Patronat medialny



Miło mi poinformować, że moja wyprawa została objęta patronatem medialnym przez portal Link to Polnad www.linktopoland.com

poniedziałek, 9 grudnia 2013

Cancun

Do Cancun zajechaliśmy o godzinie 16.oo, co znaczy, że podróż  autobusem Mayab z Chetumal, trwała 6 godzin. Dworzec autobusowy firmy ADO w Cancun jest nowoczesny, duży, jak terminal lotniczy i mieści się w centrum miasta przy Avenue Tulum. (podobno to jest główna ulica w Cancun).
Informacja Turystyczna w Cancun
Miałam na kartce spisane trzy nazwy  hoteli mieszczących się w pobliżu dworca autobusowego. Chciałam zostawić torbę i plecak w przechowalni bagażu, ale okazało się to bardzo drogie (w moim mniemaniu), więc zrezygnowałam. W tej przechowalni liczą należność w zależności od wielkości bagażu.
Strefa jedzenia z drugiej strony mojego hotelu
Mierzą jego długość, wysokość, szerokość i szukają w tabeli właściwej ceny. Już sama torba wykazała należność ponad 50 pesos za godzinę, a gdzie plecak? i co ja w godzinę znajdę w nieznanym, ogromnym mieście? zrezygnowałam. Zabrałam torbę i wyszłam z klimatyzowanej hali w parne, gorące powietrze ulicy.

              Kawałek mojego pokoju w "La Iguana"
Najpierw taksówkarze, następnie naganiacze hotelowi, już nawet tego nie opisuję, bo każdy wie, jak to działa w egzotycznych krajach, do których przyjeżdżają masowo turyści. Podziękowałam wszystkim za pomoc i przeszłam na drugą stronę ulicy, aby w spokoju znaleźć notatki i popytać o drogę do najbliższego wynotowanego hotelu.

Ulica w Cancun
Gdy w cieniu palmy analizowałam swoje notesowe zapiski , zagadnął do mnie guide z pobliskiej agencji turystycznej. Zapytałam go o te hotele, zaznaczając, że chodzi mi o te najtańsze, ale czyste hotele lub hostele. Zapytał,czy sama podróżuję? to poleca mi hostel swojego przyjaciela, tutaj w pobliżu, 5 minut drogi i chętnie mnie zaprowadzi do niego.

Biura w parku
Takie przyjacielskie przysługi zawsze wydają mi się podejrzane, ale tym razem  pomyślałam sobie, dlaczego nie? w końcu to nie jest żaden naganiacz, tylko guide pracujący dla turystów, to wiadomo, że ma wiele znajomych i przyjaciół wśród hotelarzy. Cristino, bo tak ma na imię mój przewodnik, toczył torbę, ja niosłam swój plecak i weszliśmy w małą uliczkę odchodzącą w bok od głównej ulicy Tulum.

Interesant nie denerwuje się czekając w takim otoczeniu
Hostel niepozorny, prawie niewidoczny z daleka, blada tabliczka z nazwą "La Iguana" , w życiu bym sama go nie zauważyła. Cristino dzwoni, puka i nic. Nikogo chyba tutaj nie ma, mówię. Musi być, upiera się Cristino. Architekto! woła, Architekto! To imię czy zawód?, pytam. Dawniejszy zawód, ale tak na niego wołamy, Architekto! Pewnie ma sjestę, domyślam się bystro, patrząc na zegarek. Utrafiłam w sedno.

Hotelik w stylu kolonialnym
W końcu zaspany Architekto otworzył nam drzwi. Cristino wytłumaczył w czym rzecz i zaczęliśmy się targować o cenę, bo wiadomo, że z początku każdy próbuje cenę windować, może  zmęczony i skołowany turysta nie znający języka, złapie się na haczyk. Stanęliśmy w końcu na 300 pesos (24 $ US). Z uwagi na dużą ilość turystów, ponieważ na Jukatanie sezon turystyczny w pełni, trudno teraz o wolny pokój. Architekto również miał komplet, więc wynajął mi taki pokój, do którego przechodzę przez jego biuro.

W małej, bocznej uliczce
300 pesos to dosyć drogo, ale w centrum miasta, pokój samodzielny z dwoma oknami naprzeciw siebie, własna łazienka również z oknem, dostęp do wi-fi w pokoju, wszystkie potrzebne kontakty do ładowania sprzętu, siatki przeciw moskitom w oknach, telewizor, wentylator. No więc się zgodziłam na kilka dni. Potem spróbuję znaleźć coś tańszego.

Przy Ferry Isla Mujeres
Te okna naprzeciw siebie są dla mnie o tyle wartościowe, że mając kraty i siatki w oknach, mogę je na całą noc mieć otwarte i robić przewiew w te upalne noce. Również w dzień robię przeciąg w pokoju. Mam wtedy świeże powietrze i trochę obniżoną temperaturę w pomieszczeniu.

Nad morzem
Gdy obejrzeliśmy pokój i wróciliśmy do biura, Architekto wyliczył na kartce 300 pesos + 50 pesos za wentylator (za każdy dzień!). Coo? zdziwiłam się niepomiernie. Za wentylator osobno mam płacić? czyli pokój nie jest za 300, tylko za 350 pesos? o, nie. To ja gracias, mucho gracias. Cristino! mówię, wentylator to standard w ciepłych krajach, niech mnie Architekto nie rozśmiesza!

Plaża
To ma być cheaper room, Cristino? very cheap room? niech Architekto doliczy jeszcze 50 pesos za telewizor, którego nie potrzebuję, bo nie znam języka, za wodę w kranie i za okno, bo przecież równie dobrze mógł być room bez okna! poniosło mnie. Cristino tłumaczył coś swojemu friend i Architekto wycofał się z tego pomysłu. Stanęło na 300 pesos. Ok, zostaję. Dał mi klucze: od pokoju, od biura i od bramy.

Na plaży
Następnego dnia, wypoczęta i zadowolona poszłam zwiedzać miasto i przy okazji zorientować się w cenach innych hoteli. Tych z moich notatek także. Żaden nie był tańszy i rzeczywiście za wentylator w pokoju liczą osobno. Niesłychane, nadal mi trudno w to uwierzyć, że wymyślono taką metodę w Meksyku.

Spacerownik wzduż wybrzeża
Obejrzałam "Mayan Hostel"przy Margaritas Street 17, "Hotel Alux" przy Avenue Uxmal 21, "Laurel 41 Hostel" przy Laurel Street 41, "Moloch Hostel and Suites" przy Calle Margarites 54 (pokoje 4 i 8-mio osobowe) i "Hostel Marpez" przy Chrisantemas 20. Część z nich była droższa, a dwa tańsze, ale zupełnie nie nadawały się dla mnie do zamieszkania. Najlepszy z nich, to "Hotel Alux" ale za 350 pesos. Nie byłam jeszcze  na Calle Orquideas 13 w "Hostel Haina".

W zatoce
Przy okazji chodzenia po mieście będę jeszcze zaglądała do innych hoteli, może trafię na coś ciekawego i tańszego. Generalnie Cancun jest droższe, niż Chetumal, a nawet niż te wyspy w Belize. Ale trzeba przyznać, że to ciekawe dla turysty miasto. Przede wszystkim ma plaże z prawdziwego zdarzenia, z białym, miałkim piaskiem. Ma dostęp do bardzo czystej wody morskiej, nadającej się do kąpieli.

Hotel dla bogatszych turystów
Cancun, to pierwsze miejsce, gdzie mogę iść na plażę i kąpać się w morzu! Może trudno w to uwierzyć (mnie było trudno), ale ani w Gwatemali, ani w Belize nie miałam swobodnego dostępu do morza! Brzegi mórz (w Gwatemali miałam dwa: Karaibskie i Pacyfik) zabetonowane dosyć wysokimi murkami, bo głęboko, brudno i niebezpiecznie. Na wyspach dostęp do wody łatwy, ale namorzyny, kamienie, wodorosty i inne niezidentyfikowane syfy, woda brudna, nanosząca na brzeg nowe śmieci.

Bar w basenie
Na jednej z wysp, co wspominałam na blogu, ludzie chodzili przez całą miejscowość na koniec wyspy, na drewniany pomost, bo tam było kawałek czystej, płytkiej wody i piaskowego podłoża, żeby się pomoczyć i poopalać na tym drewnianym pomoście. To dlaczego tam jeżdżą turyści? Do Gwatemali jeżdżą na naukę języka hiszpańskiego, a do Belize, dla nurkowania!

Reklamy latają w powietrzu
Z samego rana łodzie zabierają ich w morze, na czyste laguny odcięte rafami koralowymi, przezroczyście czyste atole, gdzie nurkują, pływają i cieszą się jasno błękitną i przezroczystą, seledynową wodą Morza Karaibskiego. Po południu wracają na ląd i do nocy włóczą się po knajpkach. Po to przyjeżdżają.

W otoczeniu plaży
W Gwatemali, Belize, prawie każdy hotel miał basen. Patrzeć było można na morze, ale kąpać się, jedynie w basenie! Więc dla tych, co nie nurkują, żadna atrakcja. Dopiero tutaj, w Cancun zobaczyłam prawdziwą, piękną plażę, czyste wody Morza Karaibskiego. Folderowe Karaiby na żywo. Zostanę tu dłużej!

Wypoczynek w hamaku
Ani Gwatemala, ani Belize, ani ta część Jukatanu z Chetumal i Cancun, nie posiada kolei szynowej. Podróżuje się tylko autobusami, samolotami bądź samochodami osobowymi. W Cancun autobusów jest zatrzęsienie. Jeżdżą dosłownie bez przerwy jeden za drugim. Autobusy Ado, Mayab i Caraibe mają sztywne trasy dalekobieżne.

Hotel  RIU
Minibusy 20 - 25 osobowe krążą po ulicach cały czas, zabierając pasażerów z każdego miejsca, gdzie stoi i macha do kierowcy ręką. Na przedniej szybie mają kredą lub naklejonymi literami wypisane dokąd jadą.

W parku
Są jeszcze autobusy miejskie , które mają numery. Np. autobusem R-1 dojadę do Delfinarium, R-2 do Ferry Isla Majures, R-1 i R-2 do Museum de Antropologia, R-9 do Planetarium, jeszcze innym do ZOO itd. Nie, sorry, do ZOO jeździ minibus, trzeba odszukać napis na szybie.

Baseny i morze
Te autobusy  obsługują  całe długie wybrzeże, zwane "Riviera Maya", ciągnące się od Cancun Downtown, przez Puerto Moreles, Playa Del Carmen, Playacar,  Puerto Aventuras, aż po Tulum. Poniżej Tulum jest już strefa chroniona -"Rezerwat San Ka,an". Droga 307 oddala się od brzegu morza, kierując się na Felipe Carrillo Puerto i dalej na Chetumal, do granicy z Belize.

Pełen relaks
Cały ten nadmorski pas "Riviera Maya", wzdłuż którego ciągnie się droga nr.307 (bardzo dobrej jakości), usiana jest dosłownie hotelami. Sztuka przy sztuce, każdy metr ziemi jest wykorzystany na maxa. Zarówno w samym Cancun, jak i po całej trasie wymienionych wyżej miejscowości.Na szczęście tutaj nie mogą hotele zagradzać plaż przed hotelami tylko dla swoich klientów, jak było w Sri Lance. Plaża jest dla wszystkich, a hotele mogą tylko wąski pasek przed samym hotelem sobie zagrodzić taśmą i postawić tam leżaki dla gości.

Na przystanku autobusowym
Ale tak, żeby inni ludzie swobodnie mogli korzystać z plaży i przechodzić wzdłuż brzegu. Me gusta! Między Cancun Downtown, a Cancun Airport, znajduje się dodatkowo Nichupte Laguna, też obudowana naokoło hotelami, ogrodami, przy ciągnącej się wokół Boulevard Kukulcan. Mieszczą się tam również dwa Kluby Golfowe i oczywiście pola golfowe. Nie obok siebie, ma się rozumieć,ale po obu stronach laguny.

Mała ulica z samymi knajpkami
Port Lotniczy Cancun oddalony jest od miasta jakieś 20-25 km, zależy, czy liczy się od Downtown, czy od Centrum. Jeżdżą tam autobusy ADO (na dworcu mają odrębną kasę, tylko do Airport) za 52 pesos lub białe minibusy tej samej firmy, za 32 pesos. Airport Cancun to zupełnie odrębna historia.

 W jednym kraju krasnal, w innym piramidka.
Jest on tak ogromny, że tworzy jakby oddzielne miasto. Z terminalu na terminal pasażerowie wożeni są free  minibusami, bo pieszo by nie doszli, takie to są duże odległości. Terminale są trzy. Dla pasażerów właściwie dwa, 2 i 3, bo nr1, to Cargo. W terminalach znajdują się przedstawicielstwa wszystkich linii lotniczych, korzystających z lotniska, u których można kupić bilety (ale tańsze są te kupowane przez internet), zdobyć informacje o lotach, przepisach, bagażach i potem odprawić się. Tanie linie też stąd latają.

Przed terminalem
Pas startowy idzie tak, że w pewnym momencie widać go u góry, między terminalami, jak wiadukt. Nie zwróciłam na to uwagi do chwili, gdy raptem tuż przed oczami wyrósł mi taki ogromny samolot. Przeraziłam się nie na żarty. A ten olbrzym American Airlines kołował sobie spokojnie, ustawiając się w kierunku lotu.

Restauracje są też na świeżym powietrzu
W terminalach są różne sklepy, księgarnie, kioski z prasą, restauracje, kawiarnie, bankomaty (jest tam jeden bankomat, który wypłaca tylko dolary amerykańskie), strefa wolnego internetu, kawiarenki internetowe, informacje samoobsługowe z monitorami, informacje z obsługą ludzką, foliowanie bagaży, poczta itp punkty, jak na wszystkich lotniskach. Restauracje są również po drugiej stronie terminalu, tam gdzie u nas są tylko sklepy wolnocłowe oraz na świeżym powietrzu, wśród soczystej zieleni drzew.

W hali terminalu
Jeżeli chce się jechać do miasta, to najlepiej z terminalu drugiego. Na przeciw wejścia, po drugiej stronie placyku, z daleka widać długą kolejkę ludzi czekających na minibus do centrum. Minibusy podjeżdżają co 5-7 minut, ludzie wsiadają w ilości miejsc siedzących. Nie wolno jechać na stojąco w minibusie, chociaż jest on na tyle wysoki, że człowiek stojący się mieści. Ludzie, którzy nie załapali się na miejsce siedzące, czekają nadal spokojnie, a kolejka ciągle przyrasta. Za chwilę podjeżdża następny minibus i tak bez przerwy.

Wystrój już świąteczny
Mnie wpuszczono na ostatnie siedzące miejsce, bo panie przede mną były we dwie, a kierowca pokazywał, że zostało tylko jedno miejsce, więc panie mnie przepuściły, a same czekały na następny minibus. Na lotnisko nie jeździ każdy, kto chce, tylko wydzielone autobusy, minibusy i taksówki. Dlatego tłoku nie ma i nie plączą się wszędzie prywatne samochody. Mają wydzieloną strefę, w której muszą być pozostawione. Można oczywiście jechać do miasta autobusem ADO, ale jest on droższy, więc po co wyrzucać pesos?

Przed terminalem
Z zewnątrz to nie jest ładne lotnisko, ale wewnątrz bardzo eleganckie. Wygląd lotniska poprawia soczysta zieleń i strzeliste palmy wokół budynków. Jest dosyć dobrze oznakowane. Autobusy i minibusy podwożą pasażerów do każdego terminalu. Jeżeli się pomylimy, to dopytujmy o minibus free kursujący między terminalami. Brakuje mi tu podświetlanych tablic stojących w różnych punktach tych rozległych terminali, pokazujących samoloty przylatujące i odlatujące. Ale ogólnie nie jest źle. Można się połapać.

Strefa informacji, bankomatów, sklepów
Na temat lotów nie zdobędziemy informacji przy stanowisku ?. Jak widzisz znak zapytania na niebieskim tle, to znaczy, że tam znajduje się ogólna informacja (u nas takim znakiem jest I. Chcąc dowiedzieć się o lot, trzeba podejść do konkretnego przewoźnika, czyli najpierw wybieramy linię, którą chcemy lecieć, szukamy jej stanowiska i tam dowiadujemy się o lotach do danego miasta lub kraju i tam też kupujemy bilet. W okolicy Bożego Narodzenia bilety lotnicze są droższe, niż w normalnym czasie.

Drogi między terminalami
W ten sposób szukałam lotu do Nowego Orleanu. American Airlines to nawet informacji nie chciał udzielić, dopóki nie zobaczył mojego paszportu i wizy! Ale i tak nim nie polecę, bo jest za drogi. Linia lotnicza Delta chętnie podała różne możliwości skorzystania z jej usług, bez legitymowania. Ma też więcej lotów i tańsze bilety, więc skorzystam raczej z tej linii, gdy już będę gotowa na Stany Zjednoczone. Jednak każda linia i każdy lot ma przesiadkę w Atlancie, a w tanich liniach nawet dwie przesiadki. Delta ma jedną, w Atlancie.

Firmowy samochód weterynarzy
Myślałam polecieć do Nowego Orleanu na Święta Bożego Narodzenia, ale niestety, pomysł upadł, ponieważ nie tylko nie ma już wolnych miejsc w tych tańszych hotelach Nowego Orleanu (ceny wszystkich hoteli na czas świąt poszły w górę), ale też bilety lotnicze z Cancun w interesujących mnie terminach lotu i powrotu są niedostępne. Dopiero po Nowym Roku mogę tam lecieć, ale to już potem zdecyduję, kiedy. Nowego Orleanu z pewnością nie odpuszczę! Tam każda pora roku jest świetna. A na święta zostanę w Cancun i zobaczę jak się spędza Boże Narodzenie w takim gorącym kraju, jak Mexico.

pewnie tak, spacerując
W autobusie, w drodze na lotnisko, zaczęła ze mną rozmowę Klara. Przyjechała do Cancun z Niemiec i nawet się ucieszyłyśmy, że w Europie sąsiadkami jesteśmy. Tak daleko od kraju, to jak by się krewnego spotkało, taka uciecha jest z poznania kogoś z tych samych stron świata. Klara mieszka w Cancun już trzy miesiące i planuje mieszkać tu dalej, dopóki nie zatęskni za swoim domem w Niemczech. Mówi, że źle znosi niemieckie zimy.

Taka moda w Cancun
Na lotnisko jechała po swoją córkę, która przylatuje do niej z wizytą i zostanie do Nowego Roku. Klara jest mniej-więcej w moim wieku. W Cancun mieszka w wynajętym mieszkaniu prywatnym, nie w hotelu i twierdzi, że tak jest wygodniej i taniej, jeżeli dłuższy czas chce się w danym kraju przebywać .Dała mi do myślenia! Muszę pogadać z Cristino na ten temat.

można się przysiąść na pogawędkę
Mieszkając w Cancun można cały Jukatan zwiedzać bez targania z sobą bagaży i szukania w każdym miejscu względnie taniego hotelu, które w miejscowościach typowo turystycznych wcale tanie nie są. No i zawsze wraca się do siebie, z jednym lekkim plecaczkiem. Tak, to jest niezły pomysł!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz