Patronat medialny



Miło mi poinformować, że moja wyprawa została objęta patronatem medialnym przez portal Link to Polnad www.linktopoland.com

środa, 13 listopada 2013

trochę info o Belize

Belize jest małym państewkiem i jedynym w Ameryce Środkowej, w którym mówi się po angielsku, a w sklepach można płacić dolarami amerykańskimi. Belize ma niecałe 23  tysiące kilometrów kwadratowych powierzchni i ponad 327 tys stałych mieszkańców. Stolicą Belize jest miasto Belmopan.

Miejsce zbiórki chętnych do nurkowania
Dawniej stolica mieściła się w mieście Belize City, ale gdy zostało ono poważnie zniszczone przez trzęsienie ziemi, stolicę przeniesiono w głąb lądu, do Belmopan. Belize, jak i inne kraje, od Jukatanu (Meksyk), który zostaje już podbity w 1547r, po Panamę i Florydę Ameryki Północnej, kolonizowali systematycznie Hiszpanie. Jednak Brytyjczycy odbili Belize i od 1862r  stało się ono kolonią Brytyjską. W 1981r Belize ostatecznie odzyskało niepodległość. Obecnie Belize jest Monarchią Konstytucyjną, głową państwa nadal jest Królowa Brytyjska Elżbieta II, państwo funkcjonuje w ramach Brytyjskiej Wspólnoty Narodów, a w imieniu królowej władzę w Belize sprawuje Gubernator Generalny. Językiem urzędowym jest angielski.

Turyści już od świtu ciągną na plażę
Cywilizacja Majów istniejąca od 1500 r p.n.e. obejmowała również terytorium dzisiejszego Belize. Pozostały po niej budowle Xunantunich, Altun Ha oraz kilka w okolicy Corozal Town w pobliżu granicy z Meksykiem, gdzie mam zamiar dotrzeć. Do dzisiaj żyje tu mała grupka potomków Majów (ok.10%).

Obserwacje czynię, pijąc na werandzie poranną kawę
Główną grupę etniczną ludności kraju stanowią Murzyni i Metysi. Spory procent białych osiedliło się na stałe w Belize.Główną gospodarką kraju jest rolnictwo i leśnictwo, potem dopiero rybołówstwo. Rolnicy uprawiają głównie trzcinę cukrową, banany i owoce cytrusowe. W lasach Belize rosną cenne gatunki drzew, jak mahoń czy palisander, które pozyskuje się na export.

między przystaniami łódek
Wzdłuż Wybrzeża Morza Karaibskiego ciągną się w pewnej odległości od brzegu, tak zwane "cayes", czyli małe wysepki koralowe, tworząc barierę wokół długiego wybrzeża morskiego kraju. Z tego powodu, w dawnych czasach, trudno się było przedrzeć statkom do lądu. Wykorzystywali tą sytuację karaibscy piraci i właśnie tutaj mieli swoje kryjówki, do których przypływali po wykonaniu pirackiej roboty.

Wybrzeże Belize (widać wyspę, na której jestem)
Do Belize przyjeżdża wiele turystów głównie dla nurkowania i obserwowania podwodnego świata. Największą wyspą Belize jest Ambergris Caye, z miastem San Pedro, gdzie właśnie popłynę 20 listopada br z Caye Caulker. Ambergris Caye graniczy już z Meksykiem, do którego można dopłynąć łodzią. Ja mam zamiar zwiedzić w Meksyku Tulum i Chetumal, ale najpierw z San Pedro popłynę do Corozal Town.

Spojrzenie z werandy w drugą stronę
Belize ma wilgotny klimat równikowy, co powoduje, że często tu padają deszcze i wieją silne huragany. Nie mam więc co liczyć na porę suchą, bo ta jest w Belize krótka i trwa od lutego do kwietnia. Ale tak, jak jest teraz, to już dobrze, bo pada głównie nocą, a w dzień świeci słońce. No, powiedzmy, że czasami popada też w dzień, ale chwilę i znowu wychodzi słońce. Właśnie wyszło, więc idę na obiad. Gdy pada, wracam do hotelu i piszę. Trzeba się dopasować do natury, bo to jest jedno z niewielu, czego człowiek nie zmieni.

namorzyny
Taki klimat sprzyja powstawaniu lasów deszczowych i tworzeniu się namorzyn, które w niewielkich kępach można zobaczyć również przy brzegach wysepek. Są też na Caye Caulker.

Dzieła wyspiarskich artystów Belize
Dzisiaj pogoda dopisała i cały dzień świeciło piękne słońce. Upał niemiłosierny! ale tego właśnie oczekują turyści. Gdy długo pada deszcz, wsiadają do motorówek i odpływają. Ja nie jestem zwykłą turystką, która ma 2-3 tygodnie czasu na zwiedzanie i musi się trzymać grafiku. Ja mam czas i każda pogoda jest dla mnie dobra. Dzięki tym deszczom, powietrze w pokoju się trochę schłodziło i nie używałam w nocy wentylatora.

Ja też myślę, że na drzewie nie powinni parkować
Gdy jest ładna pogoda, nie siedzi się w hotelu, tylko gna człowieka na plażę lub do kafejek pod parasolami na zimnego drinka. Mało czasu zostaje na pisanie. Chociaż teraz, gdy mieszkam w Vista del Mar, lubię posiedzieć sobie w cieniu, na bujanej ławce, na werandzie i z tej pozycji obserwować morze i życie miasteczka. Rano, na parterze kupuję kawę i wracam na werandę. Są stąd piękne widoki. 

Portret Murzynki
Dopiero po jakimś czasie schodzę na śniadanie i dołączam do innych turystów. Spokojnie się żyje na takiej małej wysepce i po paru dniach prawie wszyscy się już znają. Wiedzą, kto skąd przyjechał i gdzie się wybiera. Naturalną rzeczą jest pozdrawianie się od samego rana. Nie minie się drugiego człowieka, bez pozdrowienia, czy przywitania "good morning"albo chociaż krótko "morning" z obowiązkowym uśmiechem.

Życie na plaży
Bardzo to miły zwyczaj, każdy czuje się przez to ważny dla innych ludzi. Powitania nie odbywają się tylko między turystami, ale dotyczą też stałych mieszkańców, młodych, starych i dzieci. Witamy się z każdym, z panem grabiącym piasek z naniesionych przez morze śmieci, ze staruszkiem siedzącym na plastikowym foteliku w cieniu domu, z dziewczynką w błękitnym mundurku, z chłopcem jadącym rowerem i z bardzo czarnym panem z kłębowiskiem dredów na głowie. Po prostu z każdym i wcale to nie jest uciążliwe, lecz przyjemne.

Na końcu wyspy
W Gwatemali było podobnie, lecz witano się słowem "ola"  jednocześnie kiwając do siebie dłonią. Bardzo szybko przyzwyczaiłam się do tego słowa i gestu i często pierwsza pozdrawiałam nadchodzącą osobę. Nigdy nie zdarzyło się, aby ktoś nie zareagował. W Belize zauważyłam, że ludzie bardzo lubią ze sobą rozmawiać. Cały czas po prostu z sobą gadają. Telewizja ich nie interesuje (chyba, że jest mecz). i młodzi i starzy potrafią przegadać z sobą całe godziny. Nam by się już dawno tematy wyczerpały, ale nie im.

Dzień, jak co dzień
I to na sucho, bez żadnego piwa, ani innych trunków rozwiązujących języki, naprawdę! Młode chłopaki w szczególności, bo dziewczyny i kobiety zawsze mają jakieś zajęcia, ale też każdą wolną chwilę przeznaczają na pogaduszki. Z samego rana, już od 6.oo godz.większość ludzi jest gotowych do zaczęcia nowego dnia.

Namorzyny
Wszyscy zaczynają dzień od kubka kawy. Dzisiaj rano przyuważyłam ze swojego trzeciego okna wychodzącego na boczną uliczkę, że każdy, kto wyszedł taki jeszcze niedobudzony na ulicę, kierował się właśnie w tą uliczkę. Stała tam mała budka z napisem "Cafe". Każdy podchodził do małego okienka, brał styropianowy kubek, które w celofanowych opakowaniach leżały na parapecie, z okienka wysuwała się ręka ze szklanym dzbankiem z kawą, nalewała gościowi kawę, on płacił, ręka się cofała, gość sobie słodził lub nie, nasypywał śmietanki w proszku lub nie, odchodził z kubkiem w ręku i pijąc kawę szedł dalej.

Poranek na plaży
Niektórzy siadali na drewnianej ławce stojącej przed budką i nie spiesząc się, popijali kawę,jednocześnie podejmując rozmowę z następnymi przybywającymi klientami. Nic innego tam nie ma. Przychodzi się o świcie tylko po kawę. Ja też mam taką budkę w podwórku. Tylko pukam w drzwi i czekam, jak pani wyjdzie z kawą i naleje mi do styropianowego kubka oraz poda śmietankę w proszku, abym sobie sama wsypała ile mi potrzeba. Już pamięta, że nie używam cukru. 2 $ BZ to kosztuje, czyli 1 $ USA.

Trzy butelkowe palmy
Mleka płynnego w takich budkach nie mają, ponieważ by im się szybko zwarzyło w takiej temperaturze, jaka tu panuje. Dlatego używa się mleka lub śmietanki w proszku.Około godziny 10.oo budki kończą pracę.

Hotel na wodzie
 Ja tu piszę, obok w knajpce grają na żywo smętne bluesy, a pod moją werandą siedzi trzech młodych chłopaków i gadają, gadają. Co oni sobie tak opowiadają? Caye Caulker żyje przez 24 godziny na dobę. rano, to ja nigdy nie wiem, czy ci ludzie tak szybko wstali i idą piaskową ulicą, czy też wracają dopiero do swoich domów i hoteli.

Plażowicze na pomoście
Odkryłam, że całe to miasteczko wybudowane jest na plaży, dlatego wszędzie dosłownie jest biały piasek. Rośnie tylko to, co może wyrosnąć na piasku, głównie drzewa kokosowe, lub na morzu, namorzyny. wszędzie jest bardzo dużo muszelek i to sporych. Trzeba uważać, jak się chodzi boso. Ja wolę brodzić po wodzie, tam piasek jest bardziej gładki, ale czasami niespodziewanie zmoczy mnie fala.

Wróciłam na swój punkt widokowy
Wróciłam na werandę, bo słońce nieźle przypieka. Obiad sobie przyniosłam od Chińczyka, który tuż za moim hotelem na swój bar. Oczywiście rice and chicken, doprawiony na ostro chile i piwo.To moje ulubione danie. W Gwatemali nie było ani jednego Chińczyka, więc nie miałam co jeść.

Dobrze jest sobie posiedzieć w cieniu, w taki upał

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz