Patronat medialny



Miło mi poinformować, że moja wyprawa została objęta patronatem medialnym przez portal Link to Polnad www.linktopoland.com

sobota, 23 listopada 2013

ostatni dzień na wyspie

Żegnam sympatyczne San Pedro i zbieram się do dalszej drogi. Nie przedłużam pobytu, bo już mnie ciągnie do nowego. W San Pedro wszystko już zobaczyłam. Co innego, gdybym nurkowała, wówczas można tu i miesiąc siedzieć. Niestety, nie posiadam tej umiejętności, jak i wielu innych, które by mi się w życiu przydały.

na plaży
Pojutrze wyjeżdżam do Corozal, a ciągle jeszcze nie zdecydowałam, czy popłynąć łodzią, czy polecieć małym samolotem. Za łodzią przemawia cena, jest niższa, ale lecieć takim małym, przeraźliwie głośnym samolotem na 6-8 osób, to  musi być frajda! Za samolotem przemawia też czas, że leci się krócej i mogę już wylecieć o 10.oo rano. Natomiast łódź jest dopiero o 15.oo i płynie dłużej. Mogę w Corozal znaleźć się już po zapadnięciu zmroku, a tego nie lubię, gdy nie mam  z góry zarezerwowanego hotelu.

W Ferry
Widać, że schudłam? i u fryzjera byłam ściąć włosy. Umycie głowy i strzyżenie kosztuje 20 $ BZ. W takim upale z dłuższymi włosami trudno wytrzymać. Ażurowe kaloszki trzymam w ręku, bo gdy rano wychodziłam z hotelu, to jak zwykle padał deszcz. Potem znowu słońce i upał, więc sobie po wodzie szłam, brzegiem morza i szukałam knajpki, żeby zjeść śniadanie.

Wszędzie wiszą flagi
Naprawdę, dosłownie wszędzie wieszają flagi narodowe, a często tak, jak tutaj przy straganie, aż trzy.
Z lewej strony kanadyjska, w środku belizejska, a po prawej stronie amerykańska. To ma odzwierciedlać całą Amerykę i położenie w samym jej środku krajów Ameryki Łacińskiej i Belize. Są z tego dumni, że należą do Ameryki, mówią tym samym językiem i że można u nich płacić amerykańskimi dolarami.

spokojna uliczka osadników
Z jedzeniem, to tutaj jest kiepsko. Gdy się mieszka na stałe, to można wszystkie produkty kupić i samemu sobie gotować, ale gdy się jest skazanym na korzystanie ze zbiorowego żywienia, to ciężko znaleźć coś smacznego. Mają tutaj supermarkety i duże sklepy samoobsługowe, czego nie było w Gwatemali.

restauracja Mangos
Mają zawsze świeże ryby kupowane każdego ranka od rybaków, ale w restauracjach one są bardzo drogie. Generalnie, odżywiają się tutaj niezdrowo. Mocno spieczone kurczaki, bekon, aż sztywny z długiego smażenia. Jajka smażone na twardo, jak proszę o gotowane na miękko, to nie wiedzą o co chodzi. 

W Supermarkecie tłumów nie ma
Frytki, kanapki i tortille na gorąco nadziewane wszystkim, co się da tam włożyć. Mało warzyw. Nawet jak poproszę o ryż z kurczakiem u Chińczyka, to nie da mi do tego żadnych warzyw. A przecież w Azji jadałam głównie u Chińczyków i zawsze były pyszne warzywa do takiego dania. Piją dużo coca-coli.

Rybacy i klienci
Biorąc to wszystko pod uwagę, można śmiało powiedzieć, że odżywiają się źle i z tego powodu bardzo tyją. Szczupłe tu są jedynie nastolatki, które jeszcze jako, tako dbają o linię, a później, to już nie panują nad jedzeniem. Największy biznes w tej części świata, robi coca-cola i telefonia komórkowa. Następnie materiały budowlane i sanitarne, fabryka wózków golfowych i rowerów, dopiero w następnej kolejności znajdują się inne produkcje. 

Widać wygrabiony piasek?
Najwięcej sklepów na wyspie jest z materiałami budowlanymi. Są to ogromne, nowoczesne sklepy typu europejskiej Castoramy, tylko w bardziej eleganckiej oprawie. Najmniej jest sklepów odzieżowych. Raczej bazuje się tutaj na małych prywatnych butikach i i na handlu straganowym.

Ulice maja swoje nazwy
Z żywnością jest dużo małych sklepików rodzinnych, ale dla Europejczyka znajdują się tam mało jadalne produkty, poza kruchymi ciastkami i konserwami rybnymi. W Supermarkecie to, co widać na zdjęciu. Ogromne powierzchnie i cienko na półkach. Są sklepy mięsne, czego nie było w Gwatemali, ale nie ma wędliny, tylko mięso. Z mięs, tutejsza kuchnia głównie bazuje na kurczakach.

na plaży
Jednym słowem, trudno polubić tutejsze jedzenie, wiec bez problemu się chudnie. W Azji chudłam, bo miałam dużo ruchu, dużo kąpieli w morzu i bardzo smaczne jedzenie, od którego się nie tyje. Chociaż wędliny też tam nie mieli. Ale np.w Tajlandii przyrządzali pyszności, które sprzedawali wprost na ulicy i na plaży. No, i oprócz kurczaków można było zamówić kaczkę! przyrządzoną, że palce lizać!

i na morzu

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz