Patronat medialny



Miło mi poinformować, że moja wyprawa została objęta patronatem medialnym przez portal Link to Polnad www.linktopoland.com

poniedziałek, 9 grudnia 2013

La Isla Mall

Czas w Cancun leci tak szybko, że nie nadążam z realizacją planu zwiedzania poszczególnych miejsc. Całe szczęście, że dali mi wizę na pół roku, to nie muszę ciągle tego czasu liczyć, jak w Belize, gdzie miałam wizę  tyko na jeden miesiąc. Sprawa mieszkania została przełożona do niedzieli, bo Cristino pracuje wahadłowo i będzie w AT dopiero w niedzielę, więc tak się umówiliśmy telefonicznie przy pomocy Architekto.

Stąd jedzie się na pływanie z delfinami
Pojechałam do Delfinarium i do La Isla, gdzie podobno jest pięknie. Musiałam to sprawdzić. Obie te atrakcje są "po trasie", chociaż w pewnym oddaleniu od siebie na tym długim bulwarze Riviera Maya. Autobus R-1 zawsze kosztuje 9,50 pesos, warto nim jechać. Inni przewoźnicy każą płacić więcej, w zależności od długości trasy. A w R-1 zawsze 9.50 i nikt nie pyta, czy jadę 12, czy 25 km bulwarem.

Plansza pokazująca rozkład delfinarium
Są trzy programy i trzy różne ceny (od 160 do 450 pesos) dla chętnych do pływania z delfinami, a właściwie dwa z delfinami i jeden z lwem morskim.Wyznaczony też jest czas do przebywania z delfinami w wodzie. Każdy musi włożyć kamizelkę ratunkową. Jest też akwarium, gdzie można oglądać różne gatunki ryb. W akwarium znajduje się zatopiony statek. Można nurkować i oglądać wszystko, co na dnie.

Wejście do Akwarium
Nie popłynęłam z delfinami, ale zrobię to następnym razem, gdy zabiorę z sobą kostium kąpielowy. Gdy już napatrzyłam się i namachałam ręką w odpowiedzi pozdrawiającemu nas spod wody nurkowi, poszłam obejrzeć Isla Mall. Niesamowita historia! Stworzyli tutaj małą Italię! Autentycznie!

Mała Wenecja
I nie jest to jakaś miniaturka do popatrzenia, ale prawdziwe miasteczko z ulicami, kanałami, mostami, domami, kawiarenkami, sklepami. Można spacerować, usiąść nad kanałem na kawę i włoskie ciastko.

kamienne mostki na kanale
A przede wszystkim zachwycać się pięknymi widokami, świeżością morskiego powietrza, bo to wszystko przecież, znajduje się nad samym brzegiem Morza Karaibskiego.

Kawiarenki, altanki, ławeczki
Meksykanie bardzo mnie zaskoczyli. Spodziewałam się jakiegoś shopingu, jaki zwykle proponuje się turystom w takich miejscach, a tu taka niespodzianka. Żadnych straganów, sprzedaży "z ręki".

Włoska restauracja nad kanałem
Przy włoskiej restauracji ustawiono rzymskie posągi. Menu typowo włoskie, ceny też odpowiednie do klasy restauracji, ale nie trzeba mieć euro, można płacić w pesos:)

Ten mostek prowadzi do sklepów
Sklepów też było sporo, ale takich eleganckich, w typowo włoskim stylu. Nie takie, jak są w mieście, w których można kupić różne, wątpliwej wartości pamiątki meksykańskie.

To ja, w strefie sklepów
Były oczywiście wyroby meksykańskie, ale bardzo dobrej jakości i drogie. Wszystko w tym miasteczku włoskim było drogie, bo co dobre, zawsze jest drogie. Dla niektórych ludzi to nie jest problem.

Niektórzy przypływają tu motorówkami
Są tacy, co przypływają tutaj swoimi motorówkami od strony morza. Na zakupy lub na obiad. Miejsce bardzo romantyczne na randki dla młodych ludzi.

Firmowe sklepy
Różne znane firmy europejskie mają tutaj swoje sklepy. ale również reprezentowane są firmy azjatyckie, amerykańskie i kanadyjskie. Z azjatyckich, głównie Japonia.

Można się poczuć, jak w Europie
Jest co oglądać i jest przyjemnie jest od czasu do czasu pospacerować po takich ulicach, bez obawy wpadnięcia w niezabezpieczoną dziurę w chodniku, czy zawieszenia się na kablu elektrycznym, przecinającym chodnik w poprzek.

Jedna z włoskich uliczek
W końcu usiadłam dla odpoczynku, zjadłam włoskie lody i wróciłam do domu. Znowu nie zdążyłam dojechać do Muzeum Antropologicznego, które jest jeszcze 15 km za Isla Mall. Wybiorę się tam innego dnia, z samego rana. Jutro idę z Cristino oglądać pierwsze mieszkanie.

Świąteczny nastrój w całym mieście


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz