Patronat medialny



Miło mi poinformować, że moja wyprawa została objęta patronatem medialnym przez portal Link to Polnad www.linktopoland.com

środa, 30 października 2013

c.d.info o Gwatemali

 c.d.opowieści o Gwatemali i jej mieszkańcach
 
Brenda

Przed jazdą tymi ogromnymi, kolorowymi autobusami ostrzegano mnie, twierdząc, że nie są bezpieczne i jeździ nimi tylko najbiedniejsza część społeczeństwa. Zaryzykowałam i na szczęście nic złego się nie stało (chodzi tu głównie o niebezpieczeństwo wynikające z przypadków zatrzymywania przez Maras autobusów i okradanie pasażerów, a nawet uprowadzanie i zabijanie turystów).

gospodarz w wieży księżniczek wiesza hamak
Mimo, że było ciasno, w całym autobusie przyjemnie pachniało mydłem i dobrymi perfumami. Sami wiemy, jak w naszych polskich miejskich autobusach w Warszawie śmierdzi. Nieraz nawet zmuszona byłam wysiadać w połowie drogi, żeby wsiąść do następnego, bo się wytrzymać nie dawało. Myślę więc, że mój podziw dla Gwatemalczyków  z powodu zachowania higieny osobistej, jest właściwy. Bujna przyroda Gwatemali powoduje, że również występuje tu dużo egzotycznych ptaków. O białych i czarnych Flemingach już wspominałam, ale są tutaj również bardzo kolorowe ptaki. Jednym z najważniejszych dla Gwatemalczyków jest Quetzal, od którego nazwę wzięła waluta gwatemalska.

Przyszły i zrobiły rewolucję!
Zielony Quetzal Herbowy, z długim, jak tren ogonem, jest ptakiem narodowym Gwatemali, stanowiąc jej symbol. Jego wizerunek widnieje na fladze narodowej państwa i umieszczony jest w państwowym herbie, stąd nazwa – herbowy. Dla Gwatemalczyków jest on symbolem wolności i podobno tak jest rzeczywiście. Zamknięty w niewoli – ginie.

30 października 2013r – środa

Czas się zbierać w dalszą drogę. Chyba żaden turysta nie przesiedział tak długo w Livingston, jak ja. Chyba, że zakochał się w tym miasteczku na końcu świata i został tu na stałe. Ale było mi dobrze u Manueli, w jej pałacyku z bajki o pięknej księżniczce, która z wieżyczki wyglądała swojego księcia na horyzoncie Morza Karaibskiego. I chyba po nią przypłynął i zabrał z tego cypla morskiego, bo żadnych księżniczek już tutaj nie widzę.

Są księżniczki! śliczne i radosne!
Młode dziewczęta są pewne siebie, pracowite i przedsiębiorcze. Po ulicach więcej szwęda się mężczyzn. Kobiety są zapracowane. To głównie one zarządzają rodzinnym biznesem, same prowadzą wyrób i sprzedaż tortilli, prowadzą sklepy, jeżdżą samochodami i skuterami organizując zaopatrzenie i załatwiają sprawy papierkowe w Municipial Nawet u Manueli to widzę Ona, córki i młode pracownice bez przerwy coś robią. Gospodarz, wystarczy, że  ma na wszystko oko, ale jest bardzo miły i uprzejmy.

z werwą zabrały się do pracy
Robi tylko to, o co go poprosi Manuela. W tej chwili przyjechał transport z nowymi krzesełkami i stolikami, które trzeba rozładować, powkładać do stolików nogi i to wszystko poustawiać w dużej sali, na tarasie i na podeście przy basenie oraz wnieść do wieżyczki księżniczki, skąd rozciąga się piękny widok na  całe morze, ponieważ szykuje się jakieś święto i lato przyszło! Zakochane pary będą mogły spędzić w wieżyczce niezapomniane chwile, oczywiście po kolei, bo tam się mieści tylko jeden stolik i jeden hamak.

zajęły każde wolne miejsce w ogrodzie
Manuela zarządziła, kto ma co robić i do pomocy przydzieliła im męża, a sama zniknęła w kuchni.  Dzisiaj gotuje się bowiem więcej potraw, bo spodziewana jest większa liczba gości. Praca wre, ja piszę i od czasu do czasu pstrykam dziewczynom zdjęcia. Nie mają do pomocy ani jednego chłopaka! Oglądam się też za Brendą, która w tym zamieszaniu gdzieś się podziała i nie zrobiła mi dolewki kawy.

bębniarz
Naprawdę, dzisiaj z samego rana przyszło lato! Moje zielone spodnie rybaczki są za grube na taką pogodę, a Manuela wczoraj zabrała wszystkie moje rzeczy do prania i nie mam nic cienkiego, w co mogłabym się przebrać. Oczywiście, mogłabym pokopać trochę w torbie podróżnej i coś znaleźć, ale to wieczne przewracanie w torbie i plecaku doprowadza mnie do szału. Niech już pozostaną spakowane do jutrzejszego wyjazdu. I tak muszę dopakować tam jeszcze te wyprane rzeczy, które odbiorę po południu. Zawsze przed wyjazdem z danej miejscowości daję rzeczy do prania, aby do następnego miejsca zabrać z sobą wszystko czyste. Z Livingston wyjeżdżam jutro rano, czyli w czwartek, 31 października. Manuela zamówi mi taxi, abym przed 9.oo rano była już w porcie, bo jeszcze bilet muszę kupić i znaleźć odpowiedni peron, to znaczy pomost, z którego moja łódź odpływa, a jest ich tam kilka.

w porcie Livingston

Wracając do opowiści o Gwatemali:

W czasie różnych fiest i świąt można obejrzeć rdzenne tańce narodowe, zorganizowane na wzór teatrów ulicznych, jakie widziałam w Barcelonie. Mieszkańcy przebrani w kolorowe stroje i maski, odgrywają wówczas sceny z historii swojego kraju. Na przykład, brutalny najazd Hiszpanów na wolny indiański lud gwatemalski. Słynny w całej Ameryce Łacińskiej muzyk śpiewający ballady, Ricardo Ariona, to również obywatel Gwatemali.

 
również przy basenie będą siedzieć
Gwatemalczycy to naród sentymentalny. Oprócz słuchania rzewnych ballad, z prawdziwą pasją oglądają od rana do nocy tasiemcowe filmy z czasów kolonializmu (typu O,Hara). Telewizory stoją w każdym sklepowym baraku, w restauracjach, hotelach, biurach podróży, po prostu wszędzie. Jak nie ma kogo obsługiwać, to ogląda się telewizję i wszędzie idą te łzawe filmy z dawnych czasów. No, chyba, że jest mecz!  Mecze odbywające się w Hiszpanii lub z udziałem hiszpańskich piłkarzy, traktowane są jak narodowe i mają tu pierwszeństwo przed wszystkimi innymi programami! I są w kółko  powtarzane, jak u nas wiadomości na TVN-24, naturalnie, jeżeli akurat nie idzie nowy odcinek filmu o dawnych czasach kolonializmu w Central Ameryce.

Takie coś na każdym stole dla absolwentów ustawiono
Jest podobno taki film, pt.„La Hija del Puma” (Córka pumy) , który można obejrzeć w szkole dla obcokrajowców, o wojnie domowej w Gwatemali. Ciężki, nie wszyscy wytrzymują nerwowo i wychodzą z sali przed końcem filmu, gdyż pokazuje on bez zahamowań, jaką jatkę Gwatemalczycy sami sobie zgotowali. W 1960r interwencja Amerykanów doprowadziła do tego, że teraz tubylcy nie cierpią Amerykanów, chociaż, jak wszyscy (równieżPolacy) do Stanów by chcieli wyjechać na stałe. Taki pogmatwany ten świat jest, że tęskni się do dawnego życia pod rządami najeźdźców, kolonialistów, torturuje i zabija się nawzajem swoich, do interweniujących o zakończenie zbrodni czuje się nienawiść, ale chciałoby się żyć w kraju wroga. Trudno nadążyć za ludzkimi odczuciami i subiektywnymi  racjami. Lepiej tego nie ruszać.
Bohaterką filmu „Córka Pumy” jest Nineth Montenegro, której udało jej się uciec do USA, dzięki czemu przeżyła, a po wojnie wróciła i weszła w politykę, jak to zazwyczaj w takich przypadkach bywa. Wspólnie z Rigobertą Menchu Tum, wywodzącą swój rodowód od Majów, z indiańskiego plemienia Quiche, która w 1992r  dostała nagrodę Nobla, założyły partię „Encuentro por Gwatemala”, w wolnym tłumaczeniu: szukam nowej drogi dla Gwatemali. Ta druga pani kandydowała na Prezydenta kraju, nie została nim jednak, długo żyła na emigracji w Meksyku, ale parę lat temu wróciła do swojego kraju.
Od 2012r Prezydentem Gwatemali jest Otto Perez Molina ur.01.12.1950r, wojskowy, wykształcony w Stanach Zjednoczonych, od 2001r przywódca „Patrtido Patriota” czyli Partii Patriotycznej.
Andrzej Bobkowski, polski pisarz („Dzienniki”), który wyemigrował do Gwatemali po II wojnie światowej, założył tutaj pierwszy sklep modelarski. Opisywał swoje życie w Gwatemali i początek wojny domowej. O innych Polakach w Gwatemali nie mam informacji. Są tutaj Niemcy, Anglicy, Holendrzy, Amerykanie, którzy zajmują się turystyką, trafił się Japończyk, Francuz i jeszcze pewnie kilka innych przedstawicieli różnych państw by się znalazło, którzy zorganizowali tutaj swój biznes i tacy, którzy osiedlili się tu na stare lata z jakiś powodów. Nie ma tu jeszcze Chińczyków :)
dziewczęta przy pracy
Teraz muszę zakończyć pisanie, żeby nie przeszkadzać młodzieży. Dowiedziałam się właśnie, co to za uroczystość tu dzisiaj będzie. Otóż młodzież będzie świętowała ukończenie szkoły! Ja już wczoraj w mieście widziałam kobiety niosące takie bordowe berety, z dwoma frędzelkami u boku, jakie na filmach amerykańskich widziałam u młodzieży odbierającej dyplomy po ukończeniu szkoły! One te berety niosły dla swoich dzieci, maturzystów.

teren hotelu po zmianach
 Gospodarz mi wszystko wyjaśnił i powiedział, że będzie dzisiaj trochę głośno we Flamingos, bo młodzież będzie się bawiła przy muzyce na żywo.  Odpowiedziałam, że mi to absolutnie nie przeszkadza i że się cieszę mając okazję zobaczyć taką uroczystość.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz