Patronat medialny



Miło mi poinformować, że moja wyprawa została objęta patronatem medialnym przez portal Link to Polnad www.linktopoland.com

sobota, 23 listopada 2013

San Pedro c.d.

Do San Pedro lubią przyjeżdżać Amerykanie. Starzy Amerykanie przyjeżdżają tutaj, aby odpocząć, taniej sobie pożyć, a nawet osiedlają się tu na stałe. Dla Amerykanów jest to bowiem tani kraj, a trochę na wyższym poziomie życia, niż inne kraje Ameryki Łacińskiej.
San Pedro - Belize
Tacy z werwą jeszcze, to sobie kupują mały domek z ogródkiem i mieszkają na stałe, swój kraj odwiedzając tylko od czasu do czasu. Trafiłam na taką małą, spokojną uliczkę prywatnych domów. To z pewnością tam mieszkają. Dużo ich widać jeżdżących po mieście własnym wózkiem golfowym, na zakupach. Bardzo starzy Amerykanie też osiedlają się tutaj, ale w domach pomocy społecznej, jak byśmy to u nas nazwali, czyli we wspólnych domach z opieką lekarską i wszelką obsługą żywieniowo - sprzątająco - pralniczą.
Spacerek po plaży
Pozostając na amerykańskich emeryturach, mogą sobie na taką opiekę pozwolić, co w Stanach Zjednoczonych nie byłoby już takie oczywiste., bo tam opieka lekarska i nad ludźmi starymi, jest droga. Młodzi Amerykanie przyjeżdżają na wyspy belizejskie  głównie nurkować. Mają blisko, stosunkowo tanio i piękne pierścienie koralowe wokół wszystkich wysp, a już San Pedro jest po prostu rajem dla uprawiających to hobby. Świat podwodny jest tu bardzo bogaty i piękny.
W pobliżu przystani Water Taxi
Niektórzy płyną  w głąb morza, aby obejrzeć dziurę Blue Hole. Jest to naturalna rozpadlina na dnie morskim, okolona żywą rafą koralową i otoczona turkusową morską wodą. Sama dziura ma kolor ciemno błękitny, stąd jej nazwa.To dawna jaskinia lądowa, zatopiona przez morze, której sklepienie się zawaliło, tworząc poziom, do którego można się zanurzyć i zajrzeć do środka.

Gabinet spa na plaży
Blue Hole jest tak głęboka, że nie ma już przy jej dnie żadnej fauny, ani flory. Niektórzy mówią, że do rozpadliny gościnnie zaglądają rekiny. Nurkowie zagłębiają się do 35 m, to podobno bezpieczna głębokość. I tak podziwiam ich odwagę. Poszłam na koniec wyspy, aby zobaczyć most na rzece, która wpada do Morza Karaibskiego. Tam, za tym mostem budują dalszy ciąg miasta San Pedro. Bardzo je rozbudowują, przystosowując do celów turystycznych. Za kilka lat, to wszystko będzie tutaj już inaczej wyglądało.

Tu rzeka łączy się z morzem
Za mostem z daleka widać zamieszkałą osadę, która już niebawem stanie się dzielnicą miasta San Pedro. W całym mieście trwają bowiem budowy i remonty. Miasto buduje i ludzie prywatni budują. Dużo zmian się zapowiada na wyspie. Z czasem będzie to z pewnością znany ogólnie kurort, a nie małe miasteczko, znane głównie amatorom nurkowania. Za mostem mieszkają głównie czarni mieszkańcy Belize.

Mają tu swoją szkołę i kościół
W San Pedro ludność jest mieszana i trudno powiedzieć czy przeważają biali, czarni czy Metysi.Całe Belize jest wieloetnicznym krajem i każdy czuje się tu dobrze. Na początek, na znak, że idzie nowe, na zagospodarowywanym terenie za mostem, zbudowano teatr. Stoi sobie taki piękny i samotny pośród pustkowia, na nieutwardzonej powierzchni z piasku, wśród kałuż tworzących się podczas częstych i gwałtownych opadów deszczu. Na zdjęciu poniżej widać, gdzie kończy się most, a zaczyna piach.

Teatr Paradise w San Pedro
Wracając, przyjrzałam się dokładniej wszystkiemu wokół mostu, bo zdziwił mnie ten szlaban i zauważyłam, że pobierane są opłaty za przejazd mostem. Nie byłam pewna, czy mnie nie zatrzymają i nie każą zapłacić za przejście, ale na szczęście piesi chodzą za darmo.

oto informacja o opłatach
Woda w rzece, która wpada do morza, jest tak czysta, że aż się zdziwiłam. Tak czystą wodę widywałam tylko w górskich potokach.Widać wszystko,co się na dnie dzieje, jak również pływające ryby.

Wjazd na most i bramkowi
Wracając, weszłam do katolickiego kościoła, który był otwarty i znowu się zdziwiłam -:) Wśród świętych obrazów wisi jeden z Matką Boską z dzieciątkiem na ręku, a na nim napis CZĘSTOCHOWA! no, czy ktoś w tej części świata spodziewałby się zobaczyć polski napis, polskiego miasta?

 Kawałek Polski na wyspie Ambergrin Caye, Belize
I chociaż Matka Boska i Dzieciątko są całkowicie czarni, to jednak jest to nasza, częstochowska Matka Boska, nieprawdaż? Z wrażenia zaczęłam cały kościół i jego dziedziniec oglądać, aż mnie tutejsi zaczepili, pytając, co mnie tak zainteresowało.

Tutejsi mieszkańcy
Powiedziałam im, że jestem z Polski, a w tym kościele jest obraz z nazwą naszego miasta, Częstochowa, to właśnie z mojego kraju. Aaa, z Polski? i na znak, że wiedzą o jaki kraj chodzi, podnieśli palce na znak wolności. Lech Walesa. Ale i Jan Paweł II, mówię im. Zrobię wam zdjęcie ok? Ok, skupili się bardziej, abym ich zmieściła w kadrze i Lech Walesa! mówią. I taka z nimi rozmowa.

Wnętrze kościoła. Po lewej stronie wisi ten obraz.
Wszyscy, którzy dotychczas pytali mnie skąd jestem, a jest to podstawowe pytanie, jakie turyście zadają miejscowi, to gdy mówiłam I,m from Poland, każdy, ale to dosłownie każdy odpowiadał, aaa, Poland? Lech Walesa! W całej Central Ameryce znają i poważają Lecha Wałęsę,co mnie osobiście bardzo cieszy.

dziedziniec kościoła z dzwonnicą i świętą figurą na klombie
Na tym klombie to z pewnością Pan Jezus stoi. Trochę mniej podobny, niż na naszych figurach, bo bardziej taki krępy, a niższy, taki  latynoamerykański. Ale z pewnością jest to figura Pana Jezusa. Kościół śliczny, dziedziniec również i wszystko bardzo zadbane, wypielęgnowane takie.

Wymiana słupów elektrycznych
Nawet słupy elektryczne wymieniają w centrum miasta. Może wreszcie przestaną straszyć te zwoje kabli elektrycznych, zasłaniające ludziom okna i psujące urodę miast. Wymiana idzie bardzo sprawnie, zamykane są tylko przejścia tuż obok wymienianego słupa, ulica nadal tętni życiem, a robotnicy pracują na takich wysokościach, że aż mi się w głowie zakręciło, gdy na nich spojrzałam.Pracują na kilku ulicach równocześnie, to szybciej skończą. Niestety, na daną chwilę prąd jest wyłączany w mieście.

Budowa nowego portu dla Water Taxi
Pełną parą idzie również budowa nowego portu i przystani dla Water Taxi, po drugiej stronie wyspy. Poszłam na przystań Water Taxi, na tą, na którą przypłynęłam z Caye Caulker, żeby zapytać, jak odpływają łodzie do Corozal Town i w jakiej cenie są bilety. Okazało się, że z tamtej strony wyspy łodzie pływają tylko do Caye Caulker i do Belize City. Do Corozal odpływają z przeciwnej strony wyspy! Poszłam we wskazanym kierunku, ale nigdzie nie było widać żadnej przystani, kasy, rozkładu jazdy, ani nic takiego.

Tak będzie wyglądała nowa przystań Water Taxi
W końcu poszłam pomostem, na którym było napisane "Sunset Restaurant", bo tam stała łódź, w której było trzech panów w białych koszulach i granatowych spodniach, czyli tak, jak służby wodne są tu umundurowani.. Zapytałam, czy nie wiedzą skąd tutaj odpływa Water Taxi do Corozal, bo podobno gdzieś tutaj jest przystań?

Mniej zagospodarowana część wyspy
Panowie powiedzieli, że przystań właśnie jest w budowie, ale dobrze trafiłam,bo z tego pomostu i to oni właśnie pływają do Corozal. Mają jeden kurs dziennie o godzinie 15.oo, a bilet kosztuje 50 $ BZ. No, i wszystko jest jasne. Mam teraz dylemat, czy do Corozal płynąć łodzią, czy lecieć małym samolocikiem?

Ja w paszczy lwa
Pan robiący mi zdjęcie, przedobrzył. Chciał żeby więcej było mnie widać, a mi chodziło o to, aby więcej było widać tego lwa. Nie wiem, czy się domyślicie, ale właśnie wewnątrz paszczy lwa stoję.

tak wygląda w całości paszcza lwa
Dla pewności zamieszczam swoje zdjęcie tego lwa, żeby sprawa była jasna. To był pan, co tam grabił piasek i może nie obsługiwał jeszcze takiego aparatu fotograficznego. W każdym razie był bardzo uprzejmy i chciał spełnić dobry uczynek starszej pani, więc trzeba to docenić. Tak w ogóle, to ludzie w tych krajach codziennie grabią piasek przed domami, na ulicach i na plaży.

ten pan z kolei, od godziny szoruje swoją łódkę
Od samego rana wszędzie widać ludzi grabiących piasek. Na plaży to rozumiem, bo woda nanosi wodorosty i inne śmieci, więc każdego ranka to wygrabiają i wywożą taczkami. Ale na ulicach? między palmami? Nawet, jak nic się tam nie zapętało, to oni i tak grabią. Piasek wszędzie musi mieć świeże ślady pazurków grabi i koniec. Bardzo czyści ludzie.

Tak prezentuje się teatr z bliska
I wszystko byłoby dobrze, gdyby tak często nie padały deszcze i nie szalały burze w tym Belize. W Corozal przekonam się, czy taka pogoda dotyczy tylko wysp, czy również na lądzie jest charakterystyczna.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz