuś taka cena odpowiadała, to hotelik jest bardzo czysty i przytulny, z wentylatorami, własną łazienką i telewizorem w pokoju. Położony jest bliżej promenady nadmorskiej. Jest tam również dostępny Internet Wi-Fi. Ja już podjęłam decyzję, że zamieszkam w Hotelu Ucum. 

Hotel Ucum - mój pokój nr.50 na piętrze, gdzie stoi krzesełko
Ucum, to hotel kombajn, ale są tu dla mnie świetne warunki. Pokój duży, przestronny, dwa okna na wewnętrzny dziedziniec i na jakieś inne podwórko, jest szafa i mały stolik na komputer, internet działa w pokoju, na podłodze posadzka, czysta, własna łazienka, bardzo czysta. Kontakty są. Krzesełko na tarasie.

Są tu dwa baseny!
Położenie - na wprost Muzeum Kultury Majów. Po prostu świetna decyzja, żeby tutaj się przenieść. Szkoda, że go pierwszego dnia go nie znalazłam. Pan zszedł mi z ceny z 220 na 200 pesos!

Idąc od bramy, na wprost - recepcja
Hotele zaczynają tutaj dobę i kończą o godzinie 13.oo, dlatego nie wyniosłam się z poprzedniego hotelu rano, jak to zazwyczaj czynię wyjeżdżając w dalszą podróż, ale poszłam sobie do miasta, za piętnaście 13.oo wróciłam po spakowane już wcześniej bagaże, oddałam klucz i 13.05 meldowałam się już w Ucum, bo to jest kilkadziesiąt metrów od Don Cuco, trochę bliżej Muzeum Majów.

Knajpka Pirata w kształcie łodzi

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz